Publiczna oferta sprzedaży długu Polkomtel z 2001 roku.

  • Autor wątku Autor wątku Ducato28
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
ferdek125 napisał:
1. czy dłużnik może wezwać wierzyciela do udokumentowania/wykazania istnienia długu
2. co ma zrobić jak ten nie udokumentuje długu
Wybacz kolego, jestem przekonany, że zawarłem odpowiedzi w swoich wywodach. Niech więc będzie konkretnie:
1. Oczywiście, że może.
2. Nic.
ferdek125 napisał:
gdzie w mojej wypowiedzi w poście 17 jest groźba???
Chodzi o groźby w stylu, jak nie to ... (i tam jakieś bzdury)
ferdek125 napisał:
wg ciebie ma sobie włożyć kij w ucho
Nie ma sobie wkładać żadnego kija (nie musi też jeździć na rolkach). Moja odpowiedź obrazowała sens Twojego pytania.
ferdek125 napisał:
bo wzywa go intrum do zapłaty jakiegoś długu z 2001 roku....
A dlaczego ma nie wzywać? Rozumiem, że jesteś wyznawcą jakiejś religii, wg. dogmatu której, nie można domagać się spłaty należności wymagalnej w pierwszym roku naszego milenium. Funkcjonujące u nas prawo jednak nie kieruje się zasadami Twojej wiary. Przepraszam za ten wątek religijny, ale to jedyne wytłumaczenie Twojego debilnego pytania. Nie wierzę bowiem, że bywając od dawna na tym forum, łączysz jakoś terminy przedawnienia z istnieniem, wymagalnością i zasadnoscią długu. Tak tępym nie da się być.
 
Robilee napisał:
Wybacz kolego, jestem przekonany, że zawarłem odpowiedzi w swoich wywodach. Niech więc będzie konkretnie:
1. Oczywiście, że może.
2. Nic.

Ponawiam pytanie jakie czynności zgodne z prawem może dokonać osoba wzywana do zapłaty /telefonami/ straszona sprzedażą długu itp. Która wezwała potencjalnego wierzyciela do udowodnienia jego istnienia a ten na wezwanie nie odpowiedział.

Twoja ideologia do mnie nie przemawia.

Robilee napisał:
Chodzi o groźby w stylu, jak nie to ... (i tam jakieś bzdury)

Jako prawnik powinieneś umieć odróżnić groźbę od informacji /tego uczą na studiach widocznie jeśłi jesteś prawnikiem na tym wykładzie nie byłeś/.

Jeśli autor postu zawrze stwierdzenie wskazane w postach.To gdzie ty widzisz groźbę??? Wg mnie jest to informacja jakie czynności wykona jeśli nie udowodnią, że działają zgodnie z prawem i są w posiadaniu dokumentów potwierdzających istnienie długu.

Robilee napisał:
Nie ma sobie wkładać żadnego kija (nie musi też jeździć na rolkach). Moja odpowiedź obrazowała sens Twojego pytania.

Jak ktoś mądry powiedział nie ma głupich pytań są tylko głupie odpowiedzi.
Ty jak widać działasz i zachowujesz się jak typowy BYK /a wiadomo co to stworzenie ma duże a co małe/

Robilee napisał:
...... Funkcjonujące u nas prawo jednak nie kieruje się zasadami Twojej wiary. .to jedyne wytłumaczenie Twojego debilnego pytania..... Tak tępym nie da się być.

Funkcjonujące w Polsce prawo daje szeroki wachlarz działań zgodnych z prawem, które może wykorzystać do obrony przed próbami windykacji długów każda osoba. Ty jak widać na tych lekcjach też nie bywałeś.

Dodatkowo wprowadzasz pytających w błąd - twierdząc, że nic nie mogą zrobić w takich sytuacjach.
 
Ostatnia edycja:
ferdek125 napisał:
Ponawiam pytanie jakie czynności zgodne z prawem może dokonać osoba wzywana do zapłaty /telefonami/ straszona sprzedażą długu itp. Która wezwała potencjalnego wierzyciela do udowodnienia jego istnienia a ten na wezwanie nie odpowiedział.
Pytanie jest głupie (powiedzonko o tym, że nie ma głupich pytań, jest bzdurne). Dlatego też można na nie odpowiadać w nieskończoność. Wierzyciel nie ma obowiązku udzielać odpowiedzi na pytania (wnioski, prośby itp.) dłużnika, tak samo jak Ty nie masz obowiązku odpowiadać na czyjekolwiek pytania (wnioski, prośby). Nie istnieją więc żadne działania prawne, które mogłyby zmusić wierzyciela do ustosunkowania się do pism, czy słów dłużnika. Tak jak nie istnieje sposób prawny, do tego by zmusić Cię abyś odpowiadał na listy pisane do Ciebie.
ferdek125 napisał:
Jako prawnik powinieneś umieć odróżnić groźbę od informacji /tego uczą na studiach widocznie jeśłi jesteś prawnikiem na tym wykładzie nie byłeś/.
Jako prawnik doskonale wiem, że zasady języka prawnego nie unieważniają zasad języka literackiego, potocznego itp. Jeśli np. powiesz sąsiadce, że nie będziesz jej odwiedzał, o ile dalej będzie przyjmować tego amanta spod nr 6., to zgodnie z zasadami języka polskiego (obowiązującego w równej mierze prawników, rybaków, sprzedawców obuwia i wszystkich innych), zagroziłeś jej zaprzestaniem składania wizyt. Czyli wyraziłeś groźbę. Dalej nie rozwijam, bo Ty i tak nic nie pojmujesz. W każdym razie, Twój strzał "w prawnika" był nie tylko nietrafiony, ale zgoła dziecinny.
ferdek125 napisał:
Funkcjonujące w Polsce prawo daje szeroki wachlarz działań zgodnych z prawem, które może wykorzystać do obrony przed próbami windykacji długów każda osoba.
Ktoś to neguje? Pełna zgoda (nawet za szeroki), jednak nie aż tak szeroki, by Twoje porady nie były kompletnymi bredniami (usiłujesz wmawiać, że należy zastosować dane działanie w sytuacji zupełnie takiego działania nie uzasadniającej, wręcz wykluczającej).
ferdek125 napisał:
Dodatkowo wprowadzasz pytających w błąd - twierdząc, że nic nie mogą zrobić w takich sytuacjach.
Dokładnie odwrotnie. Ty wprowadzasz w błąd, doradzając jakieś zachowania nijak nie pasujące do faktów, o których piszesz. Tymczasem ja prostuję Twoje debilizmy, a gdy zaistnieje sytuacja wymagająca działań, natychmiast śpieszę z pomocą.
Niestety Drogi ferdku, jesteś za mało bystry, by zajmować się tematyką, za którą się wziąłeś. Wygląda to tak, że w żaden sposób nie jesteś w stanie odróżnić jamnika od żyrafy. A gdy Ci się zwróci uwagę, że zwierzę które wziąłeś za żyrafę, w istocie jest jamnikiem, to szczerze odpowiadasz, iż zwracający uwagę wyklucza istnienie żyraf. I będziesz na temat żyraf rozprawiał bez końca, powołasz się na wszelkie dowody istnienia tych stworzeń (oczywiście dostępne w internecie i dające się łatwo wyszukać), na pewno też błyśniesz wiedzą o żyrafach (znów internet). A tymczasem w kąciku siedzi sobie (od samego początku) sympatyczny jamniczek.
 
Ostatnia edycja:
Specjalnie zadałem 3x pytanie co może zrobić "potencjalny dłużnik" jeśli wierzyciel na jego prośbę nie udokumentuje istnienia wierzytelności i praw do niego.

Za każdym razem robilee wypisuje idiotyzmy w stylu nic i prawo nie przewiduje jakichkolwiek działań. Cóż poniżej podam kilka przykładów. Niestety robilee stwierdzi jak zawsze, ze wypisuje idiotyzmy i dotyczą one innych spraw. Cóż musi tak robić bo miałby mniejszą premię od ściągniętych kwot.

Dla zasady przypominam dłużnik nie dostaje odpowiedzi na "prośbę o udokumentowanie i udowodnienie roszczeń /przedawnionych/ do których wzywa go Intrum.

1. powództwo o ustalenie nie istnienia wierzytelności "powód może żądać ustalenia faktu prawotwórczego, z którego w sposób bezpośredni wynika roszczenie. Art. 189 kpc pozwala dowodzić istnienia bądź nieistnienia prawa "

http://sn.pl/Sites/orzecznictwo/Orzeczenia2/II CSK 427-10-1.pdf

2. II pismo w którym "dłużnik" stwierdzi, że żąda wstrzymania działań windykacyjnych w związku z brakiem udokumentowania istnienia wierzytelności gdyż, w ten sposób narusza on jego dobra osobiste. W przypadku dalszego działania może zastosować art 24 lub i 190 /naruszenie dóbr osobistych i stalking/

- linia orzecznicza polskich sądów, wskazuje, iż odzyskiwanie należności nie uświęca środków. (patrz: Sąd Apelacyjny w Warszawiesygn. akt VI ACa 84/11, Sąd Okręgowy we Wrocławiu sygn. akt II Ca 1361/12 ).

3. w sytuacji gdy wierzyciel na żądanie nie udowodni podstaw roszczenia można złożyć wniosek do prokuratury o podejrzeniu próby usiłowania wyłudzenia art. 13

Pozew do sądu dotyczący próby wyłudzenia

4. jak dobrze się zakręcić to skarga do UOKiK też może zadziała " jeśli wierzyciel wzywa do zapłaty a nie udokumentował istnienia wierzytelności to UOKiK może uznać za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów" - a jak zapewne wiersz niezbadane są wyroki naszego UOKiK

5. na koniec GIODO - tu żeby trzeba więcej poczytać i jak dobrze się postarać można zakwestionować brak praw do przetwarzania danych. Jeśli intrum i pierwotny właściciel nie ma umowy /a zakładam, ze w tym przypadku tak jest/ to nie posiada praw do przetwarzania danych.

GIODO Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych -

Zaznaczę dla Twojego małego rozumka są to działania prawne, które można spokojnie zastosować jeśli wierzyciel nie udowodni swoich praw do wierzytelności na podstawie prośby dłużnika o to. Dlatego też Twoje stwierdzenie nic nie można jest totalnym idiotyzmem.

PS. poza tym gdybyś myślał i czytał ze zrozumieniem to post nr 2 brzmi:

"Ale od razu powiem to jest zabawa i "straszak" w drugą stronę.. mało realne aby coś w tej sprawie zrobili... co prawda jeśli się podejmą to ktoś w intrum będzie się musiał napocić.... "
 
Ostatnia edycja:
Ale się rozpisaliście... aż nie chce mi się czytać tyle tego
 
Tego nie da się czytać...
 
Umówcie się na wódeczkę, romantyczną kolację, wymienicie poglądy... :) Tutaj niestety to zrobiło się bardzo niestrawne.
 
Sie ma.

Widzę , że dyskusja wrze... :) A , ja skromny mały człowiek tylko zadałem małe skromne pytanie :)
Ale ciekawi mnie Wasza dyskusja , ponieważ tyle co się tu naczytałem , to w życiu bym się nie dowiedział i za to wielkie dzięki dla Was !

Wracając do mojej sprawy chciałbym Wam przytoczyć jakiej treści pismo napisałem do Intrum Justita :

W odpowiedzi na Państwa pismo z dn. 05.05.2014 odnośnie publicznej oferty sprzedaży długu , oświadczam
że zgodnie z art. 117-125 kc dochodzenie roszczenia uległo przedawnieniu. W związku z tym nie poczuwam
się do spłaty zobowiązań zawartych w piśmie ( przesyłam kopię ). Ponadto chciałbym oświadczyć , że od
ostatniego zobowiązania zawartego w piśmie
upłynęło już ponad 13 lat i nie jestem w stanie stwierdzić czy ten dług wobec Polkomtel S.A. faktycznie
istnieje.
Jednocześnie informuję , iż w przypadku skierowania sprawy do sądu z Państwa strony ( w czasie rozmowy telefonicznej padło takie zapewnienie z Państwa strony ) , będę wnioskował o
oddalenie pozwu o roszczenie wobec mojej osoby na podstawie art. 117-125 kc.


Mam nadzieję , że to im wystarczy. Czy w/g Was mam coś jeszcze dodać lub ująć ?

Pozdrawiam
Wojtek
 
Ostatnia edycja:
Ducato28 napisał:
Mam nadzieję , że to im wystarczy. Czy w/g Was mam coś jeszcze dodać lub ująć ?
Pomijając pewne drobne poprawki stylistyczne, których bym dokonał (niekoniecznie), to bardzo dobre pismo.
 
Zgadzam się

- niestety nie rozwiąże to problemu wrzucą ad acta i dalej będę windykować i nękać bo nie masz orzeczenia co do istoty sprawy - czyli dług dalej będzie istniał...... a oni dalej będą mogli wzywać do "dobrowolnej spłaty".... jedynie co zyskasz to to, że nie oddadzą sprawy do sądu żeby nie ponieść kosztów....

wniosek będziesz musiał mieć "grubą skórę"

i tylko ew pilnować czy nakaz nie wpadnie do skrzynki... /plus nie załatwią sprawy w e-sądzie tylko muszą postępowanie upominawcze zrobic/

PS. ja bym napisał pismo z prośbą o udokumentowanie istnienia należności poprzez przedstawienie kopii niezapłaconych faktur, regulaminu, podpisanej umowy i praw do długu czyli kopii umowy cesji wierzytelności. A dopiero potem jak nie odpowiedzą to pismo, które Ty wskazałeś.

Ale ja jestem oszołom i lubię się szarpać w takich sprawach :)
 
Ostatnia edycja:
Wszelkie pisanie nic nie da. Windykacja takie pisma olewa, zresztą pismo niczego nie załatwia. Wzywanie do przedstawienia kwitów także sprawy nie rozwiąże. Nie przedstawią i co im zrobisz? Nawet nie zaskarżysz o zniesławienie czy naruszenie dóbr osobistych, bo to jest oferta sprzedaży długu, a nie nazwanie ciebie dłużnikiem. I czy mogą od ciebie egzekwować dług za pomocą przymusu sadowego, czy nie - o tym rozstrzygnie sąd jeśli wniosą powództwo.
Jedyne wyjście - oddalenie powództwa jako nienależne. A do tego czasu zapomnieć o sprawie. Nie bój nic, najwyżej będziesz w telewizorni po wiadomościach a przed prognozą pogody :D A gwiazdy medialne dobrze zarabiają ;)
 
Dzięki Wam bardzo za dotychczasowe podpowiedzi.

Jeszcze jedna kwestia. Jak zarejestruję się w e-sądzie to będę miał wgląd czy wysłali/zgłosili sprawę ?
Wiecie sami jak to jest z awizo , że czasami potrafi zniknąć ze skrzynki , bo się komuś nudziło. Nie chciałbym przegapić 14-u dni na odwołanie się.
Nigdy takiej sprawy nie miałem , więc słabo się orientuję w tym systemie doręczeń , zawiadomień itp.

Ps. Poruszyliście sporo ważnych kwestii w tym temacie. Może dla Was to są normalne zagadnienia , ale dla mnie to istna kopalnia wiedzy. Jeszcze raz dzięki.

Pozdrawiam
Wojtek
 
Ducato28 napisał:
Jeszcze jedna kwestia. Jak zarejestruję się w e-sądzie to będę miał wgląd czy wysłali/zgłosili sprawę ?
Nie, bowiem po ubiegłorocznej nowelizacji k.p.c. sprawy starsze niż 3-letnie nie idą do e-sądu. No chyba że coś zakręcą z tą datą wymagalności...
 
E-sąd nic nie zrobi w zeszłym roku weszły przepisu, które "stwierdzają", że e-sądy mogą przyjąć tzw świeże sprawy do 3 lat wstecz /chyba od okresu wymagalności/.

A Twój dług jest z 2001 roku czyli powinni skierować do sądu rejonowego /właściwego dla miejsca dłużnika/ w postępowaniu upominawczym. O 2x awizowaniu poczytaj.. na forum.

Co prawda w naszym dzikim kraju dzieją się różne dziwne rzeczy... :)

Amelka :)
- teoretycznie masz rację wszystkie pisma "oleją" ale przynajmniej chłopak będzie miał czyste sumienie.

Poza ty opiszę pewną sytuację bo nawet Robilek nie rozumie po co piszę w/w informacje o Giodo UOKiK itp....

W 20XX roku na wezwaniach do zapłaty i w rozmowach telefonicznych Intrum umieszczało informację o wizytach inspektorów terenowych. Jedno z wezwań trafiło do dłużnika ze Szczecina. /nie oceniamy czy miał dług czy nie/ Gość poczuł się urażony i zastraszony w/w treścią wezwania co to znaczy inspektor terenowy?? Konsultant telefoniczny wyjaśnił mu tę kwestię - gość się "zapienił, postraszył itp" w Intrum wszyscy się pośmiali. Haa haa co nam wariat może zrobić w końcu dług ma... Minęło kilka miesięcy wszyscy zapomnieli o sprawie. A tu nagle wezwanie z prokuratury... Konsultant pojechał do Szczecina tłumaczyć się. Po nim pojechał menager... Z tego co wiem po przesłuchaniach sprawa została chyba ostatecznie umorzona /konsultant zrezygnował z pracy/. Ale to co się działo w firemce windykacyjnej - było niezapomniane... jak zmieniono treść wezwań pouczono konsultantów co mówić a czego nie mówić.. ogólnie blady strach... :). Teoretycznie koniec sprawy. Jednak nie gość był zawzięty złożył wniosek do UOKiK. Urząd przeanalizował skargę konsumenta i ja przyjął. Dopatrzył też się naruszeń praw i obciążył karą Intrum. http://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=2322 . Intrum się odwołało i w zeszłym roku chyba UOKiK potrzymał decyzję.

Jak widać żaden z tych urzędów nie zignorował /jak twierdzi za każdym Robilee/ zgłoszeń gościa. A tyle problemów powstało z powodu drobnego tekstu "...w związku z brakiem wpłaty informujemy, że w najbliższym czasie pojawi się inspektor terenowy..." Prokuratura i UOKiK nie potraktowali gościa jak przygłupa i nie musiał tańczyć kankana przed nimi.
 
Ostatnia edycja:
ferdek125 napisał:
A Twój dług jest z 2001 roku czyli powinni skierować do sądu rejonowego /właściwego dla miejsca dłużnika/ w postępowaniu upominawczym. O 2x awizowaniu poczytaj.. na forum.
Znam przypadki, gdzie windykacja kierowała pozwy wg właściwości miejscowej własnej. By nieznającego swoich praw człowieka na starcie zniechęcić do obrony. A wystarczy wniosek o przekazanie sprawy wg właściwości miejscowej pozwanego...
ferdek125 napisał:
A tu nagle wezwanie z prokuratury... Konsultant pojechał do Szczecina tłumaczyć się.
No i co dalej? Najlepiej wyszedł na tym konsultant - nie gadał cały dzień do słuchawki, odpoczął od pracy, pojechał na wycieczkę, delegację odebrał (o ile mu chcieli wypłacić...) :)
 
amelia2013 napisał:
a nie nazwanie ciebie dłużnikiem.
Nazwanie "dłużnikiem" też nikogo nie zniesławia, bo to słowo nie jest obraźliwe (to po prostu nazwa strony w stosunku zobowiązaniowym). Co innego np. "nieuczciwym dłużnikiem" itp.
ferdek125 napisał:
W 20XX roku na wezwaniach do zapłaty i w rozmowach telefonicznych Intrum umieszczało informację o wizytach inspektorów terenowych. Jedno z wezwań trafiło do dłużnika ze Szczecina. /nie oceniamy czy miał dług czy nie/ Gość poczuł się urażony i zastraszony w/w treścią wezwania co to znaczy inspektor terenowy?? Konsultant telefoniczny wyjaśnił mu tę kwestię - gość się "zapienił, postraszył itp" w Intrum wszyscy się pośmiali. Haa haa co nam wariat może zrobić w końcu dług ma... Minęło kilka miesięcy wszyscy zapomnieli o sprawie. A tu nagle wezwanie z prokuratury... Konsultant pojechał do Szczecina tłumaczyć się.
Na tę historię
ferdek125 napisał:
odpowie, cytując klasyka:
ferdek125 napisał:
Co prawda w naszym dzikim kraju dzieją się różne dziwne rzeczy...
 
amelia2013 napisał:
Znam przypadki, gdzie windykacja kierowała pozwy wg właściwości miejscowej własnej. By nieznającego swoich praw człowieka na starcie zniechęcić do obrony. A wystarczy wniosek o przekazanie sprawy wg właściwości miejscowej pozwanego...
No i co dalej? Najlepiej wyszedł na tym konsultant - nie gadał cały dzień do słuchawki, odpoczął od pracy, pojechał na wycieczkę, delegację odebrał (o ile mu chcieli wypłacić...)

Też mnie to siekło kiedyś a wniosek był ale sąd nie doczytał.... :evil: i wyznaczył rozprawę u siebie....

Konsultant po całej zabawie zrezygnował z pracy/zwolnili??/. Na pewien czas zmienili podejście do dłużników ..... :brawo:
Karę nałożoną przez UOKiKchyba zapłacili. Ścigali gościa za 2 tyś zapłacili 220 tys....

Robilee napisał:
cytując klasyka:

I dlatego cytując klasyka każdy może każdą skargę złożyć ... jak wyżej. nie można więc osoby składającej nazywać głupkiem /w końcu nie musi się znać na prawie :) A jaki efekt będzie - tego klasyk nie może przewidzieć... :)

Ostatnio czytałem o "chorym byłym policjancie" który składa skargi na wszystko i wszystkich w okolicy. I co urzędnik musi sprawdzić nawet już się z tego śmieją ale działać muszą.... /np ptak sąsiada za głośno ćwierka skarga numer 2/05/1013 itp/
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra