Widzenia tymczasowo aresztowanego

  • Autor wątku Autor wątku OCEANIA
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
[cytat:2v3xg7ca]
Co więcej - w jedym areszcie siedzi np 25 osadzonych do sprawy, i żaden nie wiedział przez 2 lata, że w tym samym więzieniu jest ten który ich "wystawił".
[/cytat:2v3xg7ca]
W zwiazku ze sprawą mojego męza siedzą jeszcze 3 osóby. Wszyscy dobrze wiedzą ze są w jednym areszcie, nawet czasami się widzą.
 
Przeczytaj to co napisałem w pierwszym zdaniu:
Izolować to trzeba umieć.... :ok:
 
No właśnie trzeba umieć......
Ale ja mam wrażenei że skoro wiezienia są przepełnione to czasami sie nie da dobrze odizolować. Mój mąż wie w jakiej celi jest drugi oskarżony w jego sprawie i mają kontakt bo mi mówił ale to nie jest dobre.
 
I co z tego że więzienia są przepełnione? Jeśli jest taka potrzeba to zawsze można zapewnić pełną, ścisłą izolację.
 
magnatex..człowiek człowiekowi nie równy
jeden się bardziej stara drugi mniej..i oby było więcej takich jak Ty.
Ja mam tylko wrażenie, że niektórym jest po prostu obojętne co się stanie "za murami"...czy ten dostanie po gębie czy tamten...

wiem, że jesteś przeciwny widzeniom z dziećmi
Ja jednak zostawiam to decyzji rodziców...
I...mój mąż jako mężczyzna ma autorytet u syna..przy nim wszystko od strony technicznej wychodzi sprawnie...
[cytat:2r3aw48y]
Ponieważ matka miała być poddana kontroli, podała dziecko strażnikowi. Pech (albo szczęście) polegał na tym, że strażnik tak wziął dziecko na ręce, że wyczuł zgrubienie pod pieluchą. Dziecko w pielusze miało schowane kilkadziesiąt tabletek ekstazy.
[/cytat:2r3aw48y]
To nie ładnie posługiwać sie dzieckiem...ale niestety ludzie mają różne pomysły..i niestety świadczy to o matce. domyslam się, że rezultat jest taki sam jak gdyby to ona sama przenosiła. Nie oskarżam, ale kresli się obraz...bo kobieta, kótra kocha swoje dziecko nie postępuje w taki sposób
 
[cytat:2b32mzzn]
Co do dzieci - to zgodnie z tym co Napisałaś, moje zdanie jest zdecydowanie przeciwne. Więzienie nie jest miejscem dla żadnego dziecka. Jeśli już była taka niezbędna potrzeba to wolałem zorganizować widzenie w prokuraturze czy na komedzie Policji, niż w więzieniu.
[/cytat:2b32mzzn]
Niesądzę żeby lepiej dla dziecka było nie widziec taty przez kilka lat.
Nie wiedziałm ze jest możliwosć zorganizowania widzenia poza więzieniem . Ale to chyba tylko w wyjątkowych sytuacjach?
 
cyt;"Bo współpracować i izolować to trzeba umieć..... "
Izolacja? czy ktoś wie co znaczy dobra izolacja?czy ktoś doświadczył tego tzn. dobrej izolacji? poprostu dla mnie jest to jakaś bajka fantazy.... dobra wspólpraca zależy od obydwóch stron, a dobra izolacja niestety to już zależy od tego jak leży i co nam przyniesie dana chwila...np.miejsca wolne w danym AŚ czy ZK itd., itp. napewno już sprawca nie ma nic w tym kierunku do powiedzenia, a druga strona ta "prawa" musi dostosować się do tego co akurat ma. Dużo obiecanek- a zrealizacją to juz różnie jest. Takie moje zdanie- z tego co widziałam , słyszałam, zaobserwowałam.
 
Anakow - co do widzeń z dziećmi, to też kiedyś myślałem tak jak Ty. Od tamtej pory dużo się jednak zmieniło. Spotkalem się z sytuacjami, w których dziecko było zabierane na widzenia do tatusia, a potem wszem i wobec mówiło że jego tatuś to twardziel, który nikogo się nie boi, i jak dorośnie będzie taki jak tatuś. Po czym swoje pomysły wprowadzał w życie okradając inne dzieci, dokonując na nich wymuszeń, pobić etc. Dzieci bardzo łatwo czerpią wzorce, zwłaszcza te negatywne, i jeszcze łatwiej wprowadzają je w życie.
Panie mogą mieć oczywiście inne zdanie. Mogą wychodzić z założenia, że lepszy tatuś za kratami, niż brak tatusia. Mnie jednak nic nie jest w stanie przekonać do Waszych racji.

Tynkula - oczywiście że nie chodzi o codzienne widzenia. Ale jak jest taka potrzeba..... :D
 
jeśli tatuś wykazuje taką postawę,to naprawdę obojętne,czy wykaże ją za kratami na widzeniu,czy w zaciszu domowym.To nie kwestia więziennych krat,ale owego tatusia.
 
Teoretycznie zgoda. Ale jak wyjaśnić sytuację, iż wcześniej dzieciak zachowywał sie mniej więcej normalnie, a po pół roku pobytu tatusia "pod schodami" zaczął pokazywać jaki to on twardziel?
 
Podejrzewam,że skorupka za młodu nasiąkła negatywnymi wzorcami,które dały o sobie znać,kiedy ojciec już siedział.
Kiedy chłopcy byli u R,starszy syn po powrocie powiedział,że było jak w kawiarni :wink: Ale on wie,że tato popełnił błąd i musi zapłacić za to.
 
nie wiem magnatex jak to jest? , może masz ogromną siłę przekonywania ,i jesteś dobry w tym co robisz , ale sam wiesz jak jest , że w ZK z kablującymii to nie przelewki, i za sprzedanie małej , prawie nic nie znaczącej informacji można zapłacić bardzo słono?!
ale prędzej czy później wszyscy o wszystkim wiedzą :o jak te informacje krążą , :o :o może to w jakiś sposób wytłumaczysz :what:
 
Cytat:

Cytat:

Co do dzieci - to zgodnie z tym co Napisałaś, moje zdanie jest zdecydowanie przeciwne. Więzienie nie jest miejscem dla żadnego dziecka. Jeśli już była taka niezbędna potrzeba to wolałem zorganizować widzenie w prokuraturze czy na komedzie Policji, niż w więzieniu.
[/cytat
Maja nigdy nie odczuła ze jest w wiezieniu, latała po całej sali widzeń, nigdy żaden straznik nie zwrócił mi z tego powodu uwagi, ale znów gdybym miała jeździć z nią na kamczatke to nie wiem czy była bym tam często, wszystko moim zdaniem zależy od ludzi którzy tam pracują, ogólnie to najlepsze było spotkanie przed wigilją, 3 godziny, poczęstunek, duze paczki z naprawde fajnymi zabawkami dla dzieci, nie wiem może tak to odczuwam poniewaz moja córeczka ma dopiero 3 lata, mam nadzieje ze nigdy wiecej nie bede musiała juz tam jeździć, ale nie moge powiedzieć złego słowa na temat sł€żb mundurowych w zk białołęka
 
Tak więc jednak nie dostałam widzenia przed rozprawą bo akta sąw okręgówce z powodu zażalenia. :x
 
Myślę podobnie, jak Oceania: kobieta przemycająca extazy w pieluszce, rodzice dziecka "twardziela" to ten sam gatunek ludzi. Prędzej, czy później dzieci łapią takie wzroce. Nie "z czasów ZK" to potem. Może się mylę, ale wg. mnie są ludzie "z natury" będący recydywistami i pobyt za kratkami to dla nich tylko kolejny epizod życia. My tu chyba raczej roztrząsamy kwestie dzieci, które na codzień miały "normalne" domy, kontakt z kochającym ojcem itp. W moim przypadku właśnie tak jest i dla córki wizyta u taty to wydarzenie. Ma 9 lat, dużo rozumie, wie co to ZK a mimo to nie ma (tak sądzę) złych przeżyć. Ostatnio nawet rozbawiła mnie w drodze od bramy do kantyny, bo widząc zwały drutu kolczastego na górze płotu (który na nierównym terenie "schodzi" w dół) stwierdziła: mamo! ale by tam w środku super się jechało na sankach!! Może kogoś to zszokuje, zgorszy? Ale dla mnie jest to o niebo normalniejsza sytuacja, niż wówczas, gdy M. był AŚ, nie zabierałam jej na widzenia, a ona wieszała się dosłowie na każdym napotkanym mężczyźnie. Czy to kimś z rodziny, czy jakimś moim koledze, mimo, że z natury była dziewczynką nieśmiałą, z tych co to "chowają sie za plecami". Dlatego teraz podjęłam decyzję, że jej powiem i nie żałuję tej decyzji!
W "moim" ZK dzieci przechodzą przez bramkę i zauważyłam, że dla wielu z nich to frajda (!) a nawet są zawiedzione, jeśli im nic nie "zapiszczy". :wink: Strażnicy również są bardzo w porządku. I podobnie jak Asia bardzo chwalę spotkanie wigilijne, które było na prawdę bardzo ciepłe i serdeczne, mimo miejsca. :ok:
 
a ja jestem bardzo rozerwana
z jednej strony ojciec to autorytet dla dziecka...
czy ojciec który jest widziany przez dziecko w AŚ czy ZK może stanowić wzór?...mówię o takim pozytywnym wzorcu...
Mój T tęskni za dziećmi, ale mówi "nie, nie przyprowadzaj ich tutaj" a ja nie wiem dlaczego wmawiam sobie, że muszą isc...Nie zapomniały go..a nawet jesli zapomną to szybko sobie przypomną, bo mój T taki jest, że dzieci się do niego lepią. MOja córka wie na czym sprawa stoi- widziała tatę własnie przez zorganizowane widzenie na komendzie ( to taki chwyt poniżej pasa aby zmieczyć aresztowanego- nie mylcie tego z dobrocia serca)..miałam nadzieję, że jej tego oszczędzą. To było smutne spotkanie. W. siedziała i wtulała się w tatę- nie powiedziała ani jednego słowa oprócz warknięcia na policjantów...serce pękało- nie wiem czy to jest konieczne dla moich dzieci. Ale ciągle się waham. pewnego dnia dziecko dorośnie i na zły uczynek odpowie " a kim Ty jesteś aby mi mówić co dobre a co złe"...ja wiem, że tu wchodzą kwestie wychowawcze ale pamiętajcie dziewczyny, że na pewnym etapie rozwoju w dziecku rodzi się bunt...Uważam tylko, że to naprawdę kwestia wyboru- na nikogo nie można nic narzucać.

a teraz mam pytanie
jak długo czeka się na wydanie pozwolenia na widzenie przez Sąd ?
 
Widzenia z sądu są 2 razy w miesiącu i niezależnie od tego kiedy złożysz to od ostatniego widzenia musi być 2 tygodnie.
Ja chodziłam na widzenia w środy a podanie składałam tak tydzień po widzeniu i brałam przed samym widzeniem.
 
czekaj, czekaj...2tygodnie od daty złożenia prośby czy 2tygodnie od widzenia?
w prokuraturze było 2 tygodnie od daty złozenia prośby...
czy tydzień oczekiwania na decyzję to normalne?
 
Anakow Złożyłam podanie ponad miesiąc temu w poniedziałek
W sekretariacie poprosiłam o nr telefonu
E. widzenia miał w piątek co dwa tygodnie.
Zadzwoniłam do sekretarki we wtorek i już udzieliła mi informacji że uzyskałam pozwolenie. :ok:
Prośbę napisałam jedną i gdy przychodziłam po kolejne widzenie dostawałam je bez problemu powołując się na pierwszą i jedyną prosbę.

Gdy byłam mała byłam na widzeniu u brata. Niewiele pamietam. Wiedziałam, że popełnił coś złego Zastanowiało mnie, że dotychczas duży o wiele starszy brat płacze jak dziecko. Przytula nas Całuję mamę po rękach... sala wydawała mi się ogromna. Ktoś gdzies się całował dość obscenicznie czułam się nieco zgorszona. Zostało mi to w pamięci do dzis i będąc dzieckiem myslałam, że mój brat jest nie byle kto bo siedział w więzieniu.
Po trzech miesiącach wyszedł, byłam tam tylko raz.
Gdy wróciłam na tę samą salę po kilkanastu latach wydawała mi się o wiele miejsza tylko stoły były takie same
kantyna
i smutne twarze...
 
świat widziany oczami dziecka to inny świat
w sumie dziękuję, że napisałaś to co zapamietałaś...

czyli po widzenie do Sądu można chodzić opierając się na jednej prośbie? :what:
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra