A
avuler
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2018
- Odpowiedzi
- 15
Witam serdecznie. Ostatnio naszła mnie myśl, bo nie mogę za nic przetłumaczyć pewnym osobą (biorę to na logikę) na jakiej zasadzie sędzia przyznaje alimenty. Czy nie jest czasami tak, że sąd bierze pod uwagę zarobki i utrzymanie np ratę za mieszkanie, nie wiem, jakieś dojazdy do pracy, wyżywienie się itd.? Jeżeli ktoś zarabia tylko na stażu np przez pół roku, dostając bodajże 1000 zł to czy sąd bierze pod uwagę właśnie wydatki za wynajem itp? Bo jeżeli nie, to dla mnie jest nielogiczne gdyż robi się z tego błędne koło np.: ktoś zarabia 1000 zł, sędziego nie interesuje czy ma wynajem czy nie i przyznaje np na 2 dzieci po 500 zł czyli z automatu danej osobie zostaje 0, przez co nie ma z czego płacić wynajmu, po czym trafia pod przysłowiowy most, a następnie do więzienia bo nie miał za co dojeżdżać do pracy ani za co się utrzymać i płacić alimentów. Jak to jest z tych przypadków opisanych wyżej, które jest logiczniejsze i prawdziwsze?
Z góry dziękuję za odpowiedź, jeżeli temat nie w tym dziale, to proszę o przeniesienie.
Z góry dziękuję za odpowiedź, jeżeli temat nie w tym dziale, to proszę o przeniesienie.