Umowa użyczenia a wezwanie do opuszczenia lokalu

  • Autor wątku Autor wątku Estera555
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Zbyt ogólnie :)
Podobnie na ww. przepis może powołać się matka twierdząc, że nie może zaprosić swojego konkubenta.
 
@Kanas
Dlatego poprosiłem Pytająca o wklejenie otrzymanego pisma. Bo relacja z wydarzeń jest w sumie logiczna.
No i wyraźnie zagalopował się Pan próbując odwrocić art.5 kc.
 
Ostatnia edycja:
art 5 kc jako obrona przed skutkami wyroku sądowego zakazującego kontaktów partnera pedofila z wnuczką? Panie moderatorze, czas chyba przenieść ten wątek do hydepark... Wyczerpałem swoje zdolności intelektualne, nie jestem w stanie kontynuować wątku :)
 
rws-92 napisał:
No i wyraźnie zagalopował się Pan próbując odwrocić art.5 kc
UśmiechniętyParagraf napisał:
art 5 kc jako obrona przed skutkami wyroku sądowego zakazującego kontaktów partnera pedofila z wnuczką?
Nie. Jako obrona przed rozporządzaniem swoją własnością.
Zgodnie z KRiO to na rodzicach spoczywa obowiązek alimentacyjny w pierwszej kolejności, to oni mają zapewnić dziecku odpowiednie warunki. Przerzucanie tych obowiązków na babcię jest właśnie przykładem naruszenia zasad współżycia społecznego.
 
Ostatnia edycja:
napisałeś :
Kanas napisał:
Zbyt ogólnie :)
Podobnie na ww. przepis może powołać się matka twierdząc, że nie może zaprosić swojego konkubenta.

w kontekście art 5 kc...
Nie o obowiązek alimentacyjny się tu rozchodzi, a o okoliczności stwierdzone wyrokiem sądu, których serce babci nie umie wziąć pod uwagę. Dziwię się, że Ci to tłumaczę, serio.
 
UśmiechniętyParagraf napisał:
których serce babci...
Serce babci nie sługa. Jednak to raczej nie forum poświęcone uczuciom.
UśmiechniętyParagraf napisał:
Dziwię się, że Ci to tłumaczę, serio.
Nic mi nie musisz tłumaczyć. Osobiście również jestem po stronie pytającej, jednak patrząc na całość obiektywnie, jakoś nie widzę sytuacji zbyt różowo.
Mam nadzieję, że to Wy będziecie mieli rację, nie ja.
 
Kanas napisał:
Jest stwierdzenie właściciela "możesz zamieszkać" i taka zgoda jest formą umowy użyczenia. Podobnie jak "wypad z lokalu" jest formą jej wypowiedzenia.

Wszystko kumam. "Możesz mieszkać" = umowa użyczenia, umowa najmu= wypowiedzenie uzyczenia, czy tak?

Kanas napisał:
Tylko kto tu jest słabszą stroną ?
Matka która nie może korzystać ze swojej własności, czy biorący w użyczenie który swoim zachowaniem do tego doprowadził ?

i
Kanas napisał:
Czy to jest zgodne z zasadami współżycia społecznego aby ograniczać właścicielowi prawo do korzystania ze swojej własności ?

Pisałam wyraźnie: "Matka nie może już go przyprowadzić do swojego mieszkania, bo koleś ma zakaz zbliżania się do mojej córki". Nie ja ograniczyłam jej prawo do korzystania ze swojej własności tylko sąd zakazał mu zbliżać się do dziecka!
Wybacz...ale czy Ty sugerujesz, że ja zgłoszeniem sprawy do prokuratury i doprowadzenia do tego, że pedofil regresyjny (tak nazwał oskarżonego biegły psychiatra i seksuolog) nie może zbliżać się do swojej ofiary, doprowadziłam do nie korzystania ze swojej własności matkę? Czy to jest moja wina? Matka przecież może korzystać ze swojej własności. Pedzio nie może tam przebywać.



Kanas napisał:
Oczywiście. Natomiast dający w użyczenie ma prawo wypowiedzieć umowę użyczenia. :)

To rozumiem.


Kanas napisał:
Przerzucanie tych obowiązków na babcię jest właśnie przykładem naruszenia zasad współżycia społecznego.


Waść wybaczysz...ale jak ja przerzucam swoje obowiązki na babcię? Ja chcę się z jej mieszkania jak najszybciej ulotnić. Umowę przedwstępną z deweloperem mam już podpisaną. W grudniu br. wyprowadzam się z dziećmi i mężem.

Pozostaje jeszcze kwestia awantur matki. Matka jest niepijącym alkoholikiem. Matka gdy dowiedziała się o całej sprawie wykańcza mnie psychicznie. Znęca się psychicznie, pluje, ubliża, popycha.... ostatnio jak przyjechała to weszła do mojego pokoju bez stanika i ...zaczeła swoimi piersiami mi pod nosem podrzucać... nie wytrzymałam i założyłam jej niebieską kartę. Kopła bezdomnego kota, którym się opiekowałam na koszt gminy... brak mi słów...
Prawnie, to wiem, że muszę płacić... ale etycznie to idiotyczne.
Ludzie, ja muszę dzieci chronić! Uciekać muszę.

Dodam jeszcze, że mieszkanie było ruiną. Wyremontowałam dwa pokoje na swój i męża koszt... mam na to rachunki. Matka czasami siedziała po 2 miesiące i do rachunków się nie dokładała (tylko węgiel i płaci podatek od nieruchomości).


Psychicznie już nie daję rady
 
No, ale chyba nic nowego nie dopiszemy.
Mają Państwo do matki roszczenie o zwrot nakładów na jej własność, ale trzeba pamiętać o art.260 oraz 262 kc.
 
rws-92 napisał:
No, ale chyba nic nowego nie dopiszemy.
Mają Państwo do matki roszczenie o zwrot nakładów na jej własność, ale trzeba pamiętać o art.260 oraz 262 kc.


Art. 260. § 1. Użytkownik obowiązany jest dokonywać napraw i innych nakładów związanych ze zwykłym korzystaniem z rzeczy. O potrzebie innych napraw i nakładów powinien niezwłocznie zawiadomić właściciela i zezwolić mu na dokonanie potrzebnych robót.

§ 2. Jeżeli użytkownik poczynił nakłady, do których nie był obowiązany, stosuje się odpowiednio przepisy o prowadzeniu cudzych spraw bez zlecenia.


No tak, ale mieszkanie to była ruina. Ściany się sypały , podłogi zarwane. Naprawialiśmy na swój koszt. Nawet żeberka do kaloryferów dokładaliśmy, bo było za zimno.

Art. 262. Po wygaśnięciu użytkowania użytkownik obowiązany jest zwrócić rzecz właścicielowi w takim stanie, w jakim powinna się znajdować stosownie do przepisów o wykonywaniu użytkowania.


Czyli mogę zerwać panele i zdrapać gips szpachlowy ze ścian oraz wymontować drzwi od pokojów i te nieszczęsne kaloryfery... by doprowadzić mieszkanie do stanu pierwotnego?
 
Po prostu powinni Państwo ocenić, co zostało zrobione, w jakim celu, zwrotu jakich kosztów można dochodzić. Np. właścicielka może powiedzieć, że żeberka możecie sobie zabrać - ona nie potrzebowała wyższej temperatury. To samo dotyczy paneli podłogowych i innych elementów lokalu. Ale też można zawiadomić matkę, że usuniecie to co zostało zrobione - po prostu zgodnie z prawem doprowadzicie mieszkanie do stanu poprzedniego. Ważne, by powiedzieć to spokojnie, bez krzyku (bo w trakcie kłótni można usłyszeć: "No to usuwaj!").
Warto także zapoznać się z art.710-719 kc (Tytuł XVIII Uzyczenie) - są analogiczne do przepisów o użytkowaniu.
 
rws-92 napisał:
Po prostu powinni Państwo ocenić, co zostało zrobione, w jakim celu, zwrotu jakich kosztów można dochodzić. Np. właścicielka może powiedzieć, że żeberka możecie sobie zabrać - ona nie potrzebowała wyższej temperatury. To samo dotyczy paneli podłogowych i innych elementów lokalu. Ale też można zawiadomić matkę, że usuniecie to co zostało zrobione - po prostu zgodnie z prawem doprowadzicie mieszkanie do stanu poprzedniego. Ważne, by powiedzieć to spokojnie, bez krzyku (bo w trakcie kłótni można usłyszeć: "No to usuwaj!").
Warto także zapoznać się z art.710-719 kc (Tytuł XVIII Uzyczenie) - są analogiczne do przepisów o użytkowaniu.


Dziękuję za poradę.

Mam jeszcze pytanie: matka chce alimentów ode mnie. Mówi, że wystąpi z powództwem o alimenty do sądu. Czy w sytuacji gdy sama nie wywiązywała się ze swoich obowiązków alimentacyjnych wobec mnie, gdy byłam dzieckiem (wychowywała mnie babcia) ma do tego prawo?

Z góry dziękuję za odpowiedź.
 
Nie jestem prawnikiem ale z tego co wiem to ma prawo do tego.
Jednak wyrok może być różny w zależności od sędziego i twoich możliwość finansowych. Nie zależnie od tego kto cię wychowywał ona jako matka ma prawo do tego
 
@a602820922
Do czego ma prawo?
Owszem, każdy może pozwać każdego o wszystko. Owszem, w KRiO wskazano, kto i wobec kogo, a także w jakiej kolejności, ma obowiązek alimentacyjny. Mieć obowiązek to jedno, ale mieć prawo to zupełnie co innego. Nie widzi Pani różnicy?
 
Powrót
Góra