Warunkowe przedterminowe zwolnienie

  • Autor wątku Autor wątku doniu818
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
:owiesz tak jest to nie ma poparcia nie ma szas:mad:i nie pisz ze zazdrosni...nie wszyscy tacy sa...jeden chce wyjsc ale nie moze..bo oddalaja..a wszystko spelnia...i co jest to loteria...:mad:
 
nie wszyscy ale teraz w wiekszosci ZK jest tak ze kazdy patrzy tylko na siebie i sie nie oszukujmy.
Trudno jest mi wypowiadac sie tak doglebnie na ten temat bo nie mialam jeszcze doczynienia z tymi wpz ale sporo o tym czytalam. wiec skoro to jest taka loteria to po co to wogole istnieje? dla pozoru? nie sadze a co do tej loterii to z tego co dobrze pamietam to sa przepustki losowe czyli oddzielny temat i tam jest jak loteria.

mavis001 sa takie przpadki moze i jeden na milion ale sa. Ale wiadome jest to ze zeby starac sie o wpz trzeba miec jakas nagrode, pochwale. od tako na pewno nie dadza zgody na wpz
 
mituska- Ale wiadome jest to ze zeby starac sie o wpz trzeba miec jakas nagrode, pochwale. od tako na pewno nie dadza zgody na wpz

myślisz,że jak ktoś ma nagrodę to zakład wystapi mu o wpz ....fajnie by było powiem CI....
ale nie ma sie co powtarzać bo każdy już tu doskonale wie co należy spełnić żeby mieć na to szansę ... :)
 
czarna25aga napisał:
i co jest to loteria...:mad:

Skoro wpz jest loterią, to znaczy że na wolność wychodzą po połowie odbytej kary osoby które bardzo źle się zachowywali i nie starały się?
Może dla niektórych poprzeczka o uzyskanie wpz jest zbyt wysoka i swoim staraniem nie są w stanie jej osiągnąć.
Fakt, wpz jest dla prawdziwych mistrzów, osób które podczas odbywania kary udowodniły i przekonały wszystkich że już nie wrócą do więzienia. Tylko prawdziwy MISTRZ otrzyma tę nagrodę którą jest wpz. Być może Wasi faceci są zbyt ciency, że tego daru nie są w stanie dla siebie i po części dla Was osiągnąć.
 
anthony -Skoro wpz jest loterią, to znaczy że na wolność wychodzą po połowie odbytej kary osoby które bardzo źle się zachowywali i nie starały się?

oczywiście ,że nie ..w koncu na wpz stają jedynie jak to ująłeś MISTRZOWIE a więc sąd powinien chyba wszystkich MISTRZÓW wypuścić a nie jednego na dwudziestu ...???
 
Otóż Sąd zapewne zdecydował że tylko jeden jest prawdziwym MISTRZEM, pozostali są na dobrej drodze albo nie kwalifikują się do wypuszczenia na wolność i za ewidentny brak rozsądku podczas życia w społeczeństwie muszą jeszcze dłuuugo płacić.
 
Swoją opinię opieram na przykładzie jednego zakładu karnego i jego oddziału zewnętrznego. Niestety przykro to stwierdzić, ale według mnie to już administracja uważa się za Pana Boga gdyż to ona ma decydujące zdanie w sprawie wpz. Jeżeli się mylę to proszę mnie wyprowadzić z błędu. Nie znam osoby, która otrzymałaby wpz bez poparcia zk. Nie śmiem zmieniać kkw, ale moim zdaniem powinien być powoływany biegły w takich sprawach i to osoba postronna (obca dla danego zk) winna oceniać proces resocjalizacji skazanego. Wiem, że to są dodatkowe koszty, ale może warto dla sprawiedliwości? Niektórzy z nas są pracownikami administracji i wiedzą dobrze, że jak ich klient wkurza to jego sprawę odkładają w ramach prawa na sam koniec spraw do załatwienia. I niestety tak jest w zk. Gdy skazany jest upierdliwy to się go ignoruje. Ręce mi opadają gdy słyszę rozmowę wychowawcy z podopiecznym , że nie miał czasu (16 dni) na zapoznanie się z wyrokiem skazanego- o dziwo na jego korzyść albo udaje, że nie otrzymał go, gdy w dniu wpływu do jednostki informuje skazanego o tym fakcie. Choć mam nadzieję, że są jednostki penit. albo wychowawcy gdzie panuje ład i porządek. Oby takich ludzi i jednostek było więcej.

Opisuję sytuację osób, które mialy same wnioski nagrodowe bez kar. Na ostatniej komisji otrzymały p3, korzystają z przepustek wielodniowych oraz kulturalno-oświatowych.
 
Ostatnia edycja:
anthony

to wychodzi na to ,że zk się mylą ??? przeciez niektórych sądzą ,że są nieomylne...??? więc może tak samo się własnie mylą z tym kogo poprzeć a kogo nie skoro sąd koryguje ich wybory MISTRZÓW :) I kółko się zamyka...a raczej błędne koło...


kapilek
i święta racja ,należałoby zacząć od wychowawców własnie bo to oni sa pierwszym ogniwem kontaktu i decyzji w sprawie poparcia co do wpz...a o nich mozna by pisać baaaardzo długo i nie wiem czy wszyscy by to znieśli...
 
Ostatnia edycja:
kapilek pewnie zaraz jeden z moderatorów napisze Ci,ze widocznie te osoby w swietle prawa nie zresocjalizowały sie i nie zasłużyły na dobrodziejstwo i łaskawość sadu.:D
 
megi11
zapewne tak będzie własnie dlatego nie ma co rozkminiać ,my wiemy swoje oni swoje ;)
 
A ja znam chłopaka który wyszedł na wpz bez poparcie, zresztą łobuz jednej z użytkowniczek. Fakt- to był cud:D
 
kapilek napisał:
Nie znam osoby, która otrzymałaby wpz bez poparcia zk.

A ja nigdy nie widziałem pantofelka. To znaczy, że takie stworzenie nie istnieje?
Po drugie - to chyba oczywiste, że przeważającą większość otrzymujących wpz stanowią osoby, które mają poparcie administracji zk/aś. I to bardzo dobrze o tej administracji świadczy. Znaczy to, że tak dobrze wykonują swoją pracę, że wyłapują niemalże wszystkich, którzy zasłużyli na szansę wcześniejszego opuszczenia jednostki. To chyba dziwne byłoby, gdyby administracja nie zauważała tych, którzy już mogą wyjść??

kapilek napisał:
Nie śmiem zmieniać kkw, ale moim zdaniem powinien być powoływany biegły w takich sprawach i to osoba postronna (obca dla danego zk) winna oceniać proces resocjalizacji skazanego.

A ja zapytam - jak ta osoba miałaby ocenić ten proces??
 
forg napisał:
A ja zapytam - jak ta osoba miałaby ocenić ten proces??
Dokładnie, też mnie to zastanawia, bo Kapitulek - może i adm nie zawsze wykonuje dobrze swoją pracę, może i wpz jest loterią, ale jak niby obca dla osadzonego osoba, która zapewne zobaczy go pierwszy raz w ZK podczas posiedzenia w sprawie wpz, ma się wypowiedzieć w jego sprawie, co ona w ogóle może o nim powiedzieć i jeszcze o jego procesie resocjalizacji?
Czasami wydaje mi się, że niektórzy patrzą tylko na to czy osadzony ma dokąd wrócić po opuszczeniu ZK i czy ma zapewnioną pracę i tu fakt, nawet osoba obca może zabrać głos, bo spojrzy w papiery i powie: No tak, ten pan ma do kogo i czego wracać - tylko, że to Kapitulek jest niestety mało, bardzo mało, za mało, żeby otrzymać wpz, bo na wpz składa się całokształt czyli nie tylko papiery, które osadzony załatwił sobie tuż przed wpz, a przecież nic poza tym co wynika z owych papierów obca osoba o osadzonym nie wie. - Hmm... czyli w sumie tak jak sędzia;) zatem kolejna taka osoba na sali rozpraw działałaby chyba jeszcze bardziej na niekorzyść osadzonego hehe;)
 
Ostatnia edycja:
Chciałam rozwinąć swoje przemyślenia na temat wpz z osobami, których to dotyczy w praktyce. Niestety albo stety ja zaczynam swoją drogę życiową z tym tematem. I powiem szczerze jestem załamaną resocjalizacją w praktyce oraz podejściem osób odpowiedzialnych za nią. Uważam, że instytucje dla dorosłych pracujące podobnie jak rodzinne ośrodki diagnostyczne i wydające opinie o skazanym więcej by spostrzegły zmian w jego zachowaniu albo nie niż wychowawca, który skazanemu poświęca 5 minut tygodniowo. według mnie to, że skazany podporządkowuje się regulaminowi nie świadczy o jego resocjalizacji ale zmiany jakie zachodzą w jego spostrzeganiu świata, w życiu wśród społeczeństwa, a tego niestety nie ma kto uczyć lub korygować zachowań w zk. Wiezienia w Polsce są tylko wyłącznie- to tylko moja opinia- poczekalnią i podlizywaniem się administracji w celu uzyskania wpz. Zaraz usłyszę, że załatwienie okularów dla skazańca to jakiś proces resocjalizacji, albo że ma gdzie spać i co jeść a w tym czasie nie popełnia kolejnego przestępstwa to też resocjalizacja. Otóż nie to cały czas dawanie rybki biednemu a nie wędki by mógł sam je łowić. Bo tak naprawdę skazany uczy się kombinowania by nie podpaść administracji a jeszcze na tym zyskać a to już jest cwaniakowanie. No cóż martwy jest cały system i mam nadzieję, że znajdą się młodzi i gniewni, którzy zechcą to zmienić.
 
Kapilek (w ogóle przepraszam, że wcześniej pomyliłam nick, ale czytałam wtedy co innego i jakoś tak połączyłam dwa nicki w jeden, a jak się zorientowałam to nie mogłam już edytować swojej wypowiedzi) - po części zgodzę się z Tobą, zmiany na pewno powinny nastąpić tylko chodzi nadal o jedno - skoro wychowawca ma mało czasu na to, żeby poznać osadzonego to jak w takim razie jakiś obcy biegły ma wiedzieć o nim cokolwiek?
P.S. Każdy kto ma do czynienia z resocjalizacją w praktyce jest załamany i traci wiarę w cokolwiek, a przy pierwszym zetknięciu się z rzeczywistością to już w ogóle do wielkiego szoku dochodzi...;)
 
Ostatnia edycja:
kapilek napisał:
znajdą się młodzi i gniewni, którzy zechcą to zmienić.

Zgadzam się z Tobą - system w teorii może i działa ale praktyka leży. Dlaczego?? Pieniądze. Po prostu.
Mimo, że nie odpowiadasz na pytania zadam Tobie następne: skąd przesuniesz pieniądze w budżecie na (ogólnie pisząc) więziennictwo? Na nowe więzienia (bo te obecne bardzo często nie spełniają żadnych norm), na nowe etaty (by wychowawca miał grupę kilkunastu podopiecznych a nie kilkudziesięciu wpadających w ponad setkę)? Komu zabieramy? Pielęgniarkom, nauczycielom, drogowcom? Może skasujemy pomoc społeczną? Albo jeszcze inaczej - zwiększamy podatek dochodowy o kilka procent i nadwyżkę przekazujemy na "resocjalizowanie"?

Powiadasz, że wychowawca ma uczyć, korygować? Dorosłą osobę? A nie zapominasz przypadkiem o bardzo ważnym ogniwie resocjalizowania jakim jest rodzina skazanego? Często bardziej wykolejona niż podmiot oddziaływań? Od rodziny nic nie wymagasz? Nie wspominasz o mamusiach, żonach, kochankach przemycających biednemu narkotyki, telefony?

Sugerujesz, że osoby "resocjalizujące" mają złe podejście do swoich obowiązków. Na jakiej podstawie oceniasz wszystkich?
 
Drogi Moderatorze wcześniej zgodziłeś się ze mną, że praktyka resocjalizacji leży a zaraz zwracasz mi uwagę, że oceniam wszystkich. Otóż nie oceniam wszystkich, gdyż nie mam wiedzy o pracy każdego pracownika zk. Ja niczego nie sugeruję, to są moje spostrzeżenia z mojej krótkiej pracy dot. jednego zakładu karnego o czym wcześniej już pisałam . A jeśli chodzi o kasę to niestety trochę tych pieniędzy nam ucieka między palcami. Dziękuję za spostrzeżenie, owszem nie ważny jest sam skazany ale otoczenie w którym przebywał przed popełnieniem przestępstwa, po jego popełnieniu oraz jego rodzina. Forg nie wiem, ile masz lat ale ja tęsknię za latami 80 -tymi gdzie będąc dzieckiem wychowywałam się w atmosferze gdzie nie liczyła się kasa, wycieczki i inne dobra materialne a życie nie było takie anonimowe. Tak naprawdę to w Polsce leży nie tylko resocjalizacja, ale inne dziedziny życia np. opieka społeczna. Ale cóż możemy się tak rozpisywać aż w końcu by powstała "dobra" książka, o tym co należy zmienić w naszym kraju. Moi drodzy zmusiliście mnie do rozważań nad życiem i otaczającym mnie świecie. Wiem, że mogę coś zmienić w jednostce, w której będę kiedyś pracować i może to pozwoli uchronić "młode pędy winorośli" od stoczenia się na dno.
 
kapilek napisał:
Wiem, że mogę coś zmienić w jednostce, w której będę kiedyś pracować i może to pozwoli uchronić "młode pędy winorośli" od stoczenia się na dno.

Jak zmienisz?
Zmienisz obowiązujące przepisy, uregulowania, polecenia?
Czy będziesz wdrażać takie pomysły jak osoba "z zewnątrz" oceniająca czy skazany zasłużył na wpz? Bez zmiany przepisów też tego nie zrobisz a poza tym taki pomysł nie ma sensu.
 
Wiesz co Forg to lepiej siedzieć, nic nie robić i biadolić. Może samo się zmieni na dobre przy pomyślnych wiatrach. Sorki, ale nie lubię takiej postawy u ludzi, którzy czekają aż im coś spadnie z nieba. Wolę coś robić niż za 30 lat mieć pretensję do siebie, że mogłam coś uczynić dla innych a nic nie robiłam tylko wykonywałam swoją pracę jak maszyna bez uczuć w stosunku do innego człowieka. A tak na marginesie wystarczy, że będę się przykładać do swojej pracy i nie wykonywać jej rutynowo i każdy skazany będzie dla mnie nowym wyzwaniem a nie "kolejnym" do obrobienia. Prawda niby mało, a ile może zdziałać. A może mi się uda zmienić przepisy? Któż to wie może zostanę posłanką i będę walczyć jak lwica broniąc swoich poglądów a przy okazji ucząc się wielu nowych rzeczy, by człowiek w procesie resocjalizacji był PODMIOTEM. Kończąc swój wywód proszę nie podcinaj mi skrzydełek, mówiąc że nie ma to sensu. ;)
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra