Witam, u mnie sytuacja wyglądała tak ze od 2008 roku pracowałem w zakladzie na tzw. umowach śmieciowych. Umowa od lutego do sierpnia, pozniej przedłużona do grudnia czysty chaos. Poczatek roku zawsze był to sezon martwy, praca zaczynała się raz w lutym w kolejnym roku w marcu (dla pracujących w tym zakladzie normalna rzecz). Ze wzgędu na masowe zwolnienia na koniec roku liczba ludzi składających wnioski w up, zawsze byla duża, tak że wiadomo panie urzędniczki jak tylko usłyszały nazwe zakładu bylo wiadomo ze praca zacznie sie w lutym czy w marcu. Poszedłem załatwiać swoje sprawy, maly wywiad ze mna przemila pani przeprowadziła, mowie ze schemat zwolniej na poczatku roku to normalna sprawa a praca na pewno bedzie w lutym czy w marcu, euro się zbliza wiec zwracając uwage na specyfike zakladu robota bedzie na 100%, niechce szukac póki co innego miejsca zatrudnienia bo wymiar 8 godzinny nie koliduje z moja szkoła, troche pogadalem o studiach, tak że nie dostałem zadnego terminu wstawienia sie. Póki co roboty nie ma (nie mowie juz tu tylko o tym zakladzie, nie ma nawet przy kostce czy innych robotach ziemnych) Dzisiaj 17 maja pismo ze z dniem 30 kwietnia utracilem prawo do statusu bezrobotnego. Mam pytanie czy w takim przypadku miałem sie wstawić w jakis dowolny dzień? Byłem przekonany ze jesli wyznacza mi termin to informacja przyjdzie pocztą. Wczesniej zawsze dostawałem świstek z terminem. Jak sie moge odwołać?