Ustalenie przez sąd wielkości nakladów i osobistych starań w wychowanie dzieci.

  • Autor wątku Autor wątku cwy97
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

cwy97

Użytkownik
Dołączył
04.2019
Odpowiedzi
299
Załóżmy że przychodzi do mnie pismo rozwodowe, i o alimenty, bez wniosku o zabezpieczenie, i załużmy ze z wspolmalżonką też nakłady ponosimy takie same jak i takie same starania co do prac domowych ect. Ja jednak dodatkowo, po średnio ok 1.5h, 4 razy w tygodniu siedzę z dzieckiem nad matmą i mimo braku rodzinnych tradycji akademickich mam już starsze dziecko na matematyce a to z którym siedzę jest laureatem konkursów mat. Czyli jest dużą wartość dodana, efektywność itd. Szkoły prywatne nie dają takiej efektywności, w sumie żadnej nie mają a kosztują po 2tys miesiąc. Może więc gdy dostanę taki pozew to mogę wystąpić z jakimś wnioskiem? Tylko o co? O alimenty?
 
cwy97 napisał:
Załóżmy że przychodzi do mnie pismo rozwodowe, i o alimenty, bez wniosku o zabezpieczenie, i załużmy ze z wspolmalżonką też nakłady ponosimy takie same jak i takie same starania co do prac domowych ect. Ja jednak dodatkowo, po średnio ok 1.5h, 4 razy w tygodniu siedzę z dzieckiem nad matmą i mimo braku rodzinnych tradycji akademickich mam już starsze dziecko na matematyce a to z którym siedzę jest laureatem konkursów mat. Czyli jest dużą wartość dodana, efektywność itd. Szkoły prywatne nie dają takiej efektywności, w sumie żadnej nie mają a kosztują po 2tys miesiąc. Może więc gdy dostanę taki pozew to mogę wystąpić z jakimś wnioskiem? Tylko o co? O alimenty?


cwy97 napisał:
Załóżmy że przychodzi do mnie pismo rozwodowe, i o alimenty, bez wniosku o zabezpieczenie, i załużmy ze z wspolmalżonką też nakłady ponosimy takie same jak i takie same starania co do prac domowych ect. Ja jednak dodatkowo, po średnio ok 1.5h, 4 razy w tygodniu siedzę z dzieckiem nad matmą i mimo braku rodzinnych tradycji akademickich mam już starsze dziecko na matematyce a to z którym siedzę jest laureatem konkursów mat. Czyli jest dużą wartość dodana, efektywność itd. Szkoły prywatne nie dają takiej efektywności, w sumie żadnej nie mają a kosztują po 2tys miesiąc. Może więc gdy dostanę taki pozew to mogę wystąpić z jakimś wnioskiem? Tylko o co? O alimenty?


Wtedy odpowiadasz na taki pozew ustosunkowując się do żądania orzeczenia o rozwiązaniu waszego małżeństwa poprzez rozwód (np. Małżonka może chciec orzeczenia o twojej winie za rozkład pożycia, Pan może chcieć orzeczenia o jej winie) oraz do żądania alimentów. Domyślam się z postu że głównie chodzi o „kasę”. Wiec tak: co do podziału majątku jeśli nie jesteście dogadani co do sposobu podziału oraz składu/wartości majątku to nie ma szans, że sąd zgodzi się połączyć sprawę rozwodową z podziałem majątku. Z postu wynika, że wasze nakłady są mniej więcej równe, więc nie ma szans na ustalenie nierównych udziałów w majątku wspólnym. Co do alimentów: obowiazek alimentacyjny rodzica to nie tylko konieczność utrzymywania dzieci, ale również osobiste starania w ich wychowanie. Mając to na uwadze może Pan wskazywać , że dochodzona kwota jest wygórowana gdyż Pana wkład w wychowanie i edukacje dzieci Pana zdaniem jest znaczny (większy niż wkład małżonki?). Czy sąd to uwzględni ? Nie wiadomo. Jak wskazują przepisy sąd ma swobodę uznania jest chodzi o ocenę dowodów. Natomiast okoliczność, że przyczynia się Pan własnymi staraniami do edukacji dzieci nie jest podstawa jakichkolwiek Pana roszczeń finansowych (alimentacyjnych) wobec małżonki.
Roszczenie o alimenty wobec małżonki może Pan skierować jeśli wskutek rozwodu popadłby Pan w niedostatek w przypadku rozwodu bez orzekania o winie lub z winy obu stron. W sytuacji gdyby rozwód orzeczono z wyłącznej winy żony wtedy nie ma wymogu wystąpienia niedostatku po Pana stronie, wystarczające jest pogorszenie się sytuacji materialnej.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Chodzi o to skoro teraz mieszkając jeszcze razem ja ponoszę większe obciążenie osobistymi staraniami to może żona powinna więcej płacić za utrzymanie dzieci? Tylko jak o to wystąpić? Wiem że osobiste starania mogą całkowicie zastapić nakłady na dom. Więc liczył bym na to że sąd może uwzględni moje osobiste starania i umożliwi mi mniejsze nakłady?
 
Ostatnia edycja:
cwy97 napisał:
Chodzi o to skoro teraz mieszkając jeszcze razem ja ponoszę większe obciążenie osobistymi staraniami to może żona powinna więcej płacić za utrzymanie dzieci? Tylko jak o to wystąpić? Wiem że osobiste starania mogą całkowicie zastapić nakłady na dom. Więc liczył bym na to że sąd może uwzględni moje osobiste starania i umożliwi mi mniejsze nakłady?

Już chyba wiem. To by musiał być osobny pozew, teraz to tylko jak by żona o zabezpieczenie alimentów wystąpiła to bym mógł podnieść że teraz to robię osobiste starania. Tak?
 
ja ponoszę większe obciążenie osobistymi staraniami to może żona powinna więcej płacić za utrzymanie dzieci?

W mojej ocenie źle to rozumujesz. Jeśli oboje rodzice wykonują szeroko rozumianą władzę rodzicielską, to ich obowiązkiem jest (a nie przywilejem) troszczyć się zarówno o rozwój fizyczny i duchowy dziecka. Ich obowiązkiem jest przygotować należycie dziecko do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień. Wynika to wprost z art. 96 kodeksu rodzinnego. Więc nie można tu mówić o wartości dodanej, ponieważ ty wykonujesz swój ustawowy obowiązek najlepiej jak potrafisz. To, że dziecko osiąga bardzo dobre wyniki, to nie tylko twoja zasługa ale również i dziecka które posiada zdolności w tym kierunku.
To coś podobnego jak przy podziale majątku wspólnego, gdzie próbował byś wykazać że Twój udział w majątku wspólnym jest większy niż żony, ponieważ zarabiałeś 10 razy więcej niż żona. A tak niestety nie jest.
 
Jakim obowiązkiem? Obowiązek jest jak kara może być a kto mnie ukarze że z dzieckiem 4 razy w tygodniu nie siedze po 2 h nad matmą? Czytałem artykuły prawne mówiące wprost że nakłady jednego z rodziców mogą być całkowicie zastąpione jego osobistymi staraniami. Np niepracująca żona itp. Jest też taka zasada prawna - skoro można więcej to można i mniej. Więc skoro ja osobistymi staraniami bardziej się przysluzam to mogę mniej płacić. Przecież te osobiste starania kosztują mnie czas i uwagę które mógłbym poświęcić na zarobkowanie. Tak jak np piorąca i zajmująca się domem żona może wystąpić do sądu by zajął jakaś czesč pensji męża bo ten za mało się doklada. Ona też przeciez czyni osobiste starania.Ponadto przy rozwodzie jak są ustalane alimenty to się bierze pod uwagę osobiste starania, jak np matką zostaje z dzieckiem i mu będzie prac to ojciec ma płacić więcej.
 
Reset321 napisał:
W mojej ocenie źle to rozumujesz. Jeśli oboje rodzice wykonują szeroko rozumianą władzę rodzicielską, to ich obowiązkiem jest (a nie przywilejem) troszczyć się zarówno o rozwój fizyczny i duchowy dziecka. Ich obowiązkiem jest przygotować należycie dziecko do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień. Wynika to wprost z art. 96 kodeksu rodzinnego. Więc nie można tu mówić o wartości dodanej, ponieważ ty wykonujesz swój ustawowy obowiązek najlepiej jak potrafisz. To, że dziecko osiąga bardzo dobre wyniki, to nie tylko twoja zasługa ale również i dziecka które posiada zdolności w tym kierunku.
To coś podobnego jak przy podziale majątku wspólnego, gdzie próbował byś wykazać że Twój udział w majątku wspólnym jest większy niż żony, ponieważ zarabiałeś 10 razy więcej niż żona. A tak niestety nie jest.

Może przy alimentach jest inaczej?
"Alimentacja może też polegać na podejmowaniu przez osobę zobowiązaną (rodzica) osobistych starań względem osoby uprawnionej (dziecka), takich jak np.:

- pielęgnacja w chorobie,
- przygotowywanie posiłków,
- odprowadzanie na zajęcia szkolne,
- pomoc w nauce,
- dbanie o czystość,
- wspólne zabawy,
- codzienna troska i
- wychowanie – co polega na zapewnieniu odpowiedniego kształcenia, rozwoju i rozrywek."
 
Reset321 napisał:
W mojej ocenie źle to rozumujesz. Jeśli oboje rodzice wykonują szeroko rozumianą władzę rodzicielską, to ich obowiązkiem jest (a nie przywilejem) troszczyć się zarówno o rozwój fizyczny i duchowy dziecka. Ich obowiązkiem jest przygotować należycie dziecko do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień. Wynika to wprost z art. 96 kodeksu rodzinnego. Więc nie można tu mówić o wartości dodanej, ponieważ ty wykonujesz swój ustawowy obowiązek najlepiej jak potrafisz. To, że dziecko osiąga bardzo dobre wyniki, to nie tylko twoja zasługa ale również i dziecka które posiada zdolności w tym kierunku.
To coś podobnego jak przy podziale majątku wspólnego, gdzie próbował byś wykazać że Twój udział w majątku wspólnym jest większy niż żony, ponieważ zarabiałeś 10 razy więcej niż żona. A tak niestety nie jest.

Albo taki dylemat. Mówisz sądowi tak: albo mogę mniej pracować zawodowo i mniej dokładać się na dom i robić z dzieckiem matmę osiągając znaczącą wartość dodana (ta liczy się do jakiegoś wcześniejszego etapu, np do naszych rodzin bez tradycji akademickich), albo mogę tego nie robić z dzieckiem a normalnie pracować i normalnie dokładać się na dom. No i co?
 
cwy97 napisał:
Albo taki dylemat. Mówisz sądowi tak: albo mogę mniej pracować zawodowo i mniej dokładać się na dom i robić z dzieckiem matmę osiągając znaczącą wartość dodana (ta liczy się do jakiegoś wcześniejszego etapu, np do naszych rodzin bez tradycji akademickich), albo mogę tego nie robić z dzieckiem a normalnie pracować i normalnie dokładać się na dom. No i co?


Strasznie chaotyczne są twoje wypowiedzi i nie do końca rozumiem do czego zmierzasz. Może zapytam inaczej: oboje z żoną pracujecie ? Oboje dokladacie sie do utrzymania domu i rodziny a jeśli tak to w jakim stopniu ? Kto wykonuje obowiązki typu pranie, sprzątanie, zakupy, gotowanie, odbieranie/odwożenie dzieci do szkoły/lekarza/zajęcia dodatkowe ? Kto chodzi na wywiadówki czy do lekarza z dziećmi ? Kto spedza czas wolny z dziećmi ? Z twoich wypowiedzi to nie wynika. Jedyne co wskazujesz to ze pomagasz dzieciom w nauce. To za malo informacji aby udzielić ci wyczerpującej odpowiedzi

Tak ogólnie tylko dodam jeszcze że dysproporcja w podziale obowiazkow musiałaby być znacząca aby móc mówić ze twoje starania są większe niż starania zony wobec czego ty w mniejszym stopniu powinieneś partycypować finansowo w ich utrzymaniu. Kolega Reset ma racje, sprawowanie pieczy nad dziecmi (w tym pomoc w nauce) w ramach władzy rodzicielskiej to wasz obowiązek. Trochę źle rozumiesz istotę przepisów kro

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Ostatnia edycja:
Przecież w pierwszym poście napisałem że nakłady i obowiązki domowe dzielimy równo. Mnie wyróżnia to że 4 razy w tygodniu siedzę z córką nad matematyką, a to nie są łatwe sprawy, już samo nakłonienie jej odbiera mi chęć do życia bo się lubi podroczyć. A jak jest jakiś nowy zakres to lubi podramatyzowac, podnosi głos, mi się udziela albo duszę w sobie, no nerwy są. A czasem fajnie idzie. Pisałem też że wartosć dodaną mam ogromną bo córka to już drugie moje dziecko z dużymi osiągnięciami, pierwsze jest na matematyce, dzieci są naszymi dziećmi biologicznymi, a my rodzinnie tradycji akademickich nie mamy i w innyćh przedmiotach dzieciom idzie średnio. Więc to wszystko to moja praca. Pozostałe prace domowe w porównaniu do tej to jest nic, sama przyjemność, jak by ich nie było. No może oprócz prasowania ale żona prasować musi jedynie sobie. Piszesz o obowiązku, ale czy sąd może mnie zobowiązać do dalszej nauki córki nie bilansując tego z wkładem żony? Wątpie.
 
Ostatnia edycja:
Dodatkowo 4 razy. Tzn że normalnie tam piorę sprzątam itd i do tego uczę.
 
cwy97 napisał:
Przecież w pierwszym poście napisałem że nakłady i obowiązki domowe dzielimy równo. Mnie wyróżnia to że 4 razy w tygodniu siedzę z córką nad matematyką, a to nie są łatwe sprawy, już samo nakłonienie jej odbiera mi chęć do życia bo się lubi podroczyć. A jak jest jakiś nowy zakres to lubi podramatyzowac, podnosi głos, mi się udziela albo duszę w sobie, no nerwy są. A czasem fajnie idzie. Pisałem też że wartosć dodaną mam ogromną bo córka to już drugie moje dziecko z dużymi osiągnięciami, pierwsze jest na matematyce, dzieci są naszymi dziećmi biologicznymi, a my rodzinnie tradycji akademickich nie mamy i w innyćh przedmiotach dzieciom idzie średnio. Więc to wszystko to moja praca. Pozostałe prace domowe w porównaniu do tej to jest nic, sama przyjemność, jak by ich nie było. No może oprócz prasowania ale żona prasować musi jedynie sobie. Piszesz o obowiązku, ale czy sąd może mnie zobowiązać do dalszej nauki córki nie bilansując tego z wkładem żony? Wątpie.


Dalej nie rozumiesz tego co Ci tutaj tłumaczymy. Co rozumiesz przez „równy podział obowiazkow”? Coś co ty oceniasz równym podziałem, niekoniecznie obiektywnie takim w rzeczywistości jest, stad były moje dodatkowe pytania. Twoja pomoc w nauce dziedzinom nie może być oceniania jako większy nakład niż np przygotowywanie dzieciom ciepłych posiłków przez żonę. Jeden osobisty naklad nie może być oceniany jako ważniejszy od drugiego. Liczy sie ogólne zestawienie kto tych nakładów osobistych czyni więcej. Dla ulatwienia podam przyklad: jesli jedno z rodziców sprawuje opieke nad dziecmi 5 dni w tygodniu a drugi rodzic tylko w weekendy, przy czym oboje pracuja i przyczyniają sie do zaspokajania potrzeb rodziny to wtedy możemy mówić o rażącej dysproporcji, w takiej sytuacji jeden rodzic może mówić ze jego naklad osobisty w wychowanie dzieci jest większy niż drugiego rodzica wobec czego on zada aby ten drugi rodzic czynił większe nakłady finansowe.
I tak na marginesie: jak w sprawie sądowej twoim zdanie wykażesz ze osiągnięcia dzieci sa wynikiem twojego nakładu osobistego a nie np: ich osobistych predyspozycji ? „Akademicka historia rodziny” jak to podkreślasz nie ma znaczenia, to ze ktoś nie był na studiach nie oznacza ze nie jest zdolny. Po drugie to ze przodkowie rodziny nie było zdolni nie oznacza ze dzieci tez nie sa.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Ja rozumiem że można roznie oceniać czy coś jest równe czy nie. Dla uproszczenia sytuacji założyłem jednak że jest. Sytuacja jest hipotetyczna. Dziwne że tego nie rozumiesz. To po pierwsze. Po drugie zaś, to ja nie twierdzę że moje dzieci nie mają predyspozycji do ogarniania matematyki, mają, tak jak i wiele innych, myślę że ok 70% dzieci, których jednak rodzice nie wpadli na to by z nimi tyle siedzieć. Jak udowodnię? A jak się coś udowadnia? Uprawdopodobniające tezę. Pierwsze to właśnie że my i nasze rodziny nie osiągnęły akademicko nic, to oczywiście nie przekreśla IQ ale przekreśla chęci do edukacji, drugie to to że nie mają żadnych osiągnięć poza tą matematyka, nawet w fizyce, nie chciało się już synowi a ja ją mu jedynie podsuwałem. Trzecie to to że jak przestałem z synem robić matmę to jego umiejętności gasły, 3 lata przed maturą dostał książkę z której miał robić zadania, nie robił, 2 lata przed maturą okazało się że nawet podstawy nie robi, dopiero jak przygotowałem to co ma robić, startowałem tym, siedzialem za nim, itd. To poszło.
 
Ostatnia edycja:
Nadal nie odpowiadasz na pytania tylko oczekujesz potwierdzenia że poświęcając czas żeby z dzieckiem odrobić matematykę o ty jesteś tym który ma większy wkład w wychowanie. Na razie mieszkacie razem? Po rozwodzie na 99 proc tak pewnie nie bedzie więc i ta opieka i nakłady its będą wyglądać inaczej.
 
karolla0905 napisał:
Nadal nie odpowiadasz na pytania tylko oczekujesz potwierdzenia że poświęcając czas żeby z dzieckiem odrobić matematykę o ty jesteś tym który ma większy wkład w wychowanie. Na razie mieszkacie razem? Po rozwodzie na 99 proc tak pewnie nie bedzie więc i ta opieka i nakłady its będą wyglądać inaczej.

Na jakie pytanie nie odpowiadam? O to co konkretnie kto robi? Piszę żeby to pominąć. To bez znaczenia. Interesuje mnie jedynie ewentualne wycenienia osobistych starań? Jak np ty pracujesz i mąż też, i zarabiacie podobnie, ale ty jeszcze mu i dzieciom pierzesz prasujesz i sprzątasz, to jak myślisz, gdy np będziesz chciała sobie oszczędzić na SPA, czy jeśli wystąpisz z wnioskiem o to by mniej płacić za np czynsz to sąd ci to uzna? A może powie - a nie pierze i nie sprzątaj, niech on to robi, ale on ma w nosie, bo lubi polumpić i twierdzi że trochę brudu to nawet zdrowo bo przeciwdziała to alergii. Co zrobi sąd w takiej sprawie, jak w opisanej przezemnie macie kłopot.
 
cwy97 napisał:
Na jakie pytanie nie odpowiadam? O to co konkretnie kto robi? Piszę żeby to pominąć. To bez znaczenia. Interesuje mnie jedynie ewentualne wycenienia osobistych starań? Jak np ty pracujesz i mąż też, i zarabiacie podobnie, ale ty jeszcze mu i dzieciom pierzesz prasujesz i sprzątasz, to jak myślisz, gdy np będziesz chciała sobie oszczędzić na SPA, czy jeśli wystąpisz z wnioskiem o to by mniej płacić za np czynsz to sąd ci to uzna? A może powie - a nie pierze i nie sprzątaj, niech on to robi, ale on ma w nosie, bo lubi polumpić i twierdzi że trochę brudu to nawet zdrowo bo przeciwdziała to alergii. Co zrobi sąd w takiej sprawie, jak w opisanej przezemnie macie kłopot.


Jak grochem o ścianę…. To ty masz kłopot ze zrozumieniem tego co Ci piszemy 😁 właśnie na znaczenie wasz podział obowiazkow. Jeśli mniej więcej ten podział jest równy, to nie możesz twierdzi ze twój nakład w postaci pomocy w nauce jest wiecej wart niż nakład zony który polega na gotowaniu ! Ty masz swoją teorie, jesteś przekonany o jej slusznosci, nie dajesz sobie przetłumaczyć ze to nie do końca może wyglądać tak jak ty to widzisz, wiec nie rozumiem po co tu jesteś ?


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Madmad91 napisał:
Jak grochem o ścianę…. To ty masz kłopot ze zrozumieniem tego co Ci piszemy 😁 właśnie na znaczenie wasz podział obowiazkow. Jeśli mniej więcej ten podział jest równy, to nie możesz twierdzi ze twój nakład w postaci pomocy w nauce jest wiecej wart niż nakład zony który polega na gotowaniu ! Ty masz swoją teorie, jesteś przekonany o jej slusznosci, nie dajesz sobie przetłumaczyć ze to nie do końca może wyglądać tak jak ty to widzisz, wiec nie rozumiem po co tu jesteś ?


No to może tak - mamy gosposie, ona nam wszystko robi, sprząta gotuje itd. i płacimy jej po równo. A ja dodatkowo uczę dzieci. Teraz jest dla ciebie jasno?
 
Gosposia ogarnia chore dzieci? Chodzi na wywiadówki? Zakupy? Kupuje im ubrania. Chodzi po lekarzach? Rozumiesz? Tobie się wydaje że spędzenie z własnym dzieckiem trochę czasu na nauce to już mega wyczyn i jeszcze drugi rodzic powinien ci płacić i dziękować. To twoje dzieci, powinno ci chyba zależeć na ich przyszlosci. W sądzie z takim podejściem zginiesz. Sąd interesują fakty. A nie tylko twoje widzi mi się a resztę pominąć bo ci tak wygodnie.
 
Ostatnia edycja:
karolla0905 napisał:
Gosposia ogarnia chore dzieci? Chodzi na wywiadówki? Zakupy? Kupuje im ubrania. Chodzi po lekarzach?

Tak, to taka mamka.pytalem.cie o coś innego. Odpowiedź w tamtym przykładzie gdzie ty wykonujesz czynności domowe. Wy wogole coś wiecie czy tylko pitolicie trzy po trzy żeby komuś dosrac.
 
cwy97 napisał:
Tak, to taka mamka.pytalem.cie o coś innego. Odpowiedź w tamtym przykładzie gdzie ty wykonujesz czynności domowe. Wy wogole coś wiecie czy tylko pitolicie trzy po trzy żeby komuś dosrac.

Przygotować na to z czym się zderzysz w sądzie. Ale skoro wiesz lepiej. To po co pytasz?
 
Powrót
Góra