resocjalizacja

  • Autor wątku Autor wątku LILO80
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
guest_user chyba się nie rozumiemy. Ja piszę o resocjalizacji a Ty o nauce. Nie wychodzę z takiego założenia, ze jak ktoś pójdzie do szkoły to szybciej wyjdzie (chociaż jest w tym trochę prawdy) tylko zabije zmarnowany czas a przy okazji się czegoś nauczy. Ja chciałbym wiedzieć jak ZK oddziaływuje na skazanego, który nie uczy się i nie pracuje a tylko siedzi 23 godz. w celi przed TV, DVD i PlayStation żeby nie powrócił do przestępstwa i żeby umiał odnaleźć się w społeczeństwie?. I jeszcze jedno jak oddziaływywały ZK na osadzonych w latach 60-80 ubiegłego wieku jak nie było nic i panował "terror"?
 
Ptasior napisał:
I jeszcze jedno jak oddziaływywały ZK na osadzonych w latach 60-80 ubiegłego wieku jak nie było nic i panował "terror"?

Brakuje jeszcze pytania o oddziaływania w byłym ZSRR - by przekroczyć granicę absurdu w tej dyskusji.
Próbujesz udowodnić, że w polskich zk/aś nie prowadzi się oddziaływań mających wpływ na proces resocjalizacji osoby odbywającej karę pozbawienia wolności. Każdy przykład negujesz. I nie przyjmujesz jednego - że proces resocjalizacji zależy przede wszystkim od skazanego. Chce siedzieć w celi? Jego sprawa. Ale nawet w czasie siedzenia w celi może próbować się zmienić. Musi jednak tego PRAWDZIWIE chcieć.
 
forg napisał:
Próbujesz udowodnić, że w polskich zk/aś nie prowadzi się oddziaływań mających wpływ na proces resocjalizacji osoby odbywającej karę pozbawienia wolności. Każdy przykład negujesz. I nie przyjmujesz jednego - że proces resocjalizacji zależy przede wszystkim od skazanego. Chce siedzieć w celi? Jego sprawa. Ale nawet w czasie siedzenia w celi może próbować się zmienić. Musi jednak tego PRAWDZIWIE chcieć.

Bo nie ma takich oddziaływań! No chyba, że oddziaływaniem nazywasz raz na dwa tygodnie pokazanie skazanym jakiegoś filmu historycznego i łudzisz się, że ten film wpłynie motywująco na samego skazanego.
piszesz, że proces resocjalizacji zależy od samego osadzonego. przykład: jak myślisz, jakie szanse ma na wyjście z nałogu alkoholik, który nie ma pomocy osób trzecich? są grupy AA, na których alkoholicy rozmawiają o tym właśnie problemie, o tym jak go zwalczyć w sobie. dlaczego skazani nie mają takich zajęć z psychologiem? dlaczego jedyną formą resocjalizacji jest puszczenie filmu o Auschwitz, a po miesiącu nakaz napisania referatu na ten temat? jak ma się skazany resocjalizować, skoro nikt nie podejmuje żadnych kroków, by pomóc mu w tym? a może właśnie zajęcia z psychologiem otworzyłyby mu oczy na to, że zrobił źle?

nie ma takich zajęć! nie ma w polskich zakładach karnych czegoś takiego jak resocjalizacja, natomiast samo pojęcie jest wydaje mi się nadużywane.
 
"Nie można uczynić niewolnikiem człowieka wolnego, gdyż człowiek wolny pozostaje wolny nawet w więzieniu." PLATON Tu jest sedno resocjalizacji...Wszystko zalezy od tego ,czego chce człowiek... jesli chce,sam znajdzie sposób na swoja resocjalizację.Czy to przez rozmowę z psychologiem,pracę,naukę...itp. Nie twierdzę,że każdy z nich zanjdzie. Sa tacu,ktorzy zanjduja sposób na siebie,ale to zalezy prawie wylącznie od nich. Są wolni nawet w wiezieniu...Mają wybor,sposród roznych proponowanych zajec,działań...nawet jesli to wypracowanie o ucisku wroga....A dalsza resocjalizacja na wolności ,to także poszukiwanie dobrych dróg i ludzi,ktorzy w tym pomoga-obecnościa,dobrym słowem, wsparciem...Mozliwości jest wiele,trzeba tylko dobrze wybierac.
 
Ostatnia edycja:
Próbujesz udowodnić, że w polskich zk/aś nie prowadzi się oddziaływań mających wpływ na proces resocjalizacji osoby odbywającej karę pozbawienia wolności.
Oczywiście że się nie prowadzi. Jak znasz jakieś - napisz.
I nie przyjmujesz jednego - że proces resocjalizacji zależy przede wszystkim od skazanego. Chce siedzieć w celi? Jego sprawa. Ale nawet w czasie siedzenia w celi może próbować się zmienić. Musi jednak tego PRAWDZIWIE chcieć.
Nie wiem czy nie umiesz czytać ze zrozumieniem czy tylko udajesz. Jakiś czas temu na ten temat się wypowiadałem. Oczywiście że człowiek jak chce to się zmieni. Tylko w jaki sposób pomoże mu w tym ZK? Ignorowanie wszystkiego co powie skazany, traktowanie każdego skazanego jak bandyty, bo to ktoś jest wychowawcą co nie ma pojęcia o wychowywaniu a osadzony to jednostka podrzędna. Wiem że odbywanie kary to nie wczasy ale o wszystko trzeba się prosić. Nie każdy jest taki sam a jak zwraca się o pomoc do wychowawców, kierowników i dyrektorów to jest traktowany na równi z innymi. Może ten człowiek ma jakiś problem, jest słaby psychicznie, może został skazany niesłusznie bo znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Czy telewizor, dvd, playstation w celi to resocjalizacja? Czy godzina spaceru to resocjalizacja? Czy granie w tenisa to resocjalizacja? Czy czytanie książek to resocjalizacja? Niestety nie. To tylko luksusy prowadzące do zabicia czasu i prowadzące do tego żeby na oddziałach był spokój.
"Nie można uczynić niewolnikiem człowieka wolnego, gdyż człowiek wolny pozostaje wolny nawet w więzieniu." PLATON Tu jest sedno resocjalizacji...Wszystko zalezy od tego ,czego chce człowiek... jesli chce,sam znajdzie sposób na swoja resocjalizację.Czy to przez rozmowę z psychologiem,pracę,naukę...itp. Nie twierdzę,że każdy z nich zanjdzie. Sa tacu,ktorzy zanjduja sposób na siebie,ale to zalezy prawie wylącznie od nich. Są wolni nawet w wiezieniu...Mają wybor,sposród roznych proponowanych zajec,działań...nawet jesli to wypracowanie o ucisku wroga....A dalsza resocjalizacja na wolności ,to także poszukiwanie dobrych dróg i ludzi,ktorzy w tym pomoga-obecnościa,dobrym słowem, wsparciem...Mozliwości jest wiele,trzeba tylko dobrze wybierac.
A może tak normalnie swoim zdaniem?
 
Ptasior napisał:
Oczywiście że się nie prowadzi. Jak znasz jakieś - napisz.

Nie będę pisał, ponieważ podawane już uprzednio przykłady są przez Ciebie negowane.
Podam przykład terapii w oddziale terapeutycznym - pewnie też skomentujesz.

Popełniasz podstawowy błąd. Swoje negatywne doświadczenia przedstawiasz tak, jakby wszyscy byli traktowani w ten sposób. A tak nie jest.
 
forg napisał:
Nie będę pisał, ponieważ podawane już uprzednio przykłady są przez Ciebie negowane.

ah, to to były te przykłady?

forg napisał:
Podam przykład terapii w oddziale terapeutycznym - pewnie też skomentujesz.

a co z pozostałymi skazanymi?

forg napisał:
Popełniasz podstawowy błąd. Swoje negatywne doświadczenia przedstawiasz tak, jakby wszyscy byli traktowani w ten sposób. A tak nie jest.

nie tylko on.
 
Rzeczywiście oferta jednostek penitencjarnych jesli chodzi o oddziaływania nie jest idealna jednak nieporównywalnie bogatsza w porównaniu do lat ubiegłych (ubiegłej "epoki"). Siedzenie w celi wiąże z dużą ilością wolnego czasu ( dla niektórych osób jet to luksus w porównaniu do ilosci wolnego czasu na wolności). Poza terapiami mozna wymienić chociazby kursy zawodowe ( jest ich sporo). Aha jeszcze a propos czytania książek, gry w tenisa, oglądania filmów etc - myślę, że niektórzy po raz pierwszy w życiu korzystaja z tej formy spędzania czasu wolnego.
Resocjalizacja powinna elimować zarówno postawy roszczeniowe "bo mi sie należy", jak i postawy wyuczonej bezradnosci. Co do kompetencji i zaangazowania pracowników, trudno oceniać, w róznych miejscach pracują różni ludzie nie powinno się jednak generalizowac podobnie jak nie powinno się genarlizować skazanych.
 
Ja nie wiem co ma na celu szukanie przykładów...
Po pierwsze kiedyś kara miała po prostu odstraszać przestępcę, żeby nigdy więcej nie chciał trafić do ZK i o wszelkich luksusach można było zapomnieć - także porównywanie tych dwóch spraw nie ma najmniejszego sensu.

Co do bieżących elementów, to ZK organizują na szeroką skalę kursy (jak było już wspomniane), ZK resocjalizują poprzez pracę, poprzez udzielanie niektórym osobom przepustek, pozwalają osadzonym uczestniczyć w różnych wydarzeniach: usuwanie skutków powodzi, akcje charytatywne w schroniskach, akcje w domach pomocy, koncerty organizowane w ZK, poza ZK, spotkania świąteczne (to takie na czasie), organizacja różnego rodzaju konkursów (w tym nawet poetyckich), spotkania z różnego rodzaju osobami znanymi publicznie, wszelkie wyjścia z wychowawcami do spraw k/o, zawody sportowe, a nawet pielgrzymki. Myślę, że pomysłów jest wiele i z reguły administracja na wiele przystaje, tylko chyba nie każdy nadaje się do takich akcji.
No i znów padające wiele razy zdanie: na początek to Jaśnie Pan Osadzony musi chcieć...
A nie, że zapiszę się na kurs, pochodzę 2 dni i później mi się nie chce (bo i takie przypadki są)
 
tekila nie zgodzę się z twoją wypowiedzią bo rozmowy z psychologiem są i to często mój mąż jest alkoholikiem który odbywa karę (dużą karę)i chce się resocjalizować i korzysta z każdej pomocy (terapia,grupy wsparcia,pomoc psychologiczna itp)raz w miesiącu pisze sprawozdania jak sobie radzi ma spotkania AA gdzie przychodzą osoby które nie piją po 25 30 lat i też mają dobry wpływ na to jak sobie radzić po wyjść jak ktoś chce pomocy to ją uzyska
 
Ptasior...WSZYSTKO JEST MOIM ZDANIEM.Poza cytatem.Ale...chyba dla Ciebie za trudne to moje zdanie...skoro sugerujesz,ze nie jest moje...hmm, ....?
 
tekila901 napisał:
większość dnia więźniowie zdani są sami na siebie, gdzie moim zdaniem czas powinni mieć o wiele bardziej zorganizowany.

Powiedz mi, kto za więźniów będzie organizował im czas, kiedy wyjdą na wolność? Na czym polega poprawne funkcjonowanie w społeczeństwie?
 
Podam przykład terapii w oddziale terapeutycznym - pewnie też skomentujesz.
Nie skomentuję bo mój kumpel ostatnio był na terapii alkoholowej i sobie chwalił. Według jednej osoby z tego forum pewnie będzie to kolejny papier do wpz. Tutaj też dużo zależy od skazanego. Jak po wyjściu będzie chciał pić to będzie. Tylko, że tutaj terapeuci pomagają osobom uzależnionym.
Aha jeszcze a propos czytania książek, gry w tenisa, oglądania filmów etc - myślę, że niektórzy po raz pierwszy w życiu korzystaja z tej formy spędzania czasu wolnego.
Tutaj to masz rację. Niektórzy po raz pierwszy śpią normalnie, jedzą normalnie, myją się normalnie etc.
Resocjalizacja powinna elimować zarówno postawy roszczeniowe "bo mi sie należy", jak i postawy wyuczonej bezradnosci.
Tylko co się skazanemu należy oprócz spaceru, kąpieli, widzeń, korespondencji, telefonowania? Cos mogłem pominąć.
Co do kompetencji i zaangazowania pracowników, trudno oceniać, w róznych miejscach pracują różni ludzie nie powinno się jednak generalizowac podobnie jak nie powinno się genarlizować skazanych.
Niektórzy pracownicy pamiętają jeszcze Stalina jak zaczęli pracę w ZK i do dziś mają takie podejście do pracy. Skazanych możemy podzielić na dwie grupy: ci co próbują i chcą się zmienić i ci co nie umieją żyć na wolności a ZK to ich drugi dom.
ZK resocjalizują poprzez pracę, poprzez udzielanie niektórym osobom przepustek, pozwalają osadzonym uczestniczyć w różnych wydarzeniach: usuwanie skutków powodzi, akcje charytatywne w schroniskach, akcje w domach pomocy, koncerty organizowane w ZK, poza ZK, spotkania świąteczne (to takie na czasie), organizacja różnego rodzaju konkursów (w tym nawet poetyckich), spotkania z różnego rodzaju osobami znanymi publicznie, wszelkie wyjścia z wychowawcami do spraw k/o, zawody sportowe, a nawet pielgrzymki.
Tylko powiedz mi jaki odsetek skazanych korzysta z tych luksusów nawet jak chce?
 
Ptasior napisał:
Nie skomentuję bo mój kumpel ostatnio był na terapii alkoholowej i sobie chwalił.

I to nie jest "resocjalizacja"??

Ptasior napisał:
Tutaj to masz rację. Niektórzy po raz pierwszy śpią normalnie, jedzą normalnie, myją się normalnie etc.

I to nie jest resocjalizacja??

Ptasior napisał:
Niektórzy pracownicy pamiętają jeszcze Stalina jak zaczęli pracę w ZK

A tu kłamiesz.
 
Tylko powiedz mi jaki odsetek skazanych korzysta z tych luksusów nawet jak chce?
Napisałam, że nie każdy nadaje się do takich form oddziaływań. Nie widzę jakoś pewnych osób w pewnych miejscach.
Poza tym wymagasz ode mnie konkretnej liczby, a skąd mam Ci ją wziąć? Nikt nie podaje liczb tego typu (W tym i tym miesiącu tylu i tylu osadzonych skorzystało z biblioteki, tylu i tylu z zajęć k/o itd) ale weźmy chociaż pracę. 2428 osadzonych zatrudnionych w listopadzie to około 33% ogółem osadzonych posiadających pracę- to mało, skoro nie muszą jej szukać? ( nie odliczyłam osób uznanych za niebezpieczne, które siłą rzeczy nie biorą udziału w takich "imprezach", ukaranych wewnętrznie, takich, przeciwko którym prowadzi się inne śledztwo itd) Procent poszedłby jeszcze bardziej w górę.
Nie będzie nigdy tak, że korzystać będą wszyscy, a choćby dlatego, że miejsca są ograniczone ale skoro jeden zk organizuje wiele zajęć , to nie zawsze Ci sami ludzie biorą w nich udział. Kolejna sprawa to taka: kto da na to pieniądze?

Niektórzy po raz pierwszy śpią normalnie, jedzą normalnie, myją się normalnie
Najważniejsze nie zostało napisane: niektórzy po raz pierwszy po osadzeniu w ZK idą do pracy i dowiadują się co to znaczy zarabiać w prawy sposób, a nie tak jak dotychczas, np utrzymując się z kradzieży.
 
Najważniejsze nie zostało napisane: niektórzy po raz pierwszy po osadzeniu w ZK idą do pracy i dowiadują się co to znaczy zarabiać w prawy sposób, a nie tak jak dotychczas, np utrzymując się z kradzieży.
No tak, ale zauważ też, że niektórzy ida do pracy (przeważnie społecznej) po to żeby czas zabić. Dostają za to nagrody. I to jest fajnie. Niektórzy idą do pracy po to żeby normalnie w świecie zarobić kasę na wypiskę i zmniejszyć swoje zobowiązania np. alimentacyjne. Mały odsetek ucieka z grup pracujących poza terenem ZK i tylko po to idą do pracy. I tego nie pochwali chyba nikt. Ten kto będzie chciał żyć uczciwie po wyjściu to będzie a ten kto nie będzie chciał to nie będzie. I nie pomoże w tym nic. Żadne konkursy, wycieczki z wychowawcami czy przepustki.

Może forg z tym Stalinem przesadziłem, ale niektórzy pracownicy ZK mają jeszcze nawyki z "tamtego ustroju". I nie zaprzeczaj bo tak jest. Nie będę podawał przykładów, bo i tak zaprzeczycie, ale jeśli ktoś się wypowie na ten temat to fajnie.

Niektórzy po raz pierwszy śpią normalnie, jedzą normalnie, myją się normalnie etc.
I dlatego poełniają przestępstwa żeby to wszystko mieć.
 
Ten kto będzie chciał żyć uczciwie po wyjściu to będzie a ten kto nie będzie chciał to nie będzie. I nie pomoże w tym nic. Żadne konkursy, wycieczki z wychowawcami czy przepustki.
A co z tymi, którzy normalnego życia nie znają i w ten właśnie sposób mogą się niektórych rzeczy nauczyć?

Ja tam chwalę każdy dobry gest Osadzonego. :D
 
Ptasior napisał:
No tak, ale zauważ też, że niektórzy ida do pracy (przeważnie społecznej) po to żeby czas zabić. Dostają za to nagrody. I to jest fajnie. Niektórzy idą do pracy po to żeby normalnie w świecie zarobić kasę na wypiskę i zmniejszyć swoje zobowiązania np. alimentacyjne. Mały odsetek ucieka z grup pracujących poza terenem ZK i tylko po to idą do pracy.

No i widzisz ... Chcąc nie chcąc sam potwierdzasz, że oddziaływania resocjalizacyjne występują w zakładach karnych i aresztach śledczych. Sam też potwierdzasz, że część skazanych podchodzi do tego instrumentalnie.
A to, ze nie każdy pracuje albo nie każdy bierze udział w terapii? Cóż ... Na pracę każdy ma szansę. A że nie zostaje do niej wybrany? To tylko i wyłącznie jego zasługa.
 
Ptasior napisał:
Może forg z tym Stalinem przesadziłem, ale niektórzy pracownicy ZK mają jeszcze nawyki z "tamtego ustroju". I nie zaprzeczaj bo tak jest. Nie będę podawał przykładów, bo i tak zaprzeczycie, ale jeśli ktoś się wypowie na ten temat to fajnie.

Co do nawyków z "z tamtego ustroju" to być może pozostały śladowe przypadki tego typu funkcjonariuszy jednak nie świadczy to ,że polskie więziennictwo się nie zmienia.
W przykładach dotyczących normalnego funkcjonowania i doswiadczenia przez skazanych czegoś po raz pierwszy (praca, czytanie, kurs zawodowy, terapia etc. ) zjawiskiem NADNORMALNYM w odniesieniu do pozostałej części społeczeństwa jest opieka medyczna - w szczególności specjalistyczna. Slogan typu "trzeba być zdrowym albo bogatym aby móc chorować" (z uwagi na odległe terminy wizyt albo koszty prywatnych konsultacji) nie dotyczy osadzonych.
 
zjawiskiem NADNORMALNYM w odniesieniu do pozostałej części społeczeństwa jest opieka medyczna - w szczególności specjalistyczna. Slogan typu "trzeba być zdrowym albo bogatym aby móc chorować" (z uwagi na odległe terminy wizyt albo koszty prywatnych konsultacji) nie dotyczy osadzonych.
Zgadza się i nie zgadza się. Niektórzy skazani czekają na konsultację do lekarza długo. W niektórych ZK lekarz na oddziale jest raz na 3 tygodnie (ZK Rzeszów). A co się dzieje jak ktoś zachoruje po wizycie lekarza? Pielęgniarka nie ma leków a jak ma to nie może wydać bez zgody lekarza. Ja tylko podam przykład mojego kolegi. W wyniku błędu służby medycznej dostał przerwę w karze. I to bez składania wniosku o nią.
Co do nawyków z "z tamtego ustroju" to być może pozostały śladowe przypadki tego typu funkcjonariuszy jednak nie świadczy to ,że polskie więziennictwo się nie zmienia.
Ja podam tylko przykład ZK Dębica. Kiedyś tam był ZK typu zamkniętego dla podgrupy "R" a teraz jest ZK typu półotwartego dla podgrupy "R". Poza tym że cele są pootwirane całą dobę nic się nie zmieniło.
Teraz moje pytanie z przykładem: Skazany na rok pozbawienia wolności za art. 209&1 odbywa karę pw w zakładzie typu p1. Nie ma pracy, nie chodzi na przepustki itd. itp. Jego dług podczas pobytu w ZK i tak rośnie (nie wnikajmy dlaczego nie płacił). I powiedzcie mi jak go ZK zresocjalizuje aby więcej do tego "przestępstwa" nie powrócił?
 
Powrót
Góra