Testery na allegro

  • Autor wątku Autor wątku godis
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

godis

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2007
Odpowiedzi
10
Zauwazylam, ze na allegro jest sprzedawanych dosyc duzo zagranicznych testerow roznych perfum i wod toaletowych. Jednak testery sa z gory przeznaczone tylko do wyprobowania produktu a nie na sprzedaz - jest na nich nawet napis "not for sale". Niektorzy sprzedajacy nie tylko pisza ze jest to tester ale nawet dolaczaja zdjecia, na ktorych ten napis jest widoczny. Czy sprzedaz (a takze kupno) tych produktow jest zatem zgodna z prawem?
 
Oczywiście,że tak.Sklepy prefumeryjne dostają testery jako dodatkowy produkt ułatwiający sprzedaż danej wody.tester pozbawiony jest korka,nie jest więc na sprzedaż.Sama kupowałam na allegro parę testerów,ponieważ są większe od wód na sprzedaż i zdaję się-lepszej jakości,choć pewności nie mam.
 
To w takim razie w jakim celu umieszcza sie napis "nie na sprzedaz" jezeli i tak mozna te produkty sprzedawac??
 
Bo nie są produktem,który przeznaczony jest przez producenta na sprzedaż.To czy go kupisz,zależy od Ciebie
 
A wg mnie, jeśli producent nie przeznaczył tego produktu do sprzedaży, to powstaje uzasadnione pytanie, kto go do sprzedaży przeznaczył i czy zrobił to aby zgodnie z umową z producentem, albo chociaż za jego wiedzą?
 
Nieodparcie kojarzy się to ze sprzedawaniem filmów z gazet bez gazet :).

Ale, podam przykład, o którym mam pojęcie. Avon ma testery. Za takie testery konsultantka jak najbardziej płaci. To, czy potem dorzuci klientkom za darmo, czy porozdaje każdemu chętnemu, czy zechce odsprzedawać - to jest jej sprawa.

Tutaj nie widzę większych różnic. Jeśli firma chce rozdawać za darmo, to rozdaje za darmo - ale chyba nie ma sposobu na zmuszenie, aby ktoś obdarowany nie mógł tego odsprzedać.

Jedynym wyjątkiem mogłby być, gdyby np. producent zawarł umowę ze sklepem - dostaniecie za darmo testery, ale macie je za darmo rozdawać. Ew. zapłacicie za nie, ale i tak nie możecie sprzedawać. Ale ta umowa kończy się z chwilą przekazania kolejnej osobie, prawda?
 
[cytat="adammada"]Nieodparcie kojarzy się to ze sprzedawaniem filmów z gazet bez gazet :). [/cytat]Ja widzę pewną różnicę. Otóż tester w przeciwieństwie do filmu, nie jest dodatkiem przeznaczonym do sprzedaży razem z produktem właściwym. On w ogóle nie jest przeznaczony do sprzedaży. Ma służyć temu, żeby jak największa ilość potencjalnych klientów mogła produkt wypróbować.

[cytat="adammada"]Ale, podam przykład, o którym mam pojęcie. Avon ma testery. Za takie testery konsultantka jak najbardziej płaci. To, czy potem dorzuci klientkom za darmo, czy porozdaje każdemu chętnemu, czy zechce odsprzedawać - to jest jej sprawa.[/cytat]Myślę że niekoniecznie jej, ponieważ dozwolone przeznaczenie testerów może być uregulowane w umowie dystrybucyjnej.

[cytat="adammada"]Tutaj nie widzę większych różnic. Jeśli firma chce rozdawać za darmo, to rozdaje za darmo - ale chyba nie ma sposobu na zmuszenie, aby ktoś obdarowany nie mógł tego odsprzedać.[/cytat]Jeśli w umowie będzie zawarte zastrzeżenie, że nie można ich rozdawać (w całości), to jest sposób.

[cytat="adammada"]Jedynym wyjątkiem mogłby być, gdyby np. producent zawarł umowę ze sklepem - dostaniecie za darmo testery, ale macie je za darmo rozdawać. Ew. zapłacicie za nie, ale i tak nie możecie sprzedawać. Ale ta umowa kończy się z chwilą przekazania kolejnej osobie, prawda?[/cytat]Też raczej nie, ponieważ przekazanie również może być obwarowane zapisami znajdującymi się w umowie. I żeby wykorzystanie testerów było skutecznie obwarowane, nie muszą być one wcale przekazywane nieodpłatnie.
 
Tak, i jeszcze nie wchodzi w grę prawo autorskie jak w przypadku filmów. Ale koniec końcem, rezultat jest taki, że końcowy odbiorca nie musi się przejmować zapisami w stylu "nie można sprzedawać bez gazety". I myślę, że podobnie jest z "not for sale".

[cytat:avq80f6o]
Myślę że niekoniecznie jej, ponieważ dozwolone przeznaczenie testerów może być uregulowane w umowie dystrybucyjnej.
[/cytat:avq80f6o]
O ile wiem, to akurat w Avon nie jest.

[cytat:avq80f6o]
Też raczej nie, ponieważ przekazanie również może być obwarowane zapisami znajdującymi się w umowie.
[/cytat:avq80f6o]
Tj. umowa z producentem zmusza "sklep" do tego, aby przekazując testery dalej także zawierał umowę o nie odsprzedawaniu? Ma sens na linii producent -> hurtownie -> sklepy. Ale w końcu dochodzimy do klienta.

Czy klient biorąc za darmo tester w sklepie także zawiera taką umowę, czy może sobie ten tester sprzedać na allegro?
 
[cytat="Kaziutek"]Jeśli w umowie będzie zawarte zastrzeżenie, że nie można ich rozdawać (w całości), to jest sposób.
[/cytat]Napisałem to już wcześniej, ale może w sposób nie dość oczywisty.
Zastrzegam, że nie są to fakty, tylko moje spekulacje. Ale sposób rozwiązania wydaje mi się dość prawdopodobny.

Wg mnie producent sprzedaje testery dystrybutorowi/importerowi, ale cena testerów w porównaniu z regularnymi produktami jest znacznie niższa. Dzieje się tak, ponieważ testery są w pewnym sensie "dotowane" przez producenta. Piszę w cudzysłowie, ponieważ nie przypuszczam, żeby producent do nich dopłacał, tylko po prostu stopa zysku na testerach jest znacząco niższa.

Dlaczego producent tak się "poświęca"? Ponieważ tester z założenia nie ma mu przynosić zysku, ani stanowić tym samym bariery (cenowej) dla sieci dystrybucyjnej importer-dilerzy.
Ma być niedrogi, żeby był z chęcią kupowany przez dystrybutorów i służył jako tester właśnie (dając jak największej rzeszy klientów możliwość bezpłatnego sprawdzenia produktu), a nie prezent, dodatek do sporych zakupów, ani tym bardziej alternatywny produkt, który ze względu na cenę sprzedaży (na pewno niższą, bo przecież cena zakupu jest niższa, no i ten napis "not for sale") będzie stanowił konkurencję i w jakimś stopniu wyprze z rynku produkt regularny, na którym producent ma zarabiać.

Taki jest właśnie powód, dla którego tester nie może w całości trafiać do "końcowego klienta".

Myślę że to w wystarczający sposób uzasadnia, dlaczego dla producenta nie może być obojętne to, co dzieje się z testerami i dlaczego obecność zapisów obwarowujących sposób ich wykorzystania w umowach dystrybucyjnych jest wielce prawdopodobna.

A jeśli tak jest, to sprzedaż testerów na allegro nie może być legalna.

cbdo
 
[cytat:18i8gc9l]
A jeśli tak jest, to sprzedaż testerów na allegro nie może być legalna.
[/cytat:18i8gc9l]

Nie zgodzę się z tak kategorycznym twierdzeniem. Zgodzę się, że w niektórych wypadkach możemy mieć do czynienia z nie dotrzymywaniem umowy. Ale tylko niektórych. Więc zanim zgłosi się aukcję jako nielegalną, wypadałoby mieć na to jakieś dowody.

Załóżmy taką sytuację:

otrzymuję od mojej znajomej konsultantki pakiet testerów. Ponieważ jestem facetem i ich nie mam zamiaru używać, wystawiam je na allegro. W którym momencie zawarłem umowę o nie-sprzedawaniu ich i co tu jest nielegalnego? Na jakiej podstawie producent, który odsprzedał je konsultantce, która oddała je mnie(i nie podpisywałem żadnej umowy licencyjnej na ich wykorzystanie) miałby mieć coś do powiedzenia na temat tego, co z nimi robię?

Napisy napisami - ja mam na książce którą właśnie czytam napisane: "Książka jest chroniona polskim i międzynarodowym prawem autorskim. Jakiekolwiek jej powielanie lub nieautoryzowany użytek jej zawartości jest zabronione bez pisemnej zgody wydawcy bądź właściciela praw autorskich". A ja właśnie bez pisemnej zgody wydawcy użyłem jej zawartości na tym forum. A jutro mogę całą zeskanować i posłać koledze, też bez pisemnej zgody wydawcy. I pomimo tego co jest napisane, jest to całkowicie legalne, prawda?
 
[cytat="adammada"]

Nie zgodzę się z tak kategorycznym twierdzeniem. Zgodzę się, że w niektórych wypadkach możemy mieć do czynienia z nie dotrzymywaniem umowy. Ale tylko niektórych. Więc zanim zgłosi się aukcję jako nielegalną, wypadałoby mieć na to jakieś dowody.
[...]
Załóżmy taką sytuację:
otrzymuję od mojej znajomej konsultantki pakiet testerów. [/cytat]
Słowo daję, mam wrażenie, że nie przeczytałeś mojego poprzedniego postu.
 
Czytałem, czytałem. Rzeczywiście północ się zbliżała i widzę że nie do końca zrozumiałem intencje...

Na swoją obronę dodam - myślę, że nie ja jeden, a cytowany przeze mnie fragment "nie może być legalna" wprowadzał wiele zamieszania, gdyż spodziewałbym się "może być nielegalna". Ale cieszę się, że wszystko wyjaśnione, dzięki czemu "następne pokolenia" po przeczytaniu tematu też się nie pomylą.
 
Powrót
Góra