Publiczna oferta sprzedaży długu Polkomtel z 2001 roku.

  • Autor wątku Autor wątku Ducato28
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
amelia2013 napisał:
Znam przypadki, gdzie windykacja kierowała pozwy wg właściwości miejscowej własnej. By nieznającego swoich praw człowieka na starcie zniechęcić do obrony. A wystarczy wniosek o przekazanie sprawy wg właściwości miejscowej pozwanego...
Po jaką cholerę ten konsultant jechał na rozprawę?
 
Robilee o co ci chodzi z moim cytatem? Ty już w czubie masz czy jeszcze cię trzyma po wczorajszym? :D
 
amelia2013 napisał:
Robilee o co ci chodzi z moim cytatem? Ty już w czubie masz czy jeszcze cię trzyma po wczorajszym?
Oj. Zlał mi się w głowie z tym cytatem:
amelia2013 napisał:
No i co dalej? Najlepiej wyszedł na tym konsultant - nie gadał cały dzień do słuchawki, odpoczął od pracy, pojechał na wycieczkę, delegację odebrał (o ile mu chcieli wypłacić...)
W ten sposób głupio zrozumiałem, że konsultant pojechał na rozprawę.
 
Sie ma

Mogę Wam powiedzieć tylko dwie rzeczy... :

1. Jesteście niesamowici :) , pod względem merytorycznym i pod względem praktycznym , bo potraficie przekazać wszystkie potrzebne informacje , osobie która nie ma pojęcia w tych zagadnieniach.
2. Mogę Wam tylko serdecznie podziękować za całą dyskusję.

Ps. Jeżeli Intrum Justita odpowie w jakiś sposób na moje pismo , to oczywiście nie omieszkam się tu pochwalić. Jeżeli moja sprawa się jakoś rozwinie w inny sposób , to też oczywiście o tym tu napiszę. Może komuś innemu się przyda na przyszłość.

Pozdrawiam
Wojtek
 
Robilee napisał:
Oj. Zlał mi się w głowie z tym cytatem:
No ale tym samym niestety nie rozstrzygnęliśmy zasadniczej kwestii przyczyn takiego stanu rzeczy, czy już w czubie czy jeszcze wczorajszy :)
 
OK wracamy do pytania autora postu..... /na dziś na razie wysyła listy z zapytaniem ale co potem/

Robilee odpowiedz na poniższe - czy w przypadku nieudokumentowania długu autor może złożyć jak niżej

ferdek125 napisał:
.....

1. powództwo o ustalenie nie istnienia wierzytelności "powód może żądać ustalenia faktu prawotwórczego, z którego w sposób bezpośredni wynika roszczenie. Art. 189 kpc pozwala dowodzić istnienia bądź nieistnienia prawa "

http://sn.pl/Sites/orzecznictwo/Orzeczenia2/II CSK 427-10-1.pdf

Jak udowadniać sprawę przed sądem. Czy dalej istnieje zagrożenie utraty prawa do podniesienia zarzutu przedawnienia.
Ile będzie go kosztowała sprawa i jakie ma szanse na udowodnienie, że dług nie istnieje. Co zyska jeśli wygra?

PS. ktoś pisał, że nie ma żadnej drogi prawnej w temacie przedstawionym przez autora a każdy kto twierdzi inaczej to idiota...
 
Ostatnia edycja:
ferdek125 napisał:
OK wracamy do pytania autora postu.....
Dłużnik ma prawo wystąpić z takim powództwem (miałby gdyby nawet wierzyciel przysłał dokumenty, przecież zawsze może się z nimi nie zgodzić). Nie ma to jednak sensu z dwóch powodów, po pierwsze fatyga i koszty i niepewny wynik (ciężar dowodu jest po stronie powoda, czyli w tym wypadku dłużnika). Tak naprawdę, jeszcze do niedawna powództwo "o tak zwane nieistnienie wierzytelności" na pewno zostało by oddalone, gdyż dłużnik może łatwo dochodzić swoich praw w ew. procesie o zapłatę przeciwko niemu. Tu orzecznictwo jednak się częściowo zmieniło z uwagi na możliwość wpisywania dłużników na różne prywatne listy osób niewypłacalnych.
Drugim powodem, że nie warto występować z takim powództwem jest to, że nawet taki wygrany proces niewiele zmienia w sytuacji dłużnika. Tzn., jeśli wierzyciel dopuści się bezprawnych działań, lub wręcz przestępczych działań, to i bez stwierdzenia braku stosunku prawnego pomiędzy stronami, będzie odpowiadał i w celu własnej obrony właściwym organom wykazywał, czy dług istniał, czy nie.
Jeśli zaś chodzi o zarzut przedawnienia, to nie istnieje zagrożenie utraty prawa do jego podniesienia. Istnieje tylko jeden sposób wyzbycia się prawa do podniesienia zarzutu przedawnienia, gdy roszczenie jest przedawnione, złożenie oświadczenia o zrzeczeniu się zarzutu przedawnienia.
 
Nie do końca się zgodzę.... jest z tym trochę zachodu ale jeśli uzyskał by stwierdzenie co do istoty sprawy "dług nie istnieje bo wierzyciel nie udokumentował jego istnienia" - to by zamknął sprawę definitywnie... telefony, wezwania, BIG sryki i sprzedaże długu.....

Pytanie tylko jak to udokumentować???

Jeśli napisałby pismo do wszystkich wierzycieli o udokumentowanie długu i by nie dostał żadnej odpowiedzi - to już by miałby jakieś środki dowodowe do złożenia pozwu. Pytanie czy wystarczające??? A jeśli nie to jak jeszcze mógłby udokumentować brak istnienia długu - wzywając we wniosku pozwanego o jego udokumentowanie.

PS. z tego co czytałem/słyszałem wydziały UOKiK potrafią w tej kwestii pomóc wskazać rozwiązanie a nawet zaoferować pomoc....
 
Ostatnia edycja:
ferdek125 napisał:
jest z tym trochę zachodu ale jeśli uzyskał by stwierdzenie co do istoty sprawy "dług nie istnieje bo wierzyciel nie udokumentował jego istnienia" - to by zamknął sprawę definitywnie... telefony, wezwania, BIG sryki i sprzedaże długu.....
Tak. To już zależy od zainteresowanego, czy ten "zachód" przy niepewnym wyniku jest wart korzyści w postaci (zaprzestania telefonów itp.). Zwracam uwagę, że nawet brak odpowiedzi ze strony wierzyciela na prośbę o przedstawienie dokumentacji nie przesądza o wyniku ew. sprawy. Wszak wierzyciel będzie mógł wykazać istnienie należności i w toku procesu.
ferdek125 napisał:
Pytanie tylko jak to udokumentować???
Co udokumentować? Że dłużnik wysłał pismo z zapytaniem (prośbą, wnioskiem)? To jasne. Dowodem nadania listu poleconego. Wystarczy. A że wierzyciel nie odpowiedział? Nie trzeba udowadniać, wystarczy oświadczyć. Jak druga strona będzie twierdzić coś przeciwnego, to niech wykaże, że odpowiedziała.
ferdek125 napisał:
Jeśli napisałby pismo do wszystkich wierzycieli o udokumentowanie długu
Nie rozumiem tej myśli. Pozew o nieistnienie stosunku prawnego można złożyć w konkretnej sprawie, przeciwko konkretnej osobie. Więc o jakich "wszystkich wierzycielach" mowa? W jednej sprawie jest przecież tylko jeden wierzyciel.
 
Robilee napisał:
.....Nie rozumiem tej myśli. Pozew o nieistnienie stosunku prawnego można złożyć w konkretnej sprawie, przeciwko konkretnej osobie. Więc o jakich "wszystkich wierzycielach" mowa? W jednej sprawie jest przecież tylko jeden wierzyciel.

Myśl jest następująca.... chodzi o zebranie dokumentów i nabranie pewności, że nie mają dokumentów poza zapisem księgowym i cesją wierzytelności...

1. wysyła do aktualnego wierzyciela pismo /Intrum/ - brak odpowiedzi może sugerować, że poza cesją nie mają dokumentów... to należałoby potwierdzić jeszcze telefonicznie tzn zadzwonić i zapytać się jakich faktur dotyczy czy mają jego umowę podpisaną itp....

2. "tzw II wierzyciel czyli sprzedawca długu polkomtel" /przenośnia/ - do niego pismo o przedstawienie kopii umowy. Składa się to w trybie reklamacyjnym..... na który muszą odpowiedzieć.... sam to przetestowałem w TPsie. Poprosiłem ładnie o kopię umowy i faktur i dostałem odpowiedź negatywną... W ten sposób uzyska 90% pewność, że nie mają umowy.

Brak umowy= brak możliwości fakturowania = brak długu = brak podstaw do cesji

3. być może można byłoby zakwestionować sprzedaż długu nawet bez sprawy w sądzie??????

PS. właśnie pytanie czy "zachód" wart jest szarpania... decyzja w rękach dłużnika /wg mnie tak..../

PSII. z własnego doświadczenia wiem... w 2001 roku Intrum windykowało na zlecenie całe pakiety po kilka tysięcy spraw /plik txt/. Sprawy nie zwindykowane były sprzedawane przez polkomtel/kupowane przez intrum. Przy takiej liczbie nie było żadnych dokumentów tylko zapis elektroniczny. Pytanie co zrobił Polkomtel po sprzedaży.... czy dalej trzymał dokumenty /umowę/.. mało prawdopodobne /obowiązek to 5 lat z tego co pamiętam/
 
Powrót
Góra