Skarga na działanie urzędu do WSA

  • Autor wątku Autor wątku b_kris
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

b_kris

Użytkownik
Dołączył
07.2010
Odpowiedzi
81
Mam pytanie dotyczące wnoszenia spraw do WSA.

Wniosłem skargę na działanie pewnego urzędu. Zgodnie z prawem o postępowaniu przed sądem administacyjnym złożyłem tę skargę za pośrednictwem urzędu którego ta skarga dotyczy. Dostałem odpis wniosku urzędu skierowanego do WSA o odrzuceniu skargi. W piśmie tym radca prawny reprezentującu urząd pisze, że taka skarga jest niedopuszczalna, ale jednocześnie pisze dalej całą kilkustronnicową epistołę wyjaśniającą działanie urzędu wobec moich roszczeń dotyczących KPA. W zasadzie powinien poprzestać na stwierdzeniu, że nie mam uprawnień do składania skargi i byłby to wystarczający argument do wniosku o odrzucenie skargi. Mam wątpliwości co do zasadności jego argumentacji.

W związku z tym, mam pytanie. Czy jako obywatel i osoba reprezentująca innych obywateli (sformułowałem odpowiednią petycję) mam prawo wnieść skargę do WSA, skoro urząd dopuścił się naruszenia KPA, a jednym z pism do tego urzędu była petycja, pod którą podpisało się wiele osób, a którą urząd zwyczajnie olał?

Proszę o pomoc.
 
A czego i kogo dotyczy sprawa?
Co do zasady jeżeli nie był Pan adresatem działań organu (nie był stroną postępowania) bądź organ nie informował Pana o swoich działaniach (nie uznał Pana za uczestnika postępowania) to nie ma Pan możliwości wniesienia skargi.
 
Pozwolę sobie wyjaśnić. Latem ubiegłego roku zwróciłem się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z pismem w którym poinformowałem go o naruszeniu przez jedną z dużych firm ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Firma ta wyemitowała fałszywą i wprowadzającą w błąde reklamę swojej usługi. UOKiK odpisał (po terminie i bez pokwitowania przez pocztę), że nie może zainterweniować, gdyż sprawa nie ma konsumenckiego charakteru. W związku z powyższym sformuowałem petycję i opublikowałem ją na stronie internetowej. Pod petycją podpisało się wiele osób, w tym również osoby poszkodowane (które uległu w/w reklamie). Wysłałem kolejne pismo do UOKiK z prośbą o ponowne rozpatrzenie sprawy z uwagi na zagrożony interes publiczny, czego dowodem była załączona petycja oraz z prośbą o wysyłanie pism za pokwitowaniem przez pocztę, co jest zgodne z KPA. UOKiK ponownie odpisał z opóźnieniem i bez pokwitowania przez pocztę, uzasaniając brak interwencji nie posiadaniem przez Prezesa czynnej legitymacji. Jako, że na jesieni ub.r. Dwie firmy telekomunikacyjne dostały kary od UOKiK'u, m.in. za fałszywą i wprowadzającą w błąd reklamę, pismo z UOKiK'u wywołało we mnie ogromną irytację. Dlatego złożyłem skargę do WSA. Nie wiem jak się teraz bronić, bo nie mam pomocy prawnej, a pan prawnik, który odpisał, tak nagmatwał w tym piśmie, że sam już nie wiem, kto tu jest winny, choć nie mam najmniejszej wątpliwości, że UOKiK powinien był zainterweniować, bo dowody na czyn nieuczciwej konkurencji której dopuściła się tamta firma są niezbite.

I na koniec. Dziwnym zbiegiem okoliczności, natychmiast po mojej pierwszej interwencji do UOKiK i jego odpowiedzi w mojej sprawie. Firma zmieniła treść reklamy i zapewnienia opisane w ofercie.

Będę wdzięczny za cenne wskazówki.
 
Tak.

Strona próbuje wykazać przed WSA "niedopuszczałność" - chodzi o Art. 58 § 1. pkt 6) (Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi), uzasadniając to faktem, że złożona pisma oraz petycję (na które UOKiK odpowiadał po terminie, bez pokwitowania przez pocztę i bez stosownych i pełnych wyjaśnień, zbywając mnie i nie podejmując żadnych interwencji w związku z łamaniem przez innego przedsiębiorcę ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji) nie są czynnością ani aktem podlegającym zaskarżeniu do WSA.

Co mam w tej sytuacji uczynić? Czy mam czekać na decyzję sądu, czy też mogę złożyć odpowiednie wyjaśnienie przed decyzją sądu skoro uważam, że treść odpowiedzi z UOKiKu jest naciągana? Jeżeli sąd odrzuci skargę, to czy jakiś adwokat w moim imieniu może złożyć sprzeciw? Czy powinienem, jeżeli prawnik uzna za właściwe, odwołać się do NSA?

Proszę o pomoc, bo jestem w patowej sytuacji. Odpowiedź UOKiK na skargę do WSA jest bardzo naciągana i miejscami przedstawiane fakty są nieprawdziwe, tzn. pominięto kilka ważnych dla sprawy faktów, a także potraktowano petycję jako "publiczne wyrażenie opinii" na temat działania innego przedsiębiorcy.
 
BTW, myślę że sprawa jest tak w ogóle ciekawa, bo UOKiK próbuje wykazać, że czyn nieuczciwej konkurencji w postaci fałszywej i wprowadzającej w błąd reklamy jest aktem podlegającym zaskarżeniu jedynie przed sądem powszechnym, jeżeli reklama jest adresowana do przedsiębiorcy, a w kompetencjach UOKiK leży ochrona interesów konsumentów, a nie innych przedsiębiorców.

Wszelkie próby wykazania przed UOKiK, że konsumenta od przedsiębiorcy różni (w myśl przepisów różnych ustaw) jedynie "czynność prawna" związana, bądź nie, z prowadzoną działalnością gospodarczą i że przepis ustawy (Art. 16.) o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji zabraniający reklamy wprowadzającej w błąd, nie rozróżnia czynów na reklamę adresowaną do przedsiębiorcy i na reklamę adresowaną do konsumenta, zdają się być bagatelizowane.

Jednym z moch argumentów było to, prowadząc działalność nadal jestem konsumentem w stosunku do podmiotów, w stosunku do których moje czynności prawne nie są związane z prowadzoną przeze mnie działalnością i że podjęta przeze mnie decyzja co do uruchomienia usługi adresowanej do przedsiębiorców, była podjęta w chwili, gdy w stosunku do tego podmiotu byłem konsumentem, gdyż nie wiązała mnie z nim żadna czynność prawna związana z reklamowaną usługą. Słowem próbowałem wykazać, że w przypadku reklamy, nie ma znaczenia bycie przedsiębiorcą, czy konsumentem i że czyn nieuczciwej konkurencji w postaci fałyszwej i wprowadzającej klienta w błąd reklamy powinien być karany z ramienia UOKiKu w każdej sytuacji, analogicznie do karanych innych reklam. Sprawa zdaje się nie mieć precedensu, wiec trudno orzec, bo fakty przemawiają za jednym, jak i za drugim. :|
 
Ostatnia edycja:
Organ ma obowiązek złożyć pana skargę do WSA, nawet jeśli WSA potem odrzuci taki wniosek.

Jeśli tego nie zrobi w ciągu miesiąca, to pisze pan wniosek do WSA o ukaranie organu, za niedostarczenie dokumentów, a kiedy nadal tego nie uczyni, to wniosek o rozpatrzenie sprawy na podstawie tylko materiałów przekazanych do WSA przez pana.
 
Wiem. Myślę że to uczynili. Zastanawiam się tylko co teraz robić? Moim zdaniem UOKiK jest skorumpowany, bo potrafili nałożyć karę na Erę za fałszywe reklamy, a na Orange już nie. Nie wywiązjują się z KPA, kpią sobie z ludzi i bezczelnie kłamią. Twierdzą że to była oferta skierowana do przedsiębiorców. Fałszywe reklamy są same w sobie czynem nieuczciwej konkurencji i niezależnie od tego do kogo są skierowane, powinny być karane. Tak przynajmniej - wydaje mi się - wynika z ustawy o zakazie nieuczciwej konkurencji. Ech.. szkoda słów. Żałuję, że podjąłem się tej bezsensownej walki. Jak przegram sprawę, to będe jeszcze musiał zapłacić koszty sądowe. Przerażające jest to w jakim my kraju żyjemy...
 
Zależy jak pan uargumentował wniosek.

WSA bada nie sprawę, ale formalne rozpatrywanie sprawy przez organ.

Innymi słowy, należy wskazać złamanie odpowiedniego zapisu prawa i uzasadnić to.
Przykładowo, wyżej opisał pan zarzuty natury prawa cywilnego, zaś do WSA trzeba wskazać naruszenie prawa administracyjnego np. orzecznictwo sądów administracyjnych, że organ powinien rozeznać treść podania pod kątem ewentualnego postępowania i wtedy do WSA podaje się naruszenie np art. 9 KPA

II SA/Bk 542/06 - Wyrok WSA w Białymstoku z 2007-02-20


"Organ administracji nie jest natomiast związany podaną przez stronę podstawą prawną żądania albowiem to treść żądania wyznacza stosowną normę prawa materialnego, która będzie miała zastosowanie w konkretnej sprawie i która ma znaczenie dla ustalenia zakresu postępowania dowodowego. Organ administracji mając obowiązek dochodzenia prawdy obiektywnej i działania na podstawie przepisów prawa ( art. 6 i 7 kpa), musi rozpoznać sprawę co do istoty na podstawie obowiązującego prawa mającego zastosowanie w konkretnym stanie faktycznym ( vide: wyrok NSA z dnia 7 września 1994r., sygn. akt IISA 1111/93, pub. ONSA 1995/3/120)."
 
Jeżeli byłby Pan tak uprzejmy i mógł mi coś doradzić, to mogę Panu udostępnić treść skargi i wniosku z UOKiK. Ewentualnie prosiłbym o wskazanie dobrego prawnika w zakresie prawa administracyjnego, który mógłby udzielić mi porady lub wręcz zająć się sprawą.

Będę zobowiązany.
 
Mamy problem z obiorem domku w górach. Dokumenty odbiorowe zostały złożone w starostwie, starosto dopatrzyło się uchybień i nie udzieliło zezwolenia. Odwołaliśmy sie od postanowienia usuwając w tym czasie większośc zarzutów. Ostatni z nich wymagał aktualizacji planu zagospodarowania i zatwiedzenia go przez Wydział Geodezji. Dostarczyliśmy wszystkie dokumenty ale przekroczyliśmy 7-mio dniowy termin i Starostwo przesłało nasze odwołanie do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w województwie. Teraz zacżęły się schody, po wielu monitach telefonicznych w 5 miesięcy po wpływie odwołania, INB wezwał nas do uzupełnienia jednego podpisu, na odwołaniu był mój podpis, brakowało podpisu męża. W terminie 7 dni podpis został uzupełniony. Kolejne miesiące oczekowania, kolejne monity osobiste i telefoniczne i właśnie mamy efekt czyli podtrzymanie decyzji odmownej w II instancji. Po kolejnych 8 miesiącach oczekiwania okazało się że przyczyny podane w odmowie wyraźnie wskazują na to, że urzędniczka nie zapoznała się wogóle z dokumentacją będącą podstawą odwołania. Jestem bardzo zmartwiona cała sprawą i lekceważeniem urzędnika dla petenta. Mam oczywiście możlwośc odwołania się do sądu, ale już się zastanawiam co zrobię jeżeli sąd tez podtrzyma brak zgody. Popełnić sepuku? Chciałaby prosić o informacje, jaki może być dalszy ciąg, czy będę mogła ponownie starać się o odbiór budynku w starostwie i na jakich warunkach, czy może lepiej walczyć w Sądzie Adminstarcyjnym. Pomóżcie, proszę:(
 
maja59 napisał:
-urzędniczka nie zapoznała się wogóle z dokumentacją będącą podstawą odwołania.

prosze rozważyć, czy nie istnieją okoliczności do wznowienia postępowania

maja59 napisał:
Mam oczywiście możlwośc odwołania się do sądu,

na jaką okolicznośc rozważa pani zaskarżenie w sądzie decyzji?

maja59 napisał:
Popełnić sepuku?

Takiego trybu KPA nie przewiduje

maja59 napisał:
kolejne monity osobiste i telefoniczne

ma pszyszłosc to szkda czasu, po miesiącu zażalenie na niezałatwienie sprawy w trybie art. 37 KPA do organu wyższej instancji

maja59 napisał:
i właśnie mamy efekt czyli podtrzymanie decyzji odmownej w II instancji. Po kolejnych 8 miesiącach oczekiwania


Mając decyzje odmowną, na co państwo czekali te 8 miesięcy?
 
Bardzo dziękuję za zainteresowanie. Decyzja Inspektoratu Nadzoru jest ostateczna i przysługuje mi odwołanie do Sadu Administracyjnego. Jestem człowiekiem małej wiary i obowiam się, że przed sądem tez urząd ze mną wygra. Dlatego zapytałam co potem, sepuku?? Wiem, że KPA nie przewiduje tej kary ale jaki może być dalszy ciąg mojego odbioru domku. Czy mogę zacząć od początku czyli znowu złożyć w starostwie właściwym miejscowo, a jeżeli tak to jaki czas musi minąć, zakładam najgorsze rozwiązanie. Nie wolno mieszkać w nieodebranym budynku, a odebrać też się nie da. Smieję się przez łzy.
 
Ostatnia edycja:
1)jaka jest treść decyzji? czy chodzi tylko przekroczenie 7-mio dniowego terminu?
2)dlaczego dokumenty były składane w starostwie?
Przepis prawny:
Art. 54. Do użytkowania obiektu budowlanego, na którego wzniesienie jest wymagane pozwolenie na budowę, można przystąpić, z zastrzeżeniem art. 55 i 57, po zawiadomieniu właściwego organu o zakończeniu budowy, jeżeli organ ten, w terminie 21 dni od dnia doręczenia zawiadomienia, nie zgłosi sprzeciwu w drodze decyzji.
Przepis prawny:
Art. 83. 1. Do właściwości powiatowego inspektora nadzoru budowlanego jako organu pierwszej instancji należą zadania i kompetencje, o których mowa w art. 40 ust. 2, art. 41, ust. 4, art. 44 ust. 1, art. 48-51, art. 54, art. 55, art. 57 ust. 4, 7 i 8, art. 59, art. 59a, art. 59c ust. 1, art. 59d ust. 1, art. 59g ust. 1, art. 62 ust. 1 pkt 3 i ust. 3, art. 65, art. 66, art. 67 ust. 1 i 3, art. 68, art. 69, art. 70 ust. 2, art. 71a, art. 74, art. 75 ust. 1 pkt 3 lit. a, art. 76, art. 78 oraz art. 97 ust. 1.
 
maja59 napisał:
Bardzo dziękuję za zainteresowanie. Decyzja Inspektoratu Nadzoru jest ostateczna i przysługuje mi odwołanie do Sadu Administracyjnego.

Po decyzji PINB niezbęde jest odwołanie do WINB
Jesli WINB nie unieważni decyzji i ją podtrzyma, to dopiero wtedy
Zaskarżenie decyzji w terminie 30 dni do WSA.
 
Pisałam wcześniej, że mam decyzję II instancji:( czyli pozostaje mi odwołanie do sądu. Ponieważ niestety wątpię w ten sąd chciałam się dowiedzieć co zrobić w systuacji przegranej. Jakie kroki mam podjąć aby ponownie rozpatrzono mój wniosek o odbiór budynku i do kogo się zwrócić.
 
maja59 napisał:
Pisałam wcześniej, że mam decyzję II instancji:( czyli pozostaje mi odwołanie do sądu.

Żadne odwołanie do sądu nie przysługuje, tylko zaskarżenie decyzji.

Nie ma innego trybu, nie można wielokrotnie wnosić o rozpatrzenie tej samej sprawy, bo została już rozpatrzona.
 
voyteg napisał:
Żadne odwołanie do sądu nie przysługuje, tylko zaskarżenie decyzji.

Nie ma innego trybu, nie można wielokrotnie wnosić o rozpatrzenie tej samej sprawy, bo została już rozpatrzona.

Cytuję za Decyzją:

Wojewódzkiego Inspektotaru Nadzoru Budowlanego, który utrzymał zaskarżoną decyzję w mocy: Na niniejszą decyzję przysługuje stronom prawo do wniesienia skargi do Wojewódzkiego Sądu Administarcyjnego, za pomocą Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego.

A ja tylko pytałam, co mam zrobić jeżeli WSA podzieli zdanie WINB, o taką poradę Państwa prosiłam. ponieważ jak Pan napisał nie można odwołać się od sprawy ostatecznie rozpatrzonej zaklęte koło się zamyka i pozostaje sepuku:sad:.
 
Ostatnia edycja:
Przysługuje zaskarżenie do WSA - zgodnie z tym co pani napisano w decyzji WINB

Co dokładnie chce pani zaskarżyć?

Jak WSA podzieli zdanie WINB (z takim nastawieniem to szkoda pani czasu na pisanie skargi) do można orzeczenie WSA poddać kasacji przez NSA

Jest to jedyna droga prawna, nie rozumiem w jakim zakresie uważna pani za wprowadzoną w błąd?
 
Przepraszam, wycofałam się z twierdzenie o błędzie w Pańskiej nformacji, nie jestem prawnikiem i złożenie skargi jest dla mnie czymś innym niż zaskarżenie decyzji. Sorry, proszę wybaczyć ale czuję się osaczona przez Urząd na którego działanie (w tym personalnie osoby) czyli przetrzymywanie mojej sprawy przez ponad rok bez słowa, a na końcu podtrzymanie decyzji chcę się poskarżyć. Raz wydał decyzję odmowną Inspektorat powiatowy do którego złożyłam komplet, uzupełnionych o wszystkie wskazania, dokumentów, ten inspektorat nie mógł rozpatrzyć sprawy bo minął siedmiodniowy termin przesłał ją więc wyżej. Wojewódzki nawet nie zapoznał się z późniejszymi dokumentami, bo nie pisze o nich w swojej decyzji. Wiem jedno, nie odbiorę domu i koniec, bo tak się komuś podoba, nie mam już siły do walki z bezdusznością, nie ma odwołania chociaż to dla mnie dziwne, bo myślałam, że ostateczna instancją odwoławczą jest jednak sąd, ale nie jest, mogę się tylko poskarżyć i czekać na to czy mnie pogłaszcze po główce i wybaczy czy podtrzyma stanowisko urzędu. Tego ostatniego się właśnie spodziewam i dlatego uparcie pytam co mam wtedy zrobić, nie jak mi sąd pomoże, ale jak nie pomoże to co???????????
 
Powrót
Góra