Dajesz rady, które narażają często biednych ludzi na niepotrzebne koszta. Żadna wizyta wyżej wymienionych osób nie jest potrzebna. Na przykład dyrektor w trakcie rozmowy może wyrazić zgodę. A trzy dni później zmieni się sytuacja i zgody nie będzie.
Procedura ta w zupełności może być załatwiona przez osadzonego, który składa stosowną prośbę. Dalsze formalności załatwiane są przez Służbę Więzienną.
Czyli sugerujesz że Dział Penitencjarny wprowadził mnie w błąd? Chyba oni powinni wiedzieć najlepiej co w takiej sytuacji należy zrobić... Często gęsto, ludzie chcą, aby ich połówki były jak najbliżej także nie sądzę że wybiorą zakład karny do którego podróż będzie kosztowna...