Widzenia z dzieckiem

  • Autor wątku Autor wątku OCEANIA
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
dokumenty dzieci ,np,akt urodzenia -o tym mowa w temacie
 
guest_user napisał:
Ten zapis jest bardzo jednoznaczny, tak samo bardzo precyzyjna jest encyklopedyczna definicja "członka rodziny".

Zacytuj ten zapis, później podyskutujemy. Przy okazji przygotuj sobie definicję "innej osoby bliskiej". Bo ten zapis jest niejednoznaczny.
 
forg napisał:
Zacytuj ten zapis, później podyskutujemy. Przy okazji przygotuj sobie definicję "innej osoby bliskiej". Bo ten zapis jest niejednoznaczny.

Nie ma tutaj o czym dyskutować - inna osoba bliska zgodnie z treścią przepisu musi mieć zgodę dyrektora. Koniec, kropka. Nie musi jej mieć jedynie członek rodziny. Członek rodziny jest zaś określony bardzo dokładnie - oznacza małżonka, dziecko oraz krewnych i powinowatych. Członkiem rodziny nie jest np. konkubina / konkubent. Jest natomiast inną osobą bliską.

http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2515555

- Art. 61(7) i ( 8 ) § 1 kriop.
- Wyrok NSA z dnia 4 kwietnia 2008 r. sygn. akt II GSK 474/07
 
Ostatnia edycja:
Ej, Forg coś Ci się chyba miesza z tymi listami widzeń i osobami, które na nich widnieją - ze względów organizacyjnych logiczne jest, że wszyscy potencjalni odwiedzający powinni być na liście, czy to matka czy to kolega no bo skąd dany f-sz ma wiedzieć kto jest kim? Różnica jedynie jest taka, że na liście automatycznie pojawiają się członkowie rodziny + inne osoby bliskie, a reszta dopiero za zgodą dyrektora, ale nie ma czegoś takiego, że matka czy córka nigdzie nie będzie odnotowana tylko będzie sobie przychodzić jako Anna Kowalska matka/ córka Józefa Kowalskiego - no jak Ty to w ogóle widzisz? - Że przychodzi sobie ktoś na widzenie, wyciąga dowód i mówi: "Mam to samo nazwisko i jestem siostrą osadzonego" i wchodzi sobie automatycznie na widzenie? Choć nie mówię, że nieraz na początku zdarza się i tak, że listy jeszcze nie ma jednak matkę czy siostrę jak to dobrze udowodnią wpuszczą, ale zasadą jest, że wszyscy muszą być na liście, bo skąd f-sz ma wiedzieć ile sióstr, braci, szwagrów i babć ma osadzony jeśli nigdzie tego wcześniej nie podał?
I jeśli w Twojej jednostce na liście widzeń nie widnieją członkowie rodziny osadzonego to powiedz jaka jest procedura, gdy przychodzi ktoś na widzenie i mówi: "Mam to samo nazwisko i jestem siostrą osadzonego" - dzwonicie wtedy do osadzonego i pytacie go czy to faktycznie jego siostra czy może każecie stanąć mu w oknie i ją rozpoznać? No bo ja to sobie tego kompletnie nie wyobrażam, że nie ma kogoś na liście, ale przychodzi sobie na słowo... Poza tym może osadzony jest skonfliktowany z rodziną i dla niego nic nie znaczy to, że ktoś ma takie samo nazwisko jak on, a Wy wpuszczacie każdego kto ma w dowodzie to samo nazwisko co osadzony i mówi, że jest jego rodziną, yyyyy?
 
Ostatnia edycja:
Akte napisał:
Choć nie mówię, że nieraz na początku zdarza się i tak, że listy jeszcze nie ma jednak matkę czy siostrę jak to dobrze udowodnią wpuszczą, ale zasadą jest, że wszyscy muszą być na liście,

No to muszą być na liście czy nie?
I co to za mityczna "zasada"?

I zwróć uwagę, że napisałem, że ten zapis dotyczący wyrażania zgody jest NIEJEDNOZNACZNY (czyli budzący wątpliwości interpretacyjne). Ale nie mam chwilowo czasu i ochoty się zagłębiać w dyskusję. Nie ten temat i nie to miejsce :-)
 
forg napisał:
I zwróć uwagę, że napisałem, że ten zapis dotyczący wyrażania zgody jest NIEJEDNOZNACZNY (czyli budzący wątpliwości interpretacyjne). Ale nie mam chwilowo czasu i ochoty się zagłębiać w dyskusję. Nie ten temat i nie to miejsce :-)

A ja jednak nalegam na wyjaśnienie - w miarę posiadanego czasu - tej rzekomej niejednoznaczności wspomnianego przepisu :)

Miej na uwadze także fakt, że - co do zasady - wszelkie budzące wątpliwości przepisy należy rozstrzygać na korzyść skazanego.
 
Akte szczerze mówiąc pierwsze słyszę,żeby żona lub dziecko musiało być wpisane na listę.
Ja nie jestem na ŻADNEJ liście,wchodzę na dowód za pierwszym razem zadano mi pytanie kim jestem dla osadzinego,powiedziałam,że żoną i już nigdy nie było tematu,mimo iż nie pokazałam aktu małżeństwa. a do karty skazanego dołączyłam kserokopię aktu urodzenia syna,który ma to samo nazwisko a i skazany jest wpisany jako ojciec dziecka.
 
guest_user napisał:
Miej na uwadze także fakt, że - co do zasady - wszelkie budzące wątpliwości przepisy należy rozstrzygać na korzyść skazanego.

A dlaczego nie funkcjonariusza SW? Albo człowieka pozostającego na wolności??
Nie przesadzaj.

Ok, ulegam prośbie - pierwsza z wątpliwości: zapis ten można interpretować na dwa sposoby:
1. Widzenie z osobą: niebędącą członkiem rodziny lub inną osobą bliską, skazany może otrzymać za zezwoleniem dyrektora zakładu karnego.
2. Widzenie z osobą niebędącą: członkiem rodziny lub inną osobą bliską, skazany może otrzymać za zezwoleniem dyrektora zakładu karnego.

Zwracam uwagę na miejsce postawienia ":" - który przy interpretacji trzeba sobie dostawić. Bo w oryginale go nie ma.
A dalsze wątpliwości polegają na realizacji tego przepisu.
 
Ostatnia edycja:
ja też nie musiałam być wpisana na listę, tylko sw zapytał się mnie kim jestem dla osadzonego.
 
Forg nie wiem może ze mną jest coś nie tak ale obojętnie gdzie ten dwukropek by nie był cały czas rozumiem to tak samo ..
 
forg napisał:
Ok, ulegam prośbie - pierwsza z wątpliwości: zapis ten można interpretować na dwa sposoby:
1. Widzenie z osobą: niebędącą członkiem rodziny lub inną osobą bliską, skazany może otrzymać za zezwoleniem dyrektora zakładu karnego.
2. Widzenie z osobą niebędącą: członkiem rodziny lub inną osobą bliską, skazany może otrzymać za zezwoleniem dyrektora zakładu karnego.

Zwracam uwagę na miejsce postawienia ":" - który przy interpretacji trzeba sobie dostawić. Bo w oryginale go nie ma.
A dalsze wątpliwości polegają na realizacji tego przepisu.

Jak dla mnie, oba zapisy mają identyczny sens bez względu na to, czy dwukropek postawisz przed "niebędącą" (czyt: która nie jest) czy za tym słowem.

Minimalne wątpliwości - moim zdaniem - może budzić jedynie "inna osoba bliska" i spójnik "lub"- niepotrzebny zapis, jednak nieszkodliwy. Zgodzisz się chyba ze mną, że w myśl całościowej logiki zapisu inna osoba bliska również nie jest członkiem rodziny, wymaga zatem zgody dyrektora na widzenie.

Suma Summarum: dalej wychodzi na to, że zgody nie potrzebuje tylko (i wyłącznie) rodzina skazanego - czyli w ogólnym ujęciu krewni i powinowaci. Reszta świata zaś, wymaga zgody dyrektora na widzenie.
 
Ostatnia edycja:
guest_user napisał:
Jak dla mnie, oba zapisy mają identyczny sens bez względu na to, czy dwukropek postawisz przed "niebędącą" (czyt: która nie jest) czy za tym słowem.

??
No jak to identyczny sens?? W drugiej interpretacji zgody dyrektora nie wymaga widzenie z osobą bliską. A "osoba bliska" to termin niezdefiniowany. I z uwagi na słowo "inna" ja się skłaniam do interpretacji numer 2. I stąd wątpliwości.
 
forg napisał:
No to muszą być na liście czy nie?
Powinny co do zasady, ale skoro ktoś lubi co tydzień sprawdzać kim dana pani jest dla danego pana to niech sobie sprawdza i proszę odpowiedz mi na pytanie jak to działa w miejscu gdzie pracujesz/ pracowałeś? - Skąd wiecie kto jest kim gdy przychodzi na widzenie i nie ma go w żadnych papierach?
forg napisał:
I zwróć uwagę, że napisałem, że ten zapis dotyczący wyrażania zgody jest NIEJEDNOZNACZNY (czyli budzący wątpliwości interpretacyjne). Ale nie mam chwilowo czasu i ochoty się zagłębiać w dyskusję. Nie ten temat i nie to miejsce :-)
Nie wiem czy to jeszcze do mnie, ale ja do tego Forg się w ogóle nie odnosiłam, więc mi tego nie tłumacz, bo mi chodzi tylko o procedury, gdy już ktoś przychodzi na widzenie.

Furia napisał:
Akte szczerze mówiąc pierwsze słyszę,żeby żona lub dziecko musiało być wpisane na listę.
Ja nie jestem na ŻADNEJ liście,wchodzę na dowód za pierwszym razem zadano mi pytanie kim jestem dla osadzinego,powiedziałam,że żoną i już nigdy nie było tematu,mimo iż nie pokazałam aktu małżeństwa. a do karty skazanego dołączyłam kserokopię aktu urodzenia syna,który ma to samo nazwisko a i skazany jest wpisany jako ojciec dziecka.
No to gdzieś widniejesz Ty i syn czy nie?

Blanka987 napisał:
ja też nie musiałam być wpisana na listę, tylko sw zapytał się mnie kim jestem dla osadzonego.
I nigdzie tego nie odnotowali tylko zapamiętali to na przyszłych 100 widzeń i teraz jak przychodzisz to na wstępie wiedzą, że jesteś żoną tego i tego osadzonego? I tak samo pamiętają tysiąc innych kobiet, które przewijają się przez ten ZK?
 
forg napisał:
??
No jak to identyczny sens?? W drugiej interpretacji zgody dyrektora nie wymaga widzenie z osobą bliską. A "osoba bliska" to termin niezdefiniowany. I z uwagi na słowo "inna" ja się skłaniam do interpretacji numer 2. I stąd wątpliwości.

Nie, w przepisie nie ma mowy o tym, że rodzina wymaga zgody dyrektora na widzenie. Zatem nie wymaga. Rodzina zaś jest ściśle określona definicją - fakt. Osoba bliska zaś to dodatkowy (moim zdaniem niepotrzebny) dopisek - termin, który zrównuje się sensem z osobą niebędącą członkiem rodziny - dookreśla.

Nie możesz interpretować wątpliwych przepisów na niekorzyść skazanego (Art. 5. § 2 kpk wz. art. 1. § 2 kkw). Zapytaj Sądu penitencjarnego właściwego dla zainteresowanej jednostki - jestem przekonany, że odpowiedź będzie w tej kwestii jednoznaczna.
 
Ostatnia edycja:
Akte pytają się,ale na listę nie musiałam być wpisana, ani dziecko. Daję dowód, akt urodzenia i wchodzimy.
 
Akte napisał:
Powinny co do zasady, ale skoro ktoś lubi co tydzień sprawdzać kim dana pani jest dla danego pana to niech sobie sprawdza i proszę odpowiedz mi na pytanie jak to działa w miejscu gdzie pracujesz/ pracowałeś? - Skąd wiecie kto jest kim gdy przychodzi na widzenie i nie ma go w żadnych papierach?
Jeszcze coś Forg, bo może źle napisałam - nawet jeśli na początku nie ma jeszcze listy to ta matka czy córka na pewno widnieje w jakichś papierach, a Ty to piszesz tak jakby o osobie będącej członkiem rodziny nikt nie musiał nigdzie wiedzieć tylko przychodzi sobie ktoś tam, mówi, że jest matką, żoną, córką i wchodzi na widzenie.

Blanka - podobnie jak do Forga, wiesz, ja nie mówię, że Twój mąż musiał prosić dyrektora o to, żebyś mogła go odwiedzać, ale myślę, że jednak gdzieś widniejesz jako ta żona, mogli to sobie spisać np. z kwestionariusza rozmowy wstępnej, gdy Twój mąż podawał Cię jako osobę, z którą będzie utrzymywał kontakt, ale że nigdzie Cię nie ma w jego papierach to nie sądzę.

I naprawdę co to za wymysł Forg, że niby są jednostki, w których to nigdzie nie ma nazwisk członków rodziny tylko przychodzi sobie ktoś tam i za każdym razem podaje, że jest żoną, matką, córką i wchodzi na słowo...

(Jeszcze tak gwoli wyjaśnienia, bo w niektórych ZK są karteczki na widzenia, na których trzeba pisać kim się jest dla osadzonego, ale to jest zupełnie inny temat, pisze się tę informację, ale nie w takim sensie, że nie ma mnie nigdzie w dokumentach tylko teraz przychodzę sobie i piszę na karteczce jestem pani Anna Kowalska żona Kowalskiego i chcę wejść na widzenie.)
 
Akte wydaje mi się, że nie, bo jeszcze mnie sw pytał kim jestem dla skazanego :o na listę też mnie nie dał, bo mi mówił...
 
Akte napisał:
I naprawdę co to za wymysł Forg, że niby są jednostki, w których to nigdzie nie ma nazwisk członków rodziny tylko przychodzi sobie ktoś tam i za każdym razem podaje, że jest żoną, matką, córką i wchodzi na słowo...

Mowa była o liście/karcie widzeń osadzonego.
A Ty za chwile napiszesz tutaj rozprawkę albo pracę jakąś na temat Twoich wyobrażeń na temat zasad udzielania widzeń osadzonemu.

Przepis jest prosty - członek rodziny wchodzi bez zgody dyrektora. Udowodni, że jest bratem i wchodzi. A skazany jak go zobaczy na sali widzeń to może odmówić widzenia i tyle. Tak stanowi przepis.
W niektórych jednostkach jest tak, w innych inaczej. Cóż - słabości naszego prawa.
 
forg napisał:
Mowa była o liście/karcie widzeń osadzonego.
(...)
Przepis jest prosty - członek rodziny wchodzi bez zgody dyrektora.
Tak Forg, ale ja nigdzie nie pisałam, że członek rodziny musi mieć zgodę dyrektora tylko, że na pewno gdzieś widnieje jako ten członek rodziny, a nie że wchodzi sobie... itd., żeby już nie pisać rozprawki:)
Poza tym odnośnie tego, że osadzony wychodzi sobie z sali widzeń w razie co - kiedyś tu była dyskusja o tym, że osadzony odmówił widzenia jak zobaczył w sali widzeń kto przyszedł, f-sze oczywiście przerwali widzenie, ale chcieli je zaliczyć jako wykorzystane, bo osadzony już przybył do sali widzeń tak więc praktyka niektórych jednostek niewpisywania na listę członków rodziny/ innych osób bliskich, która to (ta praktyka) ma niby coś ułatwić, tak naprawdę wszystko utrudnia i dziwię się tym jednostkom, bo co to za filozofia wpisać na listę czyjeś imię i nazwisko?

Blanka - w rozmowie wstępnej jestem pewna, że Cię podał jako żonę, na 100%, chyba, że wychowawca przeoczył tę rubrykę;)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra