Ślub w więzieniu

  • Autor wątku Autor wątku Niuans
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
szkapdw jeżeli twój post tyczy się mojego to chyba nie czytasz ze zrozumieniem, napisałabym że ja bym nie wzięła ślubu w ZK.

A co Ty zrobisz to Twoja sprawa, nie mój cyrk nie moje małpy:)
 
Tak, tyczy się Twojego. Napisałaś, że nie wzięłabyś, a ja napisałam, że ja bym wzięła :) I nie napisałaś tylko tego.
 
szkapdw napisał:
więc dlaczego nie mogę zrobić tego tam?ja mam

Ale z pewnością nie napisałam, że nie możesz tego zrobić.

Wiecie coraz rzadziej tu się udzielam na FP, bo po prostu mam wrażenie że ludzie ostatnio nie wiedzą co czytaja i atmosfera tutaj już nie ta co dwa miesiące temu. A szkoda.
 
grafryb,bo do zrozumienia pewnych spraw trzeba po prostu dojrzeć,przeżyć trochę w życiu,spojrzeć na pewne sprawy inaczej.W każdym wieku nawet miłość jest pojmowana inaczej.Młodzi ludzie ,gdy kiedyś obejrzą się za siebie sami stwierdzą,że mogli inaczej to wszystko poukładać,ale teraz widzą życie oczami młodości,jeszcze wszystko przez "wielką miłość",my patrzymy na życie już przez dojrzałą miłość.Myślę,że my też kiedyś tak miałyśmy,choć może bardziej odpowiedzialnie?!Najlepszym nauczycielem w życiu jest czas a poza tym każdy jest sam kowalem swojego losu,oby tylko kiedyś trzeba było jak najrzadziej wymawiać słowo "żałuję" patrząc jedno na drugie:what:
 
Skoro nie napisałaś tak, to proste, że nie mogłam na to odpowiedzieć. Cytat, który podałaś, to MOJA własna autorefleksja :D Ty też zacznij czytać ze zrozumieniem. A poza tym, nikt Cię nie zmusza, żebyś odpowiadała na moje posty.
 
szkapdw napisał:
Poza tym że ja mam min. jeszcze 2 lata do czekania, a czekam też 2. :(

Cóż, Twoje decyzja.
Razem jesteście trzy lata - z czego dwa on za kratami. Byłaś z nim "na wolności" jak miałaś 15 lat. I wiesz, że to on i z nim chcesz się zestarzeć.
Podziwiam odwagę. W kwestii ślubu.
 
szkapdw nigdy nie mów nigdy w życiu!Nie da się nigdy przewidzieć,co życie dla nas przewidziało,ja Ci życzę powodzenia,ale poczytaj sobie ten temat,wiesz ile takich dziewczyn jak Ty już tu tak pisało,a po jakimś czasie pytało,jak załatwia się rozwód w ZK.Poza tym ,jesteś jeszcze bardzo młoda,życie przed Tobą,naprawdę wolisz załatwić to jako zwykłą formalność urzędową w ZK a nie jako piękną,wywołującą piękne wspomnienia w pózniejszym wieku uroczystość.Nigdy nie marzył Ci się welon,noc poślubna w cudownej atmosferze,otaczające Was grono dobrze Wam życzących ludzi?Co kiedyś opowiesz wnukom,przyszłam ,podpisałam papierek i wyszłam?A poza tym fajnie ,gdy chłopak tam ,w ZK chce się zmienić,chce być lepszy dla siebie ale i dla dziewczyny,która za murami na niego czeka, bo on musi na nią,na jej miłość zasłużyć.Musi przekonać ją,że się zmienił, a jeżeli dostaje to wszystko bez wysiłku na tacy, to po co ma się starać.Ale oczywiście decyzja należy do Ciebie,zawsze to będzie tylko i wyłącznie Twój wybór.
Ja się tylko zastanawiam,czy zanika romantyzm,wyobraznia?
 
Ostatnia edycja:
mała_sarna napisał:
A poza tym fajnie ,gdy chłopak tam ,w ZK chce się zmienić,chce być lepszy dla siebie ale i dla dziewczyny,która za murami na niego czeka, bo on musi na nią,na jej miłość zasłużyć.

Zakładasz, że chłopak ma się zmienić. A może akurat w tej konkretnej sytuacji ani ona ani on tego nie chcą? Może obojgu taki sposób na życie pasuje?

Może kraty zostały na stałe wpisane w ich życie? Przez nich samych? Oboje? Może chcą wziąć ślub w "naturalnym środowisku" tego pana?

Ja wiem, że "gniewna młodość" z reguły wie lepiej i wierzy, ze akurat jej wybory są nieomylne. Tak zawsze było i zawsze będzie. Ale po co spieszyć się ze ślubem? Co to zmieni w życiu akurat tych bardzo młodych osób?
 
Masz rację Forg,nic to nie zmieni,tylko oni nie chcą w to uwierzyć.To tak naprawdę tylko papier,zmiana nazwiska,i zmiana statusu z "dziewczyny"na żonę i tylko tyle.Bo tak naprawdę związek,uczucie,szacunek,odpowiedzialność to jest w nas,to my budujemy razem,jeżeli naprawdę tworzymy silny związek,oparty na dobrych fundamentach,to ten papierek jest niepotrzebny,żeby czekać na tą drugą połówkę.Myślę,że doczekać na siebie bez papierka,to bardziej by mnie przekonało o mocnym i dojrzałym uczuciu niż papierek,ale to tylko taka moja myśl.
 
szkapdw napisał:
Poza tym że ja mam min. jeszcze 2 lata do czekania, a czekam też 2. :(
Ja bym zaczekała te minimum 2 lata, kolejne 2 przetestowałabym faceta na wolności (o ile byłaby taka okazja), odpowiedziała sobie na pytanie: czy nadaje się do życia ze mną, a potem rozmyślałabym o ślubie.
Ślub to nie tylko biała suknia i prezenty. To przede wszystkim prawa i obowiązki.

forg napisał:
Cóż, Twoje decyzja.
Razem jesteście trzy lata - z czego dwa on za kratami. Byłaś z nim "na wolności" jak miałaś 15 lat. I wiesz, że to on i z nim chcesz się zestarzeć.
Podziwiam odwagę. W kwestii ślubu.
:-o
Zwykły, beznadziejny pośpiech, nie wiadomo za czym i po co.
18 lat - to jeszcze dziecko.

W moim osobistym odczuciu nagły ślub, jak i część zaręczyn, w więzieniu, kojarzą się jednoznaczenie - osadzony wie, że będąc w ZK ma ograniczone możliwości, nie jest w stanie być przy swojej kobiecie, ale chce za wszelką cenę mieć nad nią jakąś kontrolę. A narzeczona to już poziom wyżej niż dziewczyna, nie mówiąc już o żonie.
I to myślenie "dam jej pierścionek, to mnie nie zostawi" :-o
A kobiety są naiwne.
 
szkapdw
ale przeciez Grafryb nie skrytykowala twojej wypowiedzi, tylko wyrazila swoja ( "ja bym nie wzięła ślubu w ZK"...
Słuchaj, my z moim G tez planowalismy ślub, marzyliśmy o tym, mieliśmy już część wpłat uregulowanych,muzyka, kamerzysta,po części sala...Ksiądz... i zabrali Go na kilka miesięcy przed planowanym Ślubem. I też kiedyś myslalam, ze moglabym wziąc slub z nim w Zk,tymbardziej, ze decyzja o ślubie zapadla na wolnosci a nie dopiero jak poszedl siedziec, ale teraz nie chcialabym tego. Nie dlatego, ze sie obawiam czy cos, ale dlatego, ze podobnie jak Grafryb napisala, slub to wspaniale przezycie, a dlaczego mialoby sie kojarzyc z ZK? jestes jeszcze mloda, macie przeciez czas, a jesli Wasza milosc jest tak silna, to przetrwa, to co Ci teraz ze swistka, ze jestes jego zona? Bo w tym przypadku to tylko swistek. Ja nie potrzebuje nic takiego, zeby wiedziec, ze Go kochami bede czekac. Mam kolezanka, ktora spotykala sie z chlopakiem 3 m-ce i go zabrali do zk, niby na wolnosci bylo 'normalnie', a jak poszedl siedziec zaczal marzyc o slubie z nia, o dziecku ( po 3 miesiacach)... bo co mial innego? ona zadowolona bo dzwonil codziennie, pisal, ale z 2 str to tyle mial do roboty i jeszcze jemu lepiej bylo, ze ma kogos na wolnosci. Moim osobistym zdaniem Ślub to powazna decyzja na cale zycie i trzeba sie zastanowic, czy sie tego pragnie tak na powaznie i czy nie lepiej jest poczekac, by ten dzien wyjatkowy kojarzyl sie nam ze wspanialym czasem, a nie z obytem w ZK (rowniez wyrazilam tylko swoja opinie, zebys nie myslala, ze krytykuje Twoja)

poza tym, znajomy mojego atty pracuje w SW i mowil mi jak wyglada taki slub w wiezieniu- dowiedz sie i pomysl, czy wlasnie tego bys chciala, bo dla mnie to nie jest szczyt marzen.
 
Ostatnia edycja:
makaroniarka napisał:
Zwykły, beznadziejny pośpiech, nie wiadomo za czym i po co.
18 lat - to jeszcze dziecko.

ja raczej zwróciłbym uwagę na to, że ostatnie chwile razem na wolności spędzili gdy ona miała 16 lat ... I na podstawie doświadczenia życiowego 16latki już wie, że to ten.
Być może to ten. Być może ...
 
szkapdw napisał:
Po prostu wiem, że prędzej czy później i tak zostanę jego żoną, więc dlaczego nie mogę zrobić tego tam?

Skoro prędzej czy później zostaniesz jego żoną, to dlaczego nie możesz zrobić tego po jego wyjściu, nie rozumiem? Kochacie się - możecie poczekać. Wspomnienia są czymś pięknym. Twój partner kiedyś skończy odbywać karę i będzie chciał zapomnieć o wszystkim związanym z tym miejscem, Ty również. Ale biorąc tam ślub, wasze wspomnienia na zawsze zwiążą Was z więzieniem. Skoro to takie ważne - niech będzie czymś pięknym. Niekoniecznie z wielką pompą, tortem i setką gości. Ale niech chociaż miejsce, atmosfera będą szczególne.
Oczywiście zrobisz jak chcesz. Każda z nas przeżywała pierwszą miłość. Nie myśli się wtedy racjonalnie, wszystko wydaje się możliwe, możemy przenosić góry. Ale czasami warto stanąć z boku i popatrzeć na wszystko bez zbędnych emocji i egzaltacji.

Poza tym, myślę podobnie jak makaroniarka.
 
Ostatnia edycja:
forg napisał:
ja raczej zwróciłbym uwagę na to, że ostatnie chwile razem na wolności spędzili gdy ona miała 16 lat ... I na podstawie doświadczenia życiowego 16latki już wie, że to ten.
Być może to ten. Być może ...

To już swoją drogą.
16 lat to nie wiele. 18 również. Prawda jest taka, że za te 8 lat każde z nich może mieć inne wyobrażenie o rzeczywistości, partnerstwie, życiu razem. A pośpiech to zły doradca.
 
JusticeEIN napisał:
Wspomnienia są czymś pięknym.

Ale wiesz - piękno to pojęcie bardzo subiektywne.
Może dla nich kraty i zapach więzienia to coś pięknego?
 
dziewczyno zastanow sie co ty wogole robisz ale zmarnujesz sobie zycie . pewnie jak wyjdzie to bedziecie chcieli razem mieszkac i co bedzie na utrzymaniu rodzicow?? masz 18 lat i chcesz sie martwic rachunkami liczyc kazdy wydany grosz?? a niedaj boze w ciaze jeszcze zajdziesz wtedy to juz wogole bedziesz miala wszystko na glowie zastanow sie nad tym bo to powazna decyzja a moim zdaniem jeszcze jestes na to za mloda zamiast chodzic na imprezy bedziesz w domu obiadki gotowac i pampersy zmieniac :)
 
forg napisał:
Ale wiesz - piękno to pojęcie bardzo subiektywne.
Może dla nich kraty i zapach więzienia to coś pięknego?

Skoro tak, to życzę im wspaniałego ślubu. I tak nie przekonamy zakochanej na śmierć 19latki, która nie widzi nic poza swoim facetem. I jak będzie chciała, to i tak nikt nie wybije jej tego z głowy. Swoją drogą, ciekawe, co na to jej rodzina. Ale nie moja sprawa, na szczęście ja nie mam takich dylematów, bo jeszcze trzeźwo myślę. I mam trochę inne pojęcia piękna.
 
aaskaa napisał:
zamiast chodzic na imprezy bedziesz w domu obiadki gotowac i pampersy zmieniac :)

to juz nawet nie chodzi o to, zeby chodzila na imprezy i ze malzenstwo i maciezynstwo jest zle, ale mysle, zawierac zwiazek malzenski w ZK to jest...dziecinne. Tak jakby, nie wiem, zeby udowodnic sobie, czy osadzonemu cos?... Przeciez ludzie sie zmieniaja w ZK, nie mowie, ze tylko na gorsze...ale mnie sie wydaje, ze po wyjsciu trzeba znowu nauczyc sie zyc razem. A przeciez malzenstwo do czegos zobowiazuje... Jak maja byc razem, to beda. Ja wiem, sama po sobie. tez mialam niedawno 18 lat i pamietam swoje mysli i podejscie do zycia i powiem Wam, ze jesli teraz mialabym poniesc konsekwencje swoich ( dzieki Bogu niezrealizowanych 'planow) to bylabym najNIESZCESLIWSZA osoba pod sloncem... Nie rozumiem takich osob, mlodzi sa, ona 18 lat, on 22. Moim zdaniem,wkroczenie w doroslosc to nie jest rownowazne z zawarciem zwiazku malzenskiego. Przeciez najpierw trzeba miec prace, byc niezaleznym od rodzicow, miec gdzie mieszkac, za co sie utrzymac i wrazie czego zapewnic dziecku normalne zycie.
 
Poza tym prawdziwy facet, który siedzi ale ma choć krztę szacunku do swojej partnerki i kocha ją naprawdę, a nie na czas odsiadki, to nie zaproponuje jej nigdy takiej formy zawarcia małżeństwa.
 
Powrót
Góra