Widzenia skazanego

  • Autor wątku Autor wątku skarlet
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Witam. Chciałam się podzielić sytuacją, która mnie dość zaskoczyła. Może komuś pomoże, może ułatwi jakieś procedury.... nie wiem. Mój przyjaciel będąc w AŚ wpisał mnie na listę odwiedzających, ja pisałam prośbę do prokuratury, no standardowo. W każdym razie do wizyty w AŚ nie doszło. W chwili obecnej przebywa w ZK i chciał mnie wpisać na listę. Złożył wniosek i usłyszał, że ja od roku jestem na liście i tylko mój adres musi uaktualnić, jeśli się zmienił. Zaskoczyła mnie to, że "obowiązuje" lista z AŚ.
 
Jest jedna karta widzeń przez cały wyrok. Nie zmienia się ona z momentem przetransportowania.
 
Ptasior napisał:
Nie zmienia się ona z momentem przetransportowania.

Jak zwykle Ptasior zapomniał subtelnie dodać, że "jak ja siedziałem, to miałem to i tamto".
A ja napiszę, że po przetransportowaniu skazanego dyrektor "nowej" jednostki może rękoma swoich funkcjonariuszy wyczyścić dotychczasową listę i rozpatrzeć kandydatów do widzeń od nowa. I co? Tylko nie pisz, że Ty się z tym nie spotkałeś albo o tym nie słyszałeś. Ruszającego się pantofelka tez pewnie nie widziałeś a jednak takie żyjątko istnieje.
 
forg napisał:
Jak zwykle Ptasior zapomniał subtelnie dodać, że "jak ja siedziałem, to miałem to i tamto".
A ja napiszę, że po przetransportowaniu skazanego dyrektor "nowej" jednostki może rękoma swoich funkcjonariuszy wyczyścić dotychczasową listę i rozpatrzeć kandydatów do widzeń od nowa. I co? Tylko nie pisz, że Ty się z tym nie spotkałeś albo o tym nie słyszałeś. Ruszającego się pantofelka tez pewnie nie widziałeś a jednak takie żyjątko istnieje.

Forg pantofelka zostawmy już, bo doszliśmy, że żyje i dobrze się ma :)

POTWIERDZAM TO CO NAPISAŁEŚ - JA TAK MIAŁAM

po transporcie R do ostatniego zk nie było mnie na "liście", kiedy przyjechałam na widzenie to okazało się, że nie wejdę, choć wychowawca twierdził, że jeśli wcześniej odwiedzałam R to teraz nie ma problemu - akurat! R na szybko pisał prośbę o jednorazowe widzenie a na listę trafiłam dopiero po wszystkim. i tak: w pierwszym zk na liście byłam ja i jego mama a teraz jestem tylko ja.
 
A ja napiszę, że po przetransportowaniu skazanego dyrektor "nowej" jednostki może rękoma swoich funkcjonariuszy wyczyścić dotychczasową listę i rozpatrzeć kandydatów do widzeń od nowa. I co?
Ja nie pisałem o osobach na karcie widzeń tylko o samej karcie.
Tylko nie pisz, że Ty się z tym nie spotkałeś albo o tym nie słyszałeś.
Jakbym słyszał i się spotkał to bym napisał. Wpisując kogoś na kartę widzeń czymś to uzasadniamy. Ja miałem tak, że jak chciałem wpisać kuzyna to najpierw udzielono zgody na widzenie jednorazowe.
Ruszającego się pantofelka tez pewnie nie widziałeś a jednak takie żyjątko istnieje.
Akurat widziałem.

I pytanko: czy osoba karana lub odbywająca karę pozbawienia wolności w ZK może uzyskać zgodę na widzenie powiedzmy z kumplem?
 
Ptasior napisał:
I pytanko: czy osoba karana lub odbywająca karę pozbawienia wolności w ZK może uzyskać zgodę na widzenie powiedzmy z kumplem?

Może uzyskać zgodę lub jej nie uzyskać.
 
Ptasior napisał:
Ja nie pisałem o osobach na karcie widzeń tylko o samej karcie.

a tego już kompletnie nie rozumiem, gdyż:
w nowym zk R do "celówki" - mam nadzieję, że mogę użyć tego słowa a jak nie to będzie mi to wybaczone... - ma dołączony zupełnie nowy formularz, więc fizycznie się zmienił....bo jak inaczej wytłumaczysz fakt, że w pierwszym zk były na liście 2osoby a teraz jest 1 i nie ma skreśleń???
 
W takim razie, jeśli bywa różnie, może warto żeby osadzony świeżo po przybyciu do ZK poprosił o sprawdzenie jak wygląda jego karta widzeń (jeśli to możliwe). Może komuś to oszczędzi czasu, procedur i kilkakrotnego tłumaczenia kto jest kim dla kogo.
 
na liście byłam ja i jego mama a teraz jestem tylko ja
Mama nie musiała być wpisywana na kartę więc może jej tam wogóle nie było?
bo jak inaczej wytłumaczysz fakt, że w pierwszym zk były na liście 2osoby a teraz jest 1 i nie ma skreśleń???
A pewna jesteś, że wpisywali matkę skoro rodzina nie musi być wpisywana na kartę widzeń?
w nowym zk R do "celówki" - mam nadzieję, że mogę użyć tego słowa a jak nie to będzie mi to wybaczone... - ma dołączony zupełnie nowy formularz
Jaki formularz?
W takim razie, jeśli bywa różnie, może warto żeby osadzony świeżo po przybyciu do ZK poprosił o sprawdzenie jak wygląda jego karta widzeń (jeśli to możliwe). Może komuś to oszczędzi czasu, procedur i kilkakrotnego tłumaczenia kto jest kim dla kogo.
Jasne, że tak, ale ja naprawdę nie spotkałem się w swojej "karierze" aby ktoś mi wykreślił kogoś z karty widzeń.
 
Ptasior napisał:
ale ja naprawdę nie spotkałem się w swojej "karierze" aby ktoś mi wykreślił kogoś z karty widzeń.

I powyższe nie jest żadnym uzasadnieniem ewentualnej tezy, że osoba, której raz wydano zgodę na odwiedzanie będzie miała tą zgodę do końca kary zainteresowanego. Ja znam sporo przypadków "wykreślania" osób. Z różnych powodów.
 
I powyższe nie jest żadnym uzasadnieniem ewentualnej tezy, że osoba, której raz wydano zgodę na odwiedzanie będzie miała tą zgodę do końca kary zainteresowanego.
Ja wiem, że jak zostanie udzielona zgoda jednorazowa to potem ta osoba nie musi zostać wpisana na kartę "na stałe".
Ja znam sporo przypadków "wykreślania" osób. Z różnych powodów.
Ja niestety nie znam. Można tylko domniemywać.
 
forg napisał:
I powyższe nie jest żadnym uzasadnieniem ewentualnej tezy, że osoba, której raz wydano zgodę na odwiedzanie będzie miała tą zgodę do końca kary zainteresowanego. Ja znam sporo przypadków "wykreślania" osób. Z różnych powodów.

Czy ZK informuje o takim fakcie osadzonego? Pomijam "przyłapanie" odwiedzającego na czymś nielegalnym, bo tutaj można się pewnie od razu spodziewać wykreślenia z listy.
 
Pomijam "przyłapanie" odwiedzającego na czymś nielegalnym, bo tutaj można się pewnie od razu spodziewać wykreślenia z listy.
A jakieś inne powody przychodzą Ci do głowy?
 
Doświadczenia nie mam żadnego w takich sytuacjach, ale może wyjść na jaw to kombinowanie ze stopniem pokrewieństwa, o którym pisaliśmy w wątku o przepustkach? Może jakieś zatargi z prawem odwiedzającego? Nie wiem, powiem szczerze, ale ja się nie znam na tym.
 
Może Pan Moderator poda jakieś przykłady. Może...
 
Ptasior napisał:
Mama nie musiała być wpisywana na kartę więc może jej tam wogóle nie było?

A pewna jesteś, że wpisywali matkę skoro rodzina nie musi być wpisywana na kartę widzeń?

no właśnie w zk nr 1 byłyśmy obie ona na poz.1 a ja poz.2
być może ktoś był świętszy od przepisów i ją też wpisał, poza tym w tym zk nikt mi nie robił problemów oprócz panów "bramowych" - mimo, że byłam na liście to za każdym razem dzwonili "na górę" zanim do stałam świstek do wypełnienia przed widzeniem.

Jaki formularz?

lista odwiedzających czy jak on się tam nazywa, jeszcze miesiąc temu była zielona z zk nr 1 a teraz jest kremowa i jestem tylko JA, stąd moje zdziwienie, bo jednak zmienili w trakcie roku kalendarzowego czy roku odbywania kary- nie wiem do któego się odnosiłeś.

SZKA czasem to nie jest wina osadzonego, że z listą jest coś nie tak....żebym ja trafiła na stałe R musiał UDOWODNIĆ, że nie jestem tylko panienką od widzeń dla jego rozrywki, tylko czy w ogóle się znamy i w jakim stopniu...
 
mimo, że byłam na liście to za każdym razem dzwonili "na górę" zanim do stałam świstek do wypełnienia przed widzeniem.
Dzwonili na górę żeby przygotował się do widzenia. A może nie chciałby wyjść?
temu była zielona z zk nr 1 a teraz jest kremowa
Może zmienil się tylko druk?
i jestem tylko JA
Bo matka byc nie musi.
 
Ptasior napisał:
Dzwonili na górę żeby przygotował się do widzenia. A może nie chciałby wyjść?
jak Ty kurczę wiesz co się działo, jakbyś stał koło mnie....
za każdym razem było pytanie nie o jego chęć widzenia, tylko czy ja- tu padało moje! imię i nazwisko- mam zgodę dyrektora na wejście, bo nie jestem rodziną, inaczej do widzenia się ze mną.
i tak - nie chciał by wyjść...dla jaj wpisywał by mnie na listę a potem co telefon dla kolejnych jaj pytał kiedy będę i dla następnych by powiedział, że ma mnie gdzieś i nie przyjdzie - no zastanów się !
czasem Wasza męska logika mnie rozwala....

Może zmienil się tylko druk?Bo matka byc nie musi.
wiem, że matka nie musi być wpisana, ale jak mówię, że właśnie jest teraz nowy - przepisany druk to po chińsku piszę, czy co???
czary-mary z zielonego kremowy i z 2 osób 1 - czysta magia....
 
czary-mary z zielonego kremowy i z 2 osób 1 - czysta magia...
Po co te nerwy? Przeciez pisałem, że mógł się zmienić tylko druk a że matka nie musi widnieć na tym druku to dlatego jej nie ma. Takie trudne do pojęcia?
za każdym razem było pytanie nie o jego chęć widzenia, tylko czy ja- tu padało moje! imię i nazwisko- mam zgodę dyrektora na wejście, bo nie jestem rodziną, inaczej do widzenia się ze mną.
Jakoś u mnie nie było takich "cyrków". Osoba raz wpisana na kartę przyjeżdżała na widzenia do kilku ZK i nikt nie pytał czy ma jakąś zgodę. Została raz wpisana i już. I też nie rodzina (chociaż konkubina, tak jak Ty to chyba jakaś rodzina).
 
Dziewczyny, mam niedługo pierwsze widzenie i wiem, ze mój facet zgłosił mnie jako kuzynke (a nia nie jestem) a po drugie mam rozmawiac z wychowawcą. Pomóżcie, co mam mówic bo strasznie sie denerwuje, ze wyda sie, ze nie jestem kuzynka i wiecej nie bede mogła go zobaczyc. O co pytaja na takich rozmowach? Dziekuje - przerażona
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra