Śpiący policjanci

  • Autor wątku Autor wątku 259
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
2

259

Użytkownik
Dołączył
03.2011
Odpowiedzi
81
Witam,

Nie chodzi tutaj o "leżących" policjantow ale śpiących i pochrapujących sobie w radiowozie zaparkowanym na czynnej stacji benzynowej w dużym mieście ok. 11:00 rano. Jakieś 10 metrów od przystanku autobusowego. Żeby chociaż gdzieś na boku...
A konkretnie czy można im np. zrobić zdjęcie i opublikować. Bez narażania się na kłopoty prawne (pozostawmy na boku te nieprawne).

W/g mnie znajdują sie oni w miejscu publicznym, setki ludzi ich mijają w przeciągu godziny (ruchliwe miejsce obok centrum handlowego) więc ich wizerunek trudno nie nazwać wystawionym na widok publiczny?
Każdy kto widzi mogł ich sobie dokładnie obejrzeć...

Nie, nie zrobiłem tego zdjęcia - pytam czy mogę...
 
Możesz opublikować wizerunek bez ich zgody jeśli są osobami powszechnie znanymi (w Polsce jest teraz chyba tylko jeden policjant, który by się do takich osób zaliczał - Mariusz Sokołowski), lub jeśli umówiłeś się z nimi, że otrzymają za zrobienie zdjęcia zapłatę. W innych przypadkach tylko za ich zgodą (jest co prawa jeszcze jeden przypadek kiedy zgody mieć nie trzeba ale mało prawdopodobne aby miał tutaj zastosowanie).
 
No to raczej odpada.
Nie sądzę aby byli takimi znanymi osobami - ja ich w każdym razie nie znam.
O wynagrodzeniu nie ma mowy bo nie robiłbym tego dla zysku.

Ciekawe ze w Anglii chyba nie ma takich ograniczeń.
Wielkorotnie widziałem wzmianki na BBC, że Andrew Welsh (przykład) został przyłapany jak prowadził autobus z ludźmi rozmawając przez telefon... zanim został osądzony. Jakoś nie mają ograniczeń żeby pokazać i zdjęcie i podać imię i nazwisko.
No ale my tu nie o Anglii.

Zrobienie zdjęcia i pokazanie ich szefowi będzie jakimś wykroczeniem?
 
Dziękuję.

Jest jedna rzecz która mnie tutaj nurtuje: jest jakieś zdarzenie, są jacyś ludzie, wszystko się dzieje w "przestrzeni publicznej" - setki ludzi dookoła widzą to wszystko z detalami. I nikt im nie robi z tego żadnego wyrzutu. Ale wystarczy, że zrobi się zdjęcie i nagle wszystko się zmienia?
Wolno oglądać na żywo, wolno o tym opowiadać koleżankom lub kolegom którzy nie widzieli ale zdjęcia pokazać już nie?
Czegoś nie łapię, jakaś różnica musi być.

Jedyna rzecz jaka przychodzi mi do głowy to utrata kontroli nad "wizerunkiem".
Np. pijany do nieprzytomności człowiek może z siebie zrobić widowisko, ale będzie ono trwało tylko tak długo, jak długo zabierze mu dojście do siebie i "zamknięcie teatrzyku" - on decyduje mniej lub bardziej świadomie.
Zdjęcie staje się niezależnym bytem nad którym on nie ma już żadnej kontroli: ani kto zrobił, ani kto ma, ani kto ogląda, ani kto powiela, ani publikuje i gdzie...
Czy to jest ta różnica?
Z drugiej strony nie ma też kontroli nad tym co bezpośredni świadkowie opowiadają na jego temat...
 
Tutaj chodzi właśnie o rozpowszechnianie wizerunku, który należy do dóbr osobistych.
 
Odpuść sobie, zrobisz im zdjęcie, potem pójdziesz z tym na policje a koledzy ich i tak wybronią i wyjdziesz na debila i tyle Ci to da.

Jak chcesz to możesz sobie jaja z nich porobić np. jak bedą sobie kimali to podejdź do samochodu i poklep głosno po dachu i w nogi przynajmniej bedzie troche radochy. Tak pare razy i przestana ; D
 
ja wole takich Policjantow od nadgorliwych , zreszta i tak powstaje 300 nowych fotoradarow wiec nie ma potrzeby wzmozonych patroli aby wlepic mandat bo te mandaty same sie znajda.
Jezeli Policjanci spia na sluzbie to chyba dobrze bo to znaczy ze nie maja nic do zrobienia a skoro nie ma nic do zrobienia tzn ze jest porzadek , prosta logika.
Tak mi sie wydaje ze tylko media trobia o jakis nowych rekordach pod wzgledem wypadkow i balaganu kazdego kolejnego dnia.
jak w Swieta Wielkanocne obejrzalem Wiadomosci/Wydarzenia to ogarnal mnie pusty smiech bo zrobilem w 2 dni swiateczne ok 300 km i byl zadziwiajaco maly ruch a wszyscy jezdzili wolniej niz zwykle.A media podaly ze znowu bylo kilkaset wypadkow w tym iles tam smiertelnych no i oczywiscie tydzien potym informacje o nowej partii 300 fotoradarow.
 
Toż to była policyjna prowokacja. "Sen kontrolowany:. :)
 
Prawdę mówiąc to ja zwyczajnie wolałem obejść... nie budzi się niedźwiedzi, wszystko jedno Grizzly czy takich zwykłych naszych misiaczków :-)
 
A ja jeszcze tylko dopiszę, że znam przypadek, gdzie "czuwający przez sen" funkcjonariusze zostali nagrani aparatem. Nagranie jeszcze z rok temu można było podziwiać na youtube. Co do konsekwencji, które ich spotkały- brak konsekwencji. Może dlatego, że akcja rozgrywała się w średniej wielkości wsi (15 tys. mieszkańców). A zapomniałem dopisać- ten co nagrał też bez konsekwencji.
 
Widze ze masz w sygnie duze slowa , zauwaz ze Einstein nie umial zrozumiec 1 rzeczy:
"Rzeczą, którą najtrudniej w świecie zrozumieć, jest podatek dochodowy.
A.Einstein

Poza tym w czasach kiedy pracowalem fizycznie mialem wrazenie ze nawet jak wszystko jest juz zrobione to dla pracodawcy i tak jest cos do roboty... a jak nie ma to sie znajdzie...np przerzucanie gruzu z kupki na kupke i tego typu smieszne rzeczy
 
No ja bym taki pobłażliwy nie był. W końcu nie za spanie na służbie płacimy im z naszych podatków !
 
lucanus napisał:
Tylko nie zapomnij, że oni płacą takie same podatki jak Ty...

To co? Zwalnia ich to z rzetelnego wykonywania obowiązków?

Poza tym kto tu komu płaci: ja staję na głowie, żeby wypracować zysk ze swojej firmy i płacę od niego podatek. Z tego opłacany jest policjant i on od tego płaci podatek. Podatek od podatku...

Policjant nie wytwarza PKB.
A ja tworząc nowe produkty i wspierające je usługi z których powstaje zysk dokładam się do PKB. I od tego płacę podatki. Całkiem spore.

Policjant 100% swoich dochodów dostaje od obywateli i te 100% minus podatek jest przez niego konsumowane.

Z tego punktu widzenia policjant jest tylko kosztem - nic nie wytwarza tylko pochłania pieniądze.
I ten koszt ma uzasadnienie tylko wtedy, gdy wykonuje on usługi niezbędnie dla zapewnienia mi odpowiednich warunków do wytworzenia tego mojego fragmenciku PKB. Jeżeli tego nie robi, to jest to tylko niepotrzebna strata.

Każdy obywatel jest chlebodawcą każdego policjanta. Dlatego też jest mowa o pojęciu służby policyjnej - każdy policjant jest na służbie u obywateli, za to mu płacą i ma robić to na co się zgodził przyjmując tę służbę. Najlepiej jak potrafi.

Są kraje w których to funkcjonuje całkowicie porawnie.
U nas niestety wciąż jak u Barei…
 
Ostatnia edycja:
A czy w twojej firmie pracownicy mają przerwę. Skąd pewność że w ten sposób oni jej nie odbywali.
 
259 napisał:
To co? Zwalnia ich to z rzetelnego wykonywania obowiązków?
A czy praca w policji zwalnia z prawa do przerwy w pracy? Chyba nie.
Może panowie mieli taką przerwę właśnie (o ile pamiętam to przy pracy trwającej ponad 6h przysługuje minimum 15min przerwy). Inna sprawa, że policjant też człowiek i w słoneczny dzień, w ciepłym autku może zmóc go. Ja bym najzwyczajniej zapukał i poprosił, żeby się panowie usunęli w mniej widoczne miejsce i po krzyku. Nie rozumiem tego robienia z policjantów, czy straży gminnej/miejskiej jakichś demonów - niejednego minęliście na ulicy, w parku, czy autobusie i to są tacy sami ludzie jak inni.

Poza tym kto tu komu płaci: ja staję na głowie, żeby wypracować zysk ze swojej firmy i płacę od niego podatek. (..) Policjant nie wytwarza PKB.
A ja tworząc nowe produkty i wspierające je usługi z których powstaje zysk dokładam się do PKB. I od tego płacę podatki. Całkiem spore.
A on musi chodzić nocą po spelunach i liczyć się z tym, że gdzieś tam stoi narkoman na głodzie z nożem. Musi iść na mecz i pilnować, żeby nie zarobić kamieniem w twarz. Musi skontrolować pojazd, który może należeć do uzbrojonego bandyty. Co chwilę tylko słyszy podobne szykany i do tego zarobi niewiele ponad to, co nastolatek w McDonaldzie.. faktycznie ma bardzo wdzięczną pracę..
Swoją drogą ciekawe do kogo pójdziesz, jak ktoś Ci obrabuje firmę? Wtedy też będziesz myśleć nad PKB?
 
Policjant nie wytwarza PKB.
Wystarczy dłuższą chwilę się zastanowić aby zrozumieć, że te zdanie nie jest prawdziwe. Poza tym - nie każdy pracownik musi wypracowywać zysk w formie pieniędzy (takie ograniczone podejście do sprawy to materializm).
Każdy obywatel jest chlebodawcą każdego policjanta.
"Chlebodawcą" jest Państwo nie obywatel. Państwo w postaci aparatu administracyjnego, które go zatrudnia (bo taką miał wolę). Takie bezpośrednie łączenie może prowadzić do absurdalnych wniosków. To, że ktoś jest na służbie nie oznacza, że jest służącym. Każdy ma prawo do wypoczynku nawet w pracy i musisz to uszanować. Jeśli budzi to poważne zastrzeżenia - komendant danej jednostki przyjmuje w wyznaczonych godzinach w sprawie skarg i wniosków.
 
Ostatnia edycja:
Ponad to radiowozy wyposażone są w system GPS. W przypadku dłuższego nie zgłoszonego postoju następuje wywołanie patrolu i tłumaczenie. Dlatego dłuższe spanie niż przerwa nie ma racji bytu.
Po drugie, tak jak napisał Shlizer to są ludzie tacy jak my. Którzy potrzebują odpoczynku, odbycia posiłku w godnych warunkach na przerwie lub krótkiej drzemki aby móc dalej efektywnie pracować.
Jeżeli jeżeli malkontenci, frustraci i brukowce tego nie potrafią zrozumieć, zatrudnijcie roboty.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra