RE: fotoradary nowy temat - 2
Nie bardzo co masz na myśli pisząc "jak długo można z nimi iść na wstrzymanie?"
Od strony prawnej - nie ma obowiązku odpisywać na te ich quizy, nie ma wiec też określonego terminu na te odpowiedź. Po roku sprawa ulega przedawnieniu, o ile nie skierują ją do sądu. Dodatkowo, z końcem roku SM/SG tracą uprawnienia w sprawach fotoradarów, a nikt nie wie, co dalej będzie się działo z rozpoczętymi sprawami. Nie ma tej obecnie tego uregulowanego, co oczywiście nie przeszkadza niektórym prowadzić spekulacji na ten temat. Ja obstawiam, że nikt nie przejmie tych spraw. Policja nie jest zainteresowana - fotoradary nie leżą w ich kompetencjach, a do wyjaśnień podchodzą rzetelnie i właścicieli wzywają na przesłuchanie, nie stosują "przesłuchań korespondencyjnych", a ITD już teraz narzeka, że nie jest wstanie obrobić to co ma z własnych fotopstryków, a mają im dojść nowe, choćby z odcinkowych pomiarów. Pojawiają się u nich już teraz pomysły by czasowo, rotacyjnie wyłączać niektóre fotoradary, abo podnieść limity od jakich robią zdjęcia. Według mojej wiedzy, jak właściciel im nie odpisze, nie nalegają na dalszą korespondencje - osobiście znam już 4 przypadki gdzie właściciel nie opowiedział na list z ITD i przez rok ITD nic z tym dalej nie zrobiło. Wiec jeśli wykroczenia z fotopstryków po SM/SG trafią do nich to zapewne zostaliby sparaliżowani nawałem roboty.
Wracając do Twojego pytania.
Można się też z SM wymieniać pismami. Jak długo? Tak długo, dopóki jedna ze stron nie straci cierpliwości, ewentualnie do terminów wskazanych powyżej.
Gdybym to ja otrzymał taki quiz z SM - nie odpisywałbym wcale, zapewne sprawę skierowali by do sądu o "niewskazanie". Tam broniłbym się, że nie mam obowiązku z nimi korespondować, a brak korespondencji nie jest jednoznaczny z odmową wskazania, wszak wskazać można i w inny sposób. Według mnie, zgodnie z Kodeksem Postępowania w sprawach o wykroczenia to powinni wezwać właściciela na przesłuchanie w charakterze świadka, bowiem korespondencyjnie nie ponosi on żadnej odpowiedzialności za to co jest napisane w takiej korespondencji, ba strażnik nawet nie jest w stanie zweryfikować tego, czy autorem listu jest faktycznie osoba która sie pod nim podpisała..