resocjalizacja

  • Autor wątku Autor wątku LILO80
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Czyli w czasie odbywania kary pozbawienia wolności zostałeś zresocjalizowany. Czyli przywrócony społeczeństwu w lepszej postaci.
No powiedzmy że tak, ale Ty mi powiedz w jaki sposób przyczynił się do tego ZK?
A czy zrobiłeś to sam czy z pomocą personelu zk - nieistotne. Istotny jest cel.
Właśnie to jest istotne kto mi w tym pomógł. Czy ja sam sobie, czy moja rodzina, czy SW. Nie przegadasz mnie i tak bo nie masz pojęcia o karze pozbawienia wolności. To ja sam chciałem nie wrócić do poprzedniego społeczeństwa. Miałem swoje plany podczas odbywania kary i dopiąłem swego. Chciałem zmienić miejsce zamieszkania i je zmieniłem, chciałem iść do pracy i poszedłem, chciałem założyć rodzinę i ją założyłem, chciałem żyć uczciwie i zyję. Nie chciałem bezsensownie tracić młodych lat w więzieniu i nie tracę. Więc o co chodzi? Powiedz mi czy jak ja sam nie chciałbym tego osiągnąć to co by było? Ja wiem, że ZK szedł mi na rękę bo byłem grzeczny. Dawał nagrody, przepustki (z których oczywiście wracałem, bo chciałem, bo chciałem iść do domu a przecież wystarczyło nie wrócić aby wszystko sobie przekreślić, i kto mio kazał wracać?).
A tak na marginesie - Tobie się tylko wydaje, że "zakład karny" nie miał w tym swojego udziału.
W małym stopniu miał ale popatrz ilu skazanych spędza w więzienu całe swoje życie z niewielkimi przerwami. Jak człowiek popełni błąd i sam chce go naprawić to jest ok. Nikt go do niczego nie zmusi.
 
Ptasior napisał:
No powiedzmy że tak, ale Ty mi powiedz w jaki sposób przyczynił się do tego ZK?

Ptasior napisał:
W małym stopniu miał

No to wcale czy w małym stopniu? Już sukces. Od totalnej negacji, twierdzenia, że w zk nie ma resocjalizacji dochodzimy do tego, że jednak jest.
W jaki sposób zk się przyczynił? Tym że jest a Ty w nim byłeś. Że zostałeś wytrącony z dotychczasowego życia i miałeś na przykład czas sobie je poukładać, przemyśleć

Ptasior napisał:
Powiedz mi czy jak ja sam nie chciałbym tego osiągnąć to co by było?

A powiedz mi, dlaczego zmieniłeś swoje życie dopiero po wyjściu z zk??

Kończąc dyskusję - bo ja przecież się nie znam. Są więźniowie, którzy zmienili się na lepsze przed osadzeniem. Ci tylko "uiszczają rachunek" czy też odbywają zaległą pokutę. Są tacy, których dopiero groza krat otrzeźwia - i z pomocą personelu (tak, tak, choćby przepustki) zmieniają swoje myślenie (tak, tak - "zmieniają" a nie zostaje im zmienione). Są też i tacy, którzy wizytę za kratami traktują jako urlop od swojego przestępczego dnia codziennego. A i podczas urlopu potrafią dalej robić swoje. Tym nikt nie pomoże. Bo oni tego prawdziwie nie chcą.
 
No to wcale czy w małym stopniu? Już sukces. Od totalnej negacji, twierdzenia, że w zk nie ma resocjalizacji dochodzimy do tego, że jednak jest.
W jaki sposób zk się przyczynił? Tym że jest a Ty w nim byłeś. Że zostałeś wytrącony z dotychczasowego życia i miałeś na przykład czas sobie je poukładać, przemyśleć
Chciałem łatwo żyć ale niestety nie da się. Mając naście lat myśli się troszke inaczej. Chce się mieć łatwe pieniądze, każdą ładną dziewczyne, dobre ciuchy, chce się zaszpanować przed kolegami itp. Przecież mogłem robić dobrą minę do złej gry żeby tylko "wyrwać się" poza mury i powiedzmy nie powrócić z przepustki. Mi pomogła rodzina dając mi inne życie, załatwiając pracę i mieszkanie. A co ZK? Musiał jako organ wykonawczy mnie trzymać i wypuścić dopiero wtedy jak mógł. Gdzie bym powrócił jakby nie rodzina? Znowu do przestępstwa? Czy ZK załatwiłby mi pracę i dach nad głową?
A powiedz mi, dlaczego zmieniłeś swoje życie dopiero po wyjściu z zk??
Bo nie zdawałem sobie sprawy jakie konsekwencje poniosę za przestępczy proceder. Jak już stało się sam powtarzam sam stwierdziłem że nie warto marnować życia w więzieniu. Jeśli inni potrafią żyć normalnie to czemu ja nie mogę? Wesołych Świąt!!!
 
Powrót
Góra