ukanio napisał:
Znowu wprowadzasz ludzi w błąd.
Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, że w umowach jest zapis o tym, że klient ma OBOWIĄZEK informować wierzyciela o zmianie adresu zamieszkania. Wraz z cesją wierzytelności wszelkie prawa i obowiązki przechodzą na nowego wierzyciela.
Tak to rozumiem twój pomysł:
- jest umowa np. o kredyt
- po zawirowaniach dług zostaje sprzedany
- już po umowie cesji, ale przed poinformowaniem mnie, zmieniam adres
- windykacja podaje w sądzie stary adres
- nie otrzymuję nakazu zapłaty, o sprawie dowiaduję się od komornika
Wg twojej teorii nie mam prawa podważać prawidłowości doręczenia, bo nie wyczytałam w szklanej kuli jaka windykacja kupiła dług i jej nie poinformowałam o nowym adresie? Czy tobie czasem człowieku sufit na łeb się nie spadł?
ukanio napisał:
Ktoś wziął pieniądze, skorzystał z nich, teraz nie chce oddać, a Ty piszesz, że wierzyciel chce "zaszczekać oponenta i nagadać ludziom bzdur"? Nie wiem jak Ciebie, ale mnie rodzice wychowali mówiąc: "Pożyczyłeś? Oddaj!"
Najpierw to dług musi istnieć, i wynosić rzeczywiście tę wskazywaną kwotę. Sam piszesz - pożyczyłeś, oddaj. Chyba że wpadłeś na pomysł "zadzwonili? to zapłać".
ukanio napisał:
W żadnym banku nie spłacisz 30 tyś. zł. w ratach po 50 - 100 zł, na takie raty zgadzają się firmy windykacyjne.
30 tys zł w ratach po 100 zł czy wręcz 50 zł? Jedna rada, kup sobie może kalkulator i oblicz ile to zejdzie. Podpowiem: JEŚLI nie liczyć odsetek, to wychodzi że 25-50 lat
ukanio napisał:
To są fakty, a z faktami się nie dyskutuje!
Pozdrawiam.
Bez komentarza...
Ja doskonale rozumiem, że w swojej pracy w jakiejś firemce chciałbyś takiego przepisu, by brak poinformowania o zmianie adresu skutkował niemożnością wniesienia sprzeciwu - ale wybacz, niedoczekanie twoje
