G
Gośś
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2010
- Odpowiedzi
- 5
Witam, jestem tu nowym użytkownikiem i być może pojawił się już taki temat na tym forum, jednakże ja nie znalazłam tematu związanego z podobną sprawą.
Mój starszy brat odbywał karę w ZK. Było to ponad 5 lat temu. Jakiś czas przed świętami Bożego Narodzenia miał sprawę w sądzie i przy ogłaszaniu wyroku sędzina stwierdziła, że mój brat ma zakaz widzeń z moimi rodzicami. Przed tą ostatnią sprawą miał wyjść jakoś w połowie stycznia 2005roku jednak przedłużono mu karę, z niewiadomych przyczyn. Załamał się troszkę, bo wiadomo, nawet przed świętami nie mógł się zobaczyć rodzicami. Miał wtedy niecałe 20 lat. Moja mama była przed świętami w zakładzie, jednak nie wpuścili jej. 18stego stycznia dostała list od mojego brata, w którym napisał, że jeżeli nie przyjdzie na widzenie (właśnie 18.01.05r.) to on nie wytrzyma i zrobi sobie coś. Więc moja mama zebrała się szybko i poszła (wręcz pobiegła) pod ZK. Nie wpuścili jej. Mama prosiła, mówiła co jest napisane w liście, a oni to (dosłownie mówiąc) olali. Wróciła więc do domu zmartwiona..
Wieczorem po godzinie 20 zadzwonił domofon- policja. Otworzyłam im drzwi do domu. Moja mama zaprosiła ich do pokoju, też chciałam tam wejść lecz mnie wyprosili z pokoju (miałam wtedy 13 lat), jednak stałam pod drzwiami. Policjanci oznajmili, że mój brat nie żyje, że popełnił tam samobójstwo wieszając się na sznurówkach od swoich butów. Mama się załamała zapytała jak to się mogło stać skoro więźniowie są pilnowani. Okazało się,że na 3 lub 2 piętra jest tylko jeden tzw. "klawisz" .
To było ok. 18 więc więźniowie szli na stołówkę, czy gdzieś tam. Ale to nie był obowiązek, i kto chciał mógł zostać. Mój brat został w celi. Stwierdził,że chce napisać list. Klawisz poszedł dalej.. Znaleźli mojego brata o godzinie około 19.15 . Już nie żył, fakt napisał list, ale to był list pożegnalny, dostaliśmy tylko ksero tego listu.
Moje pytania są następujące : Czy to jest faktycznie wina klawisza i tego,że nie dopilnował? Czy to też jest wina sędziny? (dodam jeszcze,że po śmierci mojego brata kupiliśmy kodeks karny i sprawdzaliśmy paragrafy. Nigdzie nie było nawet małej wzmianki, że należy zakazać widzeń!) I czy to normalne,że w takiej sprawie rodzina dostaje kopię listu zamiast oryginału?
I ostatnim moim pytaniem jest czy możemy się domagać jakiegoś odszkodowania za to co się zdarzyło?
Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
Mój starszy brat odbywał karę w ZK. Było to ponad 5 lat temu. Jakiś czas przed świętami Bożego Narodzenia miał sprawę w sądzie i przy ogłaszaniu wyroku sędzina stwierdziła, że mój brat ma zakaz widzeń z moimi rodzicami. Przed tą ostatnią sprawą miał wyjść jakoś w połowie stycznia 2005roku jednak przedłużono mu karę, z niewiadomych przyczyn. Załamał się troszkę, bo wiadomo, nawet przed świętami nie mógł się zobaczyć rodzicami. Miał wtedy niecałe 20 lat. Moja mama była przed świętami w zakładzie, jednak nie wpuścili jej. 18stego stycznia dostała list od mojego brata, w którym napisał, że jeżeli nie przyjdzie na widzenie (właśnie 18.01.05r.) to on nie wytrzyma i zrobi sobie coś. Więc moja mama zebrała się szybko i poszła (wręcz pobiegła) pod ZK. Nie wpuścili jej. Mama prosiła, mówiła co jest napisane w liście, a oni to (dosłownie mówiąc) olali. Wróciła więc do domu zmartwiona..
Wieczorem po godzinie 20 zadzwonił domofon- policja. Otworzyłam im drzwi do domu. Moja mama zaprosiła ich do pokoju, też chciałam tam wejść lecz mnie wyprosili z pokoju (miałam wtedy 13 lat), jednak stałam pod drzwiami. Policjanci oznajmili, że mój brat nie żyje, że popełnił tam samobójstwo wieszając się na sznurówkach od swoich butów. Mama się załamała zapytała jak to się mogło stać skoro więźniowie są pilnowani. Okazało się,że na 3 lub 2 piętra jest tylko jeden tzw. "klawisz" .
To było ok. 18 więc więźniowie szli na stołówkę, czy gdzieś tam. Ale to nie był obowiązek, i kto chciał mógł zostać. Mój brat został w celi. Stwierdził,że chce napisać list. Klawisz poszedł dalej.. Znaleźli mojego brata o godzinie około 19.15 . Już nie żył, fakt napisał list, ale to był list pożegnalny, dostaliśmy tylko ksero tego listu.
Moje pytania są następujące : Czy to jest faktycznie wina klawisza i tego,że nie dopilnował? Czy to też jest wina sędziny? (dodam jeszcze,że po śmierci mojego brata kupiliśmy kodeks karny i sprawdzaliśmy paragrafy. Nigdzie nie było nawet małej wzmianki, że należy zakazać widzeń!) I czy to normalne,że w takiej sprawie rodzina dostaje kopię listu zamiast oryginału?
I ostatnim moim pytaniem jest czy możemy się domagać jakiegoś odszkodowania za to co się zdarzyło?
Bardzo dziękuję za odpowiedzi.