Keira to nie jest tak, że każdy kto wejdzie z ulicy może zobaczyć się z osadzonym. Zadzwoń do ZK Twojego przyjaciela i zapytaj czy jesteś wpisana na listę widzeń - jeśli tak to nic nie będzie stało na przeszkodzie, żebyś mogła się z nim zobaczyć.
Betty przepraszam, ale Twoja wypowiedź to kompletna bzdura więc może powstrzymaj się z takim udzielaniem rad.
I jakie zabazgrane papiery - znam przypadki, gdzie osadzonych odwiedzają osoby, które wcześniej same przebywały w ZK - wszystko zależy od zatwierdzonej listy, a dyrektor jeśli ma taką ochotę to może wpisać kogo chce, a tu pewnie zwyczajnie nie było kolegi na liście więc nie wszedł. Co Ty myślisz, że w małej rubryce z nazwiskami odwiedzających przy każdym jest napisane co w życiu robi? Jeśli dyr. ma jakieś zastrzeżenia co do osób, które mają znaleźć się na liście to wcześniej na to reaguje i nie wpisuje takiego kogoś, a nie że, nie wpisuje kogoś, a do tego czyni adnotację w karcie "proszę go nie wpuszczać, bo ma zawalone papiery"!