Sąsiad :(

  • Autor wątku Autor wątku dospot
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dospot

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2017
Odpowiedzi
3
Dzień Dobry.
Mój problem dotyczy butów oraz krzesełka prysznicowego składanego służącego mojej żonie do łatwiejszego zakładania butów na klatce schodowej którą dzielę z sąsiadem .
Opis problemu: Klatka schodowa o wymiarach około 2,75m2 .Rozkład klatki wygląda następująco stojąc w wejściu do klatki:
-po lewej stronie drzwi wejściowe w ścianie prostopadłej do mojego mieszkania
-na wprost wejścia do klatki drzwi mojego sąsiada ,w ścianie równoległej
-po prawej stronie ściana prostopadła
-Jedna równoległa ściana z licznikami wody po prawej stronie drzwi .
Sąsiad wymaga ode mnie usunięcia butów z klatki schodowej pomimo że stoją one na wprost ściany i wejścia do mojego mieszkania podpierając wymóg prawem którego nie jest w stanie podać twierdząc jedynie że istnieje zapis dotyczący zakazu zostawiania wszelakich przedmiotów na klatce schodowej gdyż blokują one ciąg komunikacyjny ,co spotkało się z moją odmową usunięcia butów , dlatego wymaga ode mnie usunięcia również w/wym.krzesełka na które wcześniej wyraził zgodę ustną .
I teraz moja prośba gorąca do wszystkich państwa o rzetelną uczciwą i jak najszybszą pomoc w rozwiązaniu problemu ,wszelkie odpowiedzi podpartą wszelakimi artykułami i paragrafami czy sąsiad ma racje czy też racje mam ja , ***Regulamin***. Pragnę jeszcze raz podkreślić iż buty stoją w taki sposób że nie ma możliwości by zastawiały ciąg komunikacyjny oraz to że pilnuję by nie były rozmieszczone po całej powierzchni klatki schodowej
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
A dlaczego nie trzymasz swoich butów w swoim mieszkaniu ? Już pomijając fakt,ze taka "wystawka" okropnie wygląda to jeszcze po prostu może "smierdziec" sąsiadowi.

Ps. A może tak zadam pytanie dlaczego na klatce trzymasz tylko buty ? Wystaw jeszcze kurtki i inne ubrania. A może nawet garnki.
 
Utrzymując rozmowę w kontekście złośliwych niby zabawnych odpowiedzi to odpowiem że oczywiście mógłbym trzymać odzienie wierzchnie ,garnki może i nawet sedes jeśli znajdzie się miejsce tylko po co jeśli mam na to wszystko miejsce natomiast na buty , nie a to z tej prostej przyczyny że buty jako jedyna część garderoby ma bezpośrednią styczność z brudnymi ciągami komunikacyjnymi (chodniki , ulice itp), w mieszkaniu zaś nie po to jest odkurzacz, a na klatce schodowej wycieraczka bym wysprzątał mieszkanie przed jego opuszczeniem by po powrocie wejść prosto z z zewnątrz w butach do mieszkania , tak więc zostawiam buty przy samych drzwiach na wycieraczce .Oczywiście osobie która zechciała mi udzielić odpowiedzi zupełnie nie pomocnej a wręcz irytującej zapewne nie przeszkadzają wnoszone na butach odchody , wydzieliny ludzkie i zwierzęce , pyły przemysłowe , kurz ogólny syf krótko mówiąc skoro tak prymitywnie się udziela co nie znaczy że mi też ma to pasować .Nawet Arabowie nigdy nie wejdą w butach do swojego lub czyjegoś mieszkania i nigdy nie wniosą ich do środka .Nie proszę o umoralnianie przez jakiś niespełnionych mędrców których zapewne w domu pies nawet nie słucha więc wytrząsają się w internecie po co i dlaczego ,bo nie mam czasu na czytanie kretyńskich tekstów natomiast proszę o pomoc tych którzy mają coś w temacie do napisania .

Moje mieszkanko jest małe 30m2 i naprawdę wydaje mi się że odrobina ludzkiej życzliwości niweluje chęć pisania złośliwych komentarzy
 
Ostatnia edycja:
dospot napisał:
Nawet Arabowie nigdy
ale w naszej kulturze wchodzimy w butach do domu i nie zostawiamy ich na klatce schodowej, po to jest przedpokój
 
Obecnie buduje się bez przedpokoju, z klatki schodowej wchodzi się od razu do salonu :). Nie ma też kuchni, tylko niewielki aneks, a łazienka połączona jest z toaletą.

Natomiast pozostawianie butów na klatce schodowej uważam za nieestetyczne.
Zakazu nie ma, ale jest coś takiego jak "kultura".
 
Ja bym też nie chciał, aby część wspólna budynku wyglądała jak cygańska chata.
 
jagna33 napisał:
ale w naszej kulturze wchodzimy w butach do domu i nie zostawiamy ich na klatce schodowej, po to jest przedpokój
To jest tylko twoja opinia. Też jestem nauczony, że w butach się do domu nie wchodzi i na południu Polski jest to szeroko praktykowany zwyczaj, żeby przynajmniej o ile jest to możliwe wyjść z butów przechodząc przez próg a potem zebrać je po sobie do środka w ręce.

Mało tego, nawet jest związek frazeologiczny "wchodzić z butami w czyjeś życie", jako pewnego negatywnego zachowania, a literalnie wywodzący się właśnie z wchodzenia w butach do czyjegoś domu.
 
Nie wyobrazam sobie tego, aby mój sąsiad trzymał buty na klatce.
To jest naprawdę zenujące. Absolutny brak szacunku do innych ludzi.

Zrobiłabym wszystko zeby buty zniknęły. Kilka lat temu w bloku, gdzie mam jedno z mieszkań była podobna sytuacja z dziecięcymi zabawkami (jakiś niewielki samochodzik i chyba hulajnoga). Sąsiad zaczął z tym walczyc i wygrał. Były kontrole strazy pożarnej (pierwsza niby stwierdziła to co piszesz - korytarze szerokie, ciągi ewakuacyjne zachowane), administracji, itp. Sąsiad nie dał za wygraną - odwoływał się od stanowiska lokalnej SP i wtedy jesli dobrze pamiętam straż przekazała oficjalne stanowisko, ze na klatce nie mogą znajdować się zadne łatwopalne przedmioty. Od tej pory jest spokoj.

Leszekezsel - jestem z Krakowa, moja rodzina mieszka tu od wielu pokoleń. Nie spotkałam się z taką zasada. Nie widziałam tez nigdy nikogo kto ściąga buty na klatce i wnosi je do mieszkania - ale może Krakow nie na południu.

Czasy się zmieniają - teraz większość społeczeństwa nie pracuje na roli i nie ma butów ubrudzoych np. zwierzęcymi odchodami czy błotem. I pomimo nowych koncepcji architektonicznych (mieszkania w stylu open space) nadal są miejsca gdzie te buty mozna zdjąć i zostawić. Mało tego są nawet specjalne wycieraczki, które mozna w mieszkaniu umieścić zimą, kiedy do mieszkania przynosi się błoto i śnieg.
 
Wszystkie uwagi na temat są dla mnie jak najbardziej przydatne i dzięki nim widzę problem nie tylko ze swojej strony . Tyle że sprawa u mnie wygląda następująco:
-między drzwiami wejściowymi które otwierają się do mieszkania a kuchnią na wprost nich jest przedpokój o szerokości około95cm więc o wycieraczce w mieszkaniu nie ma mowy
-deweloper tak niefortunnie zabezpieczył miejsca parkingowe że przed klatką są ich 4 a mieszkań jest osiem ,sąsiad zaś jest jedną z grupy ludzi którzy nie wymusili na deweloperze konkretnego miejsca więc miejsce ma tam gdzieś czyli jakieś 30m od klatki schodowej pod oknami czyjegoś mieszkania które deweloper zaczyna budować , wobec tego nie miałem pretensji do tego że skoro nie ma miejsca , a normalne jest by jego lokatorzy którym wynajmie mieszkanie lub zamiennie on sam stawiali samochód pod drzwiami do mieszkania zagradzając wyjście z klatki co jest nie tylko nieestetyczne ale nie etyczne , nie estetyczne , nie praktyczne nie funkcjonalne...... , dopóki nie uparł się na buty bo kieruję się tą zasadą w życiu by maksymalnie nie utrudniać życia nikomu pod warunkiem że ludzie to doceniają i nie utrudniają życia mi .
-moja tolerancja na głupią jak twierdzę zawziętość sąsiada skończyła się w chwili gdy zdjął antenę tv którą zakupiłem i zamontowałem na własny koszt również dla niego u sąsiada na balkonie z jego własnej inicjatywy gdyż jak stwierdził na kominie nie można założyć anteny gdyż jest on ocieplony i nie zgadza się by kotwy wmontowane w komin zniszczyły ocieplenie .
Nie chcę być zdany na jego widzimisię .
Ja sam jestem z Krakowa ,tam spędziłem najlepsze lata życia i potwierdzam że do domu wnosiło się buty które zdjęte zostały przed mieszkaniem pod warunkiem że było je gdzie trzymać i nie pamiętam sytuacji by ktokolwiek z sąsiadów mojej rodziny miał pretensje o buty na zewnątrz , tak jak nikt z nas nie miał pretensji o buty czy inne rzeczy pozostawiane na klatce . Wyznaję zasadę że w życiu a szczególnie w najbliższym otoczeniu wypada żyć na zasadzie "raz ty mi , raz ja tobie". Skoro nie ma przepisu stanowiącego o rzeczach na klatce schodowej to dlaczego sąsiad narzuca swoje porządki innym , nie biorąc pod uwagę problemów o których wspomniałem wykluczających trzymanie butów w mieszkaniu . Klatka jest miejscem przez które się wchodzi do mieszkania , a nie gdzie spędza się życie tak więc jeśli nie jest tam narzygane , nasikane ,czy też co innego to o jakim braku estetyki mowa?. Nie trzeba chodzić po błotnistym polu by mieć na butach bród organiczny i przemysłowy wystarczy rano przejść się szlakiem imprez w sobotę lub niedzielę albo po miejscach gdzie właściciele piesków wyprowadzają je na spacery ,lub też wystarczy przyjrzeć się ile pojazdów jest na ulicach miast szczególnie i wyobrazić sobie ile pyłów emituje każdy z nich choćby z elementów ciernych części tych pojazdów nie wspominając już o spalinach .
Dom mój traktuję lepiej niż świątynię dlatego przy jego wykończeniu nie patrzyłem na ohydne w swej sztuczności panele podłogowe tylko dlatego że są praktyczne tylko mam podłogę drewnianą zaolejowaną by było jak najładniej najnaturalniej i jak najmniej plastików i innych przetworzonych dziwolągów ,dlatego nie mam zamiaru niszczyć swojego azylu przez jakiś foch sąsiada .
 
Z takim podejściem wojnę z sąsiadem masz gwarantowaną. Naprawdę warto to zaczynać o taki drobiazg...? Proste rozwiązanie: wchodząc do domu zdejmujesz buty, idziesz do łazienki, myjesz buty i czyste wstawiasz do szafki znajdującej się w mieszkaniu.
Ja też jestem z południa (Śląsk) i nigdy na szczęście nie spotkałam się ze zwyczajem wystawiania butów na klatkę. A nawet jeśli gdzieniegdzie tak było, to może nie każdą tradycję warto podtrzymywać;)

dospot napisał:
przedpokój o szerokości około95cm więc o wycieraczce w mieszkaniu nie ma mowy

To może wystawić na klatkę wycieraczkę zamiast butów...
 
Pozostawienie butów na korytarzu ma także ten feler, że buty te mogą się zdematerializować. Znam takie przypadki, na południu Polski właśnie... Dziwnym trafem zaobserwowano zależność: im droższe byty, tym możliwość dematerializacji rośnie... ;-)
 
Albo im bardziej komuś przeszkadzają. I dematerializację potwierdzam. Mieszkam od urodzenia na północy, w sumie przy morzu, ale rodzinę na południu mam i tam taki zwyczaj jest.

Od czasu jednak, jak zaczęły się migracje wewnętrzne ludności za pracą, dziwnym trafem, jeśli komuś przeszkadzają buty na klatce, to one magicznie znikają. W sposób kompletnie niewytłumaczalny.
 
zaraz autor zamiast butów zacznie wystawiać śmieci celem dematerializacji :)
 
Ooo, to to jest akurat praktykowane w klatce, w której mieszkają moi rodzice... Przez pewną rodzinę. Tu z kolei w pewnej chwili doszło do takiej sytuacji, że śmieci przygotowane do wyniesienia, parę dni wcześniej...

Zdematerializowały się zanim mieszkańcy wyszli do pracy. A jak wrócili, to ujrzeli je zmaterializowane na swoim balkonie, bez worka. Też magia.
 
Mieszkam na Podkarpaciu w bloku , uwierzcie problem z butami jest bardzo małym problemem , problem z wystawianymi workami z śmieciami to jest problem.
Czasami zauważam że niektóre leżą kilka dni , wyobraźcie sobie jaki piękny zapach się unosi , a mieszkam na czwartym piętrze.
Nawet pisma do SM nie pomagają.
 
Może zastosuj metodę powyżej? Oczywiście nie namawiam absolutnie, żeby osobiście, ale czasami się jacyś chuligani pojawią...
 
Jestem z południa (podkarpacia) i buraczany zwyczaj wystawiania butów/worków na śmieci na część WSPÓLNĄ jaką jest klatka schodowa, jest mi obcy (moim sąsiadom też).

Proszę nie wymyślać zwyczajów, tłumacząc w ten sposób brak wyobraźni i nieumiejętność życia we wspólnocie. Jak już mówimy o Arabach, to oni mają też inne zwyczaje - czy je także praktykujesz?

Mam nadzieje, że sąsiad utrze nosa :).

Ps. Z kolei w Warszawie - na Ursynowie, zdarza się zajmowanie publicznych miejsc parkingowych - skrzynkami, oponami, przez Buraków - i to też nie jest normalne.

Tak samo jak parawaning itp...
 
Powrót
Góra