Ślub w więzieniu

  • Autor wątku Autor wątku Niuans
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
szkapdw napisał:
JusticeEIN Ty mi mówisz, że facet, który chce się ożenić z dziewczyną w ZK nie ma do niej szacunku? dobre :D:D:D
a czy większy szacunek ma facet, który nie dzwoni do swojej kobiety przez dłuższy czas a jak dzwoni to "zaprasza" ją na intymne? albo to, jak sama pisałaś, że odnosi się do Ciebie bez szacunku? lub to, że dzwoni tylko jak ma sprawę, przykład z płytą. :]
Czytałam TW i stąd pamiętam Twoje wypowiedzi. Drugim razem pomyśl zanim coś napiszesz :???:

A jakim prawem wywlekasz moje problemy?
I nigdzie nie pisałam odnośnie swojego związku. Nie pisałam nigdzie, że mój związek jest cudowny i jest przykładem do naśladowania. Więc pohamuj swój jad. No sorry, skoro dla Ciebie ślub w ZK to szczyt marzeń, to żyj sobie tymi marzeniami. Obyś miała twardą dupę, bo życie to nie bajka.

Akte - już nie podejmuję dyskusji. Nie rozumiesz. Ale nie przebiję się przez Twój słowotok, więc odpuszczam.
To jest tylko mój punkt widzenia. Twój może być inny. Proszę bardzo.
 
Ostatnia edycja:
Ty nie pohamowałaś swojego jadu, więc w odpowiedzi masz mój. A dla Ciebie szczytem marzeń jest facet, który po długim czasie odezwał się do Ciebie, bo dostał intymne widzenie, czy trzeba było mu nagrać płytę? Wybacz, ale mój narzeczony ma 100 razy więcej szacunku do mnie, niż Twój do Ciebie! U mnie nigdy nie było sytuacji, że Piotrek do mnie zadzwonił, żebym przyjechała na widzenie bo ma bezdozorowe. Wiesz? ja jadnak wolę moje zaręczyny w kryminale, niż Twoje zaproszenie na intymne ;)

A co do jadu, na każdym kroku pokazujesz go Ty- najwięcej masz do powiedzenia w sprawie innej osoby, a swojego związku nie widzisz. Zajmij się sobą, bo Tobie też życzę twardej dupy, bo wróci i znowu Cię obrazi :D Ja na takiego faceta nie chciałabym splunąć :-D

No bo teraz Cię obrazi, a kolejnym razem może uderzy? Masz rację, Twój szczyt marzeń jest wyższy od mojego. Widać "szacunek" pojęcie względne :)
 
Ostatnia edycja:
A ja chciałem zauważyć tylko to, że małżeństwo w Zakładzie Karnym nie musi wiązać się tylko i wyłącznie z kwestiami sercowymi. Ślub cywilny to w niektórych wypadkach korzyść finansowa/podatkowa/... dla współmałżonka przebywającego poza murami więzienia. Więc może nie warto tak ostro oponować przeciwko zawieraniu "więziennych" związków małżeńskich w każdym wypadku ;)
 
forg napisał:
Zakładasz, że chłopak ma się zmienić. A może akurat w tej konkretnej sytuacji ani ona ani on tego nie chcą? Może obojgu taki sposób na życie pasuje?

Może kraty zostały na stałe wpisane w ich życie? Przez nich samych? Oboje? Może chcą wziąć ślub w "naturalnym środowisku" tego pana?

Ja wiem, że "gniewna młodość" z reguły wie lepiej i wierzy, ze akurat jej wybory są nieomylne. Tak zawsze było i zawsze będzie. Ale po co spieszyć się ze ślubem? Co to zmieni w życiu akurat tych bardzo młodych osób?


nie mierz wszystkich jedną miarą, dobrze?
 
szkapdw i będziesz tak pisać "..mój facet by tak nie zrobił... a Twój to to i tamto..." ?Każdy z nas tu dobrze wie jakimi prawami rządzi się miłość,w ognień można skoczyć,ale to że teraz Ci sie wydaje że jest tak kolorowo, wcale nie znaczy że w przyszłości będzie równie "idealnie". Więc nie wytykaj nikomu tym bardziej że wiesz tylko tyle ile tu wyczytałaś.
 
Niech żyją młodzi gniewni! Ulżyło Ci? Proszę bardzo. Jeżeli taki poziom dyskusji sobą reprezentujesz. Podkreślam, że nigdy nie pisałam, że mój związek jest idealny, nie idealizowałam nigdy swojego partnera. Być może i mnie nie szanuje. Okaże się. Ale na pewno Ty nie będziesz o tym wyrokować. I to nadal nie zmienia stanu rzeczy, że nie podoba mi się ślub w więzieniu i pozwolę sobie napisać, to co ktoś dziś mi napisał, że to jak zaręczyny na śmietniku. I podkreślam cały czas, że to moje zdanie. Ale widocznie myliłam się i tak jak kiedyś guest_user stwierdził. Tutaj nie można mieć innego zdania, bo hieny Cię zjedzą.
Jeszcze jedno. Wiem, że teraz buzują w Tobie hormony, dorastanie i te sprawy. Ale nie odbieraj wszystkiego personalnie, będziesz lepiej spała.
Sprawdza się zasada: uderz w stół, a nożyce się odezwą. Nie mam zamiaru dalej się z Tobą użerać. Twoje życie, zrobisz jak chcesz.
Jeszcze jedno, mojego związku to Ty nie masz prawa oceniać, bo wiesz o mnie tyle, na ile Ci pozwoliłam. Ja Twojego nie oceniłam. Przedstawiłam swoje stanowisko na temat faktu zawierania małżeństw w ZK (zwłaszcza przez młode osoby), którą to dyskusję swoim postem zapoczątkowałaś. Bo jeśli piszesz coś, to liczysz się oczywiście z komentarzami (nie tylko cudownymi "och" "ach"). Nie potrafisz uszanować rozmówcy widocznie. Ale nie mam do Ciebie urazy, bo ja też przyjmowałam w tym wieku postawę roszczeniową i na wszystko reagowałam atakiem. Kiedyś to zrozumiesz. Powodzenia.
 
Ostatnia edycja:
Masz rację, ale nie mogłam nie odpowiedzieć na jej bardzo niemądry wniosek, że skoro chłopak mi się oświadczył w ZK to nie ma do mnie szacunku, a jej gdy odzywa się tylko wtedy gdy ma intymne ma do niej.
 
szkapdw napisał:
a jej gdy odzywa się tylko wtedy gdy ma intymne ma do niej.

A skąd to wiesz? Siedzisz w moim telefonie?
Czy sądzisz tak, bo tak kiedyś napisałam? Z resztą, naprawdę nieważne. Z całego serca życzę Ci jak najlepiej. Bierz sobie ten ślub, spłodź tam dziecko i nawet je tam ochrzcij.
Dla mnie facet, który wychodzi z propozycją zawarcia małżeństwa w ZK (kiedy w perspektywie jest ślub wolnościowy) nie ma szacunku do partnerki. Zdania nie zmienię, koniec. Może i dla Ciebie wniosek to niemądry. Każdy ma swoje priorytety i hierarchie wartości.
 
Ostatnia edycja:
Mi ulżyło a Tobie? Kryminał to śmietnik wg. Ciebie? stamtąd masz faceta ;) Owszem, może twojemu by do głowy nie przyszło oświadczyć się swojej dziewczynie, lepiej ją obrazić :ok:
A Ty nie będziesz wyrokować o tym, czy mój mnie szanuje czy nie. Ja nie po to tutaj napisałam, żeby właśnie taka jedna, przemądrzała hiena próbowała mnie tu zjeść. Gdybym nie napisała, że mam 18 to byś się tak nie buzowała na ten temat, fakt, mój błąd. Ile jesteś starsza 3,4 lata? :D
Ty nie masz prawa oceniać mojego związku i również wiesz o mnie tyle ile ja tu napisałam, nie znasz mojego Piotrka i nie pozwolę takiej osobie jak Ty oceniać jego czy mnie, naszych zaręczyn czy nawet ślubu.
Na drugi raz pomyśl zanim coś równie mądrego napiszesz, bo " najmniej groźny jest ten, kto najgłośniej szczeka " :)

a jak Tobie hormony buzują, to przeczytaj mój poprzedni post skierowany do Ciebie, potem jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz. Rozumiesz już pojęcie "szacunek" ?


JusticeEIN napisał:
A skąd to wiesz? Siedzisz w moim telefonie?
Czy sądzisz tak, bo tak kiedyś napisałam? Z resztą, naprawdę nieważne. Z całego serca życzę Ci jak najlepiej.

Tak, sama to napisałaś. Jeżeli to faktycznie z serca- dziękuję.
 
Ostatnia edycja:
Przy wyroku 8,5 roku masz w perspektywie ślub wolnościowy? Mało wiesz, skoro tak głupiutko myślisz, że ślub jest równoznaczny z dzieckiem. Czy w którymkolwiek poście jest chociaż wspomniane, że chcę swoje dziecko wozić do kryminału do taty, a za kilka lat mu tłumaczyć: nie, bocian Cię nie przyniósł, po prostu tatuś miał bezdozorowe widzenie w ZK w którym w tym czasie był. :o
 
szkapdw
sluchaj mloda jestes, nikt Ci nie zabronil wychodzic za maz, tylko kazda z nas wyrazila swoja opinie... chcesz, to bardzo prosze. ja tez pamietam jak mialam 18 lat i ktos probowal mi doradzic-atakowalam.
I nie powinnas komentowac JusticeEIN zwiazku, bo to jej sprawa, a poza tym, skad wniosek, ze jej M dzwoi do niej TYLKO jak ma intymne? To niesmaczne było. Nikt nie chcial Cie urazic.


szkapdw
ja mam tylko takie pytane do Ciebie , nie zrozum mnie zle, chce tylko znac Twoje zdanie...
Skoro ma wyrok 8,5 roku to jesli wezmiesz z nim teraz slub, to i tak nie wyjdzie po roku, wiec czemu akurat potrzebny ci status mezatki? jesli i tak nic sie nie zmieni oprocz tego, ze ebdziesz formalnie jego zona...? bo cos innego, gdybys byla np w ciazy i on by mial taki wyrok, chcialabys byc jego zona, zeby nie miec problemow z dzieckiem ochrzczeniem itp...-to by bylo zrozumiale... ale czemu akurat teraz chcesz slubu?
 
Dziękuję za Wasze opinie i za rady. Czy zaatakowałam którąkolwiek z Was? Nie. Z uwagą czytałam każdy post na ten temat.
Tak jak ja nie powinnam jej, tak ona nie powinna mojego. Stąd wniosek, że nieraz pisała, że do niej nie dzwoni, a szczególnie zapamiętałam właśnie ten telefon o widzeniu intymnym, bo byłam w ciężkim szoku, że tak można swoją kobietę potraktować.

Wiem, że nikt nie chciał mnie urazić. Tylko nie pozwolę, żeby ktoś oceniał kogoś innego, jeżeli nie zauważa samego siebie. :)
 
Akte napisał:
Najpierw piszesz, że każdy się zmienia i za parę lat może mieć inne patrzenie na różne rzeczy, a teraz chcesz przewidzieć czy ktoś będzie dobrym mężem i ojcem za 10 lat? Chyba sama sobie zaprzeczasz:) W końcu pary, które są ze sobą nawet i 20 lat potrafią się rozejść czyli co z tego, że ktoś kiedyś przewidział sobie, że jego ówczesny partner będzie dobrym mężem i ojcem za X lat... :what:
Przewidywanie nie zawsze oznacza dorosłość, bo jest przewidywanie i "przewidywanie", które jest tylko Twoim wyobrażeniem, bo nie można przewidzieć tego, co będzie za 10 lat, można jedynie wierzyć w coś, starać się, żeby tak było, ale przewidzieć przyszłość? ...


Bo każdy się zmienia. I temu nikt nie zaprzeczy. Nie tylko ZK zmienia, zmienia też życie, koleje losu. Prawda?
Niczemu nie zaprzeczam. Po prostu wiem, że moje "jutro" może wyglądać inaczej za parę lat, dlatego nie spieszyłabym się z poważną decyzją o zawarciu umowy małżeństwa. Najpierw muszę należycie poznać drugą osobę, kogoś z kim chcę zawrzeć małżeństwo.
A kiedy ktoś ma partnera od 3 lat, jest młodym człowiekiem, który dopiero odebrał dowód osobisty w UM, i 2 lata z tych trzech ukochana osoba spędziła w ZK, to jednak ich pojęcie miłości, wspólnego życia, może być trochę rozbieżne. Prawda?
Jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy, ale lepiej popełnić ich mniej, wyciągnąć odpowiednie wnioski, niż popełnić ich całe mnóstwo i żałować, że kiedyś nie było się mądrzejszym.
Owszem, przewidzieć przyszłości nie można, ale można próbować ją przewidywać.

Przykład: jest dwóch facetów, każdy z nich ma 25 lat, oboje są świetni, przystojni, wykształceni, oczytani, jeden imponuje zaradnością, drugi przedsiębiorczością. Pierwszego znam lat 10, drugiego 2. Pierwszego wadą jest alkoholizm, drugiego spóźnialstwo i majaki nocne. Z którym teoretycznie jest się lepiej związać?
 
co do wyroku, 2 lata już siedzi, przed nami łączny, jest przecież wpz, 1/4 kary i tak odsiedziana, już pisałam dzisiaj, że póki co to tak groźnie wygląda. Dlaczego? bo szczerze to gdzieś mam tą całą śmieszną oprawę i wszystko inne co tak dzisiaj użytkowniczki przeżywały: tort, biała suknia itp :D Tylko rozmowa cały czas jest o ślubie cywilnym. Dlaczego jeszcze? bo go kocham, pisałam, że prędzej czy później i tak zostanę jego żoną i kolejny raz powtórzę: nieważne gdzie, ważne, że razem!

Nie, nie są mi potrzebne jakieś pieniądze, bo nawet takie ktoś coś dzisiaj wymyślił, bez jego nazwiska też bym mogła wytrzymać, papierka też nie potrzebuję, w ciązy nie jestem, więc nie będę nikogo chrzciła. PO PROSTU GO KOCHAM.
 
szkapdw przecież widzenia bezdozorowe są rzeczą którą dostaje skazany w celu jej wykorzystania,więc co Cie dziwi że zadzwonił powiedzieć JusticeEIN że takowe dostał.O takie się starał co nie znaczy że tylko takie mieli a tym bardziej że dzwonił tylko w takich sprawach.
Kobieta z reguły uważa że ślub to najwspanialsza rzecz jaka może jej się przytrafić,ale żeby ten ślub nie był właśnie taką decyzją bo nam się tak zamarzyło teraz, bez przewidzenia przyszłości. Nie wiem jak jest w waszym przypadku ale czy uważasz że znasz swojego Piotrka na tyle dobrze ? Tzn chodzi mi o takie życie na co dzień,w zwyczajnych sytuacjach.Z tych wszystkich dni ile się znacie a ile spędziliście razem ? Nacieszycie tym małżeństwem przez tyle lat na prawde,może warto poczekać jeszcze troche :) Ja wiem że Ty jesteś pewna tego co czujesz i bardzo dobrze,ale to nawet fajnie jest pożyć z kimś przed małżeństwem w takich "lekkich" latach,nawet nie żeby się upewnić ale po prostu,bo to zupełnie co innego.Kiedyś będziesz wspominać że miałaś takich lat "przed" bardzo mało.
 
czytam wasze posty i taka mi sie myśl nasunęła bo ostatnio rozmawiałam z moim Ł ,który powiedział mi że jeśli nie dostanie przepustki na nasz ślub ,który chcielibyśmy wziąć w czerwcu to nie pozwoli mi ,sobie ,ani tym bardziej dzieciom ,aby ta chwila wspominana była jako chwila w ZK ,bardzo chcemy sie pobrać ale na WOLNOŚCI chociaż rozumiem- szkapdw-jest zakochana,chciałaby jak najszybciej mieć swojego P przy sobie ,nie gardzę ich decyzją ,bo powiem szczerz że ja na samym początku też chciałam slub w ZK ale mój Ł wybił mi to z głowy.
 
nitka1982 napisał:
rozumiem- szkapdw-jest zakochana,chciałaby jak najszybciej mieć swojego P przy sobie ,nie gardzę ich decyzją ,bo powiem szczerz że ja na samym początku też chciałam slub w ZK ale mój Ł wybił mi to z głowy.

ale przeciez jak wezma slub, to on nie wyjdzie z tego powodu..... przeciez i tak nie bedzie miec go przy sobie i tak...

szkapdw

zgodze sie z wypowiedzia Kate589, naprawde fajnie jest przed slubem pomieszkac sobie razem,poznac sie, sprawdzic w codziennym zyciu i poczekac po to, zeby miec co pozniej wspominac. Mowisz, ze jestes pewna jego uczuc i swoich, ze i tak bedziesz jego zona, bardzo Ci gratuluje takiej pewnosci i fajnie, ale co to ma do tego, by wziac slub w ZK... przeciez 'i tak bedziesz jego zona'. A to, ze moze wyjsc po polowie kary to jeszcze lepiej, bo nie bedziesz musiala czekac 8,5 roku, tylko polowe mniej...
Uwierz, ze nikt nie chce Cie naklonic do zmiany decyzji czy tez krytykowac,po prostu kazda z nas ma swoje zdanie na ten temat. Ja swojego narzeczonego bardzo kocham i również wiem, że bedziemy razem,ze bede Jego zona, ale wiesz, ja z Nim mieszkalam przez dlugi czas, znam Go dobrze,wiem jaki jest na codzien,mielismy naprawde niejedna sytuacje,ktora sprawdila i mnie,i Jego...a mimo wszystko jakiś procent obawy jest w sercu,ze moze sie zmienic w ZK... powiem Ci cos jeszcze... Podczas pobytu w ZK zarowno skazany jak jego polowka widza tylko te dobrze rzeczy w ich zwiazku,marza o slubie,dziecku,o tym co najlepsze,dostrzegaja to,co w normalnym zyciu nie bylo widoczne!-bo tesknia... Warto jest jednak przekonac sie jak to jest w codziennym zyciu... Jest inaczej,ale też fajnie mimo wszystko-a Ty kiedys niestety nie bedziesz miala wspomnien jak to bylo przed slubem, a przeciez wspomnienia to jest najwspanialsza rzecz,ktora nam zostaje...
 
tak zle to ujęłam chodziło mi o to że będzie formalnie z nim może wtedy będzie się czuła pewniej nie wiem,jednak nie radziłaby być " w gorącej wodzie kąpaną",bo to nie na tym rzecz polega,jak pisze guzik1010 trzeba najpierw się "wypróbować",
 
Ostatnia edycja:
Mnie zastanawia tylko jedno, z jakiej racji którakolwiek może myśleć, tym bardziej mówić, że na pewno będę z nim... na pewno zostanę jego żoną tak, czy tak... na pewno to... na pewno tamto... Guzik prawda, bo biorąc pod uwagę, że człowiek sam nie wie co będzie jutro, za miesiąc, czy za rok. Tym bardziej nie wie jaki on sam dalej będzie za x czasu, nie może tak twierdzić. Owszem może i na dzień dzisiejszy tak właśnie jest, ale co później tego nikt nie wie. Prosty przykład z "śmiercią", okrutny, ale prawdziwy.
 
Powrót
Góra