System dozoru elektronicznego - część V

  • Autor wątku Autor wątku exceptio
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Ptasior napisał:
To, ze miał wcześniej wyrok nie przeszkadza aby dostał bransoletkę. Czy dostanie? Z tym pytaniem to do wróżki albo do Wszechmogącego...

To są konsekwencje popełnienia przestępstwa. Z tego co widzę to Twój narzeczony pracował. Po co popełniał przestępstwo??? Musicie czekać na wyznaczenie terminu. Tyle.
Mój narzeczony po prostu nie stawił się na pracę społeczne takie to jego przestępstwo jest
 
Aha, a te prace społeczne to niby za co?
Miał zatem szanse odpracować karę, z czego nie skorzystał. Teraz pozostaje cierpliwie czekać.
Jeśli to kara zastępcza, to i tak nie mógł starać się o warunkowe zwolnienie. Komisja może być z różnych powodów.
 
Moi drodzy. Zwrócę się tak, ponieważ przez wiele lat pracowałam w SDE, praktycznie od początku systemu w Polsce, i zawsze bardzo ceniłam sobie wynikające z tego kontakty, poznawanie nowych ludzi, ich sytuacji itp.
Teraz pracuję w innej instytucji i spisuję swoje wspomnienia, opowiadania z pracy w sde. Składa się to z dwóch części. Pierwsza to scena i zaplecze pracy. Zabawne, smutne, mądre historie które się nam przytrafiły. Druga część to historie skazanych. Na chwilę obecną moja praca liczy 80 stron. Potrzebuję Waszej pomocy do realizacji tej drugiej części, która ma być zasadnicza i najbardziej obszerna. Chciałabym porozmawiać dłużej z osobami które były by chętne. Chciałabym, żeby tych osób było około 10. niestety, pracując w sde nie do końca mogłam coś takiego przeprowadzić. Jestem z okolic Bydgoszczy i jestem w stanie dojechać około 200 km. Jestem mobilna. Bardzo bardzo Was proszę Chętnie odpowiem na prywatną wiadomość.
 
Na priv pisałem maila i nr telefonu. Jeszcze tydzień jestem w Gdańsku. Zapraszam!
 
Czy po wyrażeniu zgody przez domowników na odbywanie kary przez skazanego w SDE jest jakaś możliwość cofnięcia tej zgody?

Skazany nie daje żyć domownikom z którymi przebywa, utrudnia wszystkie codzienne czynności, odgraża się, prowokuje kłótnie, przeklina, straszy użyciem siły i ŚMIERCIĄ! Jeździ pod wpływem samochodem, a to za to ma dozór (nie jestem pewien) - pije na umór.
Dzieci są przerażone - czytaliśmy ze znajomymi, że zgodnie z oświadczeniem podpisanym, nie ma już możliwości cofnięcia zgody - czy tak jest rzeczywiście?

Jedyne rozwiązanie to interwencje policji? Byli kilkukrotnie, nawet notatka nie została sporządzona, a skazany jedynie został pouczony i poproszony o spokój.

Kurator zasłania się tajemnicą i nie udziela żadnych informacji - np.czego skazanemu robić nie wolno, byśmy mogli interweniować i go w końcu odesłać.
Kurator NIGDY nie był w domu!

Poradźcie coś proszę!
 
To prawda. Jeśli Sąd już wydał postanowienie o udzieleniu zgody na odbywanie kary w sde, to domownicy nie mogą swojej zgody cofnąć.
To co opisujesz, to częściowo może stanowić przestępstwo - zgłoś sprawę na policję, poinformuj o sytuacji kuratora/ Sąd Penitencjarny. Jeśli tak jest jak piszesz, to kwestią czasu powinno być uchylenie zgody skazanemu - na pewno nie może pić, jeździć po pijaku czy używać gróźb karalnych.
 
Hmm problem jest tego typu, iż ja tylko szukam informacji - to zastraszeni domownicy, terroryzowani, nad którymi znęca się psychicznie i fizycznie są gnębieni i mają ze skazanym problem.

Próby informowania kuratora spaliły na panewce.
"poinformuj o sytuacji kuratora/ Sąd Penitencjarny" - kurator zasłania się:
a) tajemnicą i nie może o skazanym rozmawiać;
b) przerywa rozmowy, ponieważ twierdzi, że numer podany przez właśnie NIEGO-kuratora, to jego prywatny;

Gdzie znajdę wzór pisma do Sądu Penitencjarnego? Czy pismo takie napisze samodzielnie czy potrzebna mi pomoc prawnika ponieważ musi być jakoś specjalnie skonstruowane?

Była już (rozstali się) partnerka skazanego chce wnieść sprawę o zakaz zbliżania się (pobił ją w okresie w którym miał już założoną opaskę), ale dopiero jak "niezdiagnozowany psychopata" opuści dom, bo boi się zdrowie swojej rodziny.
Sytuacja jest straszna - rozstali się, ale pomimo tego nadal z nimi przebywa ponieważ zgoda została podpisana - zmuszona jest zatem do mieszkania i utrzymywania CAŁKOWICIE obcej dla niej osoby. Nie łączy ich już nic poza adresem gdzie ma skazany przebywać po wyznaczonej godzinie.

To co opisałem to tylko wierzchołek góry lodowej, sytuacja jest o wiele gorsza.

Groźby, (jeśli sprawa zostanie skierowana do sądu) wygłaszał wielokrotnie. Szukał na portalach społecznościowych ludzi, którym zapłaci za pobicie, za zniszczenie mienia.
Wydzwania po obcych ludziach, zaczepia ich na ulicy i twierdzi, że rodzina jest patologiczna, że to On daje im pieniądze, że dom wyremontował, że zażywają narkotyki, ćpuni, złodzieje itd... (o alkoholu zero, co mnie dziwi choć sam kiedyś wypiłem tam piwo) On sam (skazany) twierdził wielokrotnie, że zabije, pobije, policzy się jak tylko skończy mu się dozór z różnymi ludźmi. Stąd strach domowników.

Jeździ pod wpływem codziennie pomimo zakazu prowadzenia. Była nawet sytuacja, iż groził jednemu z domowników przy UWAGA ludziom z dozoru (byli na kontroli urządzeń) i został tylko ZNÓW pouczony by się uspokoił.

Rodzina przeciętna, bez problemów alkoholowych, narkotycznych, finansowych - stabilna, prowadzą firmę, pracują w edukacji - 100% bezpieczna i nieskazitelna itd... (o ile takie (nieskazitelne) są w Polsce) Wykształcona - wszyscy po studiach, co sprawia, iż czują się bardzo niekomfortowo jak skazany rozpowiada sąsiadom/w sklepie itd zmyślone historie o narkotykach, zaniedbywaniu dzieci itd i ich oczernia (czy na to nie jest inny paragraf?)

Zwróciło moją uwagę coś zupełnie innego co napisałeś: "na pewno nie może pić, ..." - czy skazani w SDE mają zakaz spożywania alkoholu poza domem/w domu? Człowiek, o którym mowa wraca pijany CODZIENNIE. Jeśli nie mogą spożywać alkoholu, to przy kolejnej interwencji poproszą o zbadanie go alkomatem i protokół z badania do Sądu.

Dzięki, coś w końcu wiemy...

PS: Co to w ogóle za pomysł by kryminaliści mogli przebywać poza ZK. Tragedia.
 
Ostatnia edycja:
Tu Cie trochę poniosło. Nie wszyscy są tacy jak opisywany przypadek. Nie potraficie sobie poradzic z tym gościem, bo się poprostu go boicie. Nie wiem też dlaczego sąd wyraził zgodę na SDE. Jazda po pijaku, groźby karalne to już wystarczy do wszczęcia postępowania karnego. Tylko trzeba zgłosić to na policję i do Sądu Penitencjarnego. Zeznawać a nie bać się. Nie każdy skazany odbywający karę w domu ma zakaz spożywania alkoholu. Zerknij na postanowienie.
 
Hmm, jeśli kurator z domownikami nie chce rozmawiać, gdzie takie postanowienie mają znaleźć? Czy w Sekretariacie Sądu udzielą takiej informacji, czy też RODO i dane osobowe ukryte nawet przed współdomownikami? Jak pisałem była partnerka nie ma żadnych dokumentów z jego rozprawy. Z urządzeniem nie dostała żadnej informacji/ankiety/dokumentów/numerów alarmowych/pouczenia (tj. praw i obowiązków dla współmieszkańców) Dowiedziała się tylko, że za kilka tygodni ma jakąś kolejną rozprawę (nawet daty nie zna) i jego prawnik odwleka to by się nie nałożyły bo od razu wyląduje w ZK.

Więc uściślając gdzie, jak zdobyć postanowienie Sądu?

PS: Przepraszam, mój błąd, może faktycznie emocje mnie poniosły. Tak czy siak, należało by baaardzo dokładnie rewidować osoby którym się daje wolność w zamian za obietnicę dobrego zachowania. Recydywie, ja bym odmawiał, a o takim przypadku właśnie rozmawiamy.
 
Ostatnia edycja:
Postanowienie dostał skazany. Skoro skazany jeździ pijany autem to jaki problem zgłosić to na policję. Jedno przestępstwo to jazda pod wpływem, drugie to złamanie sądowego zakazu. Jeśli skazany odbywa ta karę za jazdę po pijaku to z pewnością ma zakaz spożywania lub nadużywania alkoholu.
 
Czyli jeśli skazany nie zechce się podzielić tym postanowieniem, to nie ma innej drogi by je przeczytać?

Co do jazdy to problem jest tego typu, iż należało by za nim chodzić lub jeździć i czekać na moment, aż wsiądzie do auta, najlepiej pijany (hmm, czy widząc, że ktoś pijany wsiada do samochodu i nie powstrzymując go nie łamiemy prawa? ale ok) dzwonić od razu na policję. Tylko kto ma czas spacerować cały dzień po jego kolegach i sklepach w okolicy by akurat trafić na ten moment jak jedzie. Chyba Policja powinna tego pilnować, a pomimo zgłoszenia tego faktu nieoficjalnie (dzwoniłem osobiście do dyżurnego) - częstotliwość patroli się nie zwiększyła.
Czas reakcji załóżmy KP minimum 5min (rzeczywisty 20min-60min po takim czasie pojawiają się na interwencji):
a) gdzie go znajdą po 60min? Mógł juz przejechać 30km;
b) samochód trzyma u znajomego :D bo były próby nagrania jak jeździ właśnie dla policji - bo jak zostali poinformowani, słowo nie wystarczy, no chyba, że słowo to jest z ust świadka w sądzie lub przy zeznaniu na KP. Chciała go nagrać i dać im film, to zabrał auto do kolegi i stamtąd wyjeżdża.

Dobrze, ale to tematu nie dotyczy.
Zatem ujednolicając, "poszkodowana" powinna:

1. Zgłosić sprawę na policję (pobicie, groźby, alkohol, pomówienia i wyzwiska, zlecenia pobicia);
2. Wysłać pismo do Sądu Penitencjarnego (zachowanie skazanego);
3. Poszukać więcej świadków, że jeździ;
4. Żyć z nim pod jednym dachem? Jak długo? Czy zabiorą go tego samego dnia jak tylko złoży zawiadomienie na KP, czy jednak zostawią go aż do rozprawy przed Sądem?

Szczerze, to nie wyobrażam sobie sytuacji by był z nimi w jednym domu jak ten dowie się, iż złożyła zawiadomienie na KP.
 
Ostatnia edycja:
Czy skazany zaczął się zachowywać w wyżej opisany sposób dopiero z chwilą rozpoczęcia odbywania kary w SDE? Czy takie zachowania przejawiał już wcześniej?
 
Nie znam go, nie jestem w stanie odpowiedzieć. Posiadam szczątkowe informacje, które uzupełniam na bieżąco. Okazuje się, że ma także spoooore długi - kilkadziesiąt tyś. (wyszło na jaw niedawno, chyba po rozstaniu).
Sądzę, iż jego (już była) partnerka także go nie znała, lub ukrywał to przed nią (jakim jest człowiekiem, wyroki, Sądy, recydywa, stwarzał wrażenie godnego zaufania).

Poznali się poza obecnym miejscem zamieszkania, spotykali się około roku. Uciekła od niego właśnie tu gdzie mieszka teraz (powodów ucieczki i zerwania nie znam). Przyjechał za nią, WYBŁAGAŁ NA KOLANACH PŁACZĄC by dała mu ostatnia szansę, (głupia [w dobrym sensie ;-]) się zgodziła - jakiś czas od jego wprowadzenia się przyszedł wyrok i opaska. Wskazał miejsce jej pobytu, jako swojego obecnego. (był stosunkowo grzeczny, sprawiał nieliczne problemy) Domownicy wyrazili zgodę (nie znali jego historii, ponieważ nie mieszkał nigdy w ich okolicy) wyrazili zgodę, ponieważ wyglądał na zrównoważonego i nie czuli przez ten krótki okres zagrożenia z jego strony - teraz po podpisaniu zgody sporo się zmieniło.

1. Niebawem po podpisaniu znów się rozstali, tym razem już na dobre, ale on został w domu;
2. raz wdał się w bójkę i dość mocno poturbował rywala;
2. Zaczął pić
3. Grozić pobiciem, śmiercią
4. Śmieci w domu, włącza muzykę i ostre dźwięki w nocy;
5. itd itd

Teraz zwierzęcia się nie można pozbyć, każda próba zgłoszenia na policję (o ile go od razu nie zabiorą) skutkować będzie przebywaniem z nim pod jednym dachem, aż do rozprawy Sądowej - ile miesiąc, trzy, pięć?
Jak pisałem, nie wyobrażam sobie, by po zawiadomieniu policji mieli z nim mieszkać pod jednym dachem, z obcym, agresywnym człowiekiem, który po kolejnym rozstaniu nie ma już nic do stracenia.
W domu są dzieci, jest okres wakacyjny, co sprawia, że nawet w szkole nie mogą "się ukryć" na te kilka godzin.

Skazany kilka(naście) dni temu stracił prace z powodu alkoholu - jak się dowiedziałem, przychodził/przyjeżdżał z samego rana już tak napity w sztok. Bełkotał, zataczał się. Pracodawca podobno poniósł straty w wyniku jego "pracy". Nie wiem dla czego go nie odsyłał do domu, ale to lepiej, przynajmniej w tym czasie mieli spokój w domu.

Jeśli jeszcze jakieś informacje są potrzebne piszcie - będę wszystko zdobywał na bieżąco.
Jeszcze dziś dowiem się, dlaczego doszło do pierwszego zerwania/rozstania (jeśli to jest istotne)
 
Ostatnia edycja:
nie wyobrażam sobie, by po zawiadomieniu policji mieli z nim mieszkać pod jednym dachem,
Ale dlaczego? Samo zawiadomienie jeszcze nie przesądza o winie człowieka. Może je np. składać partnerka, która ma na oku innego pana a chce pozbyć się z domu obecnego....
Jeszcze raz - w opisanej sytuacji rozwiązaniem będzie złożenie zawiadomienia o przestępstwie gróźb, w sytuacjach agresywnego zachowania wezwanie policji na interwencję. I poinformowanie o sytuacji Sądu, kuratora. Jeśli rzeczywiście skazany w trakcie odbywania kary pije, awanturuje się, popełnia przestępstwa, to Sąd zgodę uchyli.
 
mnow8 napisał:
Ale dlaczego? Samo zawiadomienie jeszcze nie przesądza o winie człowieka. Może je np. składać partnerka, która ma na oku innego pana a chce pozbyć się z domu obecnego....
OK, hipotetycznie taka sytuacja może mieć miejsce. Sądziliśmy jednak, że osoby na SDE nie mogą być nawet podejrzane o popełnienie przestępstwa bo moga wrócić za kraty.
Dlatego po takim zgłoszeniu (szczególnie jeśli jest już całkiem obcym człowiekiem dla domowników) powinien byc zatrzymany choćby na 24/48h do wyjaśnienia sprawy. Wysłuchania świadków, zeznań, przesłuchania nagrań z telefonów domowników i w razie niewinności zwolniony, w razie potwierdzenia się zawiadomienia odesłany do ZK.

Moje zdanie jest takie, że na czas wyjaśnienia sprawy, do czasu wysłuchania świadków - nie może przebywać taka osoba pod jednym dachem z osobami, które to zawiadomienie składają - choćby ze względu na groźby karalne i możliwośc użycia siły/przemocy w stosunku do składających zawiadomienie. (a zawiadomienie między innymi tego dotyczy). Co innego zawiadomienia dotyczące osób "uwolnionych/wolnych" zwykłych obywateli, wolnych, bez nadzoru kuratora, policji, Sądu.

W mojej opinii, jest to zwykły skazany. Człowiek który powinien być za murem, ma ograniczone swobody wyrokiem Sądu. Nie jest (powiek tak brzydko) "pełnoprawnym obywatelem" i powinien być traktowany nieco inaczej. Jeśli nie dołek 48h, to do wyjaśnienia sprawy może poprzebywać w ZK (bo przeciez tam by był gdyby nie SDE).

Jeśli doniesienie się nie potwierdzi, to przeciez jest art. który mówi, że za składanie fałszywych zawiadomień i wprowadzanie policji w błąd takiej osobie grozi również odpowiedzialność karna. Więc tłumaczenie, bo ona może się chce go pozbyć nie przemawia do mnie. Nikt o zdrowych zmysłach nie wymyśla przestępstw na innego człowieka wiedząc, iż sam może za to beknąć i kolejne kilka lat spędzić w celi obok osoby, która oskarżał

Nie wiem jakie ma prawa i obowiązki osoba objęta SDE, to właśnie skierowało mnie na to forum - szukamy odpowiedzi. Być może ma jakoś ograniczone swobody obywatelskie i zwykłe zawiadomienie wystarczy by ją zatrzymać do wyjaśnienia.

Jeszcze raz - w opisanej sytuacji rozwiązaniem będzie złożenie zawiadomienia o przestępstwie gróźb, w sytuacjach agresywnego zachowania wezwanie policji na interwencję. I poinformowanie o sytuacji Sądu, kuratora. Jeśli rzeczywiście skazany w trakcie odbywania kary pije, awanturuje się, popełnia przestępstwa, to Sąd zgodę uchyli.

Dzięki tak też uczyniono.

Wczoraj znów wystraszył dzieci, obudził - do tego stopnia, iż jedna dziewczynka po prostu uciekła do znajomych. Sytuacja się powtarza regularnie cyklicznie.

Jest skazany w okolicy = są problemy.
Nie ma go = w domu cisza.
 
Ostatnia edycja:
Nie mogę edytować więc proszę moderatora o połączenie.

Uważam, że SDE zostało prowadzone pochopnie, bez dokładnego zbadania niektórych warunków.

Uważam, iż pracownicy SDE (o czym piszą mi sami na PRIV), domownicy - nie posiadają wiedzy, informacji i wsparcia w razie złego zachowania skazanego. Nikt nie wie co z nim zrobić, chaos.

Kuratorzy zasłaniają się tajemnicą danych osobowych, policja tylko może podjąć interwencje po zawiadomieniu, pracownicy SDE nie moga nic bez policji.

Ludzie obudzcie się. Faktycznie, może nie wszyscy (skazani i przeniesieni do SDE) zasługują by ich wrzucać do jednego worka z przykładem powyżej. Jednak tak czy siak zawinili, zasłużył sobie każdy jakoś na dozór SDE, jest przestępcą, a by nie można było sie "bydlęcia pozbyć" bo papier podpisany?

Obcy ludzie maja go utrzymywać: karmić, prać, płacić za prąd, wodę, telefon, internet etc etc bo papier podpisany? Powinna być możliwość (oczywiście) prawna - zabrania go jeśli zagraża domownikom, lub najzwyczajniej w świecie nie życzą sobie przebywać z przestępcą pod dachem.
Jeśli trzeba - niech będzie nawet zapis w ustawie, że za takie przeniesienie mają zapłacić domownicy, za rozprawę czy coś te 200-1000zł. ALE BY MIELI TĄ MOŻLIWOŚĆ

Tyle.
 
Ostatnia edycja:
Obcy ludzie maja go utrzymywać:
najzwyczajniej w świecie nie życzą sobie przebywać z przestępcą pod dachem
. No ale ci obcy ludzie mieli świadomość, że przyjmują pod dach przestępce, sami się na to zgodzili. Poza tym przeciec nikt nie każe go m żywić i płacić mu za telefon.
Dla mnie cała ta sytuacja wygląda dosyć dziwnie, być może Twój opis jest nadto subiektywny. Trudno mi uwierzyć w sytuację, gdzie Sąd, kurator, mając sygnały o niewłaściwym zachowaniu skazanego, nawet nie podejmują próby wyjaśnienia sytuacji.
 
Kasprowy_Tom napisał:
Obcy ludzie maja go utrzymywać: karmić, prać, płacić za prąd, wodę, telefon, internet etc etc bo papier podpisany?

No bez przesady. Nikt wam nie karze karmić skazanego, prać mu brudnych gaci ani płacić za niego rachunków. Jeśli tak robicie, to już wasz wybór i tylko do siebie możecie mieć pretensje. Jeśli skazany swoim zachowaniem zakłóca spokój, wywołuje awantury, stosuje przemoc to sąd uchyli zgodę na SDE. Tylko musi o tym wiedzieć. Przepisy regulujące zasady odbywania kary w SDE znajdziesz w kodeksie karnym wykonawczym, jest tam cały rozdział na ten temat. Przesłanki do uchylenia zgody opisane są w art. 43zaa.
P.S. Swoją drogą nie chce mi się wierzyć, że skazany zaczął się tak nagannie zachowywać dokładnie z chwilą założenia mu opaski, a wcześniej wszystko było super i cacy.
 
Ostatnia edycja:
Witam
Zostałem skazany na 1rok pozbawienia wolności . Po jakims czasie dostałem zgode na odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego jednakże prokurator napisał zażalenie na decyzje sadu okręgowego który wydal ta decyzje. W sadzie apelacyjnym zmieniono ta decyzje i uchylili mi zgode na odbywanie kary sde mimo iż mam ta opaske od 2 miesięcy i nie było zadnych naruszen … Co mogę zrobić w takim nietypowym przypadku ??? Czy mam możliwość pisania zazalen lub odwołania się ??
dziekuje za wszelka pomoc
 
Kamilgorna napisał:
Czy mam możliwość pisania zazalen lub odwołania się ??
Niestety nie. Pozostałą cześć kary musisz odbyć w Zakładzie Karnym.

Kasprowy_Tom coś tutaj ściemniasz. Jeśli koleś odbywa karę w SDE to nie może sam siebie utrzymać??? Jeśli na wódkę ma to i na rachunek za telefon mieć powinien. Sama zgoda na odbywanie przez skazanego kary w SDE nie upoważnia jego żony/partnerki/rodziców na utrzymanie jego. Po drugie nie wierzę aby kurator/policja/sąd nie podjął żadnych kroków po zgłoszeniu, że skazany grozi, pije na umór, jeździ po pijaku. Napisz jak jest naprawdę, bo w przeciwnym wypadku nikt nie będzie mógł Ci tu pomóc.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra