X
Xenomorph
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2007
- Odpowiedzi
- 1
Witam serdecznie!
Właśnie toczy się sprawa mojego 16-letniego Brata i jego kolegi, a dotyczy rzekomego pobicia, którego... nie było. Przed sądem Brat przyznał się jedynie do popchnięcia owego poszkodowanego i "pomazania" jego zeszytu, co jest prawdą. Tylko i aż tyle... Poszkodowany został pobity przez kogoś innego, ale w związku z zastraszaniem poszkodowanego przez sprawców, padło na mojego Brata, który z natury jest spokojnym człowiekiem. Znam Brata i RĘCZĘ SWOJĄ GŁOWĄ, że jest niewinny! Rodzice i sam poszkodowany wymyślają niestworzone historie, tylko po to, aby ktokolwiek odpowiedział za pobicie. Sami powoli się już gubią w zeznaniach. Samo pobicie było zupełnie nieszkodliwe. Ja wielokrotnie byłem gorzej pobity, ale sprawy nie zakładałem. Po prostu rozumiem, że pewien wiek w życiu młodego człowieka rządzi się swoimi prawami. Wszyscy byliśmy młodzi i pewnie niektórzy robili gorsze rzeczy...
Sprawa trwa już rok. Końca nie widać. Jak udało mi się zaobserwować, rodzice poszkodowanego też mają dość. Chyba dociera do nich, że przez "popchnięcie i pomazanie" pisakiem zeszytu, rujnują komuś życie. Przy tym wszystkim najbardziej cierpi nasza Mama, która przeżywa to wszystko najmocniej. Szczerze mówiąc boję się o jej zdrowie...
Mam do Was kilka pytań:
1. Co powinienem zrobić po zakończeniu sprawy (jakkolwiek się skończy)?
2. Czy założyć im sprawę o składanie fałszywych zeznań?
3. Jakim posłużyć się pozwem i ewentualnie gdzie go szukać (wzór)?
4. Jakimi aspektami prawnymi powinienem się sugerować?
5. Co im grozi w momencie uniewinnienia Brata i wygraniu sprawy przeze mnie?
Jeśli macie inne pomysły, napiszcie proszę. Z niecierpliwością czekam na Wasze rady.
Dziękuję za czas, który poświęciliście na przeczytanie mojego posta.
Pozdrawiam, Xenomorph
Właśnie toczy się sprawa mojego 16-letniego Brata i jego kolegi, a dotyczy rzekomego pobicia, którego... nie było. Przed sądem Brat przyznał się jedynie do popchnięcia owego poszkodowanego i "pomazania" jego zeszytu, co jest prawdą. Tylko i aż tyle... Poszkodowany został pobity przez kogoś innego, ale w związku z zastraszaniem poszkodowanego przez sprawców, padło na mojego Brata, który z natury jest spokojnym człowiekiem. Znam Brata i RĘCZĘ SWOJĄ GŁOWĄ, że jest niewinny! Rodzice i sam poszkodowany wymyślają niestworzone historie, tylko po to, aby ktokolwiek odpowiedział za pobicie. Sami powoli się już gubią w zeznaniach. Samo pobicie było zupełnie nieszkodliwe. Ja wielokrotnie byłem gorzej pobity, ale sprawy nie zakładałem. Po prostu rozumiem, że pewien wiek w życiu młodego człowieka rządzi się swoimi prawami. Wszyscy byliśmy młodzi i pewnie niektórzy robili gorsze rzeczy...
Sprawa trwa już rok. Końca nie widać. Jak udało mi się zaobserwować, rodzice poszkodowanego też mają dość. Chyba dociera do nich, że przez "popchnięcie i pomazanie" pisakiem zeszytu, rujnują komuś życie. Przy tym wszystkim najbardziej cierpi nasza Mama, która przeżywa to wszystko najmocniej. Szczerze mówiąc boję się o jej zdrowie...
Mam do Was kilka pytań:
1. Co powinienem zrobić po zakończeniu sprawy (jakkolwiek się skończy)?
2. Czy założyć im sprawę o składanie fałszywych zeznań?
3. Jakim posłużyć się pozwem i ewentualnie gdzie go szukać (wzór)?
4. Jakimi aspektami prawnymi powinienem się sugerować?
5. Co im grozi w momencie uniewinnienia Brata i wygraniu sprawy przeze mnie?
Jeśli macie inne pomysły, napiszcie proszę. Z niecierpliwością czekam na Wasze rady.
Dziękuję za czas, który poświęciliście na przeczytanie mojego posta.
Pozdrawiam, Xenomorph