F
FranticKK
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2012
- Odpowiedzi
- 28
Patrzę na zegarek - za minutę ma się rozpocząć film. No fajnie, otwieram browarka, poprawiam fotel, włączam głośniki i... minęła ta magiczna minuta, a co filmu nie ma to nie ma. Są za to reklamy! Odpalam jeszcze kompa, żeby upewnić się czy gazetowy program TV nie kłamie. No nie kłamie.
Mijają kolejne minuty i wreszcie reklamy się kończą, wskakuje autopromocja programu, po czym... kolejny blok reklam.
Szlag mnie trafia i odechciewa mi się już tego filmu...
Zrodziło się przy tej okazji w mojej głowie pytanie natury quasi-prawniczej.
Czy można mówić w tym wypadku o "bezumownym użyczeniu swojego odbiornika do realizacji celów biznesowych Telewizji Polskiej SA" ?
W końcu to mój odbiornik, za który zapłaciłem dużo pieniędzy, w końcu to ja płacę za prąd, zasilający odbiornik i w końcu to ja wbrew swojej woli (gdyż o tej porze już od 10 minut powinien "lecieć" zapowiadany film) jestem indoktrynowany reklamami, sugerującymi abym wylewał jakieś płyny na podpaski czy kupił sobie samochód Infinity za jedyne 239.000 złotych...
W obliczu niezamierzonego oglądania niechcianych treści pytam też w jaki sposób jest to regulowane prawnie? A może wcale nie jest? Mało tego! Ja przecież regularnie opłacam abonament RTV, jednak nie z myślą, aby dzięki temu oglądać reklamy.
Ciekaw też jestem czy istniałaby możliwość wymuszenia na TVP dokładnego podawania jaka reklama i o której ma lecieć...
Nie znalazłem takiego tematu, więc zapraszam do dyskusji.
Mijają kolejne minuty i wreszcie reklamy się kończą, wskakuje autopromocja programu, po czym... kolejny blok reklam.
Szlag mnie trafia i odechciewa mi się już tego filmu...
Zrodziło się przy tej okazji w mojej głowie pytanie natury quasi-prawniczej.
Czy można mówić w tym wypadku o "bezumownym użyczeniu swojego odbiornika do realizacji celów biznesowych Telewizji Polskiej SA" ?
W końcu to mój odbiornik, za który zapłaciłem dużo pieniędzy, w końcu to ja płacę za prąd, zasilający odbiornik i w końcu to ja wbrew swojej woli (gdyż o tej porze już od 10 minut powinien "lecieć" zapowiadany film) jestem indoktrynowany reklamami, sugerującymi abym wylewał jakieś płyny na podpaski czy kupił sobie samochód Infinity za jedyne 239.000 złotych...
W obliczu niezamierzonego oglądania niechcianych treści pytam też w jaki sposób jest to regulowane prawnie? A może wcale nie jest? Mało tego! Ja przecież regularnie opłacam abonament RTV, jednak nie z myślą, aby dzięki temu oglądać reklamy.
Ciekaw też jestem czy istniałaby możliwość wymuszenia na TVP dokładnego podawania jaka reklama i o której ma lecieć...
Nie znalazłem takiego tematu, więc zapraszam do dyskusji.