publiczna oferta sprzedaży mojego długu

  • Autor wątku Autor wątku kasia_fiol
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kasia_fiol

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2013
Odpowiedzi
8
witam, mam problem i nie wiem co z nim zrobić.
dostałam kolejny list od firmy intrum justitia pierwszy otrzymałam w lipcu list był zaadresowany pod złym nazwiskiem tak jakby ktoś przekręcił moje nazwisko panieński albo go nie znał, było to przedsądowe wezwanie do zapłaty opisałam ten problem w wątku z 15.07.2013 ( http://forumprawne.org/windykacja/4...lgu-sprzed-11-lat-na-panienskie-nazwisko.html ) tym razem dostaje od nich publiczną ofertę sprzedaży długu, informują mnie o tym że rozważają wystawienie mojego długu do sprzedaży poprzez ogłoszenie publiczne w prasie ,internecie i innych środkach masowego przekazu.

co mam zrobić aby uwolnić się od tej firmy? nie mam zamiaru płacić nic tej firmie nie przypominam sobie abym miała jakiś dług! a nie podoba mi się pomysł udostępnienia mojego adresu w środkach przekazu!

proszę o pomoc w tej sprawie nie jestem osobą która zna się na Prawie i nie chcę zrobić żadnego błędu.
 
Zapłacić zadłużenie lub pogodzić się, że wierzytelność będzie wystawiana na sprzedaż i może znajdować się na rozmaitych giełdach, czy rejestrach niesolidnych dłużników, a także w ogłoszeniach. Nie będzie w takich miejscach podawany Twój dokładny adres. Jedynie, imię i nazwisko, miejscowość i ulica.
 
kasia_fiol napisał:
co mam zrobić aby uwolnić się od tej firmy? nie mam zamiaru płacić nic tej firmie nie przypominam sobie abym miała jakiś dług! a nie podoba mi się pomysł udostępnienia mojego adresu w środkach przekazu!
tak jak napisał poprzednik - zapłacić (byłabyś totalną frajerką...) albo pogodzic się z tym, że jak wklepiesz siebie w google to będziesz u góry na jakichś giełdach wierzytelności.
te giełdy to giełdy tylko formalnie z nazwy, bo tam się nie handluje (z naprawdę nielicznymi wyjątkami) gdyż w praktyce to są rejestry dłużników (oraz "dłuzników") działające pod przykrywką giełdy - wszystko po to, by móc nękać ludzi jednocześnie nie łamiąc ustawy o ochronie danych osobowych i ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych.
uważam, że do sądu cię nie podadzą bo nie mają kwitów. do jakiegoś rejestru BIG tez nie, bo wtedy możesz ty podać ich o nieprawdziwą informację, a to słono kosztuje...
mozna by próbować z art. 189 kpc ale wydaje mi się że nie dasz rady - bo jak udowodnić coś czego nie ma i nie masz dowodów że nie ma...
a z tym upublicznianiem w ogłoszeniach to pozostaje im tylko internet. sądzisz że beda płacić za ogłoszenia w prasie czy tv??? zwykłe straszenie by pacjent zmiękł... może nawet kiedyś zadzwoni do ciebie "dzielnicowy" :-D
 
jerry23 napisał:
(byłabyś totalną frajerką...)
To już zależy co jest ważne dla zainteresowanej. Niektórzy wolą wydać kilkaset złotych, by jego nazwisko nie przewijało się w takich miejscach.
Jerry, o jakiej fałszywej informacji do BIG mówisz? Wiesz coś czego nie napisała autorka wątku? Wprawdzie stwierdziła, że nie pamięta żadnego długu ale tu chyba należałoby się upewnić?
 
Ostatnia edycja:
Robilee napisał:
Jerry, o jakiej fałszywej informacji do BIG mówisz? Wiesz coś czego nie napisała autorka wątku? Wprawdzie stwierdziła, że nie pamięta żadnego długu ale tu chyba należałoby się upewnić?
to ona sama już wie
 
to już sama nie wiem co mam robić nie jest to duża kwota ale mnie aż trzęsie na samą myśl płacenia za coś czego nie pamiętam, ja widzę to tak - nawet jeśli dostałam ten mandat jako dziecko nie powinnam jako osoba dorosła za niego odpowiadać! byłam na utrzymaniu rodziców i to do nich powinno skierować się nakaz zapłaty w odpowiednim terminie a jeśli nie potrafili znaleźć przez 10 lat to ich problem denerwuje mnie fakt iż dostaje pierwszy raz jakieś wezwanie do zapłaty a oni mówią że to już kolejne i jak mogli sprzedać mój pseudo dług intrum justitia jeśli firma SOLD S.A. która rzekomo wystawiła mandat nie skontaktowała się ze mną w jego sprawie, zapłaciła bym te 100zł i po sprawie! jeśli to naprawde chodzi o mnie ( bo przyznaję się szczerze że nie pamiętam abym nie płaciła jakiegoś mandatu)

czy mogę się odwołać od tego na podstawię błędnego nazwiska?

i czy powinnam złożyć jakieś papiery w sprawie przedawnienia długu?, jesli tak to gdzie i jakie?

piszecie abym upewniła się czy to naprawdę chodzi o mnie ale gdzie mam sie udać o taką informację gdy dodzwoniłam się do firmy intrum justitia poinformowano mnie tylko że to za brak biletu autobusowego i tyle więcej nie chciała mi powiedzieć poza tym że to ja mam zapłacić.

to co mam zrobić by się ich pozbyć nie płacąc przedstawionego zadłużenia? czy jest taka opcja
 
Nie płać :) pod żadnym pozorem to tylko napędza te złodziejskie firmy. Żerują na tym, ze ludzie dla świętego spokoju zapłacą...

robile źle podpowiada z takimi firmami trzeba walczyć aby oduczyły się "kraść" pieniądze.....

Po pierwsze należy skontaktować się z firmą w celu ustalenia czego dotyczy dług - pismo z prośba o wyjaśnienie przesłanie kopii umowy , mandatu zdjęcia itp.

UWAGA w żadnej formie nie uznawać długu
UWAGA jeśli wpłacisz część to będą Cie ścigać aż do grobu

Po drugie - jeśli jest błąd w nazwisku to tak naprawdę sprawa cię nie dotyczy - więc co się przejmować ..... ja bym napisał pismo, ze taka osoba pod wskazanym adresem nie mieszka i jeśli dalej będą Cie nękać przez zbieżność nazwisk to zgłosisz sprawę o próbę wyłudzenia.

Po trzecie jeśli zrobisz
- punkt jeden - to się dowiesz czego dotyczy dług, każ sobie przysłać dowody potwierdzające istnienie długu - jeśli nie dostaniesz można spokojnie złożyć wniosek o "podejrzeniu" popełnienia przestępstwa polegającego na próbie wyłudzenia.
- jeśli zrobisz punkt 2 to masz z głowy - chyba, że zmienią potem nazwisko w systemie i wyślą prawidłowe wezwanie.

Po czwarte wierzytelność jest przedawniona - można do nich spokojnie napisać pismo, że sprawa jest przedawniona i jeśli chcą niech kierują sprawę do sądu a Ty się powołasz na fakt przedawnienia.

PS. pismo, które dostałaś to tzw straszak :) każdy normalny człowiek może pęknąć i jak kwota jest mała to wpłaci dla świętego spokoju.
PS II. nie pozbędziesz się będą wysyłać wezwania różnej treści co pewien czas tym bardziej, że wygląda na to, że nie mają Pesla i prawidłowych danych - bo jakby mieli już dawno by skierowali sprawę do sądu. Nawet jak wpłacisz na prawidłowe nazwisko to źle zaksięgują i dalej będą wzywać do zapłaty.....
 
Ostatnia edycja:
Domi69 napisał:
robile źle podpowiada z takimi firmami trzeba walczyć aby oduczyły się "kraść" pieniądze.....
1. pytanie było o możliwość uniknięcia wystawiania wierzytelności na giełdach, odp. prawidłowa, nie da się bez zapłaty.
2. Skąd wiesz, że "kradną" albo "wyłudzają"? Coś mi się zdaje, że autorka naprawdę pojechała sobie na gapę.
 
Janusz M. napisał:
Daje Pan złe rady - ostrzegam.

Nie zgadzam się - firma wysyła wezwanie do zapłaty :D - żeby dokonać wpłaty trzeba najpierw ustalić czy dług jest i istnieje. Bez kontaktu z firmą i ustaleniu stanu faktycznego - żadnej wpłaty nie należy dokonywać - to zła rada?????

Pisemko o podanie czego dotyczy dług i prośba o przedstawienie umowy, kopii dokumentu na podstawie której wzywają do zapłaty to też zła rada????

Poza tym osoba pisze wyraźnie w poście - nazwisko jest przekręcone - czyli nawet nie mają prawidłowych danych do wzywania do zapłaty. Wysyłanie wezwań z nieprawidłowymi danymi na pierwszy lepszy adres lub podobne nazwisko jest prawidłowe???

Rada, że w takiej sytuacji skierować sprawę do prokuratury sprawę o podejrzenie popełnienia przestępstwa /jeśli nie odpowiedzą na pismo i nie udokumentują podstawy roszczeń/ też jest zła???

Dlatego też stwierdzenie "NIE PŁAĆ" jest jak najbardziej prawidłowe. Najpierw trzeba ustalić czego i czy na pewno tej osoby dotyczy dług. A dopiero potem zastanawiać się co zrobić z roszczeniem wierzyciela i czy jest zasadne.

PS. w podobnej sytuacji jak napisałem pismo do takiej firemki windykacyjnej w sierpniu do dnia dzisiejszego nie dostałem odpowiedzi pisemnej czego dotyczy dług, nie przedstawiono mi kopii dokumentów potwierdzających zaległość, podpisanej umowy, nie udokumentowano cesji należności nie wskazano kiedy i gdzie wysyłano wezwania itp.

PS2. Robilee - czy ty byś dokonał wpłaty po takim wezwaniu ... :) dla świetego spokoju...

PS3. w mojej ocenie windykacja długów przedawnionych lub nieistniejących - to złodziejstwo.... prawo pozwala spokojnie przez 3 lata /w niektórych przypadkach dłużej/ na windykację polubowną długu a jeśli ona nie przyniesie skutku to wierzyciel może ten termin przeciągnąć o kolejne 10 lat /min/ uzyskując nakaz zapłaty. To, że wierzyciel nie dopilnował tych terminów to już jego strata :).

Wszelkiego innego rodzaju działania to kolokwialnie mówiąc "złodziejstwo w ramach prawa" /niestety zgodne z nim/ polegające na czyszczeniu sobie kont księgowych. Sam windykowałem takie długi zresztą w Intrum więc dokładnie wiem jak to działa..... i wiem jakie są stawiane wymagania wobec osób tam pracujących /sam je stawiałem... :)/
Teraz dalej ściągam długi ale już w innej firmie ......
 
Ostatnia edycja:
Wtam mam podobny problem firma Intrum Justitia wysyła mojej żonie wezwania do zapłaty za abonament tel z przed 12 lat i straszy wystawieniem oferty sprzedaży długu. Po pierwsze nie przypominam sobie takiego długu tylko jak im udowodnić ze takiego długu nie było ( kto trzyma dowody wpłaty 12 lat) Wcześniej jakaś niemiła Pani dzwoniła na mój nr tel i nie chciała mi powiedzieć czego dotyczy dług tylko chciała rozmawiać z żoną ,gdy poinformowałem ją że rozmowę nagrywam i wyrażam chęć spłaty tego długu tylko niech mi powie za co?? Powiedziała że nie powie i niech się żona skontaktuje .Teraz dostałem informacje od nich że jak nie zapłacę to sprzedadzą dług w ofercie publicznej.Co robić??? proszę o pomoc.
 
Janusz M. napisał:
Daje Pan złe rady - ostrzegam.
zapłać za nią, skoro to zła rada...

Robilee napisał:
Niektórzy wolą wydać kilkaset złotych, by jego nazwisko nie przewijało się w takich miejscach.
i właśnie takie frajerskie "dla świętego spokoju" płacenie sprawia, że te złodziejskie pomioty funkcjonują i mają się całkiem wyśmienicie


Robilee napisał:
1. pytanie było o możliwość uniknięcia wystawiania wierzytelności na giełdach, odp. prawidłowa, nie da się bez zapłaty.
2. Skąd wiesz, że "kradną" albo "wyłudzają"? Coś mi się zdaje, że autorka naprawdę pojechała sobie na gapę.
1. da się - ale trzeba mieć oddalone powództwo, i to nie z uwagi na przedawnienie. ew. art. 189 kpc ale niełatwo ugryźć
2. może jechała, może nie. nie wygląda by robiła to hurtowo, więc taki pojedynczy przypadek powinna pamiętać. nota bene poczytaj to:

***moderacja***


kasia_fiol napisał:
czy mogę się odwołać od tego na podstawię błędnego nazwiska?

i czy powinnam złożyć jakieś papiery w sprawie przedawnienia długu?, jesli tak to gdzie i jakie?
nigdzie się nie odwołasz, o przedawnienie nigdzie nic nie piszesz. dopiero w przypadku wydania nakazu zapłaty podnosisz ten zarzut
kasia_fiol napisał:
a nie podoba mi się pomysł udostępnienia mojego adresu w środkach przekazu!
spox, będziesz "tylko" w internecie... ja zgłosiłbym sprawę do prokuratury o próbę wyłudzenia i ew. od razu do tego art. 212 §2 kk - konsekwencji karnych za to na 99% nie poniosą, ale może przynajmniej się z lekka przestraszą rozumiejąc że twarda z ciebie sztuka, nie zamierzasz zatańczyć jak ci sami zagrają i do internetu nie wrzucą (a jak zdążą wrzucic to usuną)
 
Tak gwoli wyjaśnienia :)

Wszystkie te firmy kupują długi "na papierze" w formie zapisu exelowego lub innego pliku.
Cesja /zakup/ odbywa się na podstawie umowy firma XXX sprzedaje dług firmie YYYY w wysokości xxxx w skład którego znajdują się należności na kwotę ..... dotyczącą dłużników np pozycja 1258 to Kasia fiol a 8500 to arro33. Potem taki plik wrzuca się do systemu i zaczyna windykację wezwanie 1 2 3 i telefony itd

Firma windykacyjna nie posiada żadnych dokumentów potwierdzających istnienie długu poza oświadczeniem że firma XXX dołożyła maksimum starań aby przedstawiona w cesji należność była prawidłowa..... Widziałem ostatnio taką umowę cesji pomiędzy TP a Kredyt Inkaso. Sam prosiłem Kredyt Inkaso i TP o kopię umowy na podstawie której powstał dług żadna z firemek nie odpowiedziała - kopii faktur też nie wysłali :)

Więc niech mi ktoś powie, że nie jest to złodziejski proceder. Do takiego pliku można wszystko wrzucić... Za moich czasów w Intrum to poza plikiem dostawaliśmy kopie umów z dłużnikami a niekiedy tez faktury... Jeśli dłużnik chciał dokument to od reki się drukowało i wysyłało....

Dlatego też proście ich telefonicznie i pisemnie o potwierdzenie istnienia zadłużenia.

Tu pojawia się pytanie.... czy jeśli wyślemy prośbę o przedstawienie kopii umowy, faktur, podpisanego mandatu - a oni mam nie wyślą i nie potwierdzą tym samym istnienia długu - to czy mamy traktować to jako próbę wyłudzenia czy jako brak odpowiedzi na reklamację i składać skargę do UOKiK - czy może oba równolegle..... :)
 
Ostatnia edycja:
Domi69 napisał:
Wszystkie te firmy kupują długi "na papierze" w formie zapisu exelowego lub innego pliku.
.....
ostatnio widziałem kwity jakie przyszły koledze z sądu w sprawie pozwu od ultimo. umowa cesji wierzytelności spisana niemalże na kolanie, zawierająca stwierdzenie że załącznikiem są rekordy danych jako lista wierzytelności. aha, i jeden z punktów umowy mówi, iż strony zgodnie oświadczają że wiedzą iż handlowane należności uległy przedawnieniu :D
w pozwie tej listy wierzytelności nawet nie dołączyli, więc w kwitach nigdzie nie ma nazwiska i kwoty, poza stwierdzeniem ultimo że tyle a tyle wynosi zadłużenie... aż dziw bierze, że mimo złozonego sprzeciwu w e-sądzie zdecydowali się uzupełnić pozew w sądzie rejonowym, zostawiając taaaakie braki. ale to już ich problem, nie kolegi :)

zresztą nawet gdyby była owa lista wierzytelności, to i tak ma ona identyczną wartość dowodową jak mój notes, w którym zapiszę sobie że jan kulczyk (TEN kulczyk) wisi mi 546.907.387,56 zł :D
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Domi69 napisał:
PS2. Robilee - czy ty byś dokonał wpłaty po takim wezwaniu ... dla świetego spokoju...
Ja nie, ale mi na świętym spokoju nie zależy. Odpowiadając na pytanie autorki wątku, przedstawiłem możliwości jakie istnieją, nie wskazywałem, jak należy postąpić. Gdyby było pytanie, czy ma obawiać się sądu, odpowiedziałbym że nie, bo łatwo wygra sprawę samym zarzutem przedawnienia. Jednak tu chodzi o obecność na giełdach.
 
Robilee napisał:
Ja nie, ale mi na świętym spokoju nie zależy. Odpowiadając na pytanie autorki wątku, przedstawiłem możliwości jakie istnieją, nie wskazywałem, jak należy postąpić. Gdyby było pytanie, czy ma obawiać się sądu, odpowiedziałbym że nie, bo łatwo wygra sprawę samym zarzutem przedawnienia. Jednak tu chodzi o obecność na giełdach.


I tu zaczyna się zabawa :) co dziewczyna może zrobić aby nie umieścili jej danych na takiej liście. Teoretycznie jeśli wpłaci to powinna mieć "spokóój"

Pisać do GIODO - czytałem na forum, że wg nich można umieszczać niepełne dane jeśli dług podlega obrotowi handlowemu. Ale jest to jedna decyzja administracyjna, która nie jest wykładnią. W przypadku dziewczyny jest błędne nazwisko panieńskie a adres prawidłowy. W tej sytuacji można składać wniosek o naruszenie ustawy o ochronie danych osobowych bo firma podaje zbliżone nazwisko na tym adresie. Jest szansa, że dostanie pozytywną decyzję z GIODO. Jeśli dwóch Kowalskich mieszka na tym adresie to jeden ma dług a drugi nie - podanie danych drugiego można uznać za naruszenie ochrony - ale to spekulacje i nie wiadomo jaka będzie decyzja...

Jeśli byłaby pewna, że dług nie istnieje można składać wniosek do prokuratury o próbę wyłudzenia i na podstawie jego żądać usunięcia danych.

Kiedyś zaproponowałem następujące rozwiązanie - poczekać aż umieszczą dane i odkupić dług za np 10% wartości. To też jakieś rozwiązanie i zawsze zapłaci się mniej :) A jeśli nie sprzedadzą to złożyć wniosek do UOKiK, że nie jest to oferta handlowa tylko niedozwolona presja...

Coś jeszcze może ktoś podpowie....
 
Ostatnia edycja:
jerry23 napisał:
aha, i jeden z punktów umowy mówi, iż strony zgodnie oświadczają że wiedzą iż handlowane należności uległy przedawnieniu
A czy przedawnienie długu oznacza, że on wylatuje w kosmos?
 
Domi69 napisał:
Kiedyś zaproponowałem następujące rozwiązanie - poczekać aż umieszczą dane i odkupić dług za np 10% wartości. To też jakieś rozwiązanie i zawsze zapłaci się mniej A jeśli nie sprzedadzą to złożyć wniosek do UOKiK, że nie jest to oferta handlowa tylko niedozwolona presja...
Teraz to dopiero wykombinowałeś. Wystaw samochód na sprzedaż za 30.000 zł, ja Ci zaproponuję 3.000 zł i jak nie sprzedasz to ... i te brednie z UOKIK.
 
Dług może istnieć do końca świata i jeden dzień dłużej. :)
Przedawnieniu ulega jedynie skuteczne jego dochodzenie.
 
Robilee napisał:
Teraz to dopiero wykombinowałeś. Wystaw samochód na sprzedaż za 30.000 zł, ja Ci zaproponuję 3.000 zł i jak nie sprzedasz to ... i te brednie z UOKIK.

Dlaczego brednie :)

Jeśli firma wystawia przedawniony dług na tzw giełdzie długów bo wie, że go nie odzyska to jest to w rozumieniu prawa i decyzji GIODO - oferta. Jeśli znajdziesz swoje nazwisko na takiej giełdzie to każdy ma prawo do złożenia wniosku propozycji zakupu takiego przedawnionego długu. Twój znajomy lub inny członek rodziny /o innym nazwisku/ składa ofertę, że kupi ten dług za 10% wartości.

Co musi zrobić sprzedawca długu - musi odpowiedzieć :) na złożoną ofertę. I masz dwa rozwiązania:

- zgoda tzn sprzeda i odzyska część należności - to on zyskuje i Ty zyskujesz bo długu nie ma
- odmowa - z podaniem przyczyny

Cenę ustalają oferent i kupujący z założenia musi być niższa niż wysokość długu przedawnionego.

Jeśli nie odpowie w żaden sposób na ofertę tzn giełda nie służy do celu w jakim została powołana. W tej sytuacji można składać do UOKiK skargę że jest to fikcyjna działalność mająca na celu wywołanie presji na dłużniku a nie działalność handlowa. Za niedozwoloną presję w celu uzyskania zapłaty firmy były karane.

****
Trzeba tylko złożyć wniosek odpowiednio umotywowany w którym udowodni się złą wolę firemki windykacyjnej polegającą na presji a nie handlu. A masz tu do czynienia z wezwaniem do zapłaty bo jak nie to wystawią w internecie /czyli presja/. Jak nie odpowiedzą na ofertę kupna to masz kolejny element /nie chcą sprzedać więc dalej presja a nie handel/. Trzeci to to, że dotyczy naruszenia zbiorowych interesów konsumentów /bo można każdego umieścić/.

A nuż widelec UOKIK pochyli się nad tym tematem i wyda opinię pozytywna. Jeśli nikt nie spróbuje to się nie dowiemy jaka będzie decyzja. Dlatego tez nie pisz o bzdurach... :)

Ps. decyzja o inspektorze w Intrum była za moich czasów. Jeden gość ze Szczecina się wściekł na wezwania do zapłaty zgłosił sprawę do prokuratury o zastraszanie i do UOKiK. I jak widać efekt był /pewnie było kilka innych skarg/

PSII. Robilee a komornicy lub pracownicy banków zajmujący /zastaw/ samochód wart 30k a sprzedający go za 3k - sam windykowałem takie "ustawione" sprawy bankowe :). Bo gość oddał samochód a oni sprzedawali za 10% wartości podstawionym osobom a pozostałą część z niego windykowali.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Powrót
Góra