Sprzeciw od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym

  • Autor wątku Autor wątku satjow1991
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
wiolek73 napisał:
Nie oceniaj jednak pochopnie mojego postępowania
Nie oceniam, tylko ostrzegam przed pogorszeniem swojej sprawy. Jeśli chcesz się z kimś godzić, to go nie kop go w kostkę.
wiolek73 napisał:
A co firm windykacyjnych, które za bezcen skupują
Następna ekonomistka wzięła się za liczenie cudzych pieniędzy. Cena wierzytelności jest taka, za ile ktoś chce ją sprzedać. Dokładnie jak z ceną kartofli. Wydaje mi się, że jesteś dość inteligentną osobą, więc powinnaś wiedzieć, że jeśli ktoś kupi dług za 10%, to wcale nie znaczy, że ma za nic 90% jakiejś kwoty. Gdyby takie głupkowate bajeczki były prawdą, to wszyscy bylibyśmy windykatorami. Nie byłoby lekarzy, mechaników, nauczycieli, spawaczy a nawet polityków. Przecież wystarczy kupić 100000 za 10000 i ma się 90000. Rzeczywistość oczywiście jest taka, jak i w innych branżach (raz ta działka biznesu jest bardziej rentowna, innym razem inna). Np. Twój dług. Powiedzmy 5000 zł. Windykator zapłacił za niego 500 zł. Na razie na pewno wykonał jakieś prace przygotowawcze, wysłał wezwania do zapłaty, wniósł pozew do sądu (to wszystko praca, więc pracownicy z zusami itp., biuro, sprzęt, papier, energia itp.). Poniósł więc dotychczas jakieś koszty. Znów 500 zł. Czyli 1000 zł. Ile dotychczas zarobił? Ty dokonałaś jakiś wpłat. A z ilu wierzytelności windykator nie zobaczy nawet złotówki? Zapewniam Cię, że z większości, wszak nikt nie sprzedaje wierzytelności w stosunku do łatwo wypłacalnych dłużników. Jednak, gdyby nie windykatorzy i ich ciężka praca (jak każda, dla zysku), jeszcze więcej długów nigdy nie byłoby spłaconych. Okazuje się więc, że nie tylko windykatorzy nie mają takiego łatwego kawałka chleba (jak bezmyślnie powtarzają dłużnicy), ale robią kawał pożytecznej roboty.
 
Robilee sam pracuje w windykacji i wie jak to jest...

Żartuję oczywiście... Mądrze to wszystko opisałeś, gdyby to tak tylko wyglądało, ale jest też ciemna strona windykacji, a więc wyzysk, pazerność i żerowanie, kłamstwa i oszustwa a także zastraszanie. I te właśnie czynności powodują niechęć społeczeństwa do firm windykacyjnych, nie sam fakt że należności odzyskują. Tak samo z komornikami, większość osób słyszących o komorniku wyobraża go sobie jako smoka o 3 głowach, ziejącego ogniem, co zagarnia wszystko co ma w zasięgu, a to normalny człowiek.
 
Do dając do wywodu Robilee wskażę, iż są takie banki, czy firmy, które NIE zbywają wierzytelności, a same dochodzą ich przed sądem, czy same "odpuszcają".

Poza tym wierzytelności kupuje się w "pakiecie" w tym pakiecie może być wszystko.

Bywają też różne firmy windykacyjne, tak samo, jak różni są ubezpieczyciele, czy różne są banki.

Żyjemy w XXI wieku i już czas nauczyć się, jakie mamy prawa oraz jak należy ich bronić.
Analfabetyzm wtórny (prawny, ekonomiczny) bardzo boli, ale im więcej tego bólu, tym więcej osób się uczy na cudzych i swoich błędach.
 
BlackDevil napisał:
Tak samo z komornikami, większość osób słyszących o komorniku wyobraża go sobie jako smoka o 3 głowach, ziejącego ogniem, co zagarnia wszystko co ma w zasięgu, a to normalny człowiek.
poza naprawdę nielicznymi wyjątkami, no ale psychoza sie roznosi jak czarna wołga za komuny

rafal_26 napisał:
Do dając do wywodu Robilee wskażę, iż są takie banki, czy firmy, które NIE zbywają wierzytelności, a same dochodzą ich przed sądem, czy same "odpuszcają".
firmy zapewne tak, banki nie. prędzej czy później muszą sprzedać z uwagi na kwestie tworzenia rezerw itp.
 
Wracając do pytania czy stwierdzenie w sprawie cyt. "Sąd stwierdza że niniejszy tytuł uprawnia do egzekucji z 2010 roku zatrzymuje bieg przedawnienia, nakaz z 2002 roku ?
 
marian.pazdzioch napisał:
firmy zapewne tak, banki nie. prędzej czy później muszą sprzedać z uwagi na kwestie tworzenia rezerw itp.

Nie ma przymusu i bank też jest "firmą". To jedynie kwestia polityki.
Jeden z największych banków ma własną windykację i nie spotkałem się nigdy z dochodzeniem tych roszczeń przez FW.

Natomiast spotkałem się kilkukrotnie z oświadczeniem banku o zaniechaniu dochodzenia roszczeń z uwagi na przedawnienie.

Oczywiście wpis w BIK będzie, ale przynajmniej nie będzie windykacji.
 
Powrót
Góra