ULTIMO - dogadajmy się :D w TV

  • Autor wątku Autor wątku jerry23
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Widać korf wie, o czym ja piszę.

Robille.

Stenogram z rozmowy...

Znam osoby, które rezygnują z pracy w call center (nie chodzi tylko o firmy świadczące usługi na rzecz FW, ale i inne). Rezygnują, bo mają dosyć stosowania agresywnych technik sprzedaży na nieświadomych ludziach.

Akurat jakiś czas temu uczetniczyłem w jednym z postępowań przeciwko dużemu telekomowi i słuchając dziesiątek rozmów śmiem twierdzić, że sam bym nie raz dał się nabrać.

Przy okazji odsłuchałem też kilka ugód zawartych przez telefon z ultimo. Sprzedaż agresywna usług, to przy tym pikuś.

Czy jest pan świadom swoich zobowiązań? Tak.

Czy chciałby pan się ich pozbyć? Tak.

Mamy więc uznanie długu...

Zaraz, zaraz, ale jakiego, a no przecież powiedziałam panu, że dzwonię z firmy U w sprawie długu w telekomunikacji.

Wyjaśnijmy sobie jedno ja również uważam, iż należy rozmawiać z windykatorami, ale pod warunkiem, że jesteśmy w pełni świadomi swojej sytuacji prawnej i faktycznej.

Dla przeciętnego Kowalskiego taka rozmowa często kończy się zamówieniem niepotrzebnego mu tableta z ratami na 3 lata, umową na internet na 3 lata i nie wiadomo jeszcze czymś. Pomimo, że ów Kowalski na dzień dobry mówi, ale ja niczego nie potrzebuję.
 
korf napisał:
Pora na marchewkę, ocieplenie wizerunku. Wszak w kilku transzach nabyli .......pózne 90te i wczesne 2tysięczne..portfel się nie domyka.
Ustawodawca spłatał figla.
nabyli z różnych lat, także 2010-2011. a ustawodawca nie spłatał żadnego figla. bo niby jakiego?
rafal_26 napisał:
Widać korf wie, o czym ja piszę.
ja również doskonale wiem
rafal_26 napisał:
Czy jest pan świadom swoich zobowiązań? Tak.

Czy chciałby pan się ich pozbyć? Tak.

Mamy więc uznanie długu...

Zaraz, zaraz, ale jakiego, a no przecież powiedziałam panu, że dzwonię z firmy U w sprawie długu w telekomunikacji.
i własnie takie coś i tym podobne ugodą nie jest, ale ultimo uparcie twierdzi że jest :)

wracając zaś do esencji tematu, to ultimo wyraźnie poszło w ślady kruka; gdzieś czytałem wyniki, że po reklamach tv o dobrej wiadomości wzrosła im nieznacznie, ale jednak odczuwalnie wzrosła, liczba telefonów od ludzi, którzy dali się przekonać na zadzwonienie, a którzy nie zadzwoniliby w ogóle i nie podjęliby żadnego kontaktu. ponoć 70% w tych telefonach to były zobowiązania przedawnione...
swoją drogą ja bym chętnie się dowiedział, czy aby w tych reklamach obu windykacji nie ukryto podświadomego przekazu, wspomnianej "psychologii międzyklatkowej"
 
Ostatnia edycja:
rafal_26 napisał:
Rozmawianie akurat z ultimo może być zdradliwe o czym świadczą pozwy wnoszone ostatnio do sądów z powołaniem się na ugodę telefoniczną...

.

A jak oni chcą to udowodnić? Z zapisu rozmowy przecież nie da się ustalić z kim rozmawiali (pomijam kwestię analizy głosu).
 
Dlatego pisałem post o ŚWIADOMOŚCI prawa i faktów.

Bez tej świadomości, jak wiesz w prawie cywilnym są okoliczności przyznane.

Z ugodą i jej brakiem jest tak, jak z wymagalnością kredytów bankowych.

Prawnicy z Openf uważają, że jest nią data cesji wierzytelności...

Czy Kowalski umie to ocenić?
 
rafal_26 napisał:
Dlatego pisałem post o ŚWIADOMOŚCI prawa i faktów.

Bez tej świadomości, jak wiesz w prawie cywilnym są okoliczności przyznane.


Czyli w takim przypadku wystarczy zwykły prosty zarzut pozwanego "nie ja prowadziłem tą rozmowę"?
 
rafmik napisał:
Czyli w takim przypadku wystarczy zwykły prosty zarzut pozwanego "nie ja prowadziłem tą rozmowę"?
Lepiej to samo bez kłamania: "Powód nie udowodnił, że cytowana rozmowa telefoniczna była prowadzona z pozwanym". Efekt ten sam.
 
Ja niestety głupi potwierdziłem swoją tożsamość podając PESEL... Później w trakcie rozmowy trochę podworowałem sobie z Pani, mówiąc, że się zastanowię nad spłatą długu. Dług wynosi 121 złotych i jest za rozwiązanie umowy z Plusem, który chciałem rozwiązać z ich winy, ale oczywiście się nie zgodzili, a ja się uparłem, że im nie zapłacę za te wszystkie dni, kiedy nie wywiązywali się z umowy.

Dług ma około 3 lat, więc pewnie nie mam się czego obawiać?
 
Powrót
Góra