Ślub w więzieniu

  • Autor wątku Autor wątku Niuans
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
JusticeEIN napisał:
Poza tym prawdziwy facet, który siedzi ale ma choć krztę szacunku do swojej partnerki i kocha ją naprawdę, a nie na czas odsiadki, to nie zaproponuje jej nigdy takiej formy zawarcia małżeństwa.
A ja się z tym wcale nie zgodzę. Dla mnie to jest jakiś absurd. Co ma szacunek do zawarcia ślubu w kryminale. Poza tym nie zawsze facet proponuje ślub w takim miejscu.
 
JusticeEIN napisał:
Poza tym prawdziwy facet, który siedzi ale ma choć krztę szacunku do swojej partnerki i kocha ją naprawdę, a nie na czas odsiadki, to nie zaproponuje jej nigdy takiej formy zawarcia małżeństwa.

tez tak uwazam... ale moze jeszcze przemysla. moja pierwsza mysl, jak Go zabrali, tez byla, ze najwyzej wezmiemy w ZK, ale szybko zmienilam zdanie. Poza tym, rok mozemy sie wstrzymac... by potem juz zamknac na zawsze sprawe Zk... i aby nic juz nigdy nam sie z tym miejscem nie kojarzylo.
 
endorfinalna napisał:
A ja się z tym wcale nie zgodzę. Dla mnie to jest jakiś absurd. Co ma szacunek do zawarcia ślubu w kryminale. Poza tym nie zawsze facet proponuje ślub w takim miejscu.

Jak to co ma wspólnego? Dla mnie wiele.
Mężczyzna mnie szanuje i kocha i chce dla mnie jak najlepiej. Chyba, że to najlepiej to ślub w więzieniu, bo uważa, że na nic więcej nas nie stać, na więcej nie zasłużyłam, tylko tyle może mi zaproponować. To nie jest mój szczyt marzeń. Więc nie życzyłabym sobie z ust ukochanego mężczyzny takich propozycji. Znając mnie, wiedząc, że marzę o czymś zupełnie innym, wyskakiwanie z deklaracjami, zaręczynami i ślubem w więzieniu byłoby dla mnie obrazą i szczytem bezczelności. To nie jest sposób na zatrzymanie kobiety. Zmiana statusu z konkubiny/dziewczyny na żonę nie zagwarantuje mu, że go nie zostawię. Ale Panom tak się wydaje.
Bogu dzięki są jeszcze Panie, które mają rozum i studzą zapędy Panów :)
 
JUstice Chodziło mi o to, że są związki nie tylko takie, w których Kobieta myśli tak jak Ty.
 
Zależy jak na to wszystko spojrzec... ale moim zdaniem ślub powinien kojarzyc sie z wspanialymi przezyciami. Moze ktos wypowie sie jak wyglada taki slub w wiezieniu, to jeszcze się wstrzymaja z taka decyzja.

JusticeEIN, powiedz mi, czy Twoj M przesiedzial caly wyrok, czy dostal warunkowe zwolnienie...?
 
Ostatnia edycja:
makaroniarka napisał:
To już swoją drogą.
16 lat to nie wiele. 18 również. Prawda jest taka, że za te 8 lat każde z nich może mieć inne wyobrażenie o rzeczywistości, partnerstwie, życiu razem.
Ty też mając teraz 23 lata za 8 lat możesz mieć inne wyobrażenie o rzeczywistości, partnerstwie, byciu razem i na przykład nie tylko nie zwiążesz się już z osobą karaną, ale nawet możesz żałować tego, że kiedyś z takim kimś byłaś. I cóż z tego?
Jakby tak człowiek miał patrzeć tylko na to ile lat ma w chwili obecnej i co się może w nim zmienić za rok, dwa, pięć czy osiem to by chyba musiał całe życie nic nie robić, bo wiadomo, że każda aktywność pociąga za sobą decyzje, wybory, konsekwencje itd., a brak doświadczania tego to jak nie życie tylko nie wiem co, bo to, o czym piszę jest nieodzownym elementem życia, więc brak tego to chyba tylko wegetacja;)

aaskaa napisał:
dziewczyno zastanow sie co ty wogole robisz ale zmarnujesz sobie zycie . pewnie jak wyjdzie to bedziecie chcieli razem mieszkac i co bedzie na utrzymaniu rodzicow?? masz 18 lat i chcesz sie martwic rachunkami liczyc kazdy wydany grosz?? a niedaj boze w ciaze jeszcze zajdziesz wtedy to juz wogole bedziesz miala wszystko na glowie zastanow sie nad tym bo to powazna decyzja a moim zdaniem jeszcze jestes na to za mloda zamiast chodzic na imprezy bedziesz w domu obiadki gotowac i pampersy zmieniac :)
A skąd od razu taka wizja, że na garnuszku rodziców i życie między gotowaniem, praniem i sprzątaniem a zmienianiem pieluch? Przecież to, że chcą wziąć ślub nie znaczy jeszcze, że planują też dziecko w tak młodym wieku. A nawet jeśli planują to ich sprawa i ich życie. Ty na pewno masz własne zmartwienia, więc po co Ci jeszcze zamartwianie się cudzymi sprawami?

Justice - jest jeszcze coś takiego jak decyzje wspólne, więc nie zakładaj z góry, że to tylko i wyłącznie pomysł chłopaka, żeby zatrzymać przy sobie dziewczynę, bo może wcale tak nie jest. Ostatecznie każdy swój rozum ma i nawet jeśli faktycznie to pomysł chłopaka i jego naleganie to przecież nikt nikogo siłą do ołtarza/ pracownika USC nie prowadzi.
No i w ogóle nie mieszałabym do tego szacunku - jego braku.
 
Ostatnia edycja:
endorfinalna napisał:
JUstice Chodziło mi o to, że są związki nie tylko takie, w których Kobieta myśli tak jak Ty.

Nie, chodziło Ci o to, że propozycja małżeństwa w więzieniu nie równa się brakowi szacunku dla ukochanej kobiety. I masz prawo tak sądzić.
Ja mam prawo sądzić inaczej i się na ten temat wypowiadać.

Pewnie, że nikt nie zaprowadzi siłą. A czy ja gdzieś o tym pisałam Akte? Każdy ma swój rozum i zrobi jak chce. Tylko dziewczyny czasami nabierają się na małżeństwo. Nigdy nie chciał choć ona nalegała. Trafia do ZK, wychodzi z propozycją małżeństwa, ona jest wniebowzięta, bo wreszcie jej marzenia się spełnią, nie ważne gdzie.
Z resztą, nie moje kredki. Każdy lubi co innego :)

Akte napisał:
No i w ogóle nie mieszałabym do tego szacunku - jego braku.

No Ty nie. Ja tak. Każdy ma swoje zdanie.
 
Ostatnia edycja:
nie wiem czy to brak szacunku czy nie,ale według mnie facet którego kobieta zgodzi się na ślub z zk żyje ze świadomością że ona go nie zostawi i będzie miał do kogo wrócić a nie zawsze tak jest
 
JusticeEIN napisał:
Pewnie, że nikt nie zaprowadzi siłą. A czy ja gdzieś o tym pisałam Akte?
Wystarczy, że piszesz cały czas w tonie oskarżającym, że mężczyźni to, że mężczyźni tamto - tak jakby to była decyzja jedynie mężczyzn, a kobieta miałaby do powiedzenia tylko "TAK" w dniu ślubu, którego jedynym pomysłodawcą i organizatorem jest właśnie mężczyzna. W ogóle piszesz w taki sposób jakby ślub w ZK był nie wiem, chyba tym samym co niewolnictwo kobiet w Islamie. Tak więc wniosek nasuwa się jeden - wg Ciebie wszystkiemu winien jest mężczyzna, a biedna kobieta niemal dowożona jest tam na sygnale i w kajdankach, żeby nie uciekła.
JusticeEIN napisał:
No Ty nie. Ja tak. Każdy ma swoje zdanie.
Przecież nie mówię, że masz to zdanie zmienić tylko dziwi mnie to, że nawet jak kobieta mówi głośno, że chce tego ślubu to Ty i tak uważasz to za brak szacunku, a to przecież jakiś bezsens, bo jeśli to decyzja i chęć obojga to gdzie tu mowa o braku szacunku?
 
Jak tego chcą oboje to ja im nawet szczęścia na nowej drodze życia pożyczę. Odwołuję się nie do konkretnej sytuacji, ale ogólnie. I nie mówię, już o fakcie dokonanym, tylko o tym, że facet prosi mnie o ślub w więzieniu, czy oświadcza mi się w więzieniu.
I nie dopowiadaj sobie tego, czego nie powiedziałam.

Akte napisał:
Tak więc wniosek nasuwa się jeden - wg Ciebie wszystkiemu winien jest mężczyzna, a biedna kobieta niemal dowożona jest tam na sygnale i w kajdankach, żeby nie uciekła.

Oczywiście, że winien jest mężczyzna. Od niego się zaczęło. Czy to czasem nie on trafił do więzienia? Gdyby nie ten fakt, opcja "ślub w więzieniu" nigdy nie byłaby brana pod uwagę.

Dla mnie ślub w tamtym miejscu to coś okropnego i nie wyobrażam sobie tego. Ale bez przesady - nie piętnuje kobiet, które się na to godzą. Jeśli robią to świadomie, nie pod presją i namową partnera, którego nagle oświeciło, że chce ślubu, to szczęścia życzę. Wspomnienia piękne. Tyle. Dziękuje.
 
Akte napisał:
Ty też mając teraz 23 lata za 8 lat możesz mieć inne wyobrażenie o rzeczywistości, partnerstwie, byciu razem i na przykład nie tylko nie zwiążesz się już z osobą karaną, ale nawet możesz żałować tego, że kiedyś z takim kimś byłaś. I cóż z tego?
Jakby tak człowiek miał patrzeć tylko na to ile lat ma w chwili obecnej i co się może w nim zmienić za rok, dwa, pięć czy osiem to by chyba musiał całe życie nic nie robić, bo wiadomo, że każda aktywność pociąga za sobą decyzje, wybory, konsekwencje itd., a brak doświadczania tego to jak nie życie tylko nie wiem co, bo to, o czym piszę jest nieodzownym elementem życia, więc brak tego to chyba tylko wegetacja;)
I tym się różnimy, bo ja spoglądam w przód. Dla mnie dorosłość to oprócz odpowiedzialności za własne czyny, decyzje, także umiejętność przewidywania.
Za 10 lat chcę wieść spokojne życie, dlatego pragnę dla siebie, swoich przyszłych dzieci, normalnego domu z normalnym ojcem, szczęśliwego dzieciństwa i paru innych ciekawostek. I dlatego dziś zastanawiam się czy mój partner spełni za te 10 lat owe wymagania. Dlatego dziś staram się zachowywać odpowiedzialnie. Dlatego dziś nie jestem w stanie jeszcze odpowiedź na pytanie czy wyjdę za mojego Ł.
Doskonale zdaję sobie sprawę, że od tego, co zrobię dziś, zależy moje jutro.
 
makaroniarka napisał:
Doskonale zdaję sobie sprawę, że od tego, co zrobię dziś, zależy moje jutro.

Bardzo mądre zdanie.
Dlatego podejmowanie decyzji nie jest takie łatwe. Bo od tego w mniejszym lub większym stopniu zależy jak będzie wyglądało nasz życie za x lat.
 
JusticeEIN napisał:
Poza tym prawdziwy facet, który siedzi ale ma choć krztę szacunku do swojej partnerki i kocha ją naprawdę, a nie na czas odsiadki, to nie zaproponuje jej nigdy takiej formy zawarcia małżeństwa.

Dokładnie tak!!!
 
I nie jest to tylko zdanie niektórych kobiet, ale też mężczyzn - mężczyzn przebywających w ZK, którzy również widzą jak czasem propozycja ślubu w ZK ze strony skazanego jest pewną kalkulacją, ponieważ liczą na szybsze wyjście. Już o tym wcześniej pisałam.
Ale, każdy ma prawo wyboru i oceny własnej sytuacji.
 
Ostatnia edycja:
Ale przecież ślub niczego nie zmienia,nikt nie wypuszcza skazanych z ZK tylko dlatego,że akurat zawarł związek małżeński.
 
agulec15 napisał:
tylko dlatego,że akurat zawarł związek małżeński.

Owszem, nie wypuszcza. Ale skazani niekoniecznie to wiedzą. Ludzie sobie potrafią "zrobić" dziecko, bo liczą, że przerwę dostaną ... To co dopiero żonę "pozyskać".
 
JusticeEIN napisał:
Jak tego chcą oboje to ja im nawet szczęścia na nowej drodze życia pożyczę.
...
I nie dopowiadaj sobie tego, czego nie powiedziałam.
...
Oczywiście, że winien jest mężczyzna. Od niego się zaczęło. Czy to czasem nie on trafił do więzienia? Gdyby nie ten fakt, opcja "ślub w więzieniu" nigdy nie byłaby brana pod uwagę.
No i znowu to samo - życzysz szczęścia jeśli chcą tego oboje, a dalej piszesz, że gdyby nie to, że mężczyzna trafił do ZK to ślub w ZK nigdy nawet by nie był rozważany. Czyli znowu oskarżasz mężczyzn i znowu zwalasz na nich pomysł ślubu, a czy przypadkiem kobieta sama sobie tego przestępcy nie wybrała? Chyba wiedziała z kim się wiąże, prawda?
Twoje sugestie, że powód ślubu w ZK jest tylko wymysłem mężczyzny są nawet widoczne w dalszej części postu:
JusticeEIN napisał:
Dla mnie ślub w tamtym miejscu to coś okropnego i nie wyobrażam sobie tego. Ale bez przesady - nie piętnuje kobiet, które się na to godzą. Jeśli robią to świadomie, nie pod presją i namową partnera, którego nagle oświeciło, że chce ślubu, to szczęścia życzę.
Czemu się uparłaś na to, że nagle kogoś coś oświeciło? Choć nie mówię, że takich par też nie ma, ale nawet jeśli są to każdy ma swoje życie i przeżyje je tak jak będzie chciał.
Pewnie zaraz przeczytam, że przecież nikt tu nikogo nie ocenia tylko każdy wyraża własne zdanie, a tu ocen jest całe mnóstwo choćby w tym:
JusticeEIN napisał:
Poza tym prawdziwy facet, który siedzi ale ma choć krztę szacunku do swojej partnerki i kocha ją naprawdę, a nie na czas odsiadki, to nie zaproponuje jej nigdy takiej formy zawarcia małżeństwa.
Bo co innego gdybyś napisała, że gdyby Twój partner zaproponował Ci ślub w ZK to czułabyś się przez niego nieszanowana, ale w Twoim sformułowaniu jest tak, że: facet, który siedzi w ZK i chce się tam ożenić, nie jest prawdziwym facetem, a w dodatku nie ma krzty szacunku do swojej partnerki, a to przecież jakiś absurd, bo na pewno większym brakiem szacunku jest chociażby to w jaki sposób mężczyzna odnosi się się do swojej partnerki i to, co pisałaś kiedyś w TW właśnie się do tego zalicza.

makaroniarka napisał:
I tym się różnimy, bo ja spoglądam w przód. Dla mnie dorosłość to oprócz odpowiedzialności za własne czyny, decyzje, także umiejętność przewidywania.
Za 10 lat chcę wieść spokojne życie, dlatego pragnę dla siebie, swoich przyszłych dzieci, normalnego domu z normalnym ojcem, szczęśliwego dzieciństwa i paru innych ciekawostek. I dlatego dziś zastanawiam się czy mój partner spełni za te 10 lat owe wymagania. Dlatego dziś staram się zachowywać odpowiedzialnie. Dlatego dziś nie jestem w stanie jeszcze odpowiedź na pytanie czy wyjdę za mojego Ł.
Doskonale zdaję sobie sprawę, że od tego, co zrobię dziś, zależy moje jutro.
Najpierw piszesz, że każdy się zmienia i za parę lat może mieć inne patrzenie na różne rzeczy, a teraz chcesz przewidzieć czy ktoś będzie dobrym mężem i ojcem za 10 lat? Chyba sama sobie zaprzeczasz:) W końcu pary, które są ze sobą nawet i 20 lat potrafią się rozejść czyli co z tego, że ktoś kiedyś przewidział sobie, że jego ówczesny partner będzie dobrym mężem i ojcem za X lat... :what:
Przewidywanie nie zawsze oznacza dorosłość, bo jest przewidywanie i "przewidywanie", które jest tylko Twoim wyobrażeniem, bo nie można przewidzieć tego, co będzie za 10 lat, można jedynie wierzyć w coś, starać się, żeby tak było, ale przewidzieć przyszłość? ...
 
Ostatnia edycja:
Akte napisał:
ale w Twoim sformułowaniu jest tak, że: facet, który siedzi w ZK i chce się tam ożenić, nie jest prawdziwym facetem, a w dodatku nie ma krzty szacunku do swojej partnerki,

A dlaczego bronisz jej mieć takie zdanie?? Ma do tego PEŁNE prawo. Tak samo jak Ty możesz mieć inne.
JusticeEIN napisała co myśli i ok. Niektórzy z nas przekreślają pomysł ślubu za kratami, inni wręcz przeciwnie. Tak to już na tym świecie bywa.
 
JusticeEIN Ty mi mówisz, że facet, który chce się ożenić z dziewczyną w ZK nie ma do niej szacunku? dobre :D:D:D
a czy większy szacunek ma facet, który nie dzwoni do swojej kobiety przez dłuższy czas a jak dzwoni to "zaprasza" ją na intymne? albo to, jak sama pisałaś, że odnosi się do Ciebie bez szacunku? lub to, że dzwoni tylko jak ma sprawę, przykład z płytą. :]
Czytałam TW i stąd pamiętam Twoje wypowiedzi. Drugim razem pomyśl zanim coś napiszesz :???:
 
Ostatnia edycja:
forg napisał:
A dlaczego bronisz jej mieć takie zdanie?? Ma do tego PEŁNE prawo. Tak samo jak Ty możesz mieć inne.
JusticeEIN napisała co myśli i ok. Niektórzy z nas przekreślają pomysł ślubu za kratami, inni wręcz przeciwnie. Tak to już na tym świecie bywa.
Nie bronię jej mieć własnego zdania, chodzi zupełnie o co innego, o to, czego Ty też nie rozumiesz i dlatego podkreśliłam to jedno zdanie, bo chodzi o to, że Wy właśnie nie przekreślacie pomysłu ślubu za kratami tylko ludzi biorących tam ślub, bo piszecie, że a to są jeszcze młodzi i w domyśle głupi, a to, że nie mają do siebie szacunku, że facet, który proponuje tam narzeczonej ślub to nie facet itd. - no czyż to jest jedynie przekreślanie ślubu w ZK? Chyba nie.
I nie myśl, że ja to jestem jakąś zwolenniczką ślubów w ZK, bo nie jestem, ale nie jestem też tego przeciwniczką, bo to sprawa tego, co bierze tam ślub i nie nam się wypowiadać czy ktoś jest na to za młody czy za głupi, możemy jedynie pisać, że sala brzydka czy tort nieładny i ja bym tam ślubu nie wziął/ nie wzięła, skoro komuś zależy tylko na otoczce, ale żeby zaraz wydawać opinie, że ktoś jest niedojrzały itd.?
 
Powrót
Góra