Kanas napisał:
Jest stwierdzenie właściciela "możesz zamieszkać" i taka zgoda jest formą umowy użyczenia. Podobnie jak "wypad z lokalu" jest formą jej wypowiedzenia.
Wszystko kumam. "Możesz mieszkać" = umowa użyczenia, umowa najmu= wypowiedzenie uzyczenia, czy tak?
Kanas napisał:
Tylko kto tu jest słabszą stroną ?
Matka która nie może korzystać ze swojej własności, czy biorący w użyczenie który swoim zachowaniem do tego doprowadził ?
i
Kanas napisał:
Czy to jest zgodne z zasadami współżycia społecznego aby ograniczać właścicielowi prawo do korzystania ze swojej własności ?
Pisałam wyraźnie: "Matka nie może już go przyprowadzić do swojego mieszkania, bo koleś ma zakaz zbliżania się do mojej córki". Nie ja ograniczyłam jej prawo do korzystania ze swojej własności tylko sąd zakazał mu zbliżać się do dziecka!
Wybacz...ale czy Ty sugerujesz, że ja zgłoszeniem sprawy do prokuratury i doprowadzenia do tego, że pedofil regresyjny (tak nazwał oskarżonego biegły psychiatra i seksuolog) nie może zbliżać się do swojej ofiary, doprowadziłam do nie korzystania ze swojej własności matkę? Czy to jest moja wina? Matka przecież może korzystać ze swojej własności. Pedzio nie może tam przebywać.
Kanas napisał:
Oczywiście. Natomiast dający w użyczenie ma prawo wypowiedzieć umowę użyczenia.
To rozumiem.
Kanas napisał:
Przerzucanie tych obowiązków na babcię jest właśnie przykładem naruszenia zasad współżycia społecznego.
Waść wybaczysz...ale jak ja przerzucam swoje obowiązki na babcię? Ja chcę się z jej mieszkania jak najszybciej ulotnić. Umowę przedwstępną z deweloperem mam już podpisaną. W grudniu br. wyprowadzam się z dziećmi i mężem.
Pozostaje jeszcze kwestia awantur matki. Matka jest niepijącym alkoholikiem. Matka gdy dowiedziała się o całej sprawie wykańcza mnie psychicznie. Znęca się psychicznie, pluje, ubliża, popycha.... ostatnio jak przyjechała to weszła do mojego pokoju bez stanika i ...zaczeła swoimi piersiami mi pod nosem podrzucać... nie wytrzymałam i założyłam jej niebieską kartę. Kopła bezdomnego kota, którym się opiekowałam na koszt gminy... brak mi słów...
Prawnie, to wiem, że muszę płacić... ale etycznie to idiotyczne.
Ludzie, ja muszę dzieci chronić! Uciekać muszę.
Dodam jeszcze, że mieszkanie było ruiną. Wyremontowałam dwa pokoje na swój i męża koszt... mam na to rachunki. Matka czasami siedziała po 2 miesiące i do rachunków się nie dokładała (tylko węgiel i płaci podatek od nieruchomości).
Psychicznie już nie daję rady