Umowa dźentelmeńska-jak odzyskac pieniądze???

  • Autor wątku Autor wątku monalisa
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

monalisa

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2007
Odpowiedzi
17
Proszę o pomoc. Ostatni okres czasu pracowałam na podstawie umowy zlecenie. Po odejściu, dostałam wypłatę, na prowizję musiałam jeszcze poczekac. Miałam umowę słowną z szefową, że mam określoną prowizję, i dostawałam ją, jak pracowałam. Teraz jednak ona wycofała się z obietnicy, jako, że już nie pracuję "i nic nie mogę jej zrobic". Swoją decyzje motywuje kiepskimi, demagogicznymi argumentami. W dodatku, nie jestem w tej Firmie 1 osobą, z którą ta szefowa nie rozliczyła się do końca po odejściu z pracy.

Jestem bezsilna, ponieważ nie mam żadnego papierka, który by mi dawał prawo do żądania zapłaty tych pieniędzy. Czy mogę je w jakikolwiek sposób wyegzekwować?

PROSZĘ, DORADŹCIE, CO MOGĘ W TEJ SYTUACJI ZROBIĆ - i czy cokolwiek mogę? :( :?:
 
Choroba nie wiedziałam już ktoś ten temat przeniósł! sorry!
 
Proszę, doradźcie! To jest kwota, o którą warto walczyc, a nie leży w moich charakterze szantażowanie... :/
 
Bedzie ciezko

Trudno bedzie Pani znalezc swiadkow, zwlaszcza ze pewnie Pracuja dla szefowej.
 
To znaczy, mam kilku znajomych z pracy, którzy wiedzą, co się dzieje, oraz jedną osobą, która miała taką samą sytuację jak ja. Ponadto, mam wykaz historii rachunku, że otrzymywałam takie a nie inne pieniądze z tej firmy (poza wypłatą) - nigdzie "zaksięgowane". Czy mogę coś z tym zrobic?
 
Hmm.. np. nasłac Urząd Skarbowy? Niestety, ja mam wysoko rozwinięte poczucie sprawiedliwości, zatem ciężko jest mi się pogodzić z takim postępowaniem!
 
Jedyne co może Pani zrobić, to wezwać na piśmie "szefową" do niezwłocznego wypłacenia umówionej ustnie kwoty, a następnie skierować sprawę do Wydziału Cywilnego Sądu Rejonowego. Szanse na wygranie znikome. Natomiast koszty prowadzenia takiej sprawy spore.
 
Czyli de facto nie mam szans? A czy mam szanse w jakikolwiek sposób udowodnic, że taka umowa w ogóle była, ale nie została dotrzymana po odejściu z pracy, np. w oparciu o znajomych z ex-pracy? Oraz wyciągi z banku? Że wcześniej pieniądze wpływały, ale nie były poświadczone na żadnej z umów?

???? :(
 
Moim zdaniem jest taka mozliwosc ale ja nie ryzykowalbym jesli koszty ewentualnej przegranej moglyby byc znaczace w stosunku do tej kwoty.
 
Skoro na drodze prawnej jestem przegrana, czy można te pieniądze wyegzekwowac właśnie w inny sposób? (Czy Wam się nigdy taka historia w pracy nie przydarzyła?)

:roll:
 
Jest jeszcze jedna kwestia. Jak zrozumiałem, od tych "prowizji" nie były opłacane podatki. Czyli - przestępstwo karno-skarbowe. Odpowiada z kks i zleceniodawca i zleceniobiorca. :wink:
 
[cytat="monalisa"]Skoro na drodze prawnej jestem przegrana, czy można te pieniądze wyegzekwowac właśnie w inny sposób? (Czy Wam się nigdy taka historia w pracy nie przydarzyła?)

:roll:[/cytat]

Proszę nie zapominać, że to jest Forum Prawne.
"Innych sposobów" nie stosujemy.
Rady niezgodne z prawem są kasowane, a user może być "zbanowany".
 
Rady niezgodne z prawem są kasowane, a user może być "zbanowany".

:?

ok, nie wiem, co to znaczy byc "zbanowanym" ale sądzę Panie J. że nie wolę ryzykowac :)

Kontynuując - czyli za to, że ZGODZIŁAM się na umowę słowną, JA też mogę ponieść konsekwencje? Zdaje mi się, że tylko pracodawca! Ja nie mam obowiązku odprowadzania podatków - jako pracownik. Czy tak?
 
Czyli nawet jeżeli chciałabym "nasłac" Urząd Skarbowy na tą Firmę (hipotetycznie - Panie J., proszę mnie nie banowac :) ) to sama na siebie ściągnęłabym kłopoty?
 
Pani nie była pracownikiem i nie miała Pani pracodawcy.
Była Pani zleceniobiorcą.
Jako podatnik godziła się Pani na przyjmowanie od zleceniodawcy nieopodatkowanych pieniędzy. Wobec tego pomagała Pani oszukiwać fiskusa, a to jest karalne.
"Szefowa" zdaje sobie z tego sprawę i dlatego sądzi, że jest bezkarna.
Swoich racji może Pani dochodzić przed sądem cywilnym, ale postępowanie sądowe jest płatne, a bez pomocy adwokata lub radcy prawnego, który reprezentowałby Panią w sądzie, nie wygra Pani sprawy cywilnej. Wynajęcie pełnomocnika kosztuje, a wyrok bardzo niepewny.
"Prowizje" nie były ujęte w umowie zleceniu, wobec tego mogą być potraktowane jako nagrody zależne od dobrej woli zleceniodawcy. Żaden sąd nie zmusi zleceniodawcy do wypłacenia czegoś, co nie jest należne z umowy.
Ja nie widzę szansy na wygraną, ale być może znajdzie się prawnik, który uważa inaczej i coś doradzi (byleby nie teoretycznie :) ).

"ban" to blokada wejścia na forum :)
 
Powrót
Góra