Upadłość, bez planu spłaty, umorzenie... po pół roku komornik zabiera kasę z konta

  • Autor wątku Autor wątku miastonoca
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Na moim miejscu usunąłbyś temat?
Nie. Zresztą i tak nie możesz tego zrobić. A koszty sądowe i tak poniosą, plus egzekucyjne, plus zwrot dla Ciebie, z odsetkami, wszystkich pieniędzy (licz odsetki, oni by Tobie złotówki nie odpuścili). Nawet jak wycofają egzekucję po złożeniu powództwa.

Przesłałem coś takiego, jeśli to nie jest właściwe to ja naprawde nie rozumiem co sad mialby zrobic zeby mozna bezspornie uznac ze temat jest oczywisty
Fajny wypis, ale brakuje spisu długów, które w tym postępowaniu sąd umorzył. Przynajmniej jak dla mnie, choć mogę się mylić.
 
Fajny wypis, ale brakuje spisu długów, które w tym postępowaniu sąd umorzył. Przynajmniej jak dla mnie, choć mogę się mylić.
Jeśli dobrze pamiętam to w momencie kiedy doszło do pierwszej rozprawy w sprawie ew. ogłoszenia upadłości to załączyłem do wniosku wyciąg z BIG czy czegoś takiego. Kwota była może nie jakaś ogromna, ale za to od wielu wierzycieli. Na tej pierwszej rozprawie sędzia po rozpoznaniu wniosku dopytywała mnie o różne rzeczy dotyczące skąd te długi, czy spłacałem, itp. Potem wyprosiła z sali i po 5 minutach protokolantka mnie zawołała i sędzia ogłosiła, że postanawia ogłosić upadłość, ustanowić syndyka do zarządzania masą upadłościową. Podkreśliła, że wszystkie dotychczasowe zobowiązania niezależnie czy je wymieniłem we wniosku czy nie - zostają chwilowo "zawieszone" - nawet jeśli chciałbym któremuś z wierzycieli oddać złotówkę to absolutnie mi nie wolno. Powiedziała, że jeśli będą dzwonić/nękać - informować o upadłości i podać namiary na syndyka - mnie miało nie obchodzić czy uwierzą czy spróbują to egzekwować - sędzia powiedziała mi wprost, że w mojej sytuacji najważniejsze to próbować wyjść na prostą, nie poddać się w walce o swoje życie, wzruszyłem się szczególnie jak powiedziała mi że właśnie dostałem nowe życie i zaczynam je z czystą kartą, warto byłoby takiej szansy nie zaprzepaścić.
Potem było spotkanie z wyznaczonym syndykiem i on wytłumaczył mi że działa w imieniu wierzycieli i jego rolą jest spieniężenie wszystkiego co posiadam i zasilając masę upadłościową. Ponieważ wg. jego wstępnych szacunków majątku nie mam, a aktualnie przebywam na świadczeniu rechabilitacyjnym to niestety ale wierzyciele mogą poczuć się nie za bardzo zaspokojeni xD No trudno.
Całe postępowanie z ustalaniem ostatecznej kwoty długów trwało sporo czasu, w międzyczasie pojawił się jakiś nawet jakiś komornik z tytułem wysłanym do firmy w której pracowałem (wtedy już wróciłem do pracy ze świadczenia i zarabiając jakieś 2000zł netto do masy lądowało co miesiąc po ok 250 zł), zajęcie komornicze razem z tytułem zniknęło szybciej niż się pojawiło, a ja po raz pierwszy namacalnie poczułem, że Polskie prawo mnie chroni (chociaż wg syndyka w ogóle nie miało prawa do wydania tytułu dojść, wspomniał coś o sądzie chyba w Lublinie, że można złożyć elektronicznie wniosek o wydanie tytułu i niezależnie czy zobowiązanie było czy nie to szansa powodzenia takiego wniosku jest bardzo duża do tego bardzo szybko jest decyzja). Ja sobie nie zaprzątałem głowy ew. nakazami bo skoro sędzia mówiła, że nie można mi nic zabrać, a nawet jeśli jakoś przypadkiem się to uda to na 100% zostanie zwrócone. Sytuacja z tytułami wykonawczymi powtórzyła się jeszcze chyba ze dwa razy - w tym raz rzeczywiście pieniądze zniknęły z konta, z konta którym w 100% zarządzał syndyk, bank tłumaczył że sorry pomyłka, po tygodniu pieniądze wróciły w takiej samej wysokości na konto. Naprawdę czułem się chroniony.
Najważniejsze informacje i gwarancje jakie usłyszałem od sędzi i syndyka to:
1. Ogłoszenie o upadłości ukazało się w monitorze wraz z informacją że ze wszelkimi roszczeniami należy zgłaszać się do syndyka. Takie ogłaszanie odbyło się chyba ze trzy razy, bo zawsze jakiś zagubiony wierzyciel się odnajdywał. Jeśli miałem dług, o którym nie pamiętałem i wierzyciel nie był poinformowany - nie moje zmartwienie - jeśli nie zostało zgłoszone i masa upadłościowa zatwierdzona ostatecznie - wierzyciel nic nie może Były chyba ze dwa telfony po ogłoszeniu ostatecznej listy w monitorze, ale zgonie z zaleceniem informowałem, że bardzo żałuję ale nicz możecie mi zrobicz, arogancja może nie była właściwa ale wcześniej przed upadłością wierzyciele potrafili obdzwaniać sąsiadów, rodzinę, więc nie miałem nawet odrobiny wyrzutów sumienia w związku z trolowaniem ich.
2. Sędzia i syndyk zapewnili mnie, że nawet jeśli już po ogłoszeniu ostatecznego wyroku i niezależnie czy będę miał zasądzony plan spłaty czy nastąpi umorzenie to nie ma znaczenia - żaden wierzyciel nie ma podstaw prawnych do egzekwowania.
3. Jeśli zaciągnę kredyt lub zobowiązanie w trakcie trwania postępowania up. lub po to będe musiał płacić Tego pilnowałem jak oka w głowie - żadnych rat czy nie wiem zakupów kredyt nie robiłem. W każdym razie niezależnie od tego co by twierdził wierzyciel to jeśli dług powstał przed 2016 to nie można go egzekwować. Informowano mnie, że ktoś może sprzedać moją wierzytelność (z przed 2016 - czyli umorzoną) po wyroku i oddłużeniu, albo w trakcie trwania postępowania (obecna sytuacja). Zdarza się, że wierzyciel który nabył wierzytelność przedawnioną upiera się, że on ją kupił w 2018 więc to jakby ona powstała na nowo. Sędzia i syndyk zapewnili, że oczywiście jest to bzdura. Tzn. poza sądem w Lublinie ofc.

Sam doszedłem do prawdopodobnej przyczyny nieufności/niechęci komornika, wierzytelność została zakupiona w okresie w którym ja przynajmniej w teorii mógłbym zacząć się na nowo zadłużać i nowy wierzyciel nadał sobie sygnaturę zakupionego długo XXX/2018, dopiero czytając jaki to dług i skąd można zauważyć, że w 2018 r. nastąpiła cesja pomiędzy A i B i w jej wyniku B przejął zobowiązanie umorzone i objęte upadłością (pochodziło z 2014 r.).

Co do samego oddłużenia i podziału masy upadłościowej - wierzyciele którzy się zgłosili do otrzymania części z masy zostali podzieleni % wg. wysokości ich roszczenia, a ponieważ do podziału było jakieś 6.500zł a wierzycieli ogrom to każdy dostał należny proporcjonalnie kawałek tego tortu, w liczbach bezwzględnych było to od ok 50 do nawet 400 zł. XDDDD

Sędzia uznał, że w mojej konkretnej sytuacji najlepszym posunięciem będzie całkowite oddłuzenie i przywrócenie mnie do społeczeństwa. W wyniku bardzo intensywnej pracy moje życie zmieniło się diametralnie od czasu złożenia wniosku i było na to namacalne dowody, a nie że ja tak sobie stwierdziłem sędzia uwierzył i tyle. Wygrałem nowe życie.
 
Sam doszedłem do prawdopodobnej przyczyny nieufności/niechęci komornika, wierzytelność została zakupiona w okresie w którym ja przynajmniej w teorii mógłbym zacząć się na nowo zadłużać i nowy wierzyciel nadał sobie sygnaturę zakupionego długo XXX/2018, dopiero czytając jaki to dług i skąd można zauważyć, że w 2018 r. nastąpiła cesja pomiędzy A i B i w jej wyniku B przejął zobowiązanie umorzone i objęte upadłością (pochodziło z 2014 r.).
To akurat komornika nie obchodzi i obchodzić nie może. W tym 2018 jakiś sąd nadał klauzulę wykonalności na ten nakaz z 2014 - to ten sąd popełnił błąd, a nie komornik. I w ten błąd ktoś sąd wprowadził - wierzyciel, ten, któremu chciałeś udać, a któremu ja nie powierzyłbym 5 złotych. I nie dziwię się, że nie chce umorzyć na podstawie takiego pisma, skoro wyszło szydło z worka. To faktycznie powództwo przeciwegzekucyjne. I suchej nitki na "wierzycielu" nie zostawić. Dobrze wiedzieli co robią i na jakich podstawach, specjalnie podali taki a nie inny adres, żeby wyegzekwować dług, który już w chwili składania wniosku o klauzulę nie istniał.

Dodatkowo rozważ zgłoszenie do prokuratury. Historia zaczyna pasować do przestępstwa oszustwa - jeśli rzeczywiście zobaczysz klauzulę z 2018 w dokumentach.
 
Ostatnia edycja:
Miastonoca ,widzę ,ze doskonale wszystko pamiętasz .Czy możesz napisac ile wyniosly koszty obsługi tej upadlosci ? Tzn .ile poszlo dla syndyka ,sądu i.t.p ?
 
ie dziwię się, że nie chce umorzyć na podstawie takiego pisma, skoro wyszło szydło z worka. To faktycznie powództwo przeciwegzekucyjne. I suchej nitki na "wierzycielu" nie zostawić.

Tak w sumie dla Twojej informacji - spotkam się jutro lub pojutrze z prawnikiem w sprawie ww. kwestii, aktualnie czytam o powództwie przeciwegzekucyjnym i wiem na razie tyle, że u mnie właściwym będzie Powództwo Opozycyjne, przeczytałem kilka wzorów i nawet się nie będę podejmował samodzielnego wypełnienia - tym zajmie się prawnik.
Przeczytałem też pobieżnie kilka wyroków w podobnych sprawach (różniących się powodem nieważności/nieistnienia/umorzenia wierzytelności) i w sumie wszystkie były korzystne dla powoda, a ja nie dość że u mnie jest nieważność bezdyskusyjna to więcej nie potrzeba, ale nie omieszkam zarzucić im jeszcze kilka oczywistych zaniedbań, a być może wręcz świadomych manipulacji/usiłowania oszustwa, także oby było dotkliwie. Liczę że będzie jak zrzucona na starcie bomba atomowa i powoduje 100% likwidację przeciwnika, po czym następuje nalot dywanowy najróżniejszymi bombami konkretnego przeznaczenia XDD Wykorzystanie maksymalnie dotkliwych środków wobec tego podgatunku to nie tylko przyjemność ale i obowiązek XD

Pojawił się natomiast problem, który w zasadzie uniemożliwia złożenie powództwa - HEJ przecież ja dalej nie mam tego zawiadomienia (czy jak to się fachowo nazywa) z przyczyną/uzasadnieniem wystawienia tytułu wykonawczego. Co samo w sobie jest kolejnym argumentem do pozwu. Ale żeby jednak te Powództwo Opozycyjne złożyć muszę mieć sygnatury akt tych wierzytelności pierwotnych i tych nowych będących tak naprawdę starymi.

Zadziałałem impulsywnie i zamiast zapytać Ciebie to od razu napisałem do komornika maila z uprzejmą prośbą, że chciałbym się zapoznać, bo do tej pory tego de facto nie zobaczyłem i jak będą tak uprzejmi i mają możliwość to niech wyślą to na maila. Wspomniałem też, że poproszę ich a nie wierzyciela, bo nie jestem przekonany co do tego czy mi wyśle w dającym się przewidzieć czasie. Napisałem też o wysłaniu przez wierzyciela tego na adres z dupy zamiast na stały meldunek który się od 25 nie zmienił.

Skołowany tylko jestem bo po wysłaniu maila przeczytałem, że wierzyciel wybiera sobie komornika XDD i lekki nie pokój mnie ogarną czy przypadkiem nie strzeliłem sobie w kolano bo np. wierzyciel hmmm świetnie się z komornikiem dogaduja i w ogole to współpracują niemal bez słów tak świetnie się rozumieją. No ale może sobie gdzieś to w głowie bez sensu rozdmuchałem. W każdym razie czy masz jakiś pomysł na otrzymanie tego bez kombinacji? Myślałem że może bank by mi druknał jeśli udam się osobiście?
 
Jak jesteś umówiony z prawnikiem (rozumiem, że chodzi o radcę lub adwokata nie jakiegoś "doradcę" :rolleyes:) to zachowaj spokój i już nigdzie nie dzwoń, nie mailuj. On sobie te sygnatury poodnajduje.
 
chodzi o radcę lub adwokata nie jakiegoś "doradcę"
Tak, oczywiście. Pójdę do niego z w sumie już z rozpisanym draftem wszystkich czynności, które będę chciał podjąć. Tu uczciwie muszę przyznać, że cały plan powstał dzięki użytkownikowi @Syphar bez, którego podejrzewam że dalej byłbym na etapie "Halo, Komornik? Gdzie piniendzy som co to mnie ich bezprawnie pozbawiono? Oddawaj mnie je" XD
Masz chyba rację co do tego, żebym ja lepiej na własną rękę na razie nic nie działał, bo z braku wiedzy jeszcze sam sobie zaszkodzę. Echh szkoda, że nie jestem takim @Syphar, bo wtedy to bym ich perfekcyjnie taktycznie rozegrał hehe.

,ze doskonale wszystko pamiętasz .Czy możesz napisac ile wyniosly koszty obsługi tej upadlosci ? Tzn .ile poszlo dla syndyka ,sądu i.t.p ?
Nie przesadzajmy, kwoty dokładnej to Ci na pewno nie podam, ale powiedzmy z marginesem błędu+- 10-15%, ale musisz mi się przypomnieć później, bo aktualnie nie jestem w stanie się tym zająć. Pamiętaj, że jeśli zarabiasz to przez okres po ogłoszeniu upadłości (pierwsza rozprawa gdzie dostajesz syndyka) do momentu zatwierdzenia wartości masy upadłościowej wszystko ponad minimalną krajową trafia do masy upadłościowej (pomniejszone o wynagrodzenie syndyka które ustala sąd).
Ale jeśli się zastanawiasz to IMO warto. Najcieplej wspominam momenty kiedy dzwonili windykatorzy-podludzie a ze było już po ogłoszeniu upadłości, to ja udawałem że jestem bardzo przestraszony jego podniesionym głosem i jak padał termin("nakaz") zapłaty oczekiwał mojego przytaknięcia, no to wtedy ja wypalałem: ojeju przepraszam najmocniej, ale zapomniałem wspomnieć, że wie pan ja ogłosiłem upadłość, a to sprawia, że nic nie mozecie ode mnie wyegzekwować, dziękuję za rozmowę cieszę się że mogłem panu pomóc. Do widzenia. (to oczywiście w skrócie, to co się wyprawia w trakcie takich rozmów to temat na osobny wątek)
 
[UPDATE] Dostałem od komornika pisma, które otrzymałbym gdyby te cioty z Mediusa wskazali właściwy adres. Pierwsze zawiadomienia były w maju o nakaz zapłaty, potem wiadomo, toczyło się standardowym trybem. Że po którymś niedoręczeniu nikt nie wpadł na to, żeby wysłać na adres zameldowania? Ależ mam o to ból dupy, bo dało się to zatrzymać dużo dużo wcześniej.

Jestem już po pierwszym kontakcie z prawnikiem i przesłałem mu wszystko co do tej pory zgromadziłem. Będę Was informował jeśli coś się wydarzy. Bardzo mi pomogliście, a szczególnie @Syphar dzięki któremu byłem w stanie jakoś to wszystko zrozumieć i poukładać w głowie.
 
A z czego wynika, że dochodzi do umorzenia wszystkich wierzytelności w wyniku ogłoszenia upadłości osoby fizycznej?

Moim zdaniem, jak i zdaniem doktryny, dochodzi do umorzenia wierzytelności WSKAZANYCH w spisie wierzycieli.

Nie mówiąc już o tym, że brak podania jakiejś wierzytelności jest przesłanką negatywną do ogłoszenia upadłości, ze względu na uzupełnienie wniosku w sposób niepełny (art. 494 ze znaczkiem 4 ust. 4)
 
@Reynevan właśnie dlatego zwróciłem uwagę, czy jest wykaz do tegoż postanowienia.

Moim zdaniem, jak i zdaniem doktryny, dochodzi do umorzenia wierzytelności WSKAZANYCH w spisie wierzycieli.
Akurat tą wskazał z tego co pisał, natomiast nie do końca dziwię się komornikowi, że nie umorzył postępowania.
 
Tzn. ja oczywiście nie wiem jak to wygląda od strony prawnej, ale ja podałem wszystkie długi o których wiedziałem. A jeśli nie wiedziałem to syndyk ich chyba poznajdywał, chociaż niektóre firmy w między czasie potrafiły sprzedać je po kilka razy. Syndyk wysyłał informacje jeśli dobrze pamiętam to m.in. na Maltę, Cypr, Wyspę Jersey. W wyroku o upadłości (pierwsza rozprawa) sędzia wezwał wierzycieli upadłego do wniesienia swoich roszczeń w terminie jednego miesiąca od ukazania się tej informacji w Monitorze.
Druga sprawa, że jeśli bym zataił wierzytelność to sąd anulowałby upadłość. Ok półtora roku było na to od momentu ukazania się informacji o upadłości do zakończenia. Tyle to trwało bo rzeczywiście chyba jeden lub dwóch się znalazło o których nie wiedziałem a i syndyk nie dotarł (obaj z wierzytelnością ok. 1000zł).
Jako ciekawostkę podam, że bank któremu byłem winien ok. 60 000zł i oczywiście go wymieniłem i syndyk listownie poinformował dopiero w ostatnim terminie jednak wysłał pismo (czy zgłoszenie), że on jednak też chce żeby w razie podziału masy dostać część (no i jako % największy wierzyciel otrzymał coś ok. 500zł xD).
Prawniczo pewnie Was nie przekonałem, ale jak pytałem Sędzią i Syndyka, że jeśli po zamknięciu czynności ustalających ostateczne zadłużenie i masę upadłościową, albo wręcz po ostatecznym umorzeniu pojawi się jakiś wierzyciel który sobie przypomni, że miałem u niego dług to co wtedy? Sędzia powiedziała, że po to się upadłość ogłasza w Monitorze do którego dostęp mają wszystkie te firmy, że jeśli któraś zaniedba swój interes i nie sprawdzi to niestety sama działa na swoją szkodę i ja się mam tym nie przejmować.
Ogólnie żeby nie robić offtopu - ten mój dług którego temat dotyczy był umorzony w upadłości - wierzyciel był wymieniony zarówno przeze mnie jaki i w postępowaniu poinformowany przez syndyka. Jest w 100% bezprawny i tyle.
Wszystkie moje długi sprzed 2016 roku, czy zgłoszone czy nie również są na 100% nieważne - tak przynajmniej twierdzi sąd oraz syndyk.

Co do komornika - poinformowano mnie, że nie przekazał i na razie NA PEWNO nie przekaże moich pieniędzy wierzycielowi :)
 
[mały UPDATE] zalogowałem się na e-sąd w Lublinie i odnalazłem dwie kolejne sprawy o nakazy zapłaty. Jeden od Mediusa (czyli od tych co aktualnie z nimi walczę) drugi od jakiejś innej. Oczywiście dałem znać prawnikowi.
W ogóle to polecam wszystkim mieć konto na e-sąd i sobie co jakiś czas sprawdzać czy przypadkiem nie próbują Was okraść. Najsmutniejsze jest to, że e-sąd dodał mi do konta automatycznie mój prawidłowy adres zameldowania, ale pisma wysyłał na taki jaki podawał wierzyciel
 
Ostatnia edycja:
[FINALNY UPDATE] Komornik ostatecznie zwrócił mi całą pobraną kwotę oraz zdjął blokadę z konta!
Obyło się bez interwencji prawnika (nie zdążył nawet jeszcze żadnego pisma wysłać). E-sąd w Lublinie po złożeniu przeze mnie pisma w kolejnej toczącej się sprawie windykacyjnej oddalił powództwo (czy jak to tam się nazywa) - w każdym razie egzekucji żadnej nie będzie.

Coś co może się przydać innym, a też było poruszane w tym wątku - wierzytelności zarówno te które zajął komornik jak i te będące jeszcze na etapie sprawy sądowej - nie były wykazane we wniosku o upadłość ani nie zostali też ci wierzyciele poinformowani na etapie toczącej się sprawy (ustalanie majątku, długów itp. itd.). Nie miało i nie ma to jednak żadnego znaczenia, dlaczego? Nie wiem, ale w mojej sprawie na pewno tak właśnie jest. Być może dlatego że na pierwszej rozprawie sąd wezwał WSZYSTKICH wierzycieli (oczywiście nic im nie wysyłał, po prostu tak napisał w postanowieniu o upadłości xD), że mają 1 miesiąc na zgłoszenie roszczeń od momentu ukazania się informacji o upadłości w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. A że ponoć wierzyciele są niejako zobligowani do monitorowania MSiG to ch*j mnie, sąd i syndyka obchodzi czy się zgłoszą czy nie - w mojej skromnej ocenie to akurat super. We wniosku o upadłość wykazałem chyba 8-10 firm - reszty naprawdę nie pamiętałem), a w końcowym rozrachunku wierzycieli było ok. 30. Nie wszyscy dowiedzieli się z Monitora - część wysyłała wezwania na adres zameldowania - wtedy syndyk im pisał, że jest upadłość i mogą zgłosić swoje roszczenia do niego bo trwa postępowanie.

Także tyle, nie będę pozywał Mediusa o żadne odszkodowania, bo koniec końców naprawdę nie wiedzieli że w 2017 kupują dług osoby z upadłością, a na prośbę o wysłanie info do komornika, że nie należą im się te pieniądze nie robili problemów i rzeczywiście wysłali te papiery na drugi dzień od rozmowy. Żadnych skarg na komornika też pisać nie będę, bo jak już wcześniej mi uświadomiliście - robił swoje (a że ewidentnie potraktował mnie jako jakiegoś krętacza i nikogo wartego jakiejkolwiek uwagi to inna sprawa - widocznie 9 na 10 jego "klientów" takimi rzeczywiście jest). Dużo bardziej pomocna i sympatyczna była pani asystentka komornika.

Na koniec, bardzo serdecznie wszystkim dziękuję, naprawdę otrzymałem od Was ogromną pomoc, bo serio czułem się jak Pan K. z Procesu F. Kafki, a Wy mi wszystko rozjaśniliście i skierowaliście na odpowiednią ścieżkę postępowania. Najserdeczniejsze podziękowania kieruję do @Syphar - dzięki za naprawdę ogromne, wnikliwe i bezinteresowne zainteresowanie się moją sprawą. Dobry z Ciebie człowiek :)
 
Nie miało i nie ma to jednak żadnego znaczenia, dlaczego?
Dlatego, że nie podnieśli tego przed sądem. Olali temat, ale to było do przewidzenia.

A że ponoć wierzyciele są niejako zobligowani do monitorowania MSiG to ch*j mnie, sąd i syndyka obchodzi czy się zgłoszą czy nie - w mojej skromnej ocenie to akurat super.
Tylko dlatego, że nie pożyczyłeś pieniędzy od "kolegi". Bo gdybyś pożyczył nie od firmy, tylko od osoby prywatnej, a następnie nie zgłosił w postępowaniu upadłościowym, to mogłoby być różnie. Bardzo różnie.
 
Powrót
Góra