Jestem wam winny wyjaśnienia (ku przestrodze).
Gość złożył do sądu pozew i zażądał dodatkowego 1000 zł tytułem kosztów zastępstwa procesowego. Łącznie 2500 zł. Sąd wydał wobec mnie nakaz zapłaty.
Złożyłem sprzeciw od nakazu zapłaty, sprawa trafiła na drogę sądową. Powołałem świadków i przedstawiłem inne dowody, w odpowiedzi na to wynajmującemu nieco zmiękła rura i ograniczył żądania do 1000 zł. Odbyły się 3 rozprawy (każda na drugim końcu Polski, dla mnie koszt jednej to co najmniej 400 zł i dwa dni urlopu). Świadkowie się nie stawili i dostali po 700 zł kary.
Następnie doszło do negocjacji. Nie chciałem płacić złodziejowi – wynajmującemu ani grosza, ale sędzia zaproponował, że jak dojdzie do ugody, to on anuluje kary porządkowe. Summa summarum zgodziłem się zapłacić 400 zł i na tym zakończyła się sprawa.
Odbyły się łącznie trzy rozprawy, ale na wokandzie było napisane, że wynajmujący miał każdego dnia po kilka spraw, wszędzie występował, jako powód o zapłatę. Ode mnie łącznie wyłudził 400 zł, nie dużo, ale ciekawe na ile oszukał innych?
Wnioski:
- nie podpisuj nigdy dokumentów takich jak weksel in blanco, bo skoro ktoś tego od ciebie wymaga, to na pewno chce cię wydymać
- walcz o swoje w sądzie, bo możesz tylko wygrać
- powszechne przekonanie, że bogaty znaczy złodziej nie wzięło się z niczego.