@Brzechu94
Odpowiedziałam bardzo konkretnie, podając przepis prawny. Wydaje mi się, że pytałeś o ew. penalizację czynów nauczyciela, więc dostajesz przepisy, które mówią o tym dlaczego nauczyciel nie popełnia ani wykroczenia ani przestępstwa.
Ustawodawca w Kk mówi o "
jakimkolwiek dobru chronionym prawem", a w Kw nie wyłącza żadnego typu dóbr, czyli nie jest to tylko indywidualna nietykalność cielesna i psychiczna, o której mówisz, ale także takie dobro jak np. prawo innych uczniów do nauki w odpowiednich warunkach; czy dobra zbiorowe, jak np. dobre imię twojej szkoły, które to może zostać naruszone przez niewłaściwe zachowanie uczniów.
W przypadku takich drobnostek, jak używanie telefonu, istotnie może śmieszyć używanie takich pojęć jak "zamach", ale wiedz, że "zamach bezprawny" jest konkretnym pojęciem języka prawnego, które ma nieco inny zakres semantyczny niż w języku potocznym. Oznacza ono po prostu działanie lub zaniechanie działania, które doprowadzi do naruszenia dobra, opisanego w dowolnym prawie.
"Obrona konieczna" również ma inne znaczenie. W skrócie polega ona na prawie do obrony każdego swojego dobra, a także prawie i obowiązku obrony dobra innych osób, na mocy obrony porządku prawnego, stąd też nie jest wymagana prośba czy zgoda innych osób.
Dobro poświęcone dla ratowania innego dobra musi być współmierne do wartości dobra ratowanego. Tutaj nauczyciel ogranicza twoje prawo dysponowania własnością, aby ratować dobra wyższe, o których poczytaj choćby w preambule do Ustawy o systemie oświaty. Sam oceń, czy postąpił słusznie.
Zdaję sobie sprawę, że nauczyciele nie zawsze postępują profesjonalnie, często ponoszą ich emocje, ale nie wmawiaj mi proszę, że zabranie nastąpiło wskutek dyskretnego używania telefonu jako zegarka. Nawet jeśli wyjątkowo tak było, to musiałeś zdawać sobie sprawę, że w szkole istnieje problem nadużywania telefonów (skoro aż trafił problem do statutu) i od Ciebie, jako młodego mężczyzny w procesie socjalizacji wymaga się odpowiedzialnego podejścia do problemu, tutaj: nie prowokowania dwuznacznych sytuacji. A poza tym mężczyzna powinien mieć zegarek naręczny, a nie plastikową komórkę
Co do statutu: jeśli to polska szkoła publiczna, to statut jest tylko wewnętrzną uchwałą i w założeniu ma opisywać "waszą demokrację". Statut oczywiście powinien być zgodny z polskim systemem prawnym, z prawem powszechnym (nie widzę niezgodności w podanym fragmencie) oraz oświatowymi prawami wewnętrznymi. Jeśli uważasz, że jest niezgodny, powinieneś zgłosić to radzie szkoły, a jeśli ona nie rozwiąże problemu: wizytatorowi z kuratorium, dalej Rzecznikowi Praw Ucznia i może dopiero wtedy właściwym byłby sąd powszechny.
Ale dla Ciebie ew. niezgodność nie ma żadnego znaczenia i w ogóle nie tutaj leży problem. Wasza "demokracja", opisana w statucie, nie działa. Już sam fakt konstruowania tak szczegółowej (i nieudolnej) tabeli kar jest porażką pedagogiczną. Kolejną porażką jest niestosowanie się pedagoga do tabeli kar, którą sam obmyślił. To jest ogólny problem polskiej edukacji, która ostatnio często idzie w stronę kar, monitoringu i straszenia. Jeśli chcesz ten problem rozwiązać, to rozwiązuj go w drodze solidarności, współpracy, dbania o wspólne dobro - wartości uznanych za najwyższe w polskim systemie prawnym. Za dbałość o wspólne dobro można uznać konstruktywne starania o zmianę statutu, o wspólne wypracowanie zasad korzystania z telefonów komórkowych itd itp Przy czym uwaga: w stanowieniu dobrego prawa, takiego jak statut, nie chodzi o rozbudowę o kolejne tabele z karami (normy konkretne), a o zapisy możliwie abstrakcyjne.
Albo wierz innym, którzy mówią Tobie, że nauczyciel popełnia przestępstwo

Zresztą nic nie stoi na przeszkodzie, abyś udał się do wymiaru sprawiedliwości, masz takie prawo, a nawet obowiązek, jeśli jesteś przekonany o słuszności swoich racji.
Ironiczny ton z pierwszego mojego posta - wybacz. "Oberwałeś" za innych.