Wady ukryte po sprzedaży samochodu

  • Autor wątku Autor wątku Malwina82
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Malwina82

Użytkownik
Dołączył
03.2010
Odpowiedzi
35
Drodzy, mam mała zagadkę. Sprzedałam samochód. Przed sprzedażą z kupującym był przegląd samochodu w ASO. Wszystko zostało przejrzane i udokumentowane i jest w systemie w ASO. Nie zostały wykryte żadne wycieki czy uszkodzenia. Jedynie minimalny luz na kierownicy, o którym został poinformowany kupujący. Kupujący był płatnikiem tego serwisu i posiada całą dokumentację. Na jej podstawie dokonał zakupu. Samochód używany z roku 2004. Sprzedaż miała miejsce 26 maja. Teraz kupujący coś mówi o wadach ukrytych. Chodzi o zużycie oleju. Jak ja użytkowałam samochód to było ono zgodne z instrukcją czyli litr na 1000km. Co w tej sytuacji? Moim zdaniem nie jestem winna tego zdarzenia. Czy mogę zostać jakoś obciążona? W umowie jest zapis, że kupujący oświadcza, że stan techniczny jest mu znany i z tego tytułu nie będzie rościł żadnych pretensji do sprzedającego.
 
Ciężka sprawa do udowodnienia dla kupującego.
 
Też tak mi się wydaje. Wolałam się upewnić.
 
Malwina82 napisał:
....Samochód używany z roku 2004....... Jak ja użytkowałam samochód to było ono zgodne z instrukcją czyli litr na 1000km....

Litr na 1000 km :o strasznie dużo, co to za samochód...takie normy były w latach 80' dla Żuków, Starów i innych z tamtej epoki samochodów. To jest nie możliwe żeby auto nie miało wycieków i tyle oleju spalało... Kupujący może zrobić opinię rzeczoznawcy (specjalisty od motoryzacji) różnie może być... babka na dwoje wróżyła....W każdym bądź razie ciężar dowodu spoczywa po stronie kupującego....
 
maniek-02 napisał:
Litr na 1000 km :o strasznie dużo, co to za samochód...takie normy były w latach 80' dla Żuków, Starów i innych z tamtej epoki samochodów. To jest nie możliwe żeby auto nie miało wycieków i tyle oleju spalało... Kupujący może zrobić opinię rzeczoznawcy (specjalisty od motoryzacji) różnie może być... babka na dwoje wróżyła....W każdym bądź razie ciężar dowodu spoczywa po stronie kupującego....

Takie normy przewiduje VW - TAK tak - do 1l na 1000km - model z 2008 r ma taka informację w instrukcji obsługi.
 
I nie tylko VW ale inne również. Tak koncerny się zabezpieczają. Jest możliwe, że nie ma wycieków bo był sprawdzany wielokrotnie. Na przeglądzie też nic nie wykryli.. Po prostu taki jego urok. Tak też każdy mechanik mi mówił.
 
Uzupełnię wątek o informację, że po pięciu latach walki w sądach wygrałam zarówno w pierwszej jak i w drugiej instancji. Może komuś się przyda
 
To dobrze dla Ciebie że wygrałaś. ale nie zmienia to faktu, że sprzedałaś człowiekowi bubla z niesprawnym silnikiem. A swoją droga to to auto nie pownno być dopuszczone do ruchu ze względu na skład spalin....
 
slider2002 napisał:
że sprzedałaś człowiekowi bubla z niesprawnym silnikiem.
Sąd pierwszej i drugiej instancji był innego zdania. Cóż niektórzy wiedzą więcej.
slider2002 napisał:
A swoją droga to to auto nie pownno być dopuszczone do ruchu ze względu na skład spalin....
Skąd taka wiedza o składzie spalin w tym przypadku. Jeżeli producent dopuszcza takie zużycie oleju to znaczy że skład spalin mieści się w normie. Nie zawsze olej idzie w spaliny
 
jan.jakub napisał:
Sąd pierwszej i drugiej instancji był innego zdania. Cóż niektórzy wiedzą więcej.
Skąd taka wiedza o składzie spalin w tym przypadku. Jeżeli producent dopuszcza takie zużycie oleju to znaczy że skład spalin mieści się w normie. Nie zawsze olej idzie w spaliny

zapadł taki wyrok bo sąd oparł się zapewne na normach producenta - ze strony prawnej wszystko jest ok. ze strony ludzkiej/praktycznej/moralnej już nie do końca.

zużycie oleju na poziomie 1l/1000km wskazuje, ze coś jest nie tak. gdyby olej się nie spalał to byłoby widać wycieki ( solidne wycieki) a o nich nie mam mowy w poście. Ale to już nie jest temat na forum prawne.
 
slider2002 napisał:
ze strony prawnej wszystko jest ok. ze strony ludzkiej/praktycznej/moralnej już nie do końca.
Celowe tuszowanie wady, czy robienie prowizorek naprawczych celem sprzedaży jest niezgodne z prawem, nieetyczne, niemoralne. Natomiast wady wynikłe z eksploatacji pojazdu są zrozumiałe. Idąc twoim tokiem rozumowania to nie powinno się sprzedawać żadnej rzeczy jeżeli posiada jakiekolwiek odstępstwa od fabrycznie nowej. Zamknąć wszystkie komisy samochodowe, sklepy z odzieżą używaną. Zlikwidować wtórny rynek mieszkań.
 
Jeszcze dochodzi coś takiego jak czynnik ludzki czyli sposób użytkowania. Kupujący jeździł jakiś czas autem chwaląc się mi jak pięknie przyspiesza. Za mojego użytkowania nie było żadnych objawów więc absolutnie nie czuję się winna w żaden sposób. Dziwne jest dla mnie, że kupując auto kilkunastoletnie ktoś oczekuje, że wszystko będzie sprawne na lata. Podczas sprzedaży i mojego użytkowania było sprawne. Co się zadziało podczas użytkowania nabywcy to nie mam na to wpływu. Napisałam to podsumowanie aby właśnie ktoś kto będzie miał podobny przypadek nie dał się naciągnąć na koszta jako sprzedający. Czym innym jest tuszowanie wad a czym innym wady wynikające z eksploatacji, których żaden z biegłych nie był w stanie określić kiedy się zaczęły. Czy zaczęły się jeszcze zanim ja kupiłam auto lub czy zaczęły się podczas mojego użytkowania tudzież czy zaczęły się podczas użytkowania nowego nabywcy. A na domniemywaniu żaden sąd się nie opiera.
 
Oczywiście, że Sąd czasami opiera się na domniemaniach i to DOMNIEMANIACH PRAWNYCH. Więc w tej kwestii nie masz racji. Masz o tyle szczęście, że akurat domniemanie istnienia wady w momencie sprzedaży istnieje jedynie przy umowach B2C. Poza tym rękojmia jest niezależna od winy sprzedawcy, więc zakładam, że Sąd oparł się na innych argumentach niż przez Ciebie podnoszone.

Napisz proszę który Sąd wydał ten wyrok, datę wyroku i sygnaturę sprawy.
Jeśli wyrok będzie opublikowany, każdy będzie mógł sobie sprawdzić argumentację Sądu.
 
ilaw napisał:
domniemanie istnienia wady w momencie sprzedaży istnieje jedynie przy umowach B2C.

Konsumenci kupowali nowe samochody z salonu Volkswagena i nie mogli zrobić nic bo Volkswagen napisał w instrukcji, że zużycie oleju na poziomie 1 litra na 1000km jest akceptowalne. Tak działa nasze prawo.
 
ZigFredzio napisał:
Konsumenci kupowali nowe samochody z salonu Volkswagena i nie mogli zrobić nic bo Volkswagen napisał w instrukcji, że zużycie oleju na poziomie 1 litra na 1000km jest akceptowalne. Tak działa nasze prawo.

Nie rozumiem do czego się odnosisz. Napisałem o domniemaniu. Domniemanie jest wzruszalne.

Wiem jak działa prawo, gdyż na co dzień się tym zajmuję. Odnosząc się do twojego przykładu - prowadziłem jedną sprawę, gdzie Sąd - za opinią biegłego - przyjął, że mimo, iż zużycie oleju mieściło się w normie producenta, to było nieakceptowalne pod względem technicznym i groziło uszkodzeniem auta, zatem stanowiło wadę fizyczną rzeczy. Więc różnie bywa, nie można generalizować.
 
Malwina82 napisał:
Za mojego użytkowania nie było żadnych objawów więc absolutnie nie czuję się winna w żaden sposób.

A w pierwszym poście piszesz, że za Twojego użytkowania zużycie oleju bylo zgodne z normą producenta czyli 1l/1000km.

Czyli jak to było?
 
Użytkownik zaobserwował zużycie oleju w wysokości niecałego 1 litra na 1000km. Zaniepokoiło go to więc sprawdził w instrukcji samochodu czy takie użycie jest w granicach normy, okazało się, że jest. Więc użytkownik miał pełne prawo uważać, że z samochodem jest wszystko w porządku i z czystym sumieniem go sprzedać. Gdzie widzisz problem?
 
Powrót
Góra