Sprawa o alimenty

  • Autor wątku Autor wątku avuler
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

avuler

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2018
Odpowiedzi
15
Witam serdecznie. Ostatnio naszła mnie myśl, bo nie mogę za nic przetłumaczyć pewnym osobą (biorę to na logikę) na jakiej zasadzie sędzia przyznaje alimenty. Czy nie jest czasami tak, że sąd bierze pod uwagę zarobki i utrzymanie np ratę za mieszkanie, nie wiem, jakieś dojazdy do pracy, wyżywienie się itd.? Jeżeli ktoś zarabia tylko na stażu np przez pół roku, dostając bodajże 1000 zł to czy sąd bierze pod uwagę właśnie wydatki za wynajem itp? Bo jeżeli nie, to dla mnie jest nielogiczne gdyż robi się z tego błędne koło np.: ktoś zarabia 1000 zł, sędziego nie interesuje czy ma wynajem czy nie i przyznaje np na 2 dzieci po 500 zł czyli z automatu danej osobie zostaje 0, przez co nie ma z czego płacić wynajmu, po czym trafia pod przysłowiowy most, a następnie do więzienia bo nie miał za co dojeżdżać do pracy ani za co się utrzymać i płacić alimentów. Jak to jest z tych przypadków opisanych wyżej, które jest logiczniejsze i prawdziwsze?
Z góry dziękuję za odpowiedź, jeżeli temat nie w tym dziale, to proszę o przeniesienie.
 
Alimenty zależą od potrzeb dzieci i możliwości zobowiązanego a nie to ile faktycznie zarabia, taka osoba jest dorosła i ma możliwość pracy...chyba że nie ma ze względów zdrowotnych ale to oddzielny temat. A dzieci takiej mozliwości nie mają...za co mają jeść? mieszkać? ubrać się?
 
karolla0905 napisał:
Alimenty zależą od potrzeb dzieci i możliwości zobowiązanego a nie to ile faktycznie zarabia, taka osoba jest dorosła i ma możliwość pracy...chyba że nie ma ze względów zdrowotnych ale to oddzielny temat. A dzieci takiej mozliwości nie mają...za co mają jeść? mieszkać? ubrać się?

Nadal mimo Pani wypowiedzi nie wprowadziło to niczego do moich pytań wyżej. To co Pani napisała to ogół sprawy, a ja chcę konkretniej odpowiedzi na moje pytanie w odniesieniu się do tego co napisałem na początku, błędnego koła itd.
 
Przeczytaj jeszcze kilka razy moja odp. Tak to wygląda. Sad ocenia potrzeby dziecka i mozliwosci zobowiazanego i na tej podstawie przyznaje alimenty. Kazda ze stron przedstawia dowody na poparcie swoich tez. Sad poza tym kieruje sie trz swoim doswiadczeniem w tych sprawach.nie ma konkretnych liczb czy wzoru kazda syruacja jest oceniana indywidualnie. I w pierszej kolejnosci sa poyrzeby dzieci a nie zobowiazaneho do placenia.
 
karolla0905 napisał:
Przeczytaj jeszcze kilka razy moja odp. Tak to wygląda. Sad ocenia potrzeby dziecka i mozliwosci zobowiazanego i na tej podstawie przyznaje alimenty. Kazda ze stron przedstawia dowody na poparcie swoich tez. Sad poza tym kieruje sie trz swoim doswiadczeniem w tych sprawach.nie ma konkretnych liczb czy wzoru kazda syruacja jest oceniana indywidualnie. I w pierszej kolejnosci sa poyrzeby dzieci a nie zobowiazaneho do placenia.

Nadal nie jest to satysfakcjonująca mnie odpowiedź, a takową ze szczegółami znalazłem pod tym linkiem: […]

Czyli sędzia bierze pod uwagę wszystko, począwszy od zarobków przez możliwości zarobkowe aż po rachunki za wynajem i życie itp itd. Taka odp jest dla mnie satysfakcjonująca
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Ale i tak potrzeby dziecka sa wazniejsze. To ze ojciec placi za wynajem 1.5 tys zarabia 3 tys a spłaca jeszcze kredyt i za cos musi zyc nie znaczy ze alimentow placic nie bedzie. Ojciec moze isc do lepszej pravy znalezc dodatkowa...zmienic mieszkanie na tańsze itd...
 
Jeśli nie satysfakcjonuje cię odpowiedź udzielona na tym forum razy tysiąc, bo tyle w wyszukiwarce niemal znalazłam, to idź do prawnika, zapłać i niech Ci wytłumaczy.

To, że osoba zobowiazana do alimentacji np. zrezygnuje z pracy i będzie go utrzymywać np. jego rodzic albo będzie sobie pracował na czarno nie wykazując dochodów, nie oznacza, ze dziecko ma się zywić szczawiem i mirabelkami, które właśnie opadają. Rodzic jest osobą dorosłą. Może podjąć pracę na dwa etaty, a dziecko nie. Może pójść na szkolenie nawet bezpłatne i podjąć lepiej płatną pracę. To, ze ktoś sobie kupi telewizor za 17000 zł i ma 500 zł raty nie oznacza, że jest to wydatek konieczny i w związku z tym jego dziecko ma utrzymywać i wychowywać druga strona, bo obowiązek alimentacyjny to też osobiste starania. Co innego choroba, niezdolność do pracy. Wtedy alimenty można nawet całkowicie znieść.
 
Przeczytałem art. z twojego linku i już widze jak sędzia obniża alimenty bo ktoś spłaca leasing. Bzdury. Potrzebny dziecka + możliwości ojca. Jeżeli masz 2 ręce + 2 nogi i nie masz żółtych papierów to minimalnie powinieneś zarabiąc najniższą krajową. To są twoje możliwości.
 
Po pierwsze, nie mam zamiaru się z nikim kłócić, bo już wyczuwam ton Waszych wypowiedzi. To że założyłem temat nie znaczy, że jestem sam zobowiązany do płacenia alimentów, albo, że wkrótce będę, gdyż takie coś nie ma miejsca. Chodziło mi o czysto praktyczne podejście na bazie mojego przykładu, aczkolwiek widzę, że jesteście przewrażliwionymi matkami, z podejściem typu: ma płacić i ****. To z miejsca mówię, że podejście karygodne to po pierwsze, a po drugie nikt nie był w stanie odp na moje pytanie z przykładu na początku tematu, tylko zrobił to link, który umieściłem wyżej. Co do @ejtykoles i Twojej wypowiedzi to bzdurą byłoby nie branie pod uwagi sytuacji ojca bądź matki, zależy kto płaci, typu kredyt za mieszkanie, utrzymanie itd. Jak ktoś zarabia te 1700 z czego rata za kawalerkę np + rachunki i żywność wynosi około 1300 zł i miałby płacić 500 na dziecko co przekroczyłoby wypłatę, jest nierealne i nielogiczne aby sędzia nie brał pod uwagę zarobków i wydatków obydwu stron zależnie kto jest tym oskarżonym. Co do wypowiedzi @annak.1972 nikt nie mówił o niepłaceniu, o braku pracy itd. a już tym bardziej nie podałem tego w przykładzie na początku tematu, więc to tylko Pani własne wymysły wyssane z palca, zupełnie nie odnoszące się do mojego tekstu. W związku z czym Pani oburzenie, bo miała Pani na myśli miganie się od zapłaty jest nie na miejscu .
 
Logiczniejsze jest to że dziecko musi jeść, spać i mieć możliwość się ubrać. Połowę kosztów pokrywa matka, połowę ojciec. Myślisz że kogoś obchodzi że musisz płacić raty za mieszkanie ? mieszkanie możesz sprzedać i kupić mniejsze/tańsze. Dziecko nie pójdzie do pracy żeby sobie kupić jedzenie. Widać że nie jesteś jeszcze gotowy na potomka.
 
ejtykoles napisał:
Logiczniejsze jest to że dziecko musi jeść, spać i mieć możliwość się ubrać. Połowę kosztów pokrywa matka, połowę ojciec. Myślisz że kogoś obchodzi że musisz płacić raty za mieszkanie ? mieszkanie możesz sprzedać i kupić mniejsze/tańsze. Dziecko nie pójdzie do pracy żeby sobie kupić jedzenie. Widać że nie jesteś jeszcze gotowy na potomka.

Znów zero odniesienia się do wypowiedzi tylko snucia polskich "madek" z 500+. Dałem przykład z kawalerką czyli nie da się już mniejszego mieszkania kupić to raz, dwa jeżeli miałbym brać pod uwagę twoje podejście tzn. że matka lub ojciec może mieszkać pod mostem i żreć ze śmietnika bo Twoim zdaniem jak ktoś zarabia 1700 to sędzia może zażądać 1500 alimentów, jest po prostu głupie. Brak u Ciebie jakiejkolwiek logiki w wypowiedzi i w ogóle nie potrafi Pani się odnieść do wypowiedzi tylko wylewa bulwers przez klawiaturę. Pani podejście jest gorsze niż niejednego 20latki/a i to takie podsumowanie. Co by Pani nie odpisała to w dalszą dyskusję w ogóle nie będę wchodził bo nie ma sensu.
 
Sedzie nie wystepuje o alimenty. Tylko rodzic. To on zna potrzeby. Wystepuje o konkretna kwote. Uzasadnia ja. Wykazuje ze druga strona ma mozliwoaci by pokryc te potrzeby. Zalezy tez to od zaangazowania w zycie dziecka. Nie angażujesz sie to plac nawet 100 proc utrzymania. Zgodnie z kodeksem rodzinnym. To jest prawo nie koniecznie zgodne niestety z tym co ci sie wydaje ...tak to juz jest.
 
Nikt nie wywróży ci z fusów, co zrobi sędzia. I jak mówisz, zobowiązany nie jest od płacenia i **** bo są różne przypadki, życie się zmienia. Powiedzmy, ze klasyczna sytuacja, czyli matka wychowuje dziecko, a ojciec płaci alimenty.
I ojciec zaczyna chorować na raka (przykład z życia, znam takiego faceta). Sędzia obniżył mu alimenty do symbolicznych 50 zł na czas wychodzenia z choroby. Ale leasing? Leasing czego niby ma wpłynąć na obniżenie alimentów? Sorry, dziecko, nie zjesz, bo tata sobie samochód w leasing wziął? Jak cię nie stać na kawalerkę, to wynajmujesz pokój.
A jak radzą sobie ci, co nie mają dzieci, mieszkają w Warszawie, zarabiając np. te 1700 na rękę, kiedy kawalerka to 1500? Nie jedzą, czy jak? Albo wynajmują pokój z innymi, co jest tańsze, albo biorą dodatkowy etat. To samo ma zrobić zobowiązany do alimentacji. Ograniczyć wydatki lub zwiększyć dochody. Tak samo jak matka z dzieckiem, której nie wystarcza do pierwszego. Robisz z siebie głupa, czy serio nie rozumiesz? Uważasz, zę jak nazwiesz kogoś przewrażliwionym, albo wyzwiesz od madek to jesteś lepszy? Nie rozumiesz dwóch artykułów, koleś, więc ja bym na twoim miejscu nie zaczynała od obrażania kogoś, od kogo oczekujesz odpowiedzi pomocy.

ejtykoles - jeśli chodzi o płacenie po połowie, to nie masz racji.
Art. 135. Zakres świadczeń alimentacyjnych
§ 1. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego.
§ 2. Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie albo wobec osoby niepełnosprawnej może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego; w takim wypadku świadczenie alimentacyjne pozostałych zobowiązanych polega na pokrywaniu w całości lub w części kosztów utrzymania lub wychowania uprawnionego.

Czyli jeśli supertata przyjeżdża na kilka godzin w miesiącu i nie zabierze dziecka do fryjera, lekarza, nie przyjdzie na wywiadówkę, moze pokrywać całość kosztów utrzymania. Praca przy dziecku to też praca.
 
Powrót
Góra