P
paulinke
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2009
- Odpowiedzi
- 1
Witam! Jestem studentką II roku, a mój mąż studentem I roku. Pierwszy rok studiów byłam na utrzymaniu rodziców, ale z dniem zawarcia związku małżeńskiego odeszłam z ich 'garnuszka'. Teraz we wszystkich urzędach jestem albo jednostką albo członkiem rodziny (ja, mąż i synek). A w szkole w sprawach stypendium jest inaczej. Już drugi rok studiów zaczynałam jako mężatka i matka kilkudniowego synka. (Związek małżeński zawarliśmy w czerwcu 2008 r.) W roku 2007 przed rozpoczęciem studiów pracowałam za granicą, gdy wróciłam po wakacjach zarejestrowałam się jako osoba bezrobotna i czekałam na decyzje w sprawie dofinansowania stażu w miejscu zamieszkania, na który się nie doczekałam. W styczniu 2008 r. podjęłam prace w kawiarni w mieście położonym o 30 km od miasta przeze mnie zamieszkałego (zabrakło mi czasu na stawienie się w PUP i zawiadomienie ich o moim zatrudnieniu - w konsekwencji czego zostałam wyrejestrowana), ale już w lutym musiałam zrezygnować z tej pracy, bo zaszłam w ciąże, która była zagrożona (potwierdzone opinia lekarza). Żeby znowu zarejestrować się jako bezrobotna musiałam odczekać okres 3 miesięcy od dnia wyrejestrowania mnie z listy bezrobotnych. Ale jako panna byłam na ubezpieczeniu rodziców. Po zawarciu związku małżeńskiego zarejestrowałam się już jako mężatka w PUP. Po porodzie doniosłam zaświadczenie by wyliczono mi urlop macierzyński. A mąż do miesiąca czerwiec 2008 pracował za granicą, po powrocie dorabiał w biurze rachunkowym (miał niecałe 300 zł na miesiąc). Utrzymywaliśmy się z pieniążków zarobionych za granicą i tego co mąż dorobił. Dodam, że mąż nie utrzymuje kontaktów ze swoimi rodzicami. Są tylko moi, którzy jakby mogli by pewnie nam pomogli, ale na rozeznaniu podatkowym nie widnieją rachunki ani raty kredytów, które ktoś może posiadać! Także żadnej pomocy ze strony rodziców nie mamy. Tyle, że moi rodzice użyczyli nam jednego pokoju w mieszkaniu. Także za rok 2007 ja i mój mąż mamy w rozeznaniu podatkowym stan 0,00 zł. W szkole pani od spraw stypendialnych kazała mężowi donieść zaświadczenie od pracodawcy o wysokości zarobków (poza rozeznanien podatkowym z 2007 roku), ale że płaca wynosiła niecałe 300 zł i nie kwalifikował się jako osoba samodzielna finansowo. Musiał donieść rozeznanie podatkowe rodziców, ale że nie ma kontaktu z rodzicami musiał napisać oświadczenie będące z prawdą i stanem faktycznym. Także mój mąż dostał stypendium. Ja to, że zeznanie podatkowe z roku 2007 miałam zerowe i to, że jestem osobą bezrobotną także musiałam donieść zeznanie podatkowe moich rodziców pomimo tego, że nie jestem na ich utrzymaniu! Zeznanie podatkowe jest zgodne z prawdą, ale nie stanem faktycznym w tym sensie, że jak mówie tam nie jest napisane ile i na co idzie (same rachunki i raty kredytów - ale kogo to obchodzi!). Ze styczniem 2009 mąż zwolnił się z pracy w biurze rachunkowym i zatrudnim w nowej pracy, w której zarabia 1200 zł brutto. Na nowy semestr letni jest odrębna decyzja co do przyznawania stypendium socjalnego. Także doniosłam zaświadczenie o zarobkach męża, ale pani odesłała mnie z kwitkiem, mówiąc, że i tak potrzebuje zeznania podatkowego rodziców, że to nie istotne, że mąż zarabia 1200 zł! Jest to dla mnie nie pojęte! Bo mąż jest jedynym żywicielem rodziny, ja jestem cały czas na urlopie macierzyńskim i do tego mamy 5 miesięcznego synka. Czyli tworzymy związek formalny zwany RODZINĄ, który jest odrębny od mojej rodziny sprzed ślubu. Ja już tego nie rozumiem! Niech mi ktoś pomoże! Czy naprawde nie należy mi się stypendium na semestr letni 2009 r? I może też na przyszły rok akademicki nie będe mogła się starać o przyznanie takiego stypendium? Tak zrozumiałam tą panią, która zajmuje się tymi sprawami! POMÓÓÓŻŻŻŻCIE!!!!! Co ja moge zrobić?? Z góry dziękuje!! 