Widzenia skazanego

  • Autor wątku Autor wątku skarlet
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
izuniaem corka i syn są naszymi wspólnymi dziećmi więc zawsze mozna je wziąc tylko ta droga i czas nie sa dogodne na podróz z nimi, szkoda mi ich ciągac po autobusach i pociągach przez 15 godzin.

marcinmajster masz racje, wychowawca musiał źle zaopiniowac, bo przy takich argumentach to nie ma bata musiało przejść pozytywnie. Problem jest z wychowawcą taki, ze on twierdzi, że on sie przychylał do prośby. Jednak na nim sie mąż juz srodze przejechał nie bede opisywac, bo nikt nie uwierzy.

Recedes dzięki za rade w poniedziałek będe sama interweniować u kierownika, bo w tym ZK tylko z nim można rozmawiać. Co do dyrektora to mąż chciał sie umówić, ale wychowawca nie wyraził zgody, bo nie widzi takiej potrzeby.

chwascior dobrze powiedziane.

Dziekuje za rady wszystkim
 
ansark napisał:
Recedes dzięki za rade w poniedziałek będe sama interweniować u kierownika, bo w tym ZK tylko z nim można rozmawiać. Co do dyrektora to mąż chciał sie umówić, ale wychowawca nie wyraził zgody, bo nie widzi takiej potrzeby.
Dziwne porządki tam panują, skoro wychowawca decyduje z kim dyrektor ma rozmawiać, a z kim nie. Jeżeli tak jest naprawdę to ten dyrektor kiedyś obudzi się z ręką w nocniku. Jeżeli mam być szczery, to jednak w to nie wierzę. Porządek wewnętrzny powinien określać na jakich zasadach i kiedy skazani mogą rozmawiać z dyrektorem jednostki i wychowawca nie może tego skazanemu zabronić. Ten porządek powinien natomiast znajdować się w każdej celi. Znam zakłady, w których dyrektorzy nie udadzą sie na wekend jak nie przyjmą wszystkich skazanych, którzy są do nich zapisani.
 
Ostatnia edycja:
Mi tez sie nie chce w to wierzyć i komuś też nie uwirzyłabym, że tak może być.
Ta sytuacja kojarzy mi się z czasami studenckimi na Uniewrsytecie każdy trząśł sie przed pójściem i rozmową z Panią w dziekanacie, mówiono wręcz, ze "Pani w dziekanacie jest druga po Bogu", bo od niej duzo zależało. Ten wychowawca widocznie tez tak się czuje. Ale już nie długo i koszmar sie skończy.
 
ansark napisał:
dyrektor napisał odmowę, ponieważ jak twierdzi wychowawca ma za krótki czas (24 dni) do wyjścia (to był oficjalny powód) i mu nie przysługuje to!!! Co ma piernik do wiatraka?!

No powiem Ci że dla mnie to też jakaś kpina bo mój ma jeszcze dużo do odsiedzenia bynajmniej dużo więcej niż 24dni a teraz w maju mieliśmy połączone godziny i to bez problemu najmniejszego no ale co zakład to obyczaj ...

Zawsze pod górkę :mad:
 
ansark o ile w konkretnym zk jest dyrektor (lub z-ca, z-cy) umów się na spotkanie w sprawie widzenia z innym (niż ten który podpisał się pod odmową):ok:
 
Recedes mój P mówi, że niestety są zakłady gdzie wychowawcy robią takie problemy po prostu wyrzucają te kartki, mój mąż poradził sobie z tym w inny sposób- pisze urzędowe pismo zaadresowane do dyrektora zk, w zaklejonej kopercie tak jak do sądu. W liście prosi o rozmowę z dyrektorem.
 
NIE MOŻLIWE!
Jaki to ZK?
Bo w pale się nie mieści żeby wychowawca odmawiał widzenia skazanego ze swoim
jak by nie było zwierzchnikiem ...
Jeśli wychowawca faktycznie odmawia w co trudno mi uwierzyć to
twój luby może zapisać się do dyrektora u oddziałowego który wpisuje to w zeszyt i wtedy nie ma już opcji żeby ktokolwiek rwał jakiekolwiek kartki ...
 
dobra rada chwascior, najlepiej wpisać się na rozmowę u oddziałowego do dyrektora, wówczas "nie ma zmiłuj się!":ok:
 
izuniaem napisał:
Recedes mój P mówi, że niestety są zakłady gdzie wychowawcy robią takie problemy po prostu wyrzucają te kartki, mój mąż poradził sobie z tym w inny sposób- pisze urzędowe pismo zaadresowane do dyrektora zk, w zaklejonej kopercie tak jak do sądu. W liście prosi o rozmowę z dyrektorem.
Nooo, jeżeli wychowawca pośredniczy,to takie numery są możliwe. Jeżeli tak się dzieje to pewnie nie tylko w przypadku Twojego męża. Trzeba zwrócić na to uwagę dyrekcji i dążyć do zmiany procedury zapisywania. W każdej jednostce jest książka przyjęć skazanych przez dyrektorów. Uważam że jest błędem jeżeli w procesie zapisywania do tej książki występuje wychowawca. Przecież w większości przypadków skazani zapisują się na te rozmowy gdy wychowawcy odmawiają im pozytywnego załatwienia sprawy. To tak jakby Sąd I instancji rozpatrywał odwołania od własnych wyroków. :)
 
Mój chłopak jest w AŚ w gdańsku czeka na transport do zk ma grupę p2. odrzucili jego pisemną prośbe o wpisanie mnie na listę odwiedzających. Mimo jego starań i kilkakrotnie wysłanych próśb o spotkanie wychowawca on odmawia. Co ja mogę w tej sprawie zrobić ? Dodam ze dojeżdżam 300 km. Wcześniej przed jego zgloszeniem sie do AŚ mieszkaliśmy razem w warszawie ja tam studiuje teraz kończę studia i zamierzam przeprowadzić sie do gdańska gdy tylko ustabilizuje sie jego sytuacja. Do kogo mam napisać czy zadzwonić ?
 
Josefine mój R. też był w areszcie w Gdańsku i również czekał na transport do ZK z grupą P2 i nie miałam problemów aby wejść na widzenie (chociaż strażnicy są tam mało sympatyczni i to nie tylko ja odniosłam takie wrażenie)Spróbujcie napisać do dyrektora AŚ.
 
Wystarczy jak mailem wysle czy lepiej listownie? chce to jak najszybciej załatwić.... ;/ e Pewnie jak prześlę mailem to wyląduje w koszu wiec wyślę i tak i tak. :)
 
Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie tylko jak widać początkującym,ale ja wysyłałam listy polecone do dyrektora.Możesz też zadzwonić. U mnie odnosiło to pozytywne skutki.Powodzenia;)U nas chodziło oto żeby mojego przewieźli do ZK bliżej naszego miejsca zamieszkania.
 
Ostatnia edycja:
dzięki, swoją drogą to bardzo dziwne że robią takie problemy, aż się boje tego Dyrektora nie chcą sie spotkać w ogole z moim R a na każde jego pismo odpowiadają "nie". Same problemy:mad: ... a dopiero tydzień tam jest... nawet płyty z muzyką mu zabrali. Tyrany ;)
... nie ma co trzeba płacić za swoje przewinienia.
 
josefine napisał:
dzięki, swoją drogą to bardzo dziwne że robią takie problemy, aż się boje tego Dyrektora nie chcą sie spotkać w ogole z moim R a na każde jego pismo odpowiadają "nie". Same problemy:mad: ... a dopiero tydzień tam jest... nawet płyty z muzyką mu zabrali. Tyrany ;)

Mojego R. trzymali w Gdańsku 2 tygodnie zanim go przewieźli, a widzeń z nim w Gdańsku nie wspominam zbyt miło jeżeli chodzi o samą procedurę i strażników.
 
na to wszystko musi mieć zgodę (tak jest w wielu zk, ale nie wszędzie!) ja na widzeniach miałem wymiany nowych płyt (miałem stałą zgodę dyrektora: raz w m-cu żona przynosiła mi nowe płytki: filmy i muzyka):tuptup:
 
josefine napisał:
Wystarczy jak mailem wysle czy lepiej listownie? chce to jak najszybciej załatwić.... ;/ e Pewnie jak prześlę mailem to wyląduje w koszu wiec wyślę i tak i tak. :)
ja wysylam zawsze faxem ;) i tam gdzie byl moj odsylali nam odp poczta, zawsze .
 
Josefine masz racje że tam robią wszystko pod górke i pezważnie odpowiedzi dyrektora są na nie!:mad:ja z mężem pisaliśmy prośby o dłuższe widzenie i po 6 łaskawie nam przyznał o 30 min a jade z 2 malzch dzieci prawi 400 km:(
 
Mam pytanko. Czy w Czerwonym Borze tymczasowo aresztowanemu trudno jest uzyskać np pół godz dłużej na widzenie?
 
hmmm ...
na śledczym myślę że tak bo to zgody od prokuratora i tym podobne pierdoły ...
na karnym jak się zna strażników i powie się:
"dowódco jeszcze chwila bo ważny temat kończymy" to najczęściej machają ręką i przychodzą za trochę (+- 30 minut) ...

jak to wygląda na śledczym zabij mnie nie wiem ale myślę że bardziej restrykcyjnie przestrzegany jest czas widzeń niż na karnym ...
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra