uchwała "śmieciowa" do zaskarżenia?

  • Autor wątku Autor wątku Sachalin
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Sachalin

Sachalin

Stały bywalec
Dołączył
11.2012
Odpowiedzi
1 979
Przez zupełny przypadek dowiedziałem się, że wpłacane przeze mnie opłaty za usuwanie odpadów trafiają na konto o zbiorczym tytule "do wyjaśnienia".

Pies z kulawą nogą nie raczył mnie poinformować o "uchybieniach", gdyby nie przypadkowy telefon do JST, w którym dopytywałem, czy wnoszone z konta najemcy wpływają w terminie. Okazało się, że ani moje wpłaty, ani wpłaty z konta najemcy nie są księgowane.

Okazało się również, iż ta sytuacja jest pokłosiem "błędów", jakie poczyniłem w złożonej w terminie deklaracji: śmiałem dane przekazywane w deklaracji uszczuplić o swój numer PESEL, imię ojca i moje miejsce zamieszania.

Ponieważ uprawiana przeze mnie "mejlanka" z panią z urzędu miasta robiła się na poły kuriozalna i na poły żenująca, a przede wszystkim - nie przesuwała problemu w celu jego rozwiązania, wniosłem o wszczęcie postępowania wyjaśniającego w tejże sprawie. Wnioskiem oczywiście też nikt nie zawracał sobie głowy. Dopiero wystosowana do WSA skarga na bezczynność spowodowała, że otrzymałem wezwanie "do uzupełnienia w terminie 7 dni od dnia doręczenia niniejszego wezwania deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi dla nieruchomości położonej w ..., przy ul. ..., poprzez podanie numeru identyfikacyjnego PESEL, imienia ojca oraz adresu zamieszkania"

Co robić droga redakcjo tygodnika "Przyjaciółka"...? ;-)

Miasto odgraża się "Niezastosowanie się do wezwania i nie uzupełnienie deklaracji w zakreślonym terminie skutkować będzie wszczęciem postępowania podatkowego w sprawie określenia wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi (art. 6o i 6q ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach). " kiedy ja deklarację złożyłem wraz ze wszystkimi niezbędnymi informacjami niezbędnymi do ustalenia wysokości opłaty.

Powołuję się na art. 51 Konstytucji RP:

Przepis prawny:
1. Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby.

2. Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.


...odpowiadam też stanowiskiem GIODO, iż "Uchwała organów gminy nie może także zezwalać na pozyskiwanie danych w nadmiarze, danych nieadekwatnych w stosunku do celu ich przetwarzania, a co za tym idzie – oczywiście zbędnych." Ale to już niczym głos wołającego na puszczy.

Chyba wypada na wezwanie odpowiedzieć wezwaniem...
 
Ostatnia edycja:
Przygotowuję wezwanie Rady Miasta o takiej oto treści:

W związku z naruszeniem legalizmu, przekroczeniem adekwatności i celowości działań Rady ... oraz w ślad za skierowanym do mnie wezwaniem Prezydenta ... z dnia 10 grudnia 2014r. znak ..., do uzupełnienia deklaracji ..., t.j. podania mojego numeru PESEL, imienia mojego ojca oraz miejsca mojego zamieszkania, wzywam na podstawie art. 101 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (t.j. Dz. U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1591 ze zm.) do usunięcia naruszenia prawa w uchwale Rady ... z dnia .... Nr ....

W powyższej uchwale zarzucam następujące naruszenie prawa w ten sposób, że dane pozyskiwane przez Prezydenta ..., w szczególności we wzorze deklaracji druk ..., przyjętym niniejszą uchwałą, są sprzeczne z z obowiązującymi przepisami, w szczególności z art. 51 Konstytucji RP oraz zapisami Ustawy o ochronie danych osobowych.

Nie jest dopuszczalne, aby we wzorach przyjętych deklaracji był przymus przekazywania danych, które nie są wprost określone w ustawie. Uchwała organów gminy nie może także zezwalać na pozyskiwanie danych w nadmiarze, danych nieadekwatnych w stosunku do celu ich przetwarzania, a co za tym idzie – oczywiście zbędnych. Prezydent ..., jako administrator danych w rozumieniu art. 7 pkt 4 ustawy o ochronie danych osobowych, musi bowiem poza wykazaniem istnienia podstawy prawnej upoważniającej do przetwarzania przez nich danych osobowych, uczynić zadość tzw. zasadzie adekwatności danych w stosunku do celu ich przetwarzania.

Rada Miasta uchwałą nie może zmuszać obywateli do ujawniania danych wykraczających ponad to, co jest absolutnie konieczne do realizacji danego zadania. Ponadto przetwarzając dane osobowe, musi przestrzegać wszystkich zawartych w ustawie o ochronie danych osobowych zasad, w tym legalizmu, adekwatności oraz celowości.

Rada Miasta w drodze uchwały może zobowiązać właścicieli nieruchomości do przedkładania określonych informacji służących li tylko do ustalenia wysokości opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Rada Miasta musi zatem kierować się zasadami zawartymi zarówno w Konstytucji RP, jak i w ustawie o ochronie danych osobowych.


Zastanawiam się jednak nad tym "nokautem" co do sformułowania w związku "wszczęciem postępowania podatkowego w sprawie określenia wysokości opłaty"; z jednej strony mamy wyrok TK a z drugiej - jasne odwołanie ustawy do OP:

Przepis prawny:
Art. 6q. W sprawach dotyczących opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi stosuje się przepisy ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. — Ordynacja podatkowa, z tym że uprawnienia organów podatkowych przysługują wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi miasta.


Jak to zgrabnie powiązać?
 
Sachalin napisał:
Przygotowuję wezwanie Rady Miasta o takiej oto treści
Wezwałem Radę do usunięcia naruszeń prawa via Prezydent miasta.
Prezydent miasta wezwanie otrzymał 10 grudnia 2014r. a do RM przekazał je niezwłocznie, zatem już 9 stycznia 2015r. :-) (które doręczono 13 stycznia 2015)

10 grudnia 2014r. w związku z naruszeniami prawa w uchwale wniosłem też do GIODO o wszczęcie postępowania kontrolnego.

Tak. Ani odpowiedzi RM ani GIODO nie widu ni słychu.

W międzyczasie mieliśmy nowelę. Parlamentarzyści "uporządkowali" sprawę danych, jakie mogą być pozyskiwane w deklaracji o opłatach za śmieci. Gmina może zapytać o numer telefonu, adres e-mail, pracodawcę.
Tymczasem uchwała RM na dzień dzisiejszy - bez zmian.

Czy skarga do WSA na uchwałę RM musi się jakoś specjalnie różnić od skargi na merytoryczną decyzję organu? (mam oczywiście na myśli jej konstrukcję od strony formalnej)
 
Sachalin napisał:
otrzymał 10 grudnia 2014r. a do RM przekazał je niezwłocznie, zatem już 9 stycznia 2015r. :-) (które doręczono 13 stycznia 2015)

To w skardze do WSA też można zasygnalizowac prowokując tym samym tłumaczenie organu.

Sachalin napisał:
Czy skarga do WSA na uchwałę RM musi się jakoś specjalnie różnić od skargi na merytoryczną decyzję organu? (mam oczywiście na myśli jej konstrukcję od strony formalnej)

Nie wiem - tu jest jakiś poradnik :)
http://forumprawne.org/sady-adminis...y-gminy-lub-sejmiku-wojewodzkiego-do-wsa.html

Sachalin napisał:
wniosłem też do GIODO o wszczęcie postępowania kontrolnego.

Tego też można poprzez WSA zmotywowac - przykładowe orzeczenia

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/9D461B53C2

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/8CEC706E70
 
Ostatnia edycja:
voyteg napisał:
To w skardze do WSA też można zasygnalizowac prowokując tym samym tłumaczenie organu
Przemyślę to :-) Póki co prezydent już tłumaczy się przed WSA (nieudolnie, że aż w oczy szczypie) z bezczynności w zakresie dostępu do informacji publicznej "kiedy przekazał wezwanie do RM"... czyli bezczynności w jakże prostej czynności.
voyteg napisał:
Nie wiem - tu jest jakiś poradnik
O! Widać zakręciło mi się w głowie od wydarzeń i od dat :-)

voyteg napisał:
Tego też można poprzez WSA zmotywowac - przykładowe orzeczenia
Naturalnie! Jeszcze dziś.
 
Sachalin napisał:

Oczywiście przy okazji skargi na uchwałe rady gminy, jako wątek poboczny przy wyjaśnianiu, ze wyczerpano środki uprawniające do złożenia skargi do WSA
 
Hmmm... Zastanawiam się tylko, czy moje planowane zaskarżenie ustawy nie straciło obecnie na aktualności, wobec zmian wprowadzonych nowelą ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.

Otóż w art. 6m dodano pkt:
Przepis prawny:
1a. Deklaracja zawiera dane niezbędne do określenia wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz wysokość opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi.


oraz

Przepis prawny:
1b. Rada gminy określając wzór deklaracji może wymagać podania następujących danych:
1) imię i nazwisko lub nazwę właściciela nieruchomości oraz adres miejsca zamieszkania lub siedziby;
2) adres nieruchomości;
3) dane stanowiące podstawę zwolnienia z opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi;
4) numer telefonu właściciela nieruchomości;
5) adres poczty elektronicznej właściciela nieruchomości;
6) inne informacje niezbędne do wystawienia tytułu wykonawczego.


a w przykładowym orzeczeniu I SA/Ke 79/15 - Wyrok WSA w Kielcach
czytamy:

Nie można zatem zaakceptować stanowiska Prokuratora, że poprzez zmieszczenia we wzorze przedmiotowej deklaracji wymogu podania imienia ojca i matki właściciela nieruchomości, Rada Miejska we W. naruszyła art. 6n Ustawy poprzez wydanie uchwały w zaskarżonym zakresie bez podstawy ustawowej.

Wymaga wyjaśnienia, że zakres danych, jakie może wymagać gmina, określając wzór omawianej deklaracji, został dopiero określony ustawą z dnia 28 listopada 2014 r. o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. 2015.87) poprzez dodanie do art. 6m m.in. ust. 1a i 1b, obowiązujących od 1 lutego 2015 r. Istotne przy tym jest, że danymi tymi są również inne informacje niezbędne do wystawienia tytułu wykonawczego (art. 6m ust. 1b pkt 6 Ustawy). Stosownie zaś do regulacji określających wzór tytułu wykonawczego (tj. obowiązującego w dacie podjęcia uchwały rozporządzenia Ministra Finansów z 22 listopada 2001 r. w sprawie wykonania niektórych przepisów ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji oraz aktualnego rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 16 maja 2014 r. w sprawie wzorów tytułów wykonawczych stosowanych w egzekucji administracyjnej) informacjami tymi są imię ojca i matki zobowiązanego.

Z powyższego wynika, wbrew twierdzeniom skarżącego, że Rada Miejska we W. nie przekroczyła delegacji ustawowej, a wymóg podania w przedmiotowej deklaracji imienia ojca i matki właściciela nieruchomości miał swoje uzasadnienie, co potwierdza dodatkowo argumentacja przedstawiona w odpowiedzi na skargę. Wprawdzie wzór deklaracji powinien głównie zawierać dane zapewniające prawidłowe obliczenie wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami, ale należy mieć także na uwadze, że deklaracja ta stanowi podstawę do wystawienia tytułu wykonawczego, o czym pouczenie zresztą stanowi jej obligatoryjny element.

Odmienne nieco stanowisko znajdziemy w tym - starszym - orzeczeniu II SA/Kr 682/13 - Wyrok WSA w Krakowie

Wymagane badaną uchwałą w załączniku w części D.2 wzoru deklaracji słowa "–(imię ojca)" oraz w części D.4 "Nr telefonu" i "E-mail" wykraczają poza dane niezbędne do prawidłowego obliczenia opłaty za gospodarowanie odpadami. Nie ma potrzeby zamieszczać danych dotyczących imienia ojca osoby fizycznej składającej deklarację, skoro podaje taka osoba numer PESEL. Przekazanie organowi wykonawczemu gminy przez mieszkańca tej gminy imienia i nazwiska wraz z numerem PESEL pozwala w sposób jednoznaczny ustalić osobę składającą deklarację i to nawet wówczas, gdyby na terenie danej gminy zamieszkiwały osoby o identycznym imieniu i nazwisku. Uzasadnia to wniosek, zgodnie z którym podanie imienia ojca osoby składającej deklarację wykraczało poza informacje niezbędne do prawidłowego obliczenia opłaty za zagospodarowanie odpadami komunalnymi. Także podanie numeru telefonu i adresu e-mailowego (adresu poczty internetowej) nie było niezbędnym do obliczenia opłaty za gospodarowanie odpadami zwłaszcza, że zaskarżona uchwała w ogóle nie zawierała możliwości składania deklaracji pocztą internetową. Co najwyżej podawanie numeru telefonu i adresu poczty internetowej mogło być zamieszczone w deklaracji jako jej część fakultatywna, którą dobrowolnie składający deklarację mógł wypełnić. Podanie numeru telefonu i adresu poczty internetowej stanowi podanie danych osobowych w rozumieniu art. 6 ust. 1-3 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 z późn. zm.), ponieważ te dane pozwalają na szybkie zidentyfikowanie konkretnej osoby. Takie dane osobowe tylko wówczas powinny być gromadzone, gdyby były one niezbędne celem ich przetwarzania w związku realizacją uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa lub gdyby były one niezbędne do wykonania określonych prawem zadań realizowanych dla dobra publicznego (art. 23 ust. 1 pkt 2 i 4 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych). Sąd nie dopatrzył się jednak takiej niezbędności lub konieczności w rozumieniu art. 23 ww. ustawy w odniesieniu do ustalania wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi.
 
Ostatnia edycja:
Sachalin napisał:
nie straciło obecnie na aktualności,

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/8A02C93CD9

Ocena dokonywana jest według stanu faktycznego i prawnego na dzień wydania aktu, na podstawie materiału dowodowego zebranego w toku postępowania administracyjnego. (...)
Ocena zaskarżonej uchwały według stanu prawnego obowiązującego na dzień jej podjęcia prowadzi do wniosku, że uchwała ta narusza wskazane powyżej przepisy prawa.
Oczywiście warto ten cytat z orzeczenia przypomnieć w skardze

A poza tym WSA może coś zobaczyć z urzędu :)

Tu ciekawe orzeczenie http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/53781772DA
 
Ostatnia edycja:
voyteg napisał:
Tego też można poprzez WSA zmotywowac - przykładowe orzeczenia
Czyli klasycznie: z uwagi na brak organu nadrzędnego dla GIODO (powołanego przez sejm) - "wezwanie do zaprzestania naruszeń", a następnie skarga do WSA na bezczynność.
 
A tak przy okazji: czy RM może w załączniku do uchwały oczekiwać podania danych wykraczających poza ustawową delegację jednocześnie zamieszczając pouczenie w rodzaju: "Wypełnienie poz. ab i xy nie jest obowiązkowe. Informacje wpisane w poz. 33 i 34 nie służą do dokonywania doręczeń przewidzianych w ustawie z dnia 27 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa z. U. z 2012 r., poz. 749, z późn. zm.)". Jeśli obowiązkowe nie jest, to po co RM takie dane zbiera...? I przetwarza.

Pytam, bo kiedyś zrobiłem wielki błąd składając wniosek w GUS: zamiast podać alias do "głównego" adresu e-mail (który mógłbym po zakończeniu procedowania jednym kliknięciem myszki usunąć w panelu administracyjnym programu pocztowego), podałem tenże e-mail główny. A na okład telefon komórkowy...
Okazało się, że GUS legalnie swoją bazą handluje - udostępnia za odpłatnością.
Co ja się potem musiałem odganiać od spamu, telefonów, "zapytań o możliwość przesłania oferty" itd. Ze szczelnością systemów bazodanowych JST jest zapewne podobnie. No, ale to tak na marginesie.

Pytanie, czy JST może pytać w deklaracji o coś, o co nie musi a zamieszczenie klauzuli dobrowolności sankcjonuje ów zapis.
 
Sachalin napisał:
Prezydent miasta wezwanie otrzymał 10 grudnia 2014r. a do RM przekazał je niezwłocznie, zatem już 9 stycznia 2015r.
wiem, bo w trybie dostępu do informacji publicznej zapytałem prezydenta o tę datę
Niestety, ustawowe 14 dni na udzielenie informacji okazało się wymaganiem nader szczodrym.
Efekt:
II SAB/Wa 563/15 - Wyrok WSA w Warszawie z 2015-07-22
 
wyrazy uznania za skorzystanie z trybu dostepu do informacji publicznej, by dowiedziec sie kiedy organ cos wykonal we wlasnej sprawie!

"sie moze przydac poza tym" :)

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/D75738B29D

O rażącym charakterze bezczynności w udzieleniu informacji publicznej świadczy nie tylko okres oczekiwania na odpowiedź, ale również postawa pytanego organu przejawiająca lub nieprzejawiająca dobrej woli dla załatwienia wniosku.
 
Ostatnia edycja:
voyteg napisał:
kiedy organ cos wykonal we wlasnej sprawie
Może i machnąłbym ostatecznie ręką... ale obok "żonglowania" datami (a najprawdopodobniej antydatowania dokumentów) przejść obojętnie nie mogę. Nie potrafię.

A odpowiedzi z RM, GIODO?
Pytanie retoryczne... :-)
 
Sachalin napisał:
przejść obojętnie nie mogę. Nie potrafię.

Podzielam takiej sluszne podejscie i podziele sie osobista przygoda z urzedem. Niestety wieloletnia i z gatunku tych, co wysokosc wpisu skargi na bezczynnosc urzedu stanowi wielokrotnosc kwoty, jaka urzad probowal obarczyc mnie i jednoczensnie nie chcac przy tym zauwazyc wlasnych zaniechan. Oczywiscie wedle zasady " ze to urzad ma zawsze racje i idzie w zaparte". A skoro trafil sie taki asertywny interestant, to urzad obral wygodna droge i od razu postepowanie egzekucyjne. Mala kwota, ale "przepisy nakazuja przecie"
Oczywiscie na poczatku sprawy taktyka urzedowa "ze tak nakazuja przepisy prawa i zarzucenie pismiami". Bo komu by sie chcialo wnikliwie odczytac, co wlasciwie zawieraja normy prawne. Okazalo sie jednak , ze te normy obliguja organ do wydania zaskarzalnych aktow administracyjnych, czego organ unikal jak ognia - wiadomo czemu.
Z tego sposobu myslenia musial wyleczyc WSA zobowiazujac do dzialania oraz organ odwolawczy uchylajac te akty po ich wydaniu.

Sytuacja dla urzedu stala sie patowa. Okazalo sie, ze logika obrana przez dany urzad od samego poczatku sie nie trzyma <tu powinno pasc slowo bardzo potoczne> . Urzad musialby przyznac, ze nie mial racji..., a do tego wydac akt administracyjny to potwierdzajacy - kiedys nazywalo sie to "zlozeniem samokrytyki". Gdyby probowal nie wydac, to by go interesant zachecil skarga na bezczynnosc (urzad to wiedzial, bo taki wariant byl juz raz trenowany).
W zwiazku z tym urzad wydal akt administracyjny, w ktorym slowo logika oraz konsewencja wzgledem wczesniej wydanych rozstrzygniec przez organ odwolawczy, bylyby terminami nieznanymi, ujmujac krotko "szedl w zaparte zgodnie z postawa wczesniej przyjeta". Oczywiscie akt ten zostal zaskarzony, ale urzad wykazal sie kolejnym sprytem. Zaniechal przekazac sprawy do organu odwolawczego. Liczac zapewne, ze nastanie "letarg w sprawie"

Przekazanie jest czynnoscia "materialno-techniczna", wiec urzad zostal poczestowany wezwaniem do usuniecia naruszenia prawa, w swej tresci zawierajacym wykladnie NSA, ze zlozenie wezwania uprawnia nastepnie do skargi na bezczynnosc do WSA.
Normalna reakcja byloby natychmiastowe przekazanie zazalenia na drugi dzien po otrzymaniu wezwania - bo ile czasu potrzeba, by wsadzic pismo i akta sprawy w koperte?

Tymczasem rowno 30 dni po zlozeniu wezwania do usuniecia naruszenia prawa, otrzymalem "pismo rozpaczliwiec". Osoba go redagujaca (sadzac po inicjalach, to autor zaskarzonych aktow adminisracyjnych) wydaje sie zapomniec o art. 6 k.p.a. w związku z art 14 § 1 k.p.a, bo pismo zawiera jedno zdanie "w zwiazku ze zlozeniem "wezwania do usuniecia naruszenia prawa" bardzo prosze o pilny kontakt telefoniczny" Koniec.
A, i dodatkowo wyslane to zostalo listem poleconym z potwierdzeniem odbioru, wiec musialem sie pofatygowac na poczte i odstac swoje... :mad:

Wlasnie sie zastanawiam, jak zareagowac. Z formalnego punktu widzenia, zobowiazany jestem wsadzic te pismo do segregatora.
Poza tym, autor listu nie raczyl poinformowac, dlaczego mi glowe zawraca. A wypadaloby przeciez drugie zdanie dopisac, okreslic jakies oczekiwania

Rozwazenia wymaga tez pojecie "pilny kontakt". Skoro osoba zainteresowana odpisala na moje pismo dopiero po 30 dniach, to jak zdefiniujemy slowo "pilny"? :)

Poza tym sama tresc pisma - pozwole sobie troche poantycypowac przeslanki tego rozpaczliwca:
- urzad zagubil moje zaskarzenie i troche glupio by bylo przyznac sie do WSA w odpowiedzi na skarge (termin na to mija za kilka dni) ze "nie ma, bo zaginela".
- uslysze przez telefon "o co panu wlasciwie chodzi" z nuta pretensji
- albo dowiem sie, ze na skutek moich dzialan... i tu proba wzbudzenia u mnie poczucia winy

Niestety znam z autopsji kilka sytuacji w urzedzie, gdzie osoba z za okienka "byla bardzo mila i mowila ludzkim glosem", a potem okazalo sie, ze notatka sluzbowa z rozmowy zawiera - delikatnie ujmujac - dziwne zapisy, ktore potem zmaterializowaly sie w postaci decyzji.

Z drugiej strony kultura osobista nakazuje zadzwonic, ale ta sama kultura jest nadal w oslupieniu, ze do rozmowy obliguje list polecony z potwierdzeniem odbioru odebrany na poczcie :)
 
Ostatnia edycja:
voyteg napisał:
bardzo prosze o pilny kontakt telefoniczny
Prosić zawsze można. Ale co to w ogóle za prośba...???
Poza tym art. 14 k.p.a., to raz a i żaden przepis nie obliguje do dysponowania, abonamentem, numerem telefonicznym. Jeszcze. Nawet wobec art. 12 k.p.a.

voyteg napisał:
musialem sie pofatygowac na poczte i odstac swoje
Niestety... Ja - bogatszy doświadczeniem i policzywszy, ile spędzam czasu na poczcie z awizo w ręku - odbieram korespondencję raz na 10 dni :-)

voyteg napisał:
Wlasnie sie zastanawiam
Zastanowić się, czy da się wdrożyć art. 263 w zw. z art. 56 k.p.a.
Znam przypadek, w którym organowi podatkowemu szczebla powiatowego skutecznie odechciało się "nękania" pismami bogu ducha winnego podatnika, kiedy ten skrupulatnie a uczciwie policzył koszt swojej korespondencji, koszt dojazdu a następnie wniósł do zwrotu poniesionych wydatków przelewem na swoje konto w terminie 7 dni.

voyteg napisał:
"byla bardzo mila i mowila ludzkim glosem", a potem okazalo sie, ze notatka sluzbowa z rozmowy zawiera - delikatnie ujmujac - dziwne zapisy
Taaaa... skąd ja to znam? To taki urzędowy odpowiednik zachęty petenta do otworzenia się ponad miarę, a'la "na dobrego i złego policjanta" ;-)
 
Sachalin napisał:
Prosić zawsze można. Ale co to w ogóle za prośba...???

Dlatego określam to mianem rozpaczliwca ubranego "w powagę" urzędu
Nota bene ciekawostka jest, ze osoba pisze o sobie w trzeciej osobie - czyli prosi o kontakt z Panem janek Kowalskim tel... ;)

Sachalin napisał:
odbieram korespondencję raz na 10 dni

A mnie ciekawosc dopadla, po odebraniu zmienila sie w oslupienie ;)

Sachalin napisał:
Zastanowić się, czy da się wdrożyć art. 263 w zw. z art. 56 k.p.a.

Musiałbym najpierw dopytać, czy to było wezwanie w trybie art. 50 § 1 k.p.a. Bo wyzej naprawde zacytowalem calosc otrzymanego pisma ;)

Raczej to wyglada na postawe osoby, ktora "już nie wie co ma zrobic".
Zwykle tak sie czuje interestant w urzedzie (to tak na marginesie) :)

Sachalin napisał:
do otworzenia się ponad miarę, a'la "na dobrego i złego policjanta"

Dlatego tez - tu dwa slowa ku pozytkowi pozostalych czytelnikow tego watku - w trakcie tego typu rozmowy warto nastawic sie na sluchanie i co najwyzej oswiadczyc, ze stanowisko zostanie przedstawione na pismie i zaniechac skladania jakichkolwiek oswiadczen. Bo te moga byc potem niekorzystnie przeinaczone.
 
Ostatnia edycja:
W załączeniu publikuję odpowiedź GIODO. Organ odpowiedział z tak rażącą zwłoką (dopiero po wpłynięciu skargi do WSA), że w piśmie nawet nie przytacza daty, w której mój wniosek o wszczęcie postępowania do GIODO wpłynął.

Cóż, sprawę można skwitować metaforą: "złodziej" co prawda "kradnie" dalej w najlepsze, ale ponieważ wnioskodawca nie jest pokrzywdzonym bo "okraść" się nie dał (co więcej, wnioskodawca wskazał, że przedmiotowe przedmioty zostały już "ukradzione" w innych okolicznościach i są w posiadaniu "złodzieja"), to choć "złodziej" nie przestał kraść, to sprawy nie ma.

A w "pouczeniu", w odniesieniu do kwestii dwuinstancyjności, czytamy: "ja tutaj jestem kierownikiem tej szatni i co pan mi zrobi" ?

I to chyba tyle.... w kwestii ruchów Browna organu. Tym razem GIODO.
A RM, na moje wezwanie, w ogóle nie odpowiedziała :-)
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Powrót
Góra