Widzenia skazanego

  • Autor wątku Autor wątku skarlet
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Ingab, może właśnie nie jest tej osobie taki bliski skoro spytać dyrektora to za dużo zachodu (czasem wystarczy porozmawiać z wychowawcą).
Też miałam taki problem, rozmowa z wychowawcą pomogła.
 
Vajla napisał:
Ingab, może właśnie nie jest tej osobie taki bliski skoro spytać dyrektora to za dużo zachodu (czasem wystarczy porozmawiać z wychowawcą).
Też miałam taki problem, rozmowa z wychowawcą pomogła.

w moim przypadku wychowawca robił problem a jak wychowawca robi problem to dyrektor słucha jego a nie skazanego....na szczęście przeważyły moje listy.

co do wpisu angeelki czy jakoś tak to śmiech mnie ogarnia, w każdej poczekalni w zk i na stronie internetowej o ile taką zk ma, wołami pisze o zasadach widzeń z osobami nieletnimi i bardzo mnie ciekawi co to za zk...?!

Ingab, ale po co się wysilać i samemu sprawdzać? lepiej zadać milionowy raz to samo pytanie...
 
mysz...ale do mnie pijesz? ? Bo moje pytanie było całkowicie nowe,a zasady znam,zasady widzen,lista itp.Tylko klopot w tym,że wszystko było zglaszane przez osadzonego,prośby o wpis na liste,i nie wpisują...Nie ,że nawet dyrektor nie zatwierdził.Nie wpisali do dziś.Pomimo wielokrotnych próśb. Osoba jest KRYSZTAŁOWA.Jak wspomniałam wstecz...
 
ingab napisał:
mysz...ale do mnie pijesz? ? Bo moje pytanie było całkowicie nowe,a zasady znam,zasady widzen,lista itp.Tylko klopot w tym,że wszystko było zglaszane przez osadzonego,prośby o wpis na liste,i nie wpisują...Nie ,że nawet dyrektor nie zatwierdził.Nie wpisali do dziś.Pomimo wielokrotnych próśb. Osoba jest KRYSZTAŁOWA.Jak wspomniałam wstecz...

to grubym było do wszystkich nowych z pytaniem o wejście jak nie mają 18lat a do Ciebie tyle co do kwestii sprawdzania wcześniejszych postów. więc wcale nie pije do Ciebie :)

jeśli chodzi o niechęć wpisania na listę odwiedzających to pojęcia nie mam dlaczego tak się stało. czy to tylko czyjeś widzimisię czy osadzony jednak za mało się starał. nie znam bliżej sprawy, ale czy brałaś pod uwagę sytuację, że osadzony w ogóle nie prosił a tej osobie wmawia, że zrobił co mógł?
nie żebym kogoś oskarżała, bo go nie znam i w związku z tym nie wiem czy byłby do tego zdolny, ale jakoś tak mi się to nasunęło...
 
Ostatnia edycja:
jjacek napisał:
a w innych wystarczy napisać prośbę i można widywać się waściwie z każdym (niekaranym)

A dlaczego niekaranym? A co, jeśli dany skazany ma jedynie znajomych kiedyś karanych? A rodziny brak? I dożywocie?
Może to Tobie trudno sobie wyobrazić ale każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie. Przynajmniej w niektórych jednostkach.
 
forg napisał:
A dlaczego niekaranym? A co, jeśli dany skazany ma jedynie znajomych kiedyś karanych? A rodziny brak? I dożywocie?
Może to Tobie trudno sobie wyobrazić ale każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie. Przynajmniej w niektórych jednostkach.

nie chcę za bardzo wdawać się z Tobą w dyskusje, bo nie mam szans, ale nie słyszałam o przypadku, w którym ktoś karany jest wpisany na stałe na listę odwiedzających. na jednorazowe przy szczególnym dozorze, owszem. no chyba, że to małżonek albo najbliższa rodzina, ale obcy? to może rodzić podejrzenia gangsterstwa...
 
mysz821130 napisał:
nie chcę za bardzo wdawać się z Tobą w dyskusje, bo nie mam szans, ale nie słyszałam o przypadku, w którym ktoś karany jest wpisany na stałe na listę odwiedzających.

Ja nigdy nie widziałem takiego żyjątka o nazwie "pantofelek" - to znaczy, że nie istnieje?
Ja rozumiem, że niektórzy ludzie uważają, że są centrum wszechświata. I jak oni nie słyszeli, nie widzieli, nie dotknęli to czegoś nie ma. A tymczasem jest inaczej. Historia polskiej penitencjarystyki zna takie przypadki. No ale Ty ich nie znasz ...

A co powiesz o tym, że byli skazani pojawiają się w więzieniach i "głoszą dobrą nowinę"? Toż to przecież ryzyko zorganizowanej grupy przestępczej.
 
forg napisał:
Ja nigdy nie widziałem takiego żyjątka o nazwie "pantofelek" - to znaczy, że nie istnieje?
Ja rozumiem, że niektórzy ludzie uważają, że są centrum wszechświata. I jak oni nie słyszeli, nie widzieli, nie dotknęli to czegoś nie ma. A tymczasem jest inaczej. Historia polskiej penitencjarystyki zna takie przypadki. No ale Ty ich nie znasz ...

A co powiesz o tym, że byli skazani pojawiają się w więzieniach i "głoszą dobrą nowinę"? Toż to przecież ryzyko zorganizowanej grupy przestępczej.

1. miałam szczęście i widziałam żywy okaz pantofelka pod mikroskopem - biologia, szkoła podstawowa, kl.4 (jak było ich jeszcze 8 ) dział jednokomórkowce, pierwotniaki itd... Twoja strata jak byłeś na wagarach ;)

2.nie uważam się za centrum wszechświata!

3. nie mówię o "dobrej nowinie" głoszonej przez byłych przestępców na gościnnych występach w świetlicy jako żywych dowodach resocjalizacji i nawrócenia na drogę Pana, tylko typowym indywidualnym widzeniu trwającym godzinę w ogólnej sali widzeń, kiedy "dowódca" ma na oku kilka/naście osób...
 
Ostatnia edycja:
mysz821130 napisał:
3. nie mówię o "dobrej nowinie" głoszonej przez byłych przestępców na gościnnych występach w świetlicy jako żywych dowodach resocjalizacji i nawrócenia na drogę Pana, tylko typowym indywidualnym widzeniu trwającym godzinę w ogólnej sali widzeń, kiedy "dowódca" ma na oku kilka/naście osób...

Ok, mało wiesz. Przyjmij za pewnik - osoba karana może odwiedzać osobę odbywającą karę pozbawienia wolności. Podpowiedziałem Tobie nawet najbardziej oczywisty przykład - oczywiście nie wprost - ale nie zrozumiałaś.
Osoba karana i odbywająca uprzednio wyrok może stać się kimś pożądanym w procesie resocjalizacji skazanego. Również w czasie indywidualnych widzeń.
 
forg napisał:
Ok, mało wiesz. Przyjmij za pewnik - osoba karana może odwiedzać osobę odbywającą karę pozbawienia wolności. Podpowiedziałem Tobie nawet najbardziej oczywisty przykład - oczywiście nie wprost - ale nie zrozumiałaś.
Osoba karana i odbywająca uprzednio wyrok może stać się kimś pożądanym w procesie resocjalizacji skazanego. Również w czasie indywidualnych widzeń.

akurat to zrozumiałam i taki przypadek jest oczywisty.
raczej Ty dalej nie rozumiesz, że chodzi mi o typowego kryminalistę, który kiedyś siedział i wyszedł, i żyje sobie zwyczajnie, i nie udziela się społecznie jako małpka w cyrku pt. resocjalizacja, tylko po prostu chciałby odwiedzić swojego kolegę.
precyzyjniej nie umiem tego opisać.
jeśli w takim przypadku jest to możliwe, to fajnie, UWIERZĘ NA SŁOWO, ale takie coś nie przejdzie w tym zk, do którego teraz uczęszczam, bo sprawdzają wszystko i wszystkich pod każdym względem - jako namacalny dowód indywidualnego, negatywnego rozpatrywania takich spraw.
 
Ostatnia edycja:
forg napisał:
A dlaczego niekaranym? A co, jeśli dany skazany ma jedynie znajomych kiedyś karanych? A rodziny brak? I dożywocie?
Może to Tobie trudno sobie wyobrazić ale każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie. Przynajmniej w niektórych jednostkach.

mówisz ,że może mi to trudno sobie wyobrazić? może problem jest w tym ,że Ty tylko to sobie wyobrażasz i to cała Twoja wiedza na ten temat?
zawsze coś ...wszyscy przeczytali ze zrozumieniem poza Tobą.
 
jjacek napisał:
mówisz ,że może mi to trudno sobie wyobrazić? może problem jest w tym ,że Ty tylko to sobie wyobrażasz i to cała Twoja wiedza na ten temat?

Cóż, nie będę Cię wyprowadzał z błędu. Osoby inteligentne, na podstawie moich wypowiedzi wiedzą, jakie mam doświadczenie.
 
forg napisał:
Cóż, nie będę Cię wyprowadzał z błędu. Osoby inteligentne, na podstawie moich wypowiedzi wiedzą, jakie mam doświadczenie.

rzeczywiście prezentujesz bardzo szeroką wiedzę teoretyczną i zapewne praktyczną...niestety szkoda, że w teorii wszystko jest możliwe a w praktyce nie koniecznie. i o tym wiedzą zarówno osoby bardziej inteligentne jak i mniej...
 
mysz821130 napisał:
niestety szkoda, że w teorii wszystko jest możliwe a w praktyce nie koniecznie. i o tym wiedzą zarówno osoby bardziej inteligentne jak i mniej...

Cóż ... nie zamierzam podawać personalnych przykładów bo nie chcę łamać prawa. A osoby które wymieniłbym mogłyby sobie tego nie życzyć.

Ale zawsze do śmiechu doprowadzają mnie "niewierne Tomasze". Skoro oni nie widzieli, nie słyszeli to czegoś nie ma.
 
forg napisał:
Cóż ... nie zamierzam podawać personalnych przykładów bo nie chcę łamać prawa. A osoby które wymieniłbym mogłyby sobie tego nie życzyć.

Ale zawsze do śmiechu doprowadzają mnie "niewierne Tomasze". Skoro oni nie widzieli, nie słyszeli to czegoś nie ma.

nie oczekuję, że złamiesz prawo, tylko jeszcze nikogo nie poznałam oprócz Ciebie, który twierdzi, że teoria=praktyka w 100%
dlatego nie będę się przegadywać, bo to bez sensu.
Twoja wiedza jest bardziej wartościowa niż życie i doświadczenia większości ludzi, którzy tu piszą, bo są skalani przestępstwem własnym lub bliskich...
 
Ostatnia edycja:
mysz821130 napisał:
nie oczekuję, że złamiesz prawo, tylko jeszcze nikogo nie poznałam oprócz Ciebie, który twierdzi, że teoria=praktyka w 100%

???
Mowa była o tym, że osoba uprzednio karana może odwiedzić kogoś odbywającego karę. Ja znam takie przypadki a Ty próbujesz udowodnić, że nie wiem o czym piszę.
 
forg napisał:
???
osoba uprzednio karana może odwiedzić kogoś odbywającego karę. Ja znam takie przypadki

Również znam takie przypadki. Z tego co słyszałam może być problem jeśli osoba, która odsiadywała swój wyrok, chce odwiedzić kogoś w tym samym zk. Jeśli w innym to wiem, że nie ma problemu.
 
mowa była o stałym wpisie z tego co pamiętam...jest to możliwe?
 
izuniaem napisał:
mysz jest to możliwe;)

ale nie pewne na 100%, bo co oczywiste: każdy przypadek jest indywidualnie rozpatrywany jak wpz, przerwa w każe itd. i tylko o to mi chodziło. i nie, że nie wierzę tylko sama napisałaś, że może być problem dla kumpla spod celi ;)
ale ja jestem niewiernym Tomaszem...mało wiem i w ogóle...a tak w ogóle to zaczęło się od zupełnie czegoś innego...
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra