reklamacje sklepowe

  • Autor wątku Autor wątku katsue
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ale i tak najgorsze są sprawy w których powództwo klienta jest uznane. W całości , albo większej części, za to koszty procesu są zwracane stronie tylko do kwoty 60 zł
(wg stawki dla profesjonalnego pełnomocnika)

To odbiera sens wszelkim pozwom. Jakiś telefon czy inne urządzenie warte jest 200-300 zł. a koszty dojazdu do miejsca siedziby firmy (sprzedawcy) + utracony w ten dzień zarobek nieraz przekracza cenę przedmiotu.
A sąd zwraca tylko 60 zł + 30 za opłatę od pozwu. Kpina , to niweczy cały sens dochodzenia swoich praw przed sądem .....
 
Teraz to nie rozumiem o czym Piszesz. Jakie 60 pln.
Sprawa tego typu to normalne postępowanie cywilne i można ustanowić zastępstwo i wykazać koszty, które przegrany zwraca w całości.
 
Właśnie piszę o przypadkach gdy nie ustanawiam zastępstwa, tylko osobiście jako klient, powód i strona postępowania, występuję przed sądem.

Jadę na rozprawę jedną czy drugą, ponoszę koszty, a sąd zasądza od pozwanego tylko te koszty do kwoty 60 zł
Takie są orzeczenia sądu ...
Znowu mam podawać sygnatury spraw ?
 
Kwota o jakiej Piszesz to zwrot kosztów czy utracone wynagrodzenie?
Jeżeli jadę i się stawiam, to wnoszę o zwrot kosztów dojazdu niezależnie od utraconego wynagrodzenia.
Wygrywam - dostaję zwrot.

Jeżeli ktoś nie żądał zasądzenia kosztów, to ich nie dostał.
 
Nieprawda. Kolejny przykład, że to forum "żyje" marzeniami.

Wnioskuję (terminowo i prawidłowo) o zwrot kosztów procesu na które składa się :
- opłata sądowa (30zł)
- koszty dojazdu (180 zł)
- koszty utraconego zarobku (200 zł)

Wszystko prawidłowo wykazane, udokumentowane itp.
Sąd wniosek przyjmuje, pozwany nie składa sprzeciwu, niby wszystko pięknie-cacy.

Ale później sąd stwierdza, że zgodnie z art. 98 § 2 k.p.c zdanie drugie, powodowi przysługuje tylko zwrot 30 zł + 60 zł . Razem 90 zł. Koniec i kropka.
 
Witam,
jestem sprzedawcą jednego ze sklepów i ponieważ to w mojej gestii jest rozpatrywanie reklamacji zwracam się do Was z pomocą.
Kilka tygodni temu klientka kupiła kurtkę ekologiczną, bardzo spodobała się również jej siostrze,niestety na salonie mamy tylko po 1sztuce z rozmiaru, ale pani nalegała dlatego zostawila swoje namiary a my obiecałyśmy ze ja poinformujemy kiedy tylko ten sam rozmiar dostaniemy. Po tygodniu przyszła kurteczka wiec zadzwoniłysmy do pani i pani pojawiłą sie po odbiór. KUrtka zostałą sprzedana własciwie prosto z kartonu i mialą niewielkie zgniecenia, ale poinformowałysmy pania ze pod wpływem chodzenia to sie rozprostuje.Niestety pani to nie odpowiadało i po tygodniu przyszla ze chce wymienic itd. po zgniecenia nie znikneły. Powiedzialysmy ze moze przeprsować bo metka na to wskazuje i ze to napewno zejdzie. Pani poszła, ale wróciła z kłótliwa siostra dnia kolejnego żada wymiany albo zwrotu gotowki. Sprzedawca poinformował ją ze nie mamy zwrótów pieniedzy a innego egzemplarza na salonie nie mamy, możey jedynie wymienic na ta sama w czarnym kolorze ale pani nie chciala. W koncu po kłótniach sprzedawca zgodził sie na wyprasowanie kurtki. zagniecenia własciwie wszystkie zeszły tylko nie na klapach,ponieważ z tej czesci para spłyneła - bo prasowane było prasowlnicą na parę, ponieważ zwykłego zelazka nie mamy.Pani się nadal to nie podobało. W piątek dostalam listem poleconym od tej pani reklamację recznie spisaną ale bez paragonu i bez kurtki, więc nawet nie jestem w stanie stwierdzic na ile ona została wyprasowana. Pani opisuje w niej ze próba wyprasowania nie powiodlą sie i ze nie wymieniono jej na nowy egzemplarz dlatego chce zwrotu gotówki.
Moje pytanie brzmi:czy ta reklamacja ma sens?kurtka wykonana jest z poliuretany, który można prasowac i prac, a pani nawet takiej pórby nie podjęła- jest zasadna reklamacja?gdy wada kurtki jest to ze została sprzedana pognieciona?
Jesli nie mam tej reklamowanej kurtki to jak mogę stwierdzic czy ja naprawic czy wymienic?
i czy jesli bez wczesniejszego protokolu reklamacyjnego została dokonana próba wyprasowania i nie powiodla się to czy nie ma kslep prawa do ponownej próby wyprasowania?Pani wczesniej nie chciala reklamować tylko z góry żądała zwrotu?- czy tak moze być?

Czy mam prawo odrzucic reklamację z powodu złej tresci żadania(od razu zwrot gotówki)? Czy można tez odrzucic reklamację z powodu braku tej kurtki dołączonej do protokołu - czy wogóle muszę brać pod uwagę taką reklamację, jesli nie mam tej rzeczy? I jak to klientce napisać?
Bardzo proszę o szybką podpowiedz, będę wdzięczna
 
aknoli23 napisał:
I jak to klientce napisać?
Wada towaru jest nieistotna więc nie może żądać zwrotu ceny, ale może żądać jej obniżenia.
Brak towaru uniemożliwia weryfikację wady. Brak przedstawionych dowodów na wadliwość towaru uzasadnia obecną konieczność odrzucenia reklamacji. Jest możliwość zmiany decyzji po dostarczeniu towaru.
 
aknoli23 napisał:
kurtka wykonana jest z poliuretany, który można prasowac

Poliuretanu nie wolno prasować! Wygląda na to, że wprowadziłeś w błąd kupującą i jeśli zastosowała się do Twoich rad i prasowała kurtkę, to ja prawdopodobnie ją zniszczyła.
 
Ostatnia edycja:
cedwah napisał:
Poliuretanu nie wolno prasować!.
Jak to nie wolno, na metce jest zaznaczone ze można, mam sama sukienkę z tego tworzywa i ją prasuję, podobnie spodnie, zresztą sporo ich sprzedałysmy i jakos zero reklamacji i skarg i panie nawet w nich przychodzą do salonu i nikt sie nie skarży.
 
odnośnie reklamacji kurtki : to czy jesli pani mi tą reklamowaną kurtkę dostarczy to czy znowu liczę te 14dni na podjęcie decyzji?pani musi zgłosic ponownie reklamację?

Do cedwah: pani wogóle jej nie tknęła w domu, to sprzedawca na sklepie caly tył przeprasował aby pani była zadowolona i został tylko kolnierz lekko zgięty i to reklamuje. Chce ewidentnie zrobić na złość i wymusic zwrot, a ja pierwsze slyszę o reklamacji zgiętej kurtki. - jakis absurd dla mnie
 
Sami to oceńcie. Jeśli to jest widoczna wada to, albo ją usuńcie Waszymi sposobami, albo ją wymieńcie. Można oczywiście przyjąć reklamację z żądaniem wymiany lub naprawy i ustosunkować się w terminie 14 dni, albo zrobić to od ręki.
 
Mirr napisał:
Brak towaru uniemożliwia weryfikację wady. Brak przedstawionych dowodów na wadliwość towaru uzasadnia obecną konieczność odrzucenia reklamacji. Jest możliwość zmiany decyzji po dostarczeniu towaru.
- jesli tak klientce odpowiem to oznacza że musi napisać odwołanie od reklamacji, jak ja w końcu doręczy?
- w tym tygodniu bede miec ten sam rozmiar kurtki,i byłabym sklonna ja pani wymienić ,ale obawiam się ze jak jej to napisze to moze to wykorzystać i doczepi sie również do niej i ja nie przyjmie i znowu bedzie żadać gotówki.
 
No tak, obecną reklamację należy odrzucić - macie na to 14 dni - piszę, co zrobić w przyszłości.
 
co robic w przypadku reklamacji obuwia które pani reklamuje po roku od kupna?(odklejenie podeszwy)- wg przepisów sprzedawca nie musi udowadniac ze wada była w momencie kupna. Czyli teoretycznie lepiej odrzucic, bo wada nie byla ukryta.I wina raczej jest klienta, w jego sposobie użytkowania.
mam jeszcze jedno pytanie odnośnie reklamacji:pani żada np wymiany na nowe, a danego towaru nie produkują już i nie jestem w stanie spełnić żadania klienta, co wtedy?mogę naprawić?czy musze oddać gotówkę?
 
aknoli23 napisał:
...wg przepisów sprzedawca nie musi udowadniac ze wada była w momencie kupna...
Konsument nie musi udowadniać.

aknoli23 napisał:
...pani żada np wymiany na nowe, a danego towaru nie produkują już i nie jestem w stanie spełnić żadania klienta, co wtedy?mogę naprawić?czy musze oddać gotówkę?

Na wymianę można się nie zgodzić proponując naprawę.
Można zaproponować wymianę na inny model obuwia.
 
Shocked napisał:
Konsument nie musi udowadniać.

Nie. Upłynął sześciomiesięczy termin, ci powoduje przejście ze strony sprzedawcy na stronę kupującego ciężaru wykazania, że niezgodność towaru z umową istniała w chwili wydania towaru.
 
czyli je naprawiam i daję pani naprawione, a co jak bedzie sie kłócić ze nie tego chciala i mi ich nie odbierze?nie wiem na co sie powołac, bo w przepisach nie ma wzmianki że jesli wymiana nie jest możliwa to sprzedawca może naprawic......
 
@cedwah
Ja nie zgadzam się z tokiem rozumowania. Ustawodawcy chodziło nie jedynie o odpowiedzialność sprzedawcy za wady, wobec których istnieje domniemanie, że istniały w dacie wydania towaru konsumentowi (te, które ujawniły się w ciągu pierwszych 6 miesięcy). Ponieważ odpowiedzialność sprzedawcy trwa o wiele dłużej, odpowiada także za wady, które się ujawniły w okresie jego odpowiedzialności. Ujawnienie w okresie odpowiedzialności sprzedawcy wady niezawinionej przez konsumenta upoważnia tego ostatniego do reklamowania towaru z tytułu niezgodności z umową.

Zaś same wady dzielimy na 2 grupy: te, które powstały wskutek działań nabywcy (niewłaściwe użytkowanie wszelkiego rodzaju) i te, które powstały jako wady produkcyjne lub transportowe (powstanie których nie zależy od działan nabywcy).
Zasadą jest odpowiedzialność sprawcy szkody, więć za wady drugiej grupy przed konsumentem odpowiada sprzedawca, przed nim - jego dostawca itd. Za wady pierwszej grupy sprzedawca nie odpowiada.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra