Widzenia z dzieckiem

  • Autor wątku Autor wątku OCEANIA
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
(Oceania) Oczywiście ,zawsze można zadzwonić ,tam powinni udzielić ci informacji.Poprostu mysle że twoja mama mogłaby wszystko załatwić bez angażowania Ciebie.
 
Witam:)
tak czytam wasze posty i sie zastanawiam czy czasem nie wziac synka na widzenie (ma 11 miesiecy), choc bardzo sie obawiam czy to czasem nie zostanie mu gdzies w pamieci te kraty, lekcewazenie odwiedzajacych przez straznikow i takie tam. Wiem tez ze dobrze by im to zrobilo obydwom bo maz bardzo chce go zobaczyc..... ale czy godzina wystarczy na bycie ojcem??

i z tym tez wiaze sie moje pytanie: czy na podaniu o widzenie dajmy na to z dzieckiem bym chciala isc to musze napisac przy jego nazwisku numer aktu urodzenia?? no b oskoro ja wchodze na dowod a moj synie ma rczku nawet to on na co zostaje wpuszczony???
 
ja tez mam coreczke ktora ma 11 miesiecy i zabieram ja na widzenia.moj maz umarlby jakby jej nie widzial dluzej niz dwa tygodnie (zawsze dwa razy w miesiacu jade z małą a dwa sama)ja przed wejsciem jak pokazuje dowod i mnie wpisuja na widzenie to pokazywalam zawsze ksero aktu urodzenia a jak wczoraj bylam to zapomnialam tego ksera ale nawet nie wolali pani ktora wypisywala karteczke na widzenie tylko wpisala ze jest dziecko.mysle ze z takimi malymi dziecmi nie ma problemu z wpuszczaniem.
 
[Oceanio] Licze na to że Twoje dzieci pojadą do tatusia,wiem że jak sie uda to czeka je cięzka droga,potem długie czekanie i krótkie widzenie.Zycze powodzenia
 
tomaszkttt-aleś mnie pocieszyła dziewczyno :lol:
Adwokat ma się zorientować,czy mama MUSI specjalnie pojechać do asesora z pytaniem o widzenie.Umówmy się,że dałoby się to obejść.Wystarczy odrobina dobrej woli,ale z tym czasami bywa ciężko :(
 
Ale jestem zdolna,potrafić pocieszyć kogoś ,gdzie samemu sie jest w dołku.
:serce: życze powodzenia aby dzieciątka mogły przytulić sie do tatusia :serce:
 
Witam,w piątek dzieci z mamą jadą do R.Prokurator rozmawiał z mamą tel,mają jeszcze skontaktować się raz jeszcze i mama ma skonkretyzować datę.Jest super :D
A ja tymczasem pod aresztem :(
 
Wiem jak boli stać pod aresztem ,wiedząc ,że On jest pare metrów od Ciebie.Ale chociaż te dzieci zobaczą tatusia,super.Emocje są niesamowite,gdy wychodzą i całą powrotną drogę opowiadają.Ja też zawsze pytam-i co jeszcze...?! i co jeszcze...?!Będzie dobrze,3maj sie.
 
zastanawiam się,czy mogę dać mu jakąś kartkę?Jak to wygląda?Nie będzie na niej informacji,gdzie zakopałam skarb :D ,ale np,że :serce: .....
 
Jeżeli chcesz mu napisać kartkę to możesz dać twojej mamie ale on ją musi przeczytać na widzeniu i jej oddać bo są sprawdzani i lepiej nieryzykować.Zazwyczaj się wynosi(tzw.grypsy)niż wnosi.
 
Im bliżej piątku,tym gorzej się czuję.. :( Nie wiem jak będę się zachowywała tam,czekając na mamę z dziecmi.To jest jakieś irracjonalne dla mnie,ale umówmy się,że jak większość zjawisk w naszym życiu ostatnio
 
Nic sie niemartw,bedzie dobrze,to jest "pikuś" w stosunku do tego co juz za Tobą.
:ok:
P.S.Piękny obrazek :brawo:
 
Boję,że młodszy synek zareaguje szlochem na R,który na pewno owym szlochem zareaguje na widok chłopców.Wszystkiego się boję,bo robię to pierwszy raz i to po takim okresie...
P.S.Wszystkie macie takie ładne kawki,motylki,nie mogę być gorsza :serce:
 
Oceanio, ja się bardzo bałam, jak zareaguje na widzenie moja córka. Gdy M był w areszcie, miała 5 lat i nic jej nie powiedziałam. Teraz ma 9 i wyjaśniłam, gdzie jest tatuś. Zabrałam ją na widzenie, gdy zapytała mnie czy tatuś tam chodzi w pasiastym ubraniu i ma takie kule i łańcuchy u nóg??? :lol: Uznałam, że jak tam pójdzie, to będzie tylko lepiej! I faktycznie, stwierdziła, że tam jest "całkiem normalnie". Rzeczywiście u M (w środku) wygląda podobnie jak na szkolnych korytarzach (no, trochę mniej przestronnie). Tyle że niestety, fakt, że w AŚ było dużo mniej przyjemnie. :what:
Ps. Oceanio a co na tym obrazku?? Czyżby Ty? :)
 
mój synek ma 2,5 roku i jeździ regularnie do taty co 2 tygodnie ale powiedziałam mu że tata jest w pracy :) bo i tak by nie zrozumiał co naprawdę się dzieje a jeśli chodzi o reakcje emocjonalne to chyba oboje tego potrzebowali. Teraz gdy zbliża się termin powrotu do domu to tłumacze małemu że tatuś już niedługo wraca z pracy i mały się często pyta o niego a mnie aż w środku ściska ale poprostu obiecałam że pojedzie ze mną odebra tatę z tej cholernej pracy
 
Moj synek ma prawie 3 latka i jezdze z nim i z jego mlodsza siostra do meza raz w miesiacu
Mala jeszcze nie rozumie co sie dzieje bo ma tylko troche ponad rok ale synek tez czesto sie dopytuje o tate bardzo sie cieszy jak go wreszcie znowu widzi ale jak mu tlumaczylam gdzie jest tata to nie wymyslalam nc o pracy itp tylko oglednie powiedzialam ze tata zrobil cos zlego i teraz narazie nie moze byc z nami ale ze bardzo go kocha i teskni i wroci tak szybko jak tylko bedzie mogl
Synek sie uspokoil i po prostu sie cieszy z tych wspolnych chwil raz w miesiacu a za m-c maz ma dostac I przepustke wiec bedzie jeszcze lepiej :)
 
Przez te wszystkie miesiące czekania na widzenie,na jakiś ruch w naszej sprawie,wydawało mi się,że kiedy taki dzień nadejdzie-będę bardzo szczęśliwa.Do piątku pozostały 4 dni,a ja czuję się koszmarnie.Kiedy dzieci nie widzą,snuję się po prostu jak śmierć na chorągwi.Nie wiem jak to tłumaczyć.Zaczynam obawiać się relacji po tym spotkaniu,tego jak na nie zareaguję.Jestem chyba w takim swoistym szoku-jak to?Po 6 miesiącach R zobaczy się z dziećmi i mamą,będę miała informacje z pierwszej ręki..jak to jest możliwe?On cały jest taki nierealny i nagle dowiem się jak wyglada,jak się zachowuje....Przygotowuję dzieci bardzo starannie na to spotkanie,nie pozwalam sobie przy nich na moment słabości,ale wiem,że to dla nich też bardzo ciężki moment.Bo ja generalnie wszystko uniosę,tylko nie łzy moich dzieci,a na pewno w piątek przyjdzie mi się z nimi zmierzyć :(
 
wydaje mi się że nie będzie tak źle dzieci poprostu będą szczęśliwe że zobaczą tatę i zapomną napewno o wszystkich smutkach. Ja jak jechałam z małym pierwszy raz też się obawiałam ale wszystko było super. Siedzieli z R przy stoliku i bawili się samochodzikiem a teraz to już jak ja się szykuje na widzenie i wstaje ok 4 nad ranem to mały sam się budzi i pyta czy on też jedzie do taty do pracy :) więc oceanio nie martw się bo dzieci napewno będą uradowane
 
Oceanio, bardzo sie ciesze, ze Twoje dzieci wreszcie sie zobacza z tata szkoda tylko, ze Ty nadal tego nie mozesz.... Ale nic sie nie martw wszystko sie ulozy... Bedzie dobrze
Trzymaj sie dzielnie :ok:
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra