Wejście komornika do domu a psy.

  • Autor wątku Autor wątku Livia27
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

Livia27

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2016
Odpowiedzi
2
Witam, proszę o Państwa odpowiedź w moim zapytaniu. Jakiś czas temu temu przez głupotę i naiwność wpadłam w długi. Osoba dla której się zadłużyłam dawno ma te długi w poważaniu, a ja z tym zostałam i ponoszę wszelkie konsekwencje, choć nic z tych pieniędzy nie miałam. Borykam się obecnie z komornikiem. Moje życie przypomina piekło, ponieważ każdego dnia wychodząc do pracy boję się, że komornik wejdzie do domu pod moją nieobecność. Nie chodzi mi już o zajęcie ruchomości, a o to, że w mieszkaniu mam dwa niewielkie psy i panicznie się boję, że kiedy komornik wejdzie z policją to mogą psom wyrządzić krzywdę. Nie są agresywne, ale są hałaśliwe i może być różnie.... są to psy ze schroniska i mogą reagować różnie. Tyle się naoglądałam spraw w programach typu Uwaga, że najgorsze myśli mi przychodzą do głowy. Mam nadzieję, że to tylko moja paranoja, ale po prostu nie potrafię przestać o tym myśleć i normalnie funkcjonować. Pracuję od poniedziałku do piątku w takich godzinach, że komornik może mnie często nie zastać. Nie mam pojęcia co robić co myśleć, mieszkam w bloku w skromnym mieszkaniu sama, nie mam wsparcia żadnego. Czy są jakieś przepisy regulujące tego typu sytuację, lub zna ktoś z Państwa podobną sytuację z autopsji? Pozdrawiam.
 
Ale dlaczego ma wejsc do domu?
Komornik zajmuje ci cos z pensji?
Jesli tak,to nie wejdzie do mieszkania.
 
@nowa50 niby czemu nie? Może.
 
O ile dłużnik na przychód, komornik nie będzie się bawił z zajęciem ruchomości.
Skórka nie warta wyprawki.
 
Chyba, że wierzyciel sobie zażyczy.
 
Właśnie obawiam się, że różnie z tym bywa i może być taka sytuacja, że mimo zajęcia pensji komornik i tak będzie chciał ruchomości. Nie wiem czy moje stare graty w ogóle go zainteresują, może sobie to wszystko zabrać, byle moje psy były bezpieczne. Dlatego pytanie brzmi, czy takie wejście może być agresywne, jak to wygląda. Może ktoś był w podobnej sytuacji? Nie sposób przecież rzucić pracę i wyczekiwać każdego dzwonka do drzwi.
Nie wiem czy to istotne, jest to dług bankowy.
 
Proszę zaprzestać projekcji, gdybania, na tę chwilę nie ma pani problemu prawnego.
Komornik w postanowieniu wskaże datę czynności. Tyle.
 
91% komorników to też ludzie (procenty "moje wydumane").
Podła praca, ale ... jak inaczej ściągnąć należne długi?

Podstawą jest dialog (z wyłączeniem firm windykacyjnych - tu zachowujemy milczenie i czekamy na "sąd" i komornika).
Było/były jakieś pisma z kancelarii komorniczej gdzie Komornik określił swoje działania.
Komornik musi wysłać powiadomienie do dłużnika o podjętych działaniach, w szczególności - termin "wizji lokalnej". Można, uzgodnić inny termin.
Skoro, zajął wynagrodzenie, to jest minimalna szansa, aby zjawił się w domu celem zajęcia ruchomości. Patrz zdanie wyżej.

Pozostaje problem "pozostałych procentów". Niestety. Ale to jest tylko margines.

Podsumowując. Jest zerowa szansa aby komornik wszedł do mieszkania pod nieobecność lokatora.
W związku z tą sprawą, proponuję wnieść do sądu cywilnego roszczenie przeciwko Osobie dla Której Pani się zadłużyła, jednocześnie składając wniosek o zwolnienie z kosztów sądowych. Przy braku prawnika, Wysoki Sąd ma obowiązek pouczenia Pani o przysługujących prawach i procedurze.
Lepiej jednak zatrudnić dowolnego radcę prawnego (ze względu na koszty), a jeszcze lepiej adwokata. Tylko, że w czasie rozprawy słabo wygląda biedna "wdowa" którą stać na reprezentację.
 
Powrót
Góra