Skarga do NIK na wójta

  • Autor wątku Autor wątku Dorota007
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

Dorota007

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2009
Odpowiedzi
4
Wójt w mojej gminie chce zamknąć małe, wiejskie szkoły, i to nie dlatego, że wychowankowie mają tam jakieś kłopoty z nauką. Jak sam twierdzi, małe szkoły są dla niego nieekonomiczne i musi za dużo do nich dopłacać!!! Napisałam skargę do NIK, wczoraj otrzymałam odpowiedź od Rady Gminy w postaci uchwały, w której stwierdza się bezzasadność mojej skargi. Planuję odwołanie do Sądu Administracyjnego, jak to zrobić i czy to coś kosztuje, proszę o radę, z góry dziękuję i pozdrawiam!
 
Skarga została skierowana do niewłaściwego organu, dlatego też została przekazana wg kompetencji do rozpatrzenia przez radę gminy. Proszę o napisanie jak wyglądała treść uchwały. Czy zawierała ona uzasadnienie faktyczne i prawne, które powinno być zgodnie z art. 238 par. 1 Kpa?
 
Proponowałabym zapoznać się z procedurami dotyczącymi zamykania szkół. To nie tak, że wójt dzisiaj postanawia, iż zamknie szkołę, a jutro owa instytucja przestaje istnieć. Po zapadnięciu tzw. uchwały intencyjnej dopiero są podejmowane kroki mające na celu zamknięcie szkoły, tj. m.in. pismo do kuratorium itd. itp. Propozycja zamknięcia szkoły wcale nie musi być równoznaczna z jej likwidacją. Jeśli Gmina przestrzega procedur, nie łamie prawa, to skargi na nic się zdadzą (chodzi mi tutaj o Sąd Administracyjny).
Dodam jeszcze, że ogromne znaczenie podczas likwidacji szkoły mają rodzice. Proponowałabym zatem, i to bardzo szybko (albowiem jeśli któraś ze szkół ma być zamknięta w tym roku, to uchwała o której wyżej wspomniałam - zapadła, co oznacza, iż odpowiednie pismo jest w "drodze" do kuratorium) , o udanie się delegacji rodziców do kuratorium, z odpowiednim pismem i podpisami. Stanowisko rodziców powinno być uwzględnione w piśmie Gminy do Kuratora, ale co osobista wizyta, to osobista. Czy Państwo coś wskórają? Nie wiem...wszystko zalęży też od ilości uczniów w szkole...ale próbować zawsze można...
 
Ponieważ nie da się w skrócie tego przedstawić, powiem tylko, że uchwała o numerze X jest wydana na podstawie art. 18 ust. 2 pkt 15 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. itd. - dzienników ustaw jest dziesięć linijek.
Uchwala się, co następuje:
par. 1. Nie uznaje za zasadną skargi pani... dot. złego zarządzania w gminie przez wójta w przedmiocie działań zmierzających do zamknięcia szkół. ( i tu ciekawostka, bo uchwała jest z dnia 23 stycznia, 13 stycznia rodzice otrzymali listy, informacje o zamiarze zamknięcia szkół, gdzie mówi się: uczniowie będą kontynuować naukę w szkole podstawowej -innej, wskazanej przez wójta, wszystkie dzieci objęte zostaną bezpłatnym dowozem oraz opieką świetlicową - ciekawe na jakiej podstawie wójt może dziś nam to obiecywać?)
Uzasadnienie: Rada zapoznała się ze stanowiskiem wnoszącej i wójta (uczestniczyłam w czterech komisjach). Pani... jako matka dzieci uczących się w szkole... miała prawo i obowiązek wykazywać troską o przyszłość dzieci i szkoły. Rada Gminy rozumie takie stanowisko. Nie zgadza się jednak z opinią skarżącej, że wartość przy ewentualnej sprzedaży zostanie zaniżona, ponieważ o zbyciu decyduje rada gminy i obowiązują zasady przetargowa. Rada Gminy nie dopatrzyła się bezprawnych działań wójta, w związku z tym uznaje skargę za bezzasadną.
Później podam treść skargi do NIK - pozdrawiam!
 
Witam ponownie!
Skarga do NIK brzmi: Bardzo proszę o kontrolę naszych regionalnych władz, z uwagi na poczynania naszego wójta, który od kilku lat nosi się z zamiarem zamknięcia małych szkół w naszej gminie, nie licząc się ze zdaniem ludzi. Obawiam się, że jego ostatnia wypowiedź w gazecie...(wójt mówi, że w przypadku likwidacji szkoły, klasy, w tej szkole przez niego wskazanej, byłyby po ok. dwudziestu uczniów, choć, nikt z tym się nie zgadza, bo nie ma na to wiarygodnych obliczeń, są tylko przypuszczenia) może się wreszcie ziścić. Istnieje możliwość, że szkoła podstawowa w ..., którą wójt chce zamknąć, ma już kupca od dawna, bo mówi się, że będzie tam przychodnia pewnego lekarza ortopedy. Dodam jeszcze, że nie samo zamknięcie szkoły jest wątplią oszczędnością. Zabiera się tutejszym mieszkańcom nieruchomość budowaną w czynie społecznym, gdzie mieści się świetlica wiejska, pieniądze z ewentualnej sprzedaży nie zostaną w naszej wsi, a wartość nieruchomości, jak zwykle zresztą, będzie zaniżona. Do tego nasze dzieci zostaną przeniesione do ciasnej szkoły i pewnie okaże się, że ta w ... będzie za mała, a dzieciaki będą chodzić na zmiany, albo dojeżdżać godzinami.
Na komisjach, w ktorych uczestniczyłam, wójt przyznał, że zamierza zlikwidować szkoły, a jego argumentem obrony były jakieś tabelki z kosztami, nie podpisane, po prostu cyfry w tabelkach, nie podane były źródła informacji, natomiast zarzucano mi nie udowodnione zamiary wójta co do sprzedaży, choć też przyznał, że takowe propozycje od ewentualnych inwestorów ciągle ma.. Ja natomiast tłumaczyłam, że zasłyszane informacje pochodzą od ludz z zebrań i z forum regionalnej gazety.
A ponieważ poruszyłam wiele wątków, a w uzasadnieniu uchwały, jest odpowiedź tylko na jeden, chcę tę uchwałę zaskarżyć.
Wiem, że należy najpierw pisemnie wezwać radę do usunięcia naruszenia, tylko nie wiem, na podstawie jakich przepisów i jak to motywować, choć argumenty zawsze się znajdą...
Może warto byłoby postarać się o protokół z tych komisji?
 
Pani Dorota wyjaśnię Pani kilka kwestii, lecz nie jako prawnik, a jako nauczyciel, który drugi raz w życiu "przechodzi" przez proces likwidacji szkoły. Przy czym, jak za pierwszym razem nie wszystko było zgodne z prawem ( w wyniku czego szkoła nadal istnieje), tak tym razem wszystko odbywa się wg. procedur.
Jeśli chodzi o ustawę i informacje przekazaną rodzicom, odnośnie likwidacji szkoły to:
uchwała o której Pani pisze podejrzewam, że jest uchwałą intencyjną (o której w poście wyżej pisałam). Ma ona datę poźniejszą aniżeli data poinformowania rodziców o decyzji zamknięcia szkoły - co jest zupełnie normalne. Dlaczego? Komisja Oświatowa Pani gminy poddała propozycję likwidacji szkoły, opierając się na "pewnych" tabelkach. Te tabelki dotyczą kosztów utrzymania szkoły. Im szkoła mniejsza, tym więcej "kosztuje" jeden uczeń. Często jest tak, że subwencja, którą otrzymuje gmina nie zaspakaja potrzeb, a zatem gmina dokłada ze swoich pieniędzy, aby taką szkołę utrzymać. O zamiarze likwidacji placówki zostali poinformowani nauczyciele uczący w szkole oraz rodzice. Na sesji styczniowej gminy, która miała najwidoczniej miejsce dnia 23 stycznia, została podjęta uchwała intencyjna, która pozwala na kontynuowanie zamierzeń organu prowadzącego. Stąd też wynika rozbieżność dat:)
Kolejna kwestia - wójt może obiecywać dowóz dzieci do szkoły oraz zajęcia świetlicowe (w szczególności jeśli takowe mają miejsce w placówce, gdzie miałyby uczeszczać dzieci od września). Oczywiście to rodzice podejmą decyzję, gdzie ich dzieci rozpoczną nowy rok szkolny - czy będzie to szkoła wskazana przez wójta, czy zupełnie inna).
Ilość dzieci w klasie - wójt opiera się na danych statystycznych...jeśli na terenie gminy jest 20 dzieci zameldowanych, to swoje przypuszczenia opiera właśnie na tym...nie oznacza to oczywiście, że tyle dzieci będzie w klasie...część dzieci może bowiem obowiązek szkolny "wypełniać" gdzie indziej...mogą się również pojawić dzieci z poza obwodu tej szkoły.
Jeśli chodzi o budynek szkoły, to należy on do "majątku" gminy - i to oni decydują co z nim zrobią...czy np. sprzedadzą, czy też zorganizują w nim coś, co będzie służyło mieszkańcom danej wsi.
Na koniec dodam jeszcze, że to, czy szkoła zostanie zamknięta, czy nie zależy teraz od decyzji kuratora. Jeśli nie pozwoli on na jej likwidację, to szkoła nadal będzie istniała. Dzisiaj przeczytałam jednak, że od następnego roku, aby zamknąć szkołę nie będzie potrzebna zgoda kuratora...decyzję taką będą podejmowały same organy prowadzące.
Jeśli chodzi o jakiekolwiek kroki prawne, to należy poczekać na wypowiedzi prawników.

Pozdrawiam
 
Droga Pani Nauczyciel!
To prawda, że poruszam się w przepisach prawnych jak słoń w składzie porcelany. Jednak nie podoba mi się Pani obronna postawa w stosunku do wójta. Nie zna Pani szczegółów, a zakłada, że wójt działa uczciwie i w dobrej wierze.
My, ludzie ze wsi nie jesteśmy głupsi od innych, tylko mamy kiepskie statystyki, wynikające z małego zaludnienia, przez co na jeden km kw. przypada jeden z wyższym wykształceniem... ha, ha, co nawet jest zabawne.
Koszty szkoły są może wyższe niż dotacje, choć nie przedstawiono nam wiarygodnego, przekonującego źródła, ale jest tak z powodu zaniedbań wójta. Dlaczego? Ponieważ szkoła "przyklejona" jest do starego pałacu, który, choć pusty, ciągle jest ogrzewany. Dwa lata temu był w szkole remont, co wg niektórych radnych "napompowało" koszty. A czego jeszcze nie wiemy? To tylko jeden wójt wie. Do tej pory nikt mu przez ramię nie zaglądał, to się nauczył, że jest "władzą absolutną".
A Panią poproszę o wstrzymanie się od kąśliwych uwag. Natomiast pomoc zawsze jest mile widziana. Pozdrawiam!
 
Pani Doroto:)
Żle Pani zrozumiała mój post. NIe zakładam, iż wójt działa zgodnie z prawem czy też w dobrej wierze. Nie przyjmuję również postawy obronnej względem jego poczynań. NIe znam całej sytuacji, a zatem nie oceniam i nie osądzam. Od kąśliwych uwag także jestem daleka. Jeśli tak Pani odebrała, któreś z moich zdań, to proszę wierzyć, iż nie taka była moja intencja. Jak zaznaczyłam sama jestem nauczycielem w szkole, która może przestać istnieć od września tego roku. Jest to na pewno spora szkoda dla uczniów i społeczności lokalnej, gdyż jesteśmy szkołą, która osiąga bardzo wysokie wyniki w nauczaniu, mamy wielu olimpijczyków na szczeblu nawet krajowym. Odpowiadając na Pani pytania, opierałam się na tym, co Pani napisała. Zamykając szkołę wójt dba niestety przede wszystkim o swoje interesy. Póki za szkoły odpowiedzialne było ministerstwo, gminy nie obchodziło ilu uczniów jest w danej szkole. Odkąd to jednak one stały się organami prowadzącymi, nieco inaczej zaczęły spostrzegać byt na terenie gmin takich szkół. Wracając jednak do tematu, z tego co Pani napisała wywnioskowałam, że zarówno poinformowanie rodziców, jak i podjęcie uchwały jest jak najbardziej zgodne z prawem. Terminy także zostały dotrzymywane. Oczywiście, gdzieś tam, mogło paść jakieś "przewinienie", dlatego mogą Państwo wnieść pozew do Sądu Administracyjnego. Sąd to rozpatrzy, przyglądnie się temu i jeśli będą tam jakieś nieścisłości, wstrzyma całą procedurę. Jeśli zaś nie dopatrzy się on żadnych uchybień, procedura nadal będzie sobie "szła" swoim torem (niestety). Tak jak wspomniałam, ogromne znaczenie będzie miał, w przypadku jeśli żadnych "uchybień" nie ma, kurator...gdyż to on decyduje w zasadzie, czy szkoła zostaje zlikwidowana, czy też nie, dlatego w pierwszym swoim poście podsunęłam pomysł udania się do kuratora z petycją i podpisami rodziców. Mają do tego Państwo pełne prawo. Proszę pamiętać, że zdanie rodziców ma spore znaczenie przy tego typu sprawach.
Pozdrawiam.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra