Upadłość, bez planu spłaty, umorzenie... po pół roku komornik zabiera kasę z konta

  • Autor wątku Autor wątku miastonoca
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

miastonoca

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2018
Odpowiedzi
15
Witam wszystkich serdecznie!
Wydaje mi się, że rzetelnie przejrzałem forum ale nigdzie nie znalazłem pasującej sytuacji. Nie wdając się w szczegóły - złożyłem wniosek o upadłość i ok 2016/2017 roku, sąd ogłosił upadłość, wyznaczył syndyka itd. (informowanie wierzycieli, sprawdzanie majątku - standard) no i końcu na początku tego (2018) roku sąd ogłosił upadłość nieustalając planu żadnego spłaty i oddłużył mnie umarzając WSZYSTKIE długi, żaden wierzyciel nie zgłosił sprzeciwu - po dwóch tygodniach wyrok prawomocny - byłem prawdziwie wolnym człowiekiem!
No i wszystko było OK do momentu jak dosłownie kilka dni temu chciałem zapłacić alimenty (płaciłem regularnie - i przed i w trakcie i oczywiście po upadłości) i zobaczyłem, że zniknęła mi kwota ok. 4000 zł, a ponieważ dopiero powoli odbijam się uczciwą pracą od dna to nie dość, że w tym momencie jest to dla mnie naprawdę ogromna kwota to nie zostało mi zupełnie nic. Zadzwoniłem do banku i powiedziano mi, że Pan komornik wydał takie zlecenie i nic mi do tego. Zadzwoniłem do kancelarii komorniczej - i usłyszałem, że oni nie będą sprawdzać każdego czy ma jakieś upadłości - "zabralim to zabralim, chcesz to pisz pismo - może oddamy, ale kiedy to w sumie nie wiadomo".

No i teraz pytanie do Was - co ja mam poza następującym zrobić? Napisałem pismo załączając wyroki sądu (a wcześniej i maila), prośbę o oddanie i rozumiem, że mam po prostu liczyć, że rozpatrzą pozytywnie i za jakiś czas oddadzą?

Sprawa kolejna, firma windykacyjna (Medius) która dała zlecenie komornikowi twierdzi, że faktycznie było zobowiązanie ale już im kilka mc temu wysłałem mailami wyroki sądu i oni mają to zaznaczone. Normalnie absurd, groteska, niekompetencja i nie wiem co jeszcze.

Sprawa ostatnia - czy i kogo w ogóle mógłbym pociągnąć do jakiejkolwiek odpowiedzialności za bezprawne pozbawienie mnie WSZYSTKICH środków do życia - aktualnie jestem dzień po wypłacie i mam na koncie 0 złotych (słownie - zero złotych), a do następnej wypłaty jeszcze cały kolejny miesiąc. Co ja mam zrobić? Jeśli cudem nie zdechnę z głodu, ale właściciel wypowie mi najem to myślicie, że na te kilka dni mógłbym wprowadzić się do Pana komornika? Czy nie wiem, może podjadę do tej firmy windykacyjnej i pożyczę auto służbowe prezesa i porobię jako taksiarz, oczywiście po otrzymaniu aktu własności oddam w wolnej chwili? Wiem, że może brzmieć to jak gadka sfrustrowanego dzieciaka, ale naprawdę targają mną takie emocje, frustracja, rozżalenie i bezsilność, że jako zwykły człowiek gówno mogę i chyba tylko zbrojny przewrót mógłby zmienić cokolwiek w relacji władza sędziosko-komornicza (albo jakakolwiek inna) - a zwykły obywatel.

Czy w naszym kraju dalej jak w lesie i jedyne co sobie mogę to ładnie prosić o zwrot, a do tego czasu po prostu postarać się nie zdechnąć z głodu? Obym się mylił i jeśli w końcu odzyskam moje pieniądze to istnieją jakiekolwiek instrumenty dzięki którym będę mógł domagać się jeśli nie zadośćuczynienia to chociaż symbolicznego ukarania winnych.

Z góry dziękuję za Waszą pomoc!

PS. Jeśli ktoś będzie chciał żebym opisał bardziej szczegółowo proces od złożenia wniosku o upadłość do całkowitego oddłużenia to się chętnie odwdzięcze
 
Ostatnia edycja:
Otrzymałeś od komornika zawiadomienie o wszczęciu egzekucji wraz z odpisem tytułu wykonawczego ?
 
Ostatnia edycja:
No co Ty, nie nie wiedziałem - żadnego pisma, telefonu, maila, informacji z banku. Po prostu zalogowałem się na konto i patrzę - wolne środki 400 zł, no to szybko w historię, a tam z bieżącego dnia ostatnia transakcja na ~4000zł na konto "jakiegoś" Mariusza i momentalnie zbladłem i byłem na 100% pewien, że zostałem okradziony (zhakowany) więc od razu zadzwoniłem do Banku i miła Pani mi powiedziała, że Pan Mariusz to komornik i wydał taką dyspozycję, jak chcę to mogą mi lokalnie w Banku ją pokazać. Tłumaczyłem o upadłości itp. ale tak w skrócie to konsultantka miała na to wywalone co ja tam mam. Pieniądze wyszły i elo, się kontaktuj z odbiorcą.
Zadzwoniłem na drugi dzień do kancelarii Mariusza-nie-bede-sprawdzal-jakichs-upadlosci-Komornika i usłyszałem, że jak wyślę listownie kopie wyroku/postanowienia to się zobaczy i może oddadzą. Powiedzieli mi jeszcze tylko, że to na zlecenie Mediusa - a jak do nich zadzwoniłem to oni w sumie nie kojarzą takiego zlecenia (opisałem wyżej).
 
Kulturalnie czy nie, powiedzieli Ci co masz zrobić - przesłać wyrok. Chociaż ja bym wytoczył powództwo przeciwegzekucyjne wierzycielowi.
 
Syphar napisał:
wytoczył powództwo przeciwegzekucyjne wierzycielowi.
Tak też pewnie zrobię, skargę na działania komornika również. Zaraz jadę do banku zapytać też o te pismo od komornika - dowiedzieć się skąd, od kogo, na jakiej postawie itd.

Mam jeszcze pytania do Was w kwestii postępowania banku:
1. Bank nie musi mnie powiadomić, że wpłynęła dyspozycja (czy jak to tam się nazywa) od komornika o przekazaniu środków na jego konto?
2. Bank wiedział o mojej upadłości - przez cały proces upadłościowy syndyk zarządzał kontem a po uprawomocnieniu oddłużenia przesłał pismo do banku, że konto jest wolne i mogę nim już swobodnie zarządzać. Bank dostając pismo o jakiejś wierzytelności pochodzącej sprzed oddłużenia nie powinien komukolwiek powiedzieć (choćby komornikowi), żeby się ze mną skontaktował czy coś?
3. I najważniejsze - jeśli posiadałem po wypłacie z 10.09 (następna będzie 10.10) kwotę 4200zł a bank przelał komornikowi prawie 4000zł. W efekcie zostawiając mi w okolicach 400 zł do 10. przyszłego miesiąca to jest to OK, można tak? Nie znam się, ale wydawało mi się, że coś trzeba jednak zostawić na przeżycie. Nie wspominając, że nawet na opłatę alimentów mi nie zostawili (płacę 700 zł). Jeśli źle mi się wydaje i bank mógł tak zrobić to ja tracę wiarę w ten kraj.

A, jeśli kogoś to interesuje to bank to BZWbk (obecnie Santander)

Tak na marginesie jeszcze, bo muszę to z siebie wyrzucić - wiecie jakie to uczucie kiedy w pracy zachciało ci się snikersa, a wiesz że nie możesz go kupić, bo nie masz nawet tyle. Na je**nego ku**a batona nie masz. A do tego masz jeszcze świadomość że osoby które zawiniły pozostaną bezkarne i gdyby się ze mną spotkały to równie dobrze mogłyby mi śmiać się prosto w twarz
 
guest_user napisał:
A na czym polegało w tym wypadku uchybienie komornika?
A nie powinien mnie przypadkiem wcześniej poinformować? Listownie, telefonicznie, nie wiem pocztówkę z pozdrowieniami przekazać? Z resztą, ja się nie znam, złożę skargę, napiszę dlaczego i niech tam organ wyższy sam oceni. Zawsze jest szansa, że po otrzymaniu listu pocztowego (bo oczywiście w XXI mail ze skanem wyroku to jakiś szatański wynalazek) komornik będzie zwlekał z przekazaniem środków, no a to już chyba się kwalifikuje na upomnienie (które oczywiście będzie miał w dupie, ale chodzi o zasady).
 
miastonoca napisał:
A nie powinien mnie przypadkiem wcześniej poinformować? Listownie, telefonicznie, nie wiem pocztówkę z pozdrowieniami przekazać?

Dlaczego twierdzisz że Cię nie powiadomił? Fakt nieodebrania listu nie świadczy o niedopełnieniu przez komornika obowiązku informacyjnego. Komornik dokonuje doręczeń wg. zasad określonych w Kodeksie Postępowania Cywilnego (art. 132 i dalsze w zw. z art. 13 par. 2 k.p.c.) i ze wszelkimi tego skutkami.

miastonoca napisał:
Z resztą, ja się nie znam, złożę skargę, napiszę dlaczego i niech tam organ wyższy sam oceni.

Wysyłanie skargi bez posiadania żadnych argumentów tylko dla samego wysłania to nic innego jak pieniactwo. Właśnie m.in przez takie działania inni ludzie muszą czekać na rozpatrzenie swoich spraw latami... Po drugie szkoda 100 zł (imo)
 
Ostatnia edycja:
Niech skarży.
Akta do sądu i kasa w depozyt.
 
Po pierwsze egzemplarz zawiadomienia o zajęciu rachunku dla banku idzie elektronicznie i trwa to 10 sekund, egzemplarz dla dłużnika wraz z zawiadomieniem o wszczęciu egzekucji idzie pocztą parę dni więc zawsze o zajęciu rachunku dowiadujesz w chwili gdy bank zaczyna działać a nie w chwili odebranie dokumentów tak to działa niestety albo stety zależy z czyjej perspektywy patrzeć.
Po drugie bank mógł doskonale wiedzieć o twojej upadłości ale to nie zwalnia go z wykonania zajęcia komorniczego. Już pomijam kwestię, że pracownik banku musiałby dokładnie przeanalizować treść zajęcia, odczytać datę wystawienia tytułu wykonawczego, porównać z datą twojej upadłości, dojść do wniosku, że ta należność musiała być objęta upadłością itd. czyli zrobić znacznie więcej niż jest to od niego wymagane a i tak wtedy mógłby co najwyżej poinformować komornika o tych faktach ale nie odmówić realizacji zajęcia.
Po trzecie komornik nie jest duchem świętym i nie ma pojęcia, że kiedyś upadłeś, komornik ma przymusowo wykonać obowiązek określony w tytule wykonawczym na wniosek wierzyciela i działa tu "w zaufaniu" do wierzyciela, który składając ten wniosek oświadcza, że zobowiązanie nadal istnieje, jest wymagalne, nie zostało umorzone, spełnione itp. więc zachował się całkowicie prawidłowo i składając skargę tylko zmarnujesz czas pracy sądu i wyrzucisz w błoto swoje 100 zł. Już nie mówiąc o tym, że możesz sobie zaszkodzić, bo komornik przekaże akta do sądu celem rozpoznania skargi i na ten czas "zamrozi" sprawę i nie będzie podejmował żadnych czynności w tym i twojej kasy Co nie odda. Ale rób co uważasz. Mogło Cię zirytować zachowanie komornika, ale pamiętaj, że co drugi dzwoniący dłużnik przedstawia się jako ta dziewica niesłusznie skrzywdzona i zalewająca się łzami co niestety wykształca raczej cyniczne podejście.
Po czwarte jedynym winnym sytuacji jest wierzyciel i do niego kieruj pretensje. Jak wskazał Sylphar najlepiej chyba byłoby niezwłocznie wytoczyć powództwo przeciwegzekucyjne.

Wysłane z mojego BLA-L29 przy użyciu Tapatalka
 
A także wyliczyć szkodę, jeśli taka powstała i pozwać o odszkodowanie. Tylko jak zwykle pokrzywdzony wini wszystkich, tylko nie faktycznie winnego.

Powiedzieli mi jeszcze tylko, że to na zlecenie Mediusa - a jak do nich zadzwoniłem to oni w sumie nie kojarzą takiego zlecenia (opisałem wyżej).
I uwierzyłeś im na słowo? Dobre. Słowo przeciw dokumentom urzędowym, a Ty nie dośc, że wierzysz, to nie tam kierujesz pretensje gdzie trzeba.

I najważniejsze - jeśli posiadałem po wypłacie z 10.09 (następna będzie 10.10) kwotę 4200zł a bank przelał komornikowi prawie 4000zł.
Widocznie tyle Ci zostało kwoty wolnej w tym miesiącu. Kwota wolna obowiązuje, jeśli bank się z niej nie wywiązał, to i bank, częściowo, winien.
 
Miałem taki przypadek, wystarczyło przesłać komornikowi odpis postanowienia i umorzył obciążając wierzyciela kosztami egzekucji. Wnosiliśmy o koszty zastępstwa w egzekucji na podstawie III CZP 4/17, ale tu komornik wyniośle milczał, a strona nie chciała skarżyć bezczynności.

Ty poniosłeś stratę, więc zaświadczenie od komornika o wysokości dokonanych potrąceń i możesz to nawet nakazówką jako wierzytelność z dokumentów urzędowych (postanowienie SR + zaświadczenie komornika) puścić

Sprawa jest oczywista i banalna, a składając skargę na czynności komornicze sam sobie zablokujesz pensję na 3 miesiące minimum.
 
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za merytoryczne, choć czasem uszczypliwe komentarze.

Bank - wczoraj wybrałem się do oddziału zapytać co i jak i przede wszystkim dlaczego zostawili mi tylko 400zł. Wyszło dość zabawnie bo najpierw babka próbowała mi wmówić, że przecież saldo na 08.09 było 4200, a 10.09 przelali komornikowi 3800 i jak się odejmie to wyjdzie minimalna krajowa. Poprosiłem o kartkę i długopis i wykonałem jej działanie odejmowania takie jak uczy się w podstawóce w 1-3 - okazało się, że 4200-3800 NIE rowna sie 1560, szok i niedowierzanie. Skończyło się na tym, że kobita naprawdę nie wiedziała dlaczego tak się stało, więc wykonała tel do centrali i jest tak jak mówi @Syphar - od 01.09 każdy mój przelew/wydatek był zliczany do kwoty wolnej i do 10.09 wydałem ok 1100 zł więc bank zostawił mi tyle ile brakowało do kwoty wolnej i tyle. I po raz kolejny okazało się, że gdyby nie ten jeba*ny list zaadresowany do miejsca w którym nie mieszkam od 5 lat to dałoby się jeśli nie zatrzymać to chociaż zminimalizować skutki tej pomyłki

W kwestii komornika - nie zamierzam składać żadnych skarg czy zażaleń, bo rzeczywiście on tylko wykonał swoje obowiązki. Szkoda tylko, że powiedział mi o tym syndyk (wspaniały człowiek, serio), który zajmował się moją upadłością. Bo komornik rozmawiając ze mną nawet po otrzymaniu kopii upadłości nie był zainteresowany czy ta wierzytelność została objęta oddłużeniem czy nie i w ogóle po co ja do niego dzwonie. Cóż wystarczyłoby odrobinę zwykłej ludzkiej życzliwości i już od przedwczoraj wiedziałbym po czyjej stronie leży wina.

W kwestii wierzyciela - on przede wszystkim zawinił i pretensje powinienem mieć do niego. Cieszę się, że mam maila wysłanego do nich z informacją o upadłości (z początku tego roku).

Teraz bardzo Was proszę o podpowiedź co zrobić - @Hatchetharry mówi o poinformowaniu komornika i sprawa powinna być oczywista, tyle że komornik powiedział mi że do niego to się ma zgłosić ten wierzyciel a nie ja i go poinformować, że niekoniecznie jednak mogli ściągać ten dług. No i ok, zadzwonię do nich (5 raz) i jednocześnie wyślę maila z prośbą o cofnięcie egzekucji (czy jak to tam się nazywa) i załączoną historią korespondencji oraz oczywiście listownie poleconym. Tylko pytanie do Was - mam jakiekolwiek środki nacisku na nich w przypadku ociągania się? Czy tutaj jak z komornikiem - będzie skarga to specjalnie będą zwlekać z poinformowaniem komornika.

Czas na zdjęcie blokady mam w sumie do przyszłej wypłaty, bo zajęcie jest na tyle duże, że na pewno obejmie też znaczną część przyszłej wypłaty.

Jeszcze tak przy okazji - jest mi ktoś w stanie wytłumaczyć jak sąd może zatwierdzić egzekucję nieistniejącego długu? Taśmowo to leci jakoś, w sensie kupię sobie przedawniony/umorzony dług na giełdzie, powysyłam wezwania do zapłaty do akademika w którym dłużnik 15 lat temu mieszkał w trakcie studiów temu, podam ten adres we wniosku o ściągnięcie, sąd to klepnie, komornik wyśle na akademik będzie 3x nieodebrane (bo niby jak miałoby być) czyli wiadomo. No i sobie liczę na szczęście, że będzie jakaś kwota na koncie dłużnika i jeśli zdążę to sobie pobaluję za nie swoje, rzucę robotę nie będę miał majątku i tylko sobie będę zakładał kolejne spółki zoo na kolejnych nieściągalnych meneli. Ew w ostateczności nic nie otrzymam, komornik obciąży mnie kosztami, ale chociaż będę miał satysfakcję, że uprzykrzyłem komuś życie. Taki scenariusz jak u mnie to jakiś ewenement czy jest to częsta praktyka?
 
miastonoca napisał:
Jeszcze tak przy okazji - jest mi ktoś w stanie wytłumaczyć jak sąd może zatwierdzić egzekucję nieistniejącego długu?

Nie ma takiej instytucji jak "zatwierdzanie egzekucji długu".

Wydaje mi sie, że Twoje wątpliwości biorą się z tego, że przyjmujesz pewne rzeczy "na chłopski rozum" a czasami lepiej przyznać że czegoś się nie rozumie, niż twierdzić że ktoś robi źle, zupełnie nie rozumiejąc jak wygląda cała procedura.
 
Ostatnia edycja:
guest_user napisał:
Wydaje mi sie, że Twoje wątpliwości biorą się z tego, że przyjmujesz pewne rzeczy "na chłopski rozum"

Ależ ja nigdzie nie stwierdziłem, że mam pojęcie o prawie, to nie jest dziedzina w której się specjalizuję i staram się po prostu zrozumieć co się stało i dlaczego. Innymi słowy mój przypadek (upadłość, ale i wszystkie inne przedawnienia, pomylone osoby - zbieżność imion i nazwisk) to bardziej ewenement czy może jednak dość często występujące zjawisko. Mam nadzieję, że mimo mojego "chłopskiego podejścia" uda Ci się odczytać to w sposób zrozumiały dla kogoś znającego meandry prawa.

O tu jest jak wygląda proces

Najbardziej mnie intryguje w jaki sposób musiał u mnie przebiegać ten cały jak to określili proces badania mojej sprawy, że jednak im finalnie wyszło, że w moim przypadku wydadzą tytuł wykonawczy. No, ale to tylko tak na marginesie, zwykła ludzka ciekawość nic to u mnie nie zmienia, a daje jedynie pewien wycinek obrazu kompetencji i rzetelności tych sędziów.

Czy mógłbyś się odnieść do w sumie najważniejszego? Masz wiedzę, jesteś kompetentny, będę wdzięczny za jakiekolwiek wskazówki. Chodzi mi przede wszystkim o
Teraz bardzo Was proszę o podpowiedź co zrobić - @Hatchetharry mówi o poinformowaniu komornika i sprawa powinna być oczywista, tyle że komornik powiedział mi że do niego to się ma zgłosić ten wierzyciel a nie ja i go poinformować, że niekoniecznie jednak mogli ściągać ten dług. No i ok, zadzwonię do nich (5 raz) i jednocześnie wyślę maila z prośbą o cofnięcie egzekucji (czy jak to tam się nazywa) i załączoną historią korespondencji oraz oczywiście listownie poleconym. Tylko pytanie do Was - mam jakiekolwiek środki nacisku na nich w przypadku ociągania się? Czy tutaj jak z komornikiem - będzie skarga to specjalnie będą zwlekać z poinformowaniem komornika.
 
Jeżeli komornik wszczął postępowanie egzekucyjne (niealimentacyjne) na podstawie tytułu wykonawczego wydanego przed ogłoszeniem Twojej upadłości, to po przedłożeniu mu postanowienia sądu - przez kogokolwiek - powinien umorzyć postępowanie egzekucyjne z urzędu na podstawie art. 824 § 1 pkt. 2 k.p.c. w zw. z art. 146 ust. 3 pr. upadł.

Środkiem ochrony jest:

01) Skarga na bezczynność komornika
02) Skarga na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki
 
Ostatnia edycja:
Jeszcze zależy jakie postanowienie by przedłożył.
 
[UWAGA BREAKING NEWS] xD Zadzwonił wierzyciel i powiedział, że jeśli komornik tak bardzo chce to wyślą mu informację, że pomylili się i nie można wyegzekwować tej wierzytelności z powodów wiadomych. Aczkolwiek przedstawiciel wierzyciela poinformował, że według ich działu prawnego komornik sam powinien to umorzyć po otrzymaniu postanowienia sądu - czyli mają dokładnie takie samo zdanie jak większość użytkowników forum.

Oczywiście za wcześnie by świętować, ale jestem nastawiony umiarkowanie pozytywnie i mam nadzieję, że dzisiejsza noc będzie pierwszą nocą licząc od poniedziałku kiedy będę w stanie zasnąć.

Czy macie jakieś uwagi albo sugestie co do moich ew. dalszych działań, czy na razie po prostu czekać i ufać, że wierzyciel nie robi mnie w ch*ja bo i w sumie jaki miałby w tym interes zważywszy na okoliczności.

Jednocześnie bardzo wszystkim Wam dziękuję za dotychczasowe zaangażowanie
 
I po raz kolejny okazało się, że gdyby nie ten jeba*ny list zaadresowany do miejsca w którym nie mieszkam od 5 lat to dałoby się jeśli nie zatrzymać to chociaż zminimalizować skutki tej pomyłki
A przestrzegasz obowiązku meldunkowego? Bo większośc osób pokrzywdzonych w podobny do Ciebie sposób - nie przestrzega - i stąd wynika cała sytuacja. Na ich własne życzenie.

W kwestii wierzyciela - on przede wszystkim zawinił i pretensje powinienem mieć do niego. Cieszę się, że mam maila wysłanego do nich z informacją o upadłości (z początku tego roku).
Powództwo przeciwegzekucyjne, od razu, bez uprzedzenia - bo dług musiałeś przedstawić w postępowaniu upadłościowym, weź profesjonalnego pełnomocnika, jego wynagrodzenie i tak ostatecznie zapłaci wierzyciel.

Teraz bardzo Was proszę o podpowiedź co zrobić - @Hatchetharry mówi o poinformowaniu komornika i sprawa powinna być oczywista, tyle że komornik powiedział mi że do niego to się ma zgłosić ten wierzyciel a nie ja i go poinformować, że niekoniecznie jednak mogli ściągać ten dług.
Bzdura. Komornik ma umorzyć sam, natomiast musi otrzymać postanowienie sądu kończące postępowanie upadłościowe. A tego mu nie wysłałeś.

Taśmowo to leci jakoś, w sensie kupię sobie przedawniony/umorzony dług na giełdzie, powysyłam wezwania do zapłaty do akademika w którym dłużnik 15 lat temu mieszkał w trakcie studiów temu, podam ten adres we wniosku o ściągnięcie, sąd to klepnie, komornik wyśle na akademik będzie 3x nieodebrane (bo niby jak miałoby być) czyli wiadomo.
Trochę to inaczej wygląda, ale mniej-więcej tak. Sądy wydają nakazy zapłaty na podstawie samego oświadczenia wierzyciela, bez żadnych dowodów. Natomiast przestrzegam przed odpowiedzialnością z art. 286kk. Plus adres akademika nie przejdzie - musisz podać zgodny z bazą PESEL. Jak ktoś nie pilnuje zameldowania to jego problem. Tutaj sytuacja jest inna - ten dług był, tylko został umorzony w postępowaniu upadłościowym.

No i sobie liczę na szczęście, że będzie jakaś kwota na koncie dłużnika i jeśli zdążę to sobie pobaluję za nie swoje
Jakie nie swoje? Jeśli kupisz dług i komornik go dla Ciebie wyegzekwuje, to jak najbardziej, Twoje.

No, ale to tylko tak na marginesie, zwykła ludzka ciekawość nic to u mnie nie zmienia, a daje jedynie pewien wycinek obrazu kompetencji i rzetelności tych sędziów.
Sąd nie bada takich okoliczności. Nie jest do tego zobowiązany - zresztą jak sobie to wyobrażasz? Jeden z sądów jest tak obłożony sprawami, że na rozpatrzenie jednej wychodzi jakieś 5 minut. Przez taki czas nie da się nawet przeczytać ze zrozumieniem pozwu, o ile zawiera coś więcej niż żądanie zapłaty.

Czy macie jakieś uwagi albo sugestie co do moich ew. dalszych działań, czy na razie po prostu czekać i ufać, że wierzyciel nie robi mnie w ch*ja bo i w sumie jaki miałby w tym interes zważywszy na okoliczności.
Możesz im ufać. Ja nie powierzyłbym im 5 złotych. Za dużo bajek przez takich wierzycieli pisanych przeczytałem w życiu. Co gorsza, były to bajki wypisywane w pozwach. Ostatnio miałem do czynienia ze sprawą, w której powód, oczywiście fundusz sekukuryku, pozwał człowieka o spłatę jakiegoś kredytu, tylko, że... Nie istniała żadna umowa tego kredytu. Ot, chyba z powietrza się wziął. No ale on przestrzegał obowiązku meldunkowego, więc sprawa zakończyła się na sprzeciwie. Gdyby nie przestrzegał - dowiedziałby się od komornika.
 
Ostatnia edycja:
A przestrzegasz obowiązku meldunkowego?
Od 25 lat jestem zameldowany w tym samym miejscu i nie zdarzyło się nigdy żebym czegoś zaadresowanego tam nie odebrał - nawet mieszkając w wynajmowanym mieszkaniu we wszystkich formularzach podawalem adres zameldowania - zgodny z prawda, no a do korespondencji rzeczywiście w kilku miejscach podałem ten w ktorym aktualnie mieszkalem.

Powództwo przeciwegzekucyjne od razu, bez uprzedzenia
Bardzo pomocna uwaga, tak zrobię. (Mam tylko lekka paranoję że jeśli któryś z zainteresowanych moją sprawą po przeczytaniu od razu skojarzy fakty i tak naprawdę nici z zaskoczenia). Na moim miejscu usunąłbyś temat?

natomiast musi otrzymać postanowienie sądu kończące postępowanie upadłościowe
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Przesłałem coś takiego, jeśli to nie jest właściwe to ja naprawde nie rozumiem co sad mialby zrobic zeby mozna bezspornie uznac ze temat jest oczywisty

Możesz im ufać. Ja nie powierzyłbym im 5 złotych
Say no more ;)

Dziękuję za poświęcony czas i zaangażowanie, klarowne i konkretne odpowiedzi. Szanuję i podziwiam, dzięki. Będę updateował na bieżąco
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra