Czyli jeśli skazany nie zechce się podzielić tym postanowieniem, to nie ma innej drogi by je przeczytać?
Co do jazdy to problem jest tego typu, iż należało by za nim chodzić lub jeździć i czekać na moment, aż wsiądzie do auta, najlepiej pijany (hmm, czy widząc, że ktoś pijany wsiada do samochodu i nie powstrzymując go nie łamiemy prawa? ale ok) dzwonić od razu na policję. Tylko kto ma czas spacerować cały dzień po jego kolegach i sklepach w okolicy by akurat trafić na ten moment jak jedzie. Chyba Policja powinna tego pilnować, a pomimo zgłoszenia tego faktu nieoficjalnie (dzwoniłem osobiście do dyżurnego) - częstotliwość patroli się nie zwiększyła.
Czas reakcji załóżmy KP minimum 5min (rzeczywisty 20min-60min po takim czasie pojawiają się na interwencji):
a) gdzie go znajdą po 60min? Mógł juz przejechać 30km;
b) samochód trzyma u znajomego

bo były próby nagrania jak jeździ właśnie dla policji - bo jak zostali poinformowani, słowo nie wystarczy, no chyba, że słowo to jest z ust świadka w sądzie lub przy zeznaniu na KP. Chciała go nagrać i dać im film, to zabrał auto do kolegi i stamtąd wyjeżdża.
Dobrze, ale to tematu nie dotyczy.
Zatem ujednolicając, "poszkodowana" powinna:
1. Zgłosić sprawę na policję (pobicie, groźby, alkohol, pomówienia i wyzwiska, zlecenia pobicia);
2. Wysłać pismo do Sądu Penitencjarnego (zachowanie skazanego);
3. Poszukać więcej świadków, że jeździ;
4. Żyć z nim pod jednym dachem? Jak długo? Czy zabiorą go tego samego dnia jak tylko złoży zawiadomienie na KP, czy jednak zostawią go aż do rozprawy przed Sądem?
Szczerze, to nie wyobrażam sobie sytuacji by był z nimi w jednym domu jak ten dowie się, iż złożyła zawiadomienie na KP.