Widzenia skazanego

  • Autor wątku Autor wątku skarlet
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
igaaa napisał:
W takim razie nie wiem, jak mam załatwić tą zgodę i czy za to się płaci? W końcu notariusz rzadko była "darmowy".

To poproś opiekuna prawnego, by pojechał z Tobą i złożył podpis "na miejscu".
A skoro nie potrafiłaś dogadać się "na miejscu" to może niech skazany wyjaśni podstawę prawną tego "wewnętrznego przepisu"?
 
Przepisy wewnętrzne nie mogą być sprzeczne z artykułami kodeksowymi !
Nie rozumiem w ogóle przepisów tego ZK. :what:
 
Ja też tego nie rozumiem... cała się trzęsę. Nie mogę dojść do siebie... wstałam taka szczęśliwa o 4 rano i okazało się, że na marne. Frog, chyba tak zrobię. Poproszę mamę, żeby ze mną pojechała i złożyła podpis... Tylko czy jeśli tak zrobię to na pewno będę mogła wejść? Bo z nimi to nic nie wiadomo..
 
igaaa zadzwoń do tego ZK i zapytaj czy jeśli się stawisz z prawnym opiekunem to podpis wystarczy.Żebyś znów nie wyszła stamtąd z kwitkiem.
 
Kate586 napisał:
igaaa zadzwoń do tego ZK i zapytaj czy jeśli się stawisz z prawnym opiekunem to podpis wystarczy.Żebyś znów nie wyszła stamtąd z kwitkiem.

Masz rację. Bo nie chcę znów wstawać o 4 i do tego ciągnąć mamy na darmo. Ale w tym ich całym regulaminie jest napisane, że "Osoby niepełnoletnie (poniżej osiemnastego roku życia) mogą korzystać z widzenia z osadzonym nie będącym najbliższym członkiem rodziny wyłącznie pod opieką lub za zgodą pisemną (złożoną osobiście bądź potwierdzoną notarialnie) opiekuna prawnego.", więc chyba powinno wystarczyć.

Aczkolwiek zadzwonię, chociaż oni też nie są do końca słowni. Przecież dzień wcześniej brat mojego K. dzwonił do nich i powiedzieli w informacji, że żadna zgoda nie jest potrzebna... sami między sobą nie mogą się dogadać. Paranoja.
 
No widzisz,to tak jak kiedyś spotkałam się z wysłaniem książek.Jeden funkcjonariusz powiedział,że na książki trzeba mieć zgodę dyrektora,drugi powiedział że można wysłać bez problemu.I wiele jest takich zawiłych przypadków,gdzie nie wiadomo jak się zachować.Następnym razem pojedziesz i może się okazać,że wpuszczą Cie bez żadnego potwierdzenia.Ale dla jasności zadzwoń i w razie czego i tak lepiej jechać z mamą i mieć to potwierdzenie na piśmie niż liczyć na "traf" o którym pisałam.
 
No wolę być w 100% pewna, że mnie wpuszczą, bo kolejnego widzenia bez widzenia chyba nie przeżyję :( Właśnie nie wiem jak to jest z książkami, bo też chciałam wysłać kalendarz. Wysłałam i odesłano mi go. Ale to już nie ten temat :)
W każdym razie wezmę mamę i dam mu to. Tylko może znowu nie uwierzy, iż moja mama jest moją mamą ;]
 
endorfinalna napisał:
igaaa Od tego są właśnie m. in. dowody osobiste :)

Dowody osobiste to nie do końca. Bo oni są w stanie nawet wymyślić, że moja mama mimo, że na imię ma tak jak ja mam wpisane w dowodzie i potwierdzi to swoim to nie jest moją mamą. Bo przecież mogłam znaleźć sobie inną kobietę o takim samym nazwisku i imieniu ;] :wow:

Raczej muszę się posłużyć aktem urodzenia.
 
igaaa Jak na moje to są normalnie cyrki w biały dzień. Ale na wszelki wypadek weź ten akt urodzenia, żebyś krążyć nie musiała kilkanaście razy. :wow:;)
 
Dziś moja "teściowa" dzwoniła tam do nich to powiedzieli, że ten akt urodzenia jest potrzebny. No cóż, pewnie i tak uznają go za podrobiony, no ale dobra :D

Ta cała sytuacja jest śmieszna. Przecież tak naprawdę to moi rodzice na zdrowy, chłopski rozum muszą się z tym zgodzić. Bo przecież jestem pod ich opieką i nie mogłabym wychodzić sobie od tak, bez pozwolenia, o 4 rano...
 
Tu raczej nie chodzi o to czy możesz wychodzić o 4 rano, czy nie możesz. Ale raczej czy możesz chodzić do kryminalisty będącego w kryminale. A poza tym to tez na pewno chodzi o jakieś kwestie dotyczące ogólnie ZK, skazanego i odwiedzin.
 
Pewnie tak. Nie zostaje mi nic innego jak się dostosować do ich "wewnętrznych przepisów", które jak mówicie kłócą się z prawem. No nic. Jakoś to trzeba wykombinować, bo nie wyobrażam sobie, że miałabym się z nim nie widywać.
 
igaaa A wyrok długi ? No niestety, musisz się dostosować jak chcesz chodzić do tego ZK na widzenia. Ale naprawdę pierwsze słyszę takie cuda wianki, dobrze że nie w każdym ZK tak jest. :wow:
 
Wyrok 3 lata i 9 miesięcy. A właściwie to 3 wyroki. Jeden 1,5 roku drugi 2 lata a trzeci 3 miesiące. Tyle, że ponad 3 miesiące odsiedziane w tymczasowym i teraz już ponad miesiąc, więc łącznie z tego już ponad 4.
Ogólnie z tego co czytałam to właściwie nigdzie tak nie ma. W tym ZK na tablicy gdzie jest regulamin w jednym miejscu napisane jest, iż można odwiedzać skazanego, jeśli ma się skończone 15 lat a w drugim miejscu pisze właśnie o tym pozwoleniu od rodziców. Ponadto kiedy brat mojego K. tam dzwonił i pytał to powiedzieli, że to nie potrzebne. Całkiem im się poprzewracało... Sami nie wiedzą o co im chodzi :wow:
 
Dokładnie, sami gubią się w tym co piszą. Skoro sami sobie zaprzeczają to chyba z kimś tu całkiem normalnie nie jest...

Dziwna sprawa z tym widzeniem w tym ZK, ale no widzisz... nic nie zrobisz. Musisz jechać z mamą, załatwić wszystko co potrzeba i w tedy dopiero spokojnie zacząć jeździć na widzenia. Mam tylko nadzieje, że ten podpis twojej mamy wystarczy i innych problemów robić nie będą. :)
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Też mam nadzieję, że nie będzie problemów. Z tego co mama K. tam się dowiedziała gdy dzwoniła to potrzebna pisemna zgoda mamy dostarczona przez nią osobiście oraz mój akt urodzenia. Dobrze że numeru buta nie chcą :D No ale cóż robić..
 
Witam.Mam pytanie.Czy moj chłopak musi mnie ponownie wpisac na liste odwiedzajacych jak juz bylam wpisana jak przebywal za granica w wiezieniu i czekal na transport do Polski?
 
W naszym przypadku lista szła za skazanym do innego ZK,jednak dyrektor w tym drugim ZK też musi ją zatwierdzić.Wszystko idzie za nim,wydaje mi się,że lista odwiedzających też,jednak to inny kraj i pewnie na liste będzie musiał wpisać od nowa.Najlepiej niech się zapyta wychowawcy.
 
Ostatnia edycja:
to tak jak u nas lista szła za moim bratem:)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra