Miałem już nie pisać na ten temat, bo właściwie wszystko zostało powiedziane.
Ale skoro się Pani doprasza ...
Otóż ma Pani swoją koncepcję jak uzyskać polskie prawo jazdy na podstawie pewnego zagranicznego dokumentu, bez zdobywania niezbędnych kwalifikacji zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Ta koncepcja posiada jedną zasadniczą wadę, ale o tym póżniej.
Można by właściwie powiedzieć: cóż, każdemu wolno próbować.
Podczas realizacji tej koncepcji doszło jednak do nieprzewidzianych komplikacji. Otóż urząd dostrzegł wzmiankowaną wadę, a przynajmniej powziął uzasadnione podejrzenie co do faktu jej istnienia i postanowił sprawdzić jaki jest stan faktyczny. Spowodowało to, że załatwienie sprawy się przeciąga, a poza tym nie ma w ogóle gwarancji, że zostanie ona załatwiona po Pani myśli.
Można zatem zrozumieć Pani zdenerwowanie.
Ale reakcja w postaci uderzania w bogoojczyżniane, zaprawione patosem tony oraz ogłaszanie wszem i wobec istnienia ogólnokrajowego spisku powszechnego, to już chyba lekka przesada.
[cytat="Stanisławakono"]chcesz mi powiedzieć że nasze prawo i ustawy są tylko zapisem i powinnam się pogodzić z brakiem ich stosowania w życiu [/cytat]
Od dłuższego czasu usiłuję Pani powiedzieć, że nie zdobyła Pani wymaganych kwalifikacji i w związku z tym nie posiada dokumentu wymaganego do wydania polskiego prawa jazdy. Co prawda L Driving Licence prawie się nie różni od Driving Licence, ale, jak wiadomo, "prawie" robi wielką różnicę.