Reklamacja podzespołu komputera

  • Autor wątku Autor wątku Dobromir
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

Dobromir

Użytkownik
Dołączył
04.2009
Odpowiedzi
76
Witajcie,

Pierwszy raz mam taki przypadek, stąd nie do końca jestem pewien, jak powinienem to rozegrać. Ale ad rem...

  1. Mam status konsumenta - żeby nie było wątpliwości. :-)
  2. Robię aktualizację BIOSu płyty głównej. Aktualizacja nieudana, komputer nie wstaje. Sprawdzam temat w sieci, okazuje się, że nie jestem sam (wielu użytkowników zgłaszało podobny problem), a producent jest świadomy tematu.
  3. Zgłaszam reklamację na płytę główną przez system reklamacyjny sklepu komputerowego. System z automatu ustawia to jako z tytułu gwarancji, w wiadomości do zgłoszenia proszę o skorygowanie na "z tytułu rękojmi". Żądam naprawy lub wymiany PŁYTY GŁÓWNEJ.
  4. Sklep ustawia "rękojmię" i każe przesłać płytę główną.
  5. Dopytuję, czy mam przesyłać samą płytę główną (minęło blisko 1,5 roku od zakupu, brak pudełka i zabezpieczeń, do tego dochodzi konieczność "rozebrania" wszystkich podzespołów) czy może będzie bezpieczniej przesłać całą obudowę z płytą - zwłaszcza, że łatwiej będzie im zrobić test.
  6. Sklep potwierdza, żeby przesłać całą jednostkę dla bezpieczeństwa. Zamykają jednocześnie zgłoszenie na płytę główną i otwierają nowe na cały komputer (!).
  7. Komputer wysłany.
  8. Po odebraniu komputera sklep przeprowadza jego test i wpisuje w system diagnozę: "uszkodzona płyta główna".
  9. Po 2 tygodniach bez odzewu uznaję, że reklamacja uznana. Pytam, kiedy odeślą komputer. Odpisują, że właśnie zamówili nową płytę - będzie wymiana.
  10. Kilka dni później dostaję potwierdzenie, że nowa płyta przyszła, zamontowali, zrobili test komputera i stwierdzili uszkodzoną KARTĘ GRAFICZNĄ. Tymczasem przed wysyłką karta idealnie działała nawet pod dużym obciążeniem (zajmuję się grafiką i montażem wideo).
  11. Sklep rzekomo wysyła kartę graficzną do zewnętrznego serwisu i po paru dniach dowiaduję się, że karta uszkodzona i zwrócą mi pieniądze lub mogę za jej równowartość (i dopłatę) kupić nową kartę w sklepie, nawet dadzą jakiś rabat (nie dopytywałem jaki, bo czuję, że chcą się wykpić).
  12. Odpisuję, że to mnie nie interesuje - chcę naprawy lub wymiany na nową (niekoniecznie ten sam model, bo mam świadomość, że nie ma go już w sprzedaży - byle nie miała gorszych parametrów od tej rzekomo uszkodzonej).
  13. Sklep powołuje się na art. 561 § 3 kc (nadmierne koszty naprawy / wymiany). Upierają się, że oddadzą pieniądze.
  14. Zwracam uwagę, że w żadnym momencie nie reklamowałem karty i mają mi ją oddać wraz całym komputerem. Odpisują, że skoro przesłałem cały komputer to reklamowałem cały komputer.
  15. Otrzymuję fakturę korygującą, chyba puszczą przelew z kasą (?).
  16. Wezwałem ich (najpierw przez system, także listem poleconym ZPO) do zwrotu komputera i tej rzekomo uszkodzonej karty.

Problem polega na tym, że ceny kart graficznych zamiast zwyczajowo pójść w dół z czasem, poszły mocno w górę i karta o parametrach zbliżonych do moich kosztuje obecnie ok. 1000 PLN więcej.

Mam dziwne podejrzenie (ale żadnych dowodów), że albo uszkodzili tę kartę w trakcie trzymania komputera u siebie, albo karta poszła jako podzespół do wymiany w innym kompie.

Pytałem Miejskiego Rzecznika Praw Konsumenta, który potwierdza, że powyższe kroki wykonałem poprawnie. Niestety, odpowiedź "co dalej" dostanę po złożeniu pisemnego wniosku, a termin jego rozpatrzenia to 3 miesiące. Nie mam, niestety, tyle czasu, by czekać, muszę mieć działający komputer z powrotem. Stąd pytania do Was:

  1. Jeśli sklep jednak przeleje mi kasę, czy powinienem ją zatrzymać czy odesłać z komentarzem, że nie akceptuję tego rozwiązania?
  2. Jeśli sklep nie wyda mi mojej karty (której nie reklamowałem, a oni to zrobili niejako w moim imieniu, bez jakiejkolwiek konsultacji ze mną) to jakie dalsze kroki podjąć? Kupić kartę o zbliżonych parametrach i pozwać ich o zapłatę (całej kwoty lub różnicy między tym, co oddadzą, a ceną nowej karty)?

Z góry dziękuję za pomoc. Jestem nieźle zdołowany - brak kompa przez 1,5 miesiąca, zawalone pewne tematy (rodzinne i nie tylko) związane z brakiem narzędzia do pracy, a teraz jeszcze chcą mnie wydymać...
 
Sklep nie może powołać się na 561 kc skoro karta nie była przedmiotem reklamacji. Nie mogą też przeinaczać roszczenia z powodu, że wysłałeś całą jednostkę centralną, jeśli przedmiotem reklamacji jest płyta główna. Myślę, że stosowne będzie wezwanie do naprawienia szkód na zasadach ogólnych - z art. 415 kc.
 
Ostatnia edycja:
@Gryffinian: Dziękuję za ten głos. Miałem przeczucie, że właśnie w tę stronę powinienem iść.

Informacja z ostatniej chwili: sklep nie odda mi karty graficznej, bo rzekomo zatrzymał ją serwis zewnętrzny (nie da się naprawić) i zamiast tego zwrócą mi pieniądze.

Sprawa śmierdzi coraz bardziej, bo w pierwszej informacji nt. niesprawnej karty graficznej dostałem info, że karta przestaje wysyłać sygnał na wyjście TYLKO w momencie bardzo dużego jej obciążenia (najwyraźniej ja nigdy jej AŻ TAK nie obciążyłem?). Spodziewam się, że nie dostanę też żadnych wyników z programów testowych. Ech, czeka mnie batalia sądowa...
 
Powrót
Góra