Sachalin
Stały bywalec
- Dołączył
- 11.2012
- Odpowiedzi
- 1 979
W jednej ze spraw (IV SAB/Wa 238/13 - Wyrok WSA w Warszawie) zarzuciłem SKO bezczynność, a w ślad za tym na drugi dzień po wpłynięciu skargi do WSA via skarżony organ, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zniknęły wszelkie formalne utrudnienia i SKO wydaje decyzję. Chciałoby się powiedzieć: klasyka.
Otóż nie.
Odbywa się rozprawa w - jak byłem przekonany - jasnej, prostej, oczywistej sprawie.
Otóż znowu nie bardzo. WSA skargę oddala skargę i temat poniekąd zamyka.
Zdumiony usłyszanym w sekretariacie werdyktem wniosłem o sporządzenie uzasadnienia.
W osobliwym uzasadnieniu WSA - tzw. mimochodem - stwierdza bezczynność organu, ale skargę oddala, bo... sprawa nie była bezprzedmiotowa - WSA uznał i rozpoznał (o co nie wnosiłem), że musiał ocenić decyzję SKO, czy... rzeczywiście była kończącą postępowanie ?
I wyegzekwuj tu człowieku odpowiedzialność majątkową urzędnika za [ewentualne] rażące naruszenie prawa... manus manum lavat
Otóż nie.
Odbywa się rozprawa w - jak byłem przekonany - jasnej, prostej, oczywistej sprawie.
Otóż znowu nie bardzo. WSA skargę oddala skargę i temat poniekąd zamyka.
Zdumiony usłyszanym w sekretariacie werdyktem wniosłem o sporządzenie uzasadnienia.
W osobliwym uzasadnieniu WSA - tzw. mimochodem - stwierdza bezczynność organu, ale skargę oddala, bo... sprawa nie była bezprzedmiotowa - WSA uznał i rozpoznał (o co nie wnosiłem), że musiał ocenić decyzję SKO, czy... rzeczywiście była kończącą postępowanie ?
I wyegzekwuj tu człowieku odpowiedzialność majątkową urzędnika za [ewentualne] rażące naruszenie prawa... manus manum lavat
Załączniki
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.